|
Panie i Panowie: Żołna przedstawia!
Aktualności, wiadomości, polemiki i absurdy! Tylko u nas dowiesz się wszystkiego, co ciekawe! 
Komentarze mile widziane: pisz na adres
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
- my nie boimy się publikować zdania innych! ______________________________________________________________ sobota, 18 lutego 2012 Irańskie okręty wojenne wypłynęły z Kanału Sueskiego na Morze Śródziemne Irańskie okręty wojenne wypłynęły z Kanału Sueskiego na Morze Śródziemne - ogłosił dowódca irańskiej marynarki wojennej admirał Habibollah Sajjari, cytowany przez oficjalną agencję IRNA. Sajjari nie poinformował, o jakie okręty chodzi ani jaka jest ich liczba. To druga tego typu operacja w ciągu niespełna roku. Ma ona na celu "ukazanie siły Islamskiej Republiki Iranu" i niesienie krajom regionu "posłania pokoju i przyjaźni" - powiedział dowódca marynarki.
22 lutego 2011 roku irańskie okręty po raz pierwszy od czasu rewolucji w Iranie w 1979 roku przepłynęły Kanał Sueski. Dzień później przybyły do sprzymierzonej z Iranem Syrii. Według Teheranu okręty złożyły w Syrii rutynową wizytę.
Tel Awiw uznał to za prowokację, a izraelska marynarka wojenna została postawiona w stan gotowości. Waszyngton wysłał ostrzeżenie do irańskich jednostek i wzywał je, by "ich działania były zgodne z prawem międzynarodowym i nie zagrażały bezpieczeństwu".
Sytuacja na linii Iran-Izrael jest w ostatnim czasie wyjątkowo napięta w związku z kryzysem wokół irańskiego programu nuklearnego oraz próbami zamachów na izraelskich dyplomatów w Indiach, Gruzji i Tajlandii. O ich zorganizowanie Tel Awiw oskarża Teheran. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 17 lutego 2012 Kloc: żołnierze nie zgłaszają się po pomoc ze względu na mentalność Żołnierze wracający z misji zagranicznych często nie chcą korzystać z oferowanej im pomocy psychologicznej ze względu na panującą w wojsku mentalność - uważa prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju Tomasz Kloc. W ubiegłym tygodniu 36-letni były żołnierz, uczestnik dwóch misji zagranicznych, został odnaleziony w Tatrach. Z licznymi odmrożeniami trafił do szpitala. Był przytomny, ale nie było z nim kontaktu. Jego tożsamość ustalono po kilku dniach. Po tym, jak pomoc zaoferowało MON, jeszcze w piątek mężczyzna trafi do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Czeka go m.in. terapia w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego.
Kloc ocenił w rozmowie z PAP, że pomoc psychologiczna dla wracających ze służby poza granicami jest zorganizowana dobrze. "Gorzej jest z mentalnością żołnierzy, którzy niekoniecznie chcą z tego typu pomocy korzystać. Jest taki stygmat, żołnierze czują, że jeżeli zgłoszą się do poradni psychologicznej czy psychiatrycznej, to będzie to na nich ciążyło, będą postrzegani jako słabi psychicznie, +cieniasy+" - powiedział Kloc.
Po powrocie z misji wojskowy może zgłosić się na 14-dniowy turnus leczniczo-profilaktyczny. Pytany, czy żołnierzy, którzy np. brali udział w walce, należy kierować tam obowiązkowo, Kloc ocenił ten pomysł negatywnie. "Gdy ktoś musi robić coś na siłę, to się temu przeciwstawia. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania" - tłumaczył. Dodał, że jego stowarzyszenie stara się przekonywać wojskowych, by korzystali z pomocy zawczasu, zanim zaburzenia psychiczne staną się drastyczne.
Kloc przypomniał zmiany, które zaszły w kwestii wsparcia dla powracających z misji zagranicznych, szczególnie dla rannych. "Pomoc na początku była dosyć słabo rozwinięta, szczególnie w pierwszych latach misji irackiej. Obecnie te sprawy zaczynają mieć bardzo dobry obrót, a wręcz myślę, że za 1,5 miesiąca, gdy wejdzie w życie ustawa o weteranach, sytuacja powinna zacząć się poprawiać systemowo" - powiedział Kloc. "Oczywiście, wiele zależy od ludzi, którzy będą realizować tę ustawę. Stowarzyszenie będzie się przyglądać, czy biurokracja nie jest za bardzo obciążeniem" - dodał.
Ustawa wchodzi w życie 30 marca. Przyznaje weteranom uprawnienia związane z opieką zdrowotną i pomocą psychologiczną. Będą oni mogli nieodpłatnie otrzymywać leki umieszczone w wykazach leków podstawowych i uzupełniających oraz leki na receptę, a także wyroby ortopedyczne.
Kloc, pytany o pomysły, co można poprawić w systemie pomocy dla wracających ze służby za granicą, wskazał dwa rozwiązania stosowane w Niemczech. Pierwszy to turnusy, podczas których wojskowi mogą się odstresować poprzez sport. Drugi - to monitorowanie poczynań żołnierzy, którzy odeszli z wojska. "Żołnierzom, którzy mają problemy psychologiczne (w Niemczech - PAP) pomaga się wręcz do ośmiu lat po opuszczeniu armii. Właśnie przypadek chorążego odnalezionego w Tatrach jest takim świadectwem, że potrzebne jest nie tylko działanie w trakcie służby, po powrocie, ale również monitorowanie zachowań w dłuższym okresie" - wyjaśnił Kloc. Zastrzegł, że ranni i poszkodowani na misjach duże nadzieje wiążą z wejściem w życie ustawy o weteranach i nie chcą wywoływać wrażenia, że ciągle wysuwają roszczenia wobec MON.
Stowarzyszenie, którym kieruje Kloc, szacuje, że ok. 800 polskich żołnierzy wróciło z obrażeniami z misji zagranicznych, w których uczestniczą od lat 50. XX wieku.
Odnaleziony w Tatrach mężczyzna służył w wojsku do 2006 r., m.in. na dwóch misjach zagranicznych w Libanie i w Iraku. Zakończył służbę w wojsku z powodu kłopotów zdrowotnych. Do 2008 r. otrzymywał rentę, jednak ponieważ nie stawił się w kolejnym wyznaczonym terminie przed komisją lekarską, wypłacanie świadczenia zostało wstrzymane.
Żołnierzom powracającym do kraju po zakończeniu służby przysługuje prawo do uczestniczenia w 14-dniowych turnusach leczniczo–profilaktycznych. Przechodzą oni program treningu antystresowego, który ma na celu minimalizowanie ryzyka wystąpienia bądź pogłębiania się zaburzeń psychicznych, których źródłem są doświadczenia w misji.
Żołnierze, którzy wymagają specjalistycznej pomocy, kierowani są na oddziały psychiatryczne i leczenia stresu bojowego klinicznych szpitali wojskowych. Funkcję centralnego ośrodka diagnostyki i terapii Zespołu Stresu Pourazowego pełni utworzona w 2007 r. Klinika Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Taka pomoc jest udzielana także we Wrocławiu i Krakowie. W styczniu 2011 r. uruchomiono także Dom Weterana w Lądku Zdroju. Psychologiczne punkty konsultacyjne działają też w jednostkach wojskowych. Świadczenia są dostępne także dla rodzin żołnierzy.
Z badań wynika, że zaledwie 2,5 proc. weteranów deklaruje potrzebę pomocy psychologicznej. Z powodu zaburzeń stresowych ewakuowana jest z misji jedna osoba na 2 tys. żołnierzy, ale takich przypadków może być więcej, gdyż niekiedy powrót do kraju odbywa się na "własną prośbę" żołnierza. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 17 lutego 2012 Manewry na Bałtyku. Duma Royal Navy w Polsce Od środy w Polsce przebywa brytyjski okręt HMS Bulwark - flagowa jednostka Royal Navy. Okręt wziął udział we wspólnych manewrach wraz z jednostkami polskiej marynarki. Załogi okrętów marynarki wojennej RP i Royal Navy przećwiczyły jedno z najważniejszych, zadań jakie na morzu realizują siły morskie, czyli osłonę strategicznego transportu morskiego. Załogi HMS Bulwark oraz dwóch polskich fregat rakietowych - ORP Gen. T. Pułaski i ORP Gen. T. Kościuszko ćwiczyły również manewrowanie w szykach, procedury łączności i monitoringu żeglugi. W trakcie manewrów odbyły się również dzienne i nocne operacje lotnicze z wykorzystaniem polskiego śmigłowca pokładowego Kaman SH-2G, a także samolotu patrolowego "Bryza".
Dziś, tuż po godzinie 10 HMS Bulwark zacumował przy Nabrzeżu Francuskim w Gdyni. Brytyjska jednostka pozostanie w porcie do wtorku. W sobotę i niedzielę będzie także otwarta dla zwiedzających. Jednostkę flagową Royal Navy można będzie zwiedzać od godziny 10 do 16.
HMS Bulwark (L15) jest jednostką typu Albion, która obecnie pełni funkcję okrętu flagowego Royal Navy. Okręt wszedł do służby w 2005 roku. Ma 176 długości, 29 m szerokości i 21,5 tysiąca ton wyporności. Jego prędkość maksymalna wynosi 18 węzłów, a podstawową załogę stanowi 325 osób.
Jednostka, która obecnie gości w Gdyni, pełni rolę okrętu dowodzenia, jednostki logistycznej i platformy transportowej. Jest w stanie zapewnić przerzut ponad 250 żołnierzy wraz z ich pełnym wyposażeniem. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 17 lutego 2012 Myśliwce NATO nad Bałtykiem w związku z przelotem rosyjskich bombowców Dwa myśliwce NATO zostały wysłane w przestrzeń powietrzną nad Bałtykiem w związku z przelotem dwóch rosyjskich naddźwiękowych bombowców Tu-22M - poinformowało litewskie Ministerstwo Obrony. - Dziś rano dwa niemieckie myśliwce, uczestniczące w misji NATO o nazwie Air Policing, zostały wysłane nad Morze Bałtyckie. Zidentyfikowały i eskortowały dwa rosyjskie Tu-22M lecące nad Bałtykiem - powiedziała cytowana przez agencję BNS rzeczniczka litewskiego resortu obrony Ugne Naujokaityte. Dodała, że resort został poinformowany o planowanym locie Rosjan.
Z kolei łotewski minister obrony Artis Pabriks powiedział agencji BNS, że Ryga otrzymała informację o planach przeprowadzenia przez Rosję ćwiczeń wojskowych na dużą skalę, lecz zwróciła się do strony rosyjskiej, by ta przedstawiła szczegółowe dane o przelocie bombowców nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego. - Chcemy otrzymać wyjaśnienia - powiedział minister.
Dodał, że Łotwie bardzo zależy na wyjaśnieniach, aby uniknąć politycznych spekulacji przed planowanym na sobotę referendum w sprawie przyznania językowi rosyjskiemu statusu drugiego języka państwowego Łotwy.
Pomysł nadania rosyjskiemu statusu drugiego języka państwowego na Łotwie forsują mieszkający tam Rosjanie i ludność rosyjskojęzyczna, którzy stanowią około 1/3 liczącej niewiele ponad 2 mln ludności kraju.
- Brak szczegółowych wyjaśnień w kwestii celu ćwiczeń sprawi, że Łotysze uwierzą, iż istnieje związek między nimi a referendum - powiedział szef resortu obrony.
W operacji ochrony przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii, która nosi nazwę Baltic Air Policing, uczestniczą obecnie cztery niemieckie myśliwce F-4 Phantom. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 16 lutego 2012 Wziątek: współdziałanie służb w Afganistanie - skuteczne Koordynacja i funkcjonowanie polskich służb w Afganistanie są skuteczne - ocenił szef sejmowej speckomisji Stanisław Wziątek po czwartkowym spotkaniu komisji z szefami służb w tej sprawie. "Z analizy ich informacji wynika, że dzięki współdziałaniu uniemożliwiły one dokonanie zamachów na polskich żołnierzy" - powiedział Wziątek. "Uzgodniliśmy, że podsumowanie tej kwestii nastąpi po powrocie posłów komisji z Afganistanu" - dodał. Ze względów bezpieczeństwa nie ujawnił terminu wyjazdu do tego kraju.
W czwartek podczas zamkniętego posiedzenia omawiano ściśle tajne działania prowadzone przez polskie służby specjalne, zarówno wojskowe, jak i wywiadu cywilnego na rzecz bezpieczeństwa polskich żołnierzy i realizacji misji w Afganistanie. Informacje przedstawiali ministrowie spraw wewnętrznych i obrony narodowej oraz szefowie: Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu, Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Biura Ochrony Rządu.
Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie istnieje od 2002 r. Początkowo jego liczebność wynosiła ok. 100-200 żołnierzy. Od pierwszej zmiany w 2007 r. - wzrosła do 1200 wojskowych. W 2010 r. PKW osiągnął najwyższą dotychczas liczebność - 2600 żołnierzy i pracowników wojska w Afganistanie.
Od 2007 r., gdy Polska zaangażowała się w dowodzoną przez NATO operację ISAF, w Afganistanie poległo lub zmarło w wyniku odniesionych w tym kraju ran 36 polskich żołnierzy oraz cywilny ratownik medyczny. Od rozpoczętej jesienią 2011 r. XI zmiany rozpoczęła się stopniowa redukcja polskich sił, które - podobnie jak wojska innych krajów NATO - zgodnie z sojuszniczymi ustaleniami mają się wycofać do końca 2014 r. Obecnie w Afganistanie służy ok. 2500 Polaków. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 16 lutego 2012 Konsultacje ws. projektu reformy emerytur mundurowych. Ponad 260 uwag Ponad 260 uwag do projektu reformy emerytur mundurowych zgłoszono podczas konsultacji społecznych. Termin zgłaszania opinii upłynął 10 lutego, ale do MSW wciąż wpływają kolejne - poinformował minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. "Konsultacje zakończyły się formalnie tydzień temu, natomiast daliśmy jeszcze szansę podmiotom społecznym na przesłanie uwag. One jeszcze spływają, na razie naliczyliśmy ich ponad 260" - powiedział w czwartek dziennikarzom Cichocki.
Minister dodał, że większość uwag pochodzi od związków zawodowych służb mundurowych. "Teraz wszystkie uwagi i zaprezentowane argumenty przeanalizujemy. W planie jest konferencja uzgodnieniowa, bo zakończyły się konsultacje międzyresortowe. W tym trybie chcielibyśmy przepracować również uwagi, które spłynęły od resortów - powiedział Cichocki.
Jak dodał, następnie projekt trafi do Komitetu Stałego Rady Ministrów. "Mam nadzieję, że w marcu projekt znajdzie się w Sejmie" - powiedział Cichocki.
Głównym założeniem projektu noweli ustawy emerytalnej służb mundurowych jest wydłużenie aktywności zawodowej m.in. policjantów i żołnierzy zawodowych. Będą oni mogli przejść na emeryturę po 55. roku życia pod warunkiem, że przepracowali co najmniej 25 lat. Obecnie uprawnienia emerytalne nabywają po przepracowaniu 15 lat, bez względu na wiek.
Zaproponowane zmiany obejmą tylko tych, którzy zostaną przyjęci do służby po wejściu w życie nowych przepisów. Zmiany nie dotyczą funkcjonariuszy pełniących już służbę. Mundurowi pełniący służbę w dniu wejścia w życie ustawy będą mieć zagwarantowane prawo wyboru pomiędzy obowiązującym a nowym systemem.
Projekt przewiduje, że zachowany zostanie odrębny system emerytalny służb mundurowych (tzw. zaopatrzeniowy). To oznacza, że ta grupa zawodowa nie zostanie włączona do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS.
Funkcjonariusze i żołnierze mają nabywać prawo do emerytury po łącznym spełnieniu dwóch warunków: wieku i stażu służby. Nowe zasady zakładają minimalny wiek emerytalny w wymiarze 55 lat (obecnie wiek nie jest określony) i wydłużenie minimalnego stażu służby z 15 do 25 lat.
Obecnie świadczenie to zależy od wysokości ostatniej pensji oraz dodatków i nagród rocznych. Po 15 latach służby wynosi 40 proc. ostatniej pensji i za każdy dodatkowy rok rośnie o 2,6 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. pensji.
Po zmianach wysokość emerytury będzie zależała od wysokości pensji z trzech wybranych lat oraz dodatków i nagród rocznych. "Zastosowane rozwiązanie ma na celu zmianę w zakresie obliczania wysokości emerytury, uniemożliwiającą celowe podwyższanie wynagrodzenia na ostatnio zajmowanym stanowisku, mającego skutkować wzrostem świadczenia emerytalnego" - napisano w uzasadnieniu projektu.
Po 25 latach służby emerytura ma wynosić 60 proc. podstawy jej wymiaru i za każdy rok ma rosnąć o 3 proc. Maksymalna emerytura będzie również mogła wynieść 75 proc. pensji.
Wydatki na emerytury i renty w MON wzrosły od 2005 r. do 2010 r. ok. 32 proc. - z 4,1 mld zł do 5,4 mld zł, z kolei w MSW w tym samym okresie - ok. 53 proc. - z 4 mld zł do 6,1 mld zł - podkreślono w uzasadnieniu do projektu.
Na początku lutego Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych opowiedziała się za odrzuceniem w całości rządowego projektu noweli ustawy emerytalnej. "Projekt jest antymotywacyjny, powoduje dalszą destabilizację w służbach mundurowych, szkodząc bezpośrednio bezpieczeństwu państwa" - napisano w stanowisku Federacji.
Według związkowców nie do przyjęcia w projekcie są m.in.: warunek równoczesnego osiągnięcia 25 lat służby i 55 lat życia dla uzyskania pierwszych uprawnień emerytalnych. W opinii Federacji powinno to być 25 lat służby i 50 lat życia, bądź 25 lat służby bez określania limitu wieku.
Obecnie prawo do zakończenia aktywności zawodowej po 15 latach pracy bez względu na wiek mają funkcjonariusze policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej.
Od lat pojawiają się głosy, że przywileje emerytalne służb mundurowych wymagają przebudowy, ponieważ często np. policjanci, przechodząc na emeryturę po 15 latach, zatrudniają się np. w firmach ochroniarskich. Ponadto krytykowano, że przywileje dotyczą zarówno funkcjonariuszy operacyjnych, np. antyterrorystów, którzy narażeni są na stres, ale również tych, którzy większość czasu pracują za biurkiem. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 16 lutego 2012 MON: Tu-154 do dyspozycji prokuratury, przetarg możliwy w tym półroczu Przewidziany do sprzedaży samolot Tu-154 pozostaje do dyspozycji organów śledczych, wystawienie go na sprzedaż może nastąpić w tym półroczu – powiedział wiceminister obrony Marcin Idzik. Samolot Tu-154 o numerze bocznym 102 został uznany za zbędny dla sił zbrojnych i przekazany Agencji Mienia Wojskowego. Ta pozostawiła samolot do dyspozycji prokuratury, ponieważ biegli chcą jeszcze przeprowadzić badania z udziałem samolotu wyposażonego tak jak Tu-154, który rozbił się w Smoleńsku.
- Agencja umożliwia prokuratorom dokonywanie czynności śledczych. Jeśli się one zakończą, będzie podejmowała działania, by zbyć ten samolot. Myślę, że nastąpi to w pierwszym półroczu tego roku - powiedział wiceszef MON.
Idzik zapewnił, że jakakolwiek informacja ze strony organów ścigania wstrzymująca ten proces, będzie przez wojsko wykonana. Dodał, że nic nie wie, by prokuratura chciała opóźnić sprzedaż samolotu. Podkreślił, że by prokuratorzy mogli wykorzystywać samolot w śledztwie, wojsko musi utrzymywać w gotowości personel latający i naziemny oraz samą maszynę, co wiąże się z kosztami.
O to, by ze sprzedażą samolotu wstrzymać się nie tylko do czasu zakończenia działań prokuratury, ale do zakończenia procesu sądowego wystąpił Antoni Macierewicz (PiS). W środę sejmowa komisja obrony postanowiła odroczyć głosowanie w tej sprawie.
Po posiedzeniu komisji Idzik wyjaśniał, że przetrzymywanie maszyny tak długo, to sprawa nie miesięcy lecz lat. W tym czasie trzeba go m.in. serwisować, odladzać, odśnieżać, a piloci muszą ćwiczyć np. loty na symulatorach - mówił i zaznaczał, że to wysokie koszty.
Krzysztof Michalski, prezes Agencji Mienia Wojskowego, która przygotowuje przetarg, wyraził przekonanie, że uda się sprzedać samolot. - To sprzęt, jak każdy inny, podlega takiej samej procedurze, a mamy doświadczenie w sprzedaży samolotów. Skoro sprzedaliśmy Jaki, które były w fatalnym stanie technicznym, poradzimy sobie i z Tupolewem – zapewnił.
Dodał, że Agencja rozeznała się w rynku użytkowników Tu-154 i potencjalnych nabywców jest "niemało", są to np. Uzbekistan, Azerbejdżan, Kuba, Rosja. - Samolot jest praktycznie nowy. Liczymy, że znajdziemy bogatego nabywcę, który się zdecyduje na zakup tak atrakcyjnej maszyny – powiedział Michalski. Po wstępnej wycenie i porównaniu cen w innych krajach Agencja poda cenę wywoławczą. W jej określeniu pomaga AMW Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych.
36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego (rozformowany z początkiem nowego roku) dysponował dwoma samolotami Tu-154M Lux. Jeden z nich, z prezydentem Lechem Kaczyńskim i towarzyszącą mu delegacją, rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Drugi przechodził wtedy w Rosji gruntowny remont, m.in. kadłuba i silników. Maszyna, wyprodukowana w 1990 r., wróciła z remontu w Samarze we wrześniu 2010 r., a jej resurs przedłużono o kolejnych sześć lat. W ubiegłym roku samolot wykorzystywali do eksperymentów w locie eksperci badającej katastrofę komisji kierowanej przez Jerzego Millera.
Po katastrofie smoleńskiej uznano, że utrzymywanie jedynego egzemplarza Tu-154 jest bezcelowe. W sierpniu ub. r. MON zapowiedziało przekazanie go AMW. Postanowiono, że samolot zostanie wystawiony na sprzedaż jako mienie niewojskowe, którym obrót nie wymaga specjalnej koncesji.
Agencja zajmuje się sprzedażą Tu-154 i dwóch Jaków-40, wycofanych z eksploatacji w związku z rozformowaniem 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Dwa pozostałe Jaki mają trafić do muzeów.
Zgodnie z obecną koncepcją potrzeby transportu lotniczego osób na najwyższych stanowiskach w państwie w wojsku zaspokaja utworzona na bazie rozwiązanego pułku jednostka dysponująca jedynie śmigłowcami. Przeloty VIP na dalszych trasach odbywają się przy użyciu dwóch czarterowanych od PLL Lot samolotów Embraer-175. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 16 lutego 2012 Rosja ostrzega. "Użyjemy broni jądrowej" - W przypadku zagrożenia integralności terytorialnej, Rosja użyje swojego potencjału jądrowego - ostrzegł w wywiadzie dla radia "Echo Moskwy" szef Sztabu Generalnego Nikołaj Makarow. Poinformował również, że Rosja bardzo poważnie traktuje swój potencjał strategiczny i pracuje nad jego modernizacją. Według Makarowa, broń jądrowa to najważniejszy element gwarancji bezpieczeństwa Rosji. Już kilka dni temu szef Sztabu Generalnego zapowiedział, że jego kraj dofinansuje w najbliższych latach rozbudowę potencjału jądrowego i nowoczesnych systemów obrony przeciwrakietowej.
Jednocześnie rosyjscy dziennikarze twierdzą, że w 2012 roku zostanie uszczuplony budżet wojsk lądowych. Ma to między innymi związek z decyzją Ministerstwa Obrony, które zawiesiło na 5 lat kontrakty z rodzimymi firmami produkującymi broń konwencjonalną.
O przegrupowaniach strategicznych sił jądrowych mówił w listopadzie prezydent Dmitrij Miedwiediew, gdy ostrzegał NATO przed wybuchem "zimnej wojny" w związku z rozbudową w Europie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
Astronomiczne wydatki Rosji
Rosja do 2020 r. przeznaczy równowartość ok. 650 mld euro na modernizację swoich sił zbrojnych; dzięki temu na wyposażeniu znajdzie ok. 100 okrętów wojennych, ponad 600 samolotów i ponad tysiąc helikopterów - poinformowało Ministerstwo Obrony.
Siły Zbrojne otrzymają m.in. osiem podwodnych okrętów atomowych nowej generacji wyposażonych w strategiczne rakiety balistyczne Buława, cztery francuskie śmigłowcowce klasy mistral, dodatkowe mobilne rakiety krótkiego zasięgu Iskander-M, a także systemy pocisków rakietowych ziemia-powietrze S-400 - powiedział pierwszy wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej, generał Władimir Popowkin, którego cytują rosyjskie agencje.
Zakup nowego uzbrojenia to główny element reformy rosyjskiego wojska, zakładającej wymianę sprzętu pochodzącego z czasów sowieckich.
Według analityków, ambitny program będzie miał sens pod warunkiem, że armia będzie szkolić i rekrutować profesjonalistów. - Takie wydatki wymagają zupełnie nowego wojska - powiedział agencji AP niezależny analityk wojskowy Paweł Felgenhauer.
Popowkin wyjaśnił, że rząd postanowił przeznaczyć 24 mld dolarów na pomoc firmom państwowym, zajmującym się produkcją sprzętu wojskowego, by mogły one zrealizować zapotrzebowanie sił zbrojnych. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 14 lutego 2012 Rosja: rozbił się bombowiec Su-24 W Rosji rozbił się bombowiec Su-24. Piloci szczęśliwie się katapultowali. Samolot wykonywał rutynowy lot szkoleniowy z lotniska w rejonie Czelabińska. Jak podaje lifenews.ru, świadkowie twierdzą, że samolot eksplodował, znajdując się w powietrzu. Do katastrofy doszło wczoraj późnym popołudniem. Maszyna wystartowała z lotniska wojskowego Szagol w obwodzie czelabińskim. Wykonywała lot szkoleniowy. Spadła w małej wsi w rejonie kurańskim, 95 km od Czelabińska. Wrak został już znaleziony. Su-24 spadł do jeziora. Świadkowie twierdzą, że bombowiec eksplodował, znajdując się w powietrzu. Śledczy sprawdzają tę wersję.
Katastrofa miała miejsce 200 metrów od brzegu, przy którym znajdują się domy mieszkalne.
- Zobaczyliśmy płomień na niebie, słupy dymu, a potem wybuch i samolot przełamało – opowiada świadek wypadku Aramil Kadyrow. – Często latają tu samoloty wojskowe, ale coś takiego widzimy po raz pierwszy.
Obu pilotom udało się katapultować. Są cali i zdrowi. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 14 stycznia 2012 Dowódca sił specjalnych USA chce większej swobody działania Dowódca amerykańskich sił specjalnych admirał William H. McRaven nalega, aby dać mu większą swobodę działania w walce z terroryzmem - pisze "New York Times". McRaven, szef Dowództwa Operacji Specjalnych, który kierował akcją likwidacji Osamy bin Ladena, domaga się większej autonomii dla swojej formacji, co pozwoliłoby - jak podkreśla - na szybsze przerzucanie jej żołnierzy tam, gdzie są potrzebni.
Siły powietrzno-desantowe, których 80 procent rozmieszczano w ostatniej dekadzie na Bliskim Wschodzie, powinny być - jak uważa admirał - bardziej obecne w Azji Południowej i Wschodniej, w Afryce i Ameryce Łacińskiej.
Rola sił specjalnych wzrosła w ostatnich latach w związku ze specyfiką walki z terroryzmem. Jednak dotychczasowe plany zwiększenia ich autonomii, aby mogły działać poza normalnymi kanałami decyzyjnymi w Pentagonie, napotykały na opór dowódców regionalnych, a także Departamentu Stanu USA.
Dowódcy obawiali się o uszczuplenie swojej władzy, a dyplomaci w obcych krajach niepokoili się, że operacje amerykańskich sił specjalnych mogą być postrzegane przez miejscowe rządy jako naruszenie ich suwerenności.
Dowództwo Sił Specjalnych otrzyma większe środki w budżecie przedstawionym w poniedziałek przez prezydenta Baracka Obamę, chociaż budżet ten przewiduje cięcia w innych formacjach. Pozwoli to na zwiększenie liczebności tych wojsk i rozmieszczenie 12 tysięcy żołnierzy w różnych regionach świata.
Nie podjęto jednak jeszcze decyzji co do rozszerzenia uprawnień admirała McRavena. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 14 stycznia 2012 Nowy komendant w podkarpackiej policji Podkarpacka policja ma nowego komendanta. Stanowisko to obejmie inspektor Zdzisław Stopczyk - informuje Radio Rzeszów. Nominowany ma 50 lat pochodzi z Łodzi, jest absolwentem Akademii Spraw Wewnętrznych w Szczytnie i Uniwersytetu Łódzkiego. Z służbą w policji związany jest od 1983 roku. Pracował głównie w Łodzi, ale też w Konstantynowie Łódzkim, Pabianicach i Radomsku. Od 2007 roku był zastępcą komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi.
Zdzisław Stopczyk jest żonaty i ma córkę. Jest także miłośnikiem historii - szczególnie I i II wojny światowej.
Uroczystość wprowadzenia inspektora Zdzisława Stopczyka na stanowisko Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji odbędzie się dzisiaj o godzinie 14. Weźmie w niej udział m.in zastępca Komendanta Głównego Policji, nadinspektor Andrzej Rokita.
Pomysł musi jeszcze zatwierdzić szef MON Tomasz Siemoniak. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 13 lutego 2012 Policjanci masowo przechodzą na emeryturę? Od kilku dni nowym komendantem wojewódzkim policji w Opolu jest nadinspektor Leszek Marzec. Zastąpił on na tym stanowisku nadinspektora Bogdan Klimka, wraz z którym ze służby postanowiło odejść 6 komendantów powiatowych policji i niemal 1/4 naczelników w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu - informuje Radio Opole. – Przed Euro 2012 to stanowi zagrożenie – twierdzi poseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski. – W skali kraju ze służby odeszło ponad 100 policjantów z największym doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach. Wśród nich było wielu, którzy mieli odpowiadać i byli szkoleni pod kątem bezpieczeństwa w czasie Euro 2012. Państwo wyłożyło na tych funkcjonariuszy dużo środków, byli do tego świetnie przygotowani, a mają ich teraz zastąpić młodzi policjanci.
– Źle się dzieje – komentuje inny poseł opozycyjny, Sławomir Kłosowski z Prawa i Sprawiedliwości. – Bogdan Klimek miał ogromne doświadczenie w zabezpieczaniu wielkich wydarzeń. Jeżeli do jego przejścia na emeryturę dochodzą odejścia policjantów powiatowych, to można domniemywać, że wiedzą oni coś więcej, niż funkcjonariusze liniowi pracujący na niższych stanowiskach. O czym oni wiedzą?
– O odejścia trzeba zapytać policjantów, może szczerze odpowiedzą – dodaje senator Piotr Wach z Platformy Obywatelskiej. – Te odejścia muszą być dla nich opłacalne. Z jakiego powodu? Może z powodów finansowych oraz ze względu na uniknięcie kłopotów. Ponadto, to zapewne również zbieg okoliczności. Szykuje się ciężki rok, a policjanci z Opola pewnie pojadą i będą pomagać kolegom po fachu z Wrocławia. Powstaje pytanie, czy tą metodą nie mogą uzyskać więcej pieniędzy.
– Zmiany w systemie emerytalnym też mogły mieć tutaj znaczenie – komentuje Stanisław Rakoczy, wiceminister MSW z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Uspokaja jednak, że w policji jest dużo osób mogących zastąpić tych, którzy odchodzą. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 13 lutego 2012 Nowy komendant policji w Łódzkiem Jak poinformował w poniedziałek Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji, nowym komendantem wojewódzkim policji w Łódzkiem będzie inspektor Dariusz Banachowicz. Uroczysta nominacja ma się odbyć we wtorek. Banachowicz zastąpi Marka Działoszyńskiego, który kilka tygodni temu został Komendantem Głównym Policji. Do tej pory Banachowicz pełnił funkcję zastępcy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi.
Urodził się w 1962 roku w Łodzi. Ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną - Wydział Administracji i Zarządzania. W 1983 r. rozpoczął służbę w wydziale dochodzeniowo-śledczym śródmiejskiej komendy w Łodzi. Kilkanaście lat później przeszedł do pracy w wydziale kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Od października 2004 r. był naczelnikiem wydziału techniki operacyjnej KWP w Łodzi. W maju 2006 roku objął stanowisko zastępcy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi.
Interesuje się sportem, szczególnie judo, oraz elektroniką. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 13 lutego 2012 MON likwiduje wojskowe parafie. Dla oszczędności MON nie chce utrzymywać parafii garnizonowych tam, gdzie nie ma wojska, i opłacać wysokich stopniem kapelanów wojskowych. – Trzeba ich liczbę dostosować do wielkości zawodowej armii - mówi "Gazecie Wyborczej" minister Tomasz Siemoniak. Wycofuje też 41 mln zł na budowę cerkwi polowej w Warszawie. Nowy biskup polowy Józef Guzdek zlikwidował ostatnio pięć dekanatów, obniżył stopnie i pensje pięciu dziekanom i jednemu wikariuszowi biskupiemu. Ze służby odeszło też dziesięciu kapelanów, a w tym roku odejdzie sześciu (w tym trzech pułkowników). Biskup zmniejszył też liczbę etatów oficerskich w kurii polowej.
MON wciąż utrzymuje ponad 140 katolickich kapelanów, w tym około 20 pułkowników (zarabiają miesięcznie ok. 8 tys. zł) oraz 40 podpułkowników. Tylko w tym roku w budżecie resortu na utrzymanie ordynariatu polowego zapisano 20,5 mln zł. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 13 lutego 2012 Odbył się Półmaraton Komandosa Żołnierze, policjanci, strażacy, a także przedstawiciele innych służb mundurowych oraz cywile wzięli udział w sobotnim Półmaratonie Komandosa. Bieg zorganizowany na terenie Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie toczył się przy silnym mrozie. Podczas Półmaratonu Komandosa zawodnicy mają do pokonania dystans 21 km. Trasa tegorocznego biegu wiodła m.in. po terenie Kampinowskiego Parku Narodowego, gdzie na co dzień ćwiczą żołnierze WAT. Do zawodów stanęły 162 osoby, w tym pięć kobiet.
- Każdy żołnierz, strażak, policjant, musi dbać o swoją kondycję fizyczną. Nasz półmaraton jest dla nich możliwością sprawdzenia się. To jest wplecione w ich tryb pracy. Jest to bieg dla różnych służb mundurowych, ale także dla osób cywilnych - powiedział kpt. Andrzej Liśniewski, dyrektor zawodów, oficer WAT.
Bieg toczył się przy silnym mrozie, w bardzo trudnym terenie. Ścieżki był pokryte lodem, było ślisko, a dodatkową trudność stanowił ubiór zawodników. Obowiązkowy strój uczestnika biegu to bowiem długie spodnie, bluza, buty o wysokości co najmniej 22 cm i plecak wojskowy, który powinien ważyć co najmniej 10 kg.
Zawody wygrał szeregowy Błażej Brzeziński z Inspektoratu Wojskowych Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Uzyskał czas 1 godzina, 26 minut i 44 sekundy. Na mecie nie pokazał, że jest zmęczony.
- Nie biegałem po raz pierwszy, biegam od 10 lat. Jestem m.in. mistrzem Polski w maratonie. Ten bieg był dla mnie treningiem. Od początku do końca biegłem sam. Nie było ciężko. Bałem się tylko o stopy, a umundurowanie i plecak nie sprawiało mi problemów - powiedział Brzeziński.
Drugie miejsce zajął podinspektor Maciej Wojciechowski z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie (1.30.09), a na trzecim miejscu uplasował się sierżant podchorąży Piotr Bartoszewski z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (1.32. 39).
Pierwsza wśród kobiet była szeregowa podchorąży Justyna Kępa z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (2.00.57), a w klasyfikacji ogólnej zajęła 44. miejsce.
Zwycięzcy otrzymali medale z rąk gen., prof. rektora WAT, Zygmunta Mierczyka. Nagrodami za pierwsze trzy miejsca były także m.in. plecaki i kamizelki wojskowe. Podczas uroczystości zakończenia odbyło się też losowanie - można było wygrać m.in. ekskluzywny zegarek. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe statuetki.
- Wygrał najlepszy. Walka toczyła się zgodnie z zasadami fair play. Cieszę się, że rośnie zainteresowanie tym biegiem. To jest jedna z wielu form promocji wojskowości - powiedział na uroczystym zakończeniu Półmaratonu Komandosa gen. prof. Zygmunt Mierczyk.
Półmaraton Komandosa odbył się w tym roku po raz trzeci. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 30 stycznia 2012 Kłopoty MON? Wciąż czeka na nowoczesną broń Izraelski producent spóźnia się z dostawą bezzałogowych samolotów dla polskiej armii - informuje "Gazeta Wyborcza". Żołnierze przebywający na misji w Afganistanie potrzebują tych maszyn, by kontrolować sytuację w prowincji Ghazni. Bezzałogowce miały trafić do polskich żołnierzy w Afganistanie w październiku 2010 roku. Cztery maszyny, które znalazły się tam wiosną ubiegłego roku nie są jednak własnością Polski, ale producenta. Kłopotem okazały się być systemy, który zażyczyła sobie w Aerostarach strona polska. Izraelczycy nigdy wcześniej nie montowali go w swoich maszynach.
"To m.in. system automatycznego startu i lądowania ATOL wpisany w specyfikację zamówienia. Drony używane przez Polaków w Afganistanie tego systemu nie mają" - czytamy w "Gazecie".
Według nieoficjalnych informacji gazety MON jest zniecierpliwiony opóźnieniami i grozi zerwaniem kontraktu. Firma z Izraela zaproponowała ministerstwu, że ze względu na opóźnienie do polskich żołnierzy trafi nie osiem, ale dwanaście maszyn.
Przetarg, który wygrała firma Aeronautics był jednym z kluczowych dla wojska polskiego w ostatnich latach. Producent z Izraela miał dostarczyć osiem bezzałogowych samolotów Aerostar. Mogą one przebywać w powietrzu do 12 godzin i z pułapu pięciu kilometrów przekazywać obraz do centrum dowodzenia. Wartość kontraktu wyniosła ponad 67 milionów złotych. Źródło: PAP ________________________________________ niedziela, 29 stycznia 2012 Wielka bitwa. Rekonstruktorzy "zdobyli" miasto Kilkuset widzów obserwowało w niedzielę rekonstrukcję zaciekłych walk o wyzwolenie Bydgoszczy w 1945 roku. Tym razem scenerią bitwy były gruzy rozbieranej właśnie siedziby zakładów "Makrum". - To znakomite miejsce na tę inscenizację. Niedaleko rozbieranych obecnie budynków w 1945 roku toczyły się jedne z najbardziej zaciekłych walk o miasto - podkreślił Łukasz Nadolski, historyk z Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy.
Za oficjalną datę zajęcia miasta przez wojska polskie i radzieckie przyjęto po wojnie dzień 24 stycznia 1945 roku. Jak jednak przekonują historycy, była to bardzo uproszczona wizja historii, gdyż tego dnia wojska wkroczyły jedynie do południowej części miasta, a walki toczyły się jeszcze przez trzy dni.
- To była jedna z najważniejszych batalii z udziałem Wojska Polskiego w naszym regionie. Walki o miasto miały bardzo krwawe epizody, a Niemcy nie oddali go bez walki - zaznaczył Nadolski.
W rejonie Bydgoszczy najzacieklej opór stawiały jednostki złożone z łotewskich żołnierzy SS, a w samym mieście żołnierze garnizonu Bydgoszcz, w tym słuchacze ulokowanej w mieście szkoły wojskowej. Dowódcy niemieckiej obrony Bydgoszczy udało się wyprowadzić znaczną część podkomendnych z miasta i klucząc lasami uciec przed pogonią, by dotrzeć do linii obronnych przebiegających między Bydgoszczą, a Świeciem nad Wisłą.
W walkach o miasto i wokół niego najcięższe straty, około 2 tys. zabitych, poniosła Armia Czerwona. Straty Niemców były o połowę mniejsze, a jednostki polskie utraciły około stu zabitych.
Dokładnej liczby poległych prawdopodobnie nigdy nie uda się ustalić, gdyż informacje zawarte w dokumentach nie zgadzają się często z zapisami na grobach. Z kolei do pochówków żołnierzy niemieckich nie przywiązywano po wojnie wielkiej wagi, nie oznaczano często grobów i wciąż zdarza się, że odkrywane są kolejne mogiły.
Niedzielną rekonstrukcję w Bydgoszczy przygotowały grupy pasjonatów z Bydgoszczy oraz z innych miast Polski. Wykorzystano także amerykański pojazd rozpoznawczy typu Scout Car, który w okresie wojny był także na wyposażeniu polskich jednostek wojskowych. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 27 stycznia 2012 Szef MON rozmawiał z żołnierzami o ich problemach Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak rozmawiał o problemach żołnierzy ze 140-osobową reprezentacją korpusów podoficerów i szeregowych zawodowych. Resort m.in. proponuje zmiany w ustawie o służbie żołnierzy zawodowych. Do Warszawy zaproszono żołnierzy ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych, wśród nich mężów zaufania, których ze swoich szeregów wybierają wojskowi poszczególnych korpusów. Pod koniec września 2011 r. rozporządzeniem szefa MON na szczeblu centralnym powołano kolegia mężów zaufania podoficerów i szeregowych. Wcześniej taki organ przedstawicielski mieli tylko oficerowie.
- Osiemdziesiąt procent wojska to są właśnie podoficerowie i szeregowi. Od nich bardzo dużo zależy. W armii zawodowej odgrywają szczególną rolę, więc zadeklarowałem, że takie spotkania będą kontynuowane, że co jakiś czas będziemy o tym rozmawiali - powiedział dziennikarzom po spotkaniu minister Siemoniak. Podkreślił, że w rozmowie poruszano też sprawy służących w armii kobiet.
Zapowiedział, że MON szykuje nowelizację ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, która ma polegać na odejściu od łączenia stopnia żołnierza z zajmowanym przez niego stanowiskiem. Takie zmiany postulują żołnierze, bowiem zdarza się, że obecne przepisy blokują im kariery. - Umówiliśmy się, że specjalny zespół podoficerów i szeregowych przygotuje jeszcze swoje rekomendacje ewentualne do tej nowelizacji - zapowiedział szef MON.
Jak ocenił Siemoniak, oczekiwania żołnierzy są niemałe. - Takim problemem wspólnym dla szeregowych, podoficerów i dla mnie jest to, że chcemy walczyć z biurokracją - relacjonował szef MON. Dodał, że wojskowi byli zainteresowani nowymi przepisami emerytalnymi dla służb mundurowych, których projekt obecnie znajduje się w konsultacjach społecznych. Ministerstwo wielokrotnie podkreślało, że emerytury według nowych, obecnie przygotowywanych przez rząd zasad, będą otrzymywali tylko ci żołnierze, którzy rozpoczną służbę po wejściu tych przepisów w życie.
Minister był też pytany o odejścia żołnierzy ze służby w ub.r. Wówczas z wojskiem, w większości na własną prośbę, pożegnało się prawie 7,4 tys. osób, a prawie z nich 80 proc. z nich stanowili podoficerowie i szeregowi. Według MON żołnierze odchodzą nie z obawy przed nowymi przepisami emerytalnymi, jak wcześniej przypuszczano, lecz z powodu atrakcyjnych ofert na cywilnym rynku pracy. Dodał, że zapowiedź 300 zł podwyżki i faktyczny koniec reorganizacji w wojsku, który związany był z przenoszeniem jednostek, powinien sprawić, że w tym roku sytuacja będzie bardziej stabilna.
Mężowie zaufania kadry podoficerskiej podkreślali przede wszystkim konieczność zmiany przepisów dotyczących służby wojskowej. - Zwróciliśmy się z wnioskiem o to, żeby model pełnienia służby podoficerów i szeregowych został zmieniony tak, aby uwzględnić nasze doświadczenie zawodowe i wyszkolenie - mówił chor. mar. Eugeniusz Marciniak z Marynarki Wojennej. Dodał też, że szef MON prosił, by problemy przedstawiać wyraźnie i bez koloryzowania.
Marciniak podkreślił, że żołnierze będą się domagali, by temat tożsamości stopnia ze stanowiskiem załatwić już raz na zawsze. Z kolei - jak relacjonował st. chor. szt. Witold Dudek z Dowództwa Wojsk Specjalnych - na spotkaniu z ministrem szeregowi podnosili problem kontraktów, które są z nimi podpisywane na 12 lat i nie są przedłużane, jeśli żołnierz nie awansuje na stopień podoficerski.
- Ważne dla nas jest też to, żeby nasi następcy, którzy się pojawią, byli w sposób bardzo fachowy przygotowani i w przyszłości, kiedy my po prostu odejdziemy, mogli nas w godny sposób zastąpić - mówił z kolei st. chor. Piotr Maciejewski z Dowództwa Wojsk Lądowych.
Prócz ministra Siemoniaka z żołnierzami rozmawiali szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Cieniuch, doradca ministra gen. Waldemar Skrzypczak oraz pełnomocnik ministra ds. wojskowej służby kobiet kmdr Bożena Szubińska. Na pytania z sali odpowiadali przedstawiciele departamentów kadr oraz spraw socjalnych MON, Sztabu Generalnego i Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 26 stycznia 2012 Sukces polskich żołnierzy w Afganistanie. Zatrzymali groźnego terrorystę Polacy zatrzymali w Afganistanie taliba znajdującego się na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów - poinformował w środę ppłk Mirosław Ochyra z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. W innej akcji nasi żołnierze zlikwidowali skład materiałów wybuchowych. Operacja zatrzymania Gulaba Khana Aka Saifudina miała miejsce 18 stycznia. Tego dnia żołnierze Wojsk Specjalnych wspierani przez Afgańczyków wtargnęli do domu, w którym przebywał Gulab Khan wraz z bratem. "Obaj terroryści byli całkowicie zaskoczeni i nie stawiali oporu podczas zatrzymania" - podkreślił ppłk Ochyra. Dodał, że na wypadek wymiany ognia w odwodzie cały czas pozostawał patrol polskich żołnierzy ze zgrupowania bojowego "Alfa".
Gulab Khan Aka Saifudin jest oskarżany o członkostwo w działającej w prowincji Paktika grupie Haquani uznawanej przez siły koalicji za jedną z najważniejszych grup terrorystycznych. Jej celem jest atakowanie afgańskich sił bezpieczeństwa oraz przedstawicieli władz rządowych.
W opinii Dowództwa Operacyjnego SZ Sajfudin planował w prowincji Ghazni, gdzie stacjonują polscy żołnierze, zamach na obiekty rządowe lub jedną z baz koalicji. Miało to doprowadzić do destabilizacji sytuacji po tym, jak 12 stycznia rozpoczął się proces przejmowania odpowiedzialności przez Afgańczyków.
Ppłk Ochyra poinformował również, że kilka dni przed zatrzymaniem Sajfudina Polacy zlikwidowali skład materiałów wybuchowych, znajdujący się w wiosce Gabari Sufla w dystrykcie Andar. Informacje o magazynie otrzymali od Służby Wywiadu Wojskowego. W składzie zniszczono prawie pół tony materiałów wybuchowych, ponad 30 zapalników różnych typów oraz 12 kompletnych zestawów do radiowego odpalenia improwizowanych ładunków wybuchowych.
W ramach XI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie służy ok. 2500 Polaków. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 26 stycznia 2012 Kłopoty z ostatnim rządowym tupolewem Z ostatnim rządowym tupolewem jest coraz więcej kłopotów. Jego właścicielem po rozwiązaniu 36. specpułku została Agencja mienia Wojskowego. Jednak jak do tej pory tylko na papierze - informuje "Polityka". Tupolew to taka sama maszyna jak ta, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 roku w okolicach Smoleńska. Samolot był wykorzystywany przez prokuraturę do badań przez co AMW do połowy stycznie nie miała do niego dostępu.
Kolejny problem to wycena tupolewa. MON uważa, że jego wartość to 40 milionów złotych. Jednak przedstawiciele AMW są zdania, że to nierealna cena. Ten typ samolotu można kupić za 2-20 milionów złotych.
Jednak przedstawiciele Agencji nie złożą broni i porównują naszego tupolewa do dobrze utrzymanego samochodu z małym przebiegiem, świetnym serwisowaniem oraz dodatkowymi wygodami. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 25 stycznia 2012 Ruch Palikota broni służb mundurowych. "To niedopuszczalne" Ruch Palikota uważa, że niedopuszczalne jest zaproponowanie podwyżki tylko dla policjantów i żołnierzy, a pominięcie funkcjonariuszy pozostałych służb. Politycy Ruchu protestują przeciwko takiemu dzieleniu przez rząd służb mundurowych. - Chcemy bardzo zdecydowanie zaprotestować przeciwko dzieleniu służb mundurowych na tzw. służby porządkowe i służby ratownicze. Ruch Palikota jest przeciwny dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek kryteria. Nie można dzielić służb mundurowych na lepsze i gorsze. To niedopuszczalne - powiedział na konferencji prasowej poseł Ruchu Palikota Bartłomiej Bodio.
Poseł poinformował, że w środę odbyło się w Sejmie spotkanie klubu Ruchu Palikota z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Zapowiedział, że Ruch Palikota będzie się przyglądał dzieleniu pieniędzy publicznych i ich wykorzystywaniu w służbach mundurowych. Jak dodał, został powołany zespół roboczy, który będzie monitorował wykorzystywanie tych środków.
Obecny na konferencji prasowej przewodniczący NSZZ Policjantów Antoni Duda stwierdził, że decyzja rządu o dzieleniu służb mundurowych "na lepsze i gorsze" jest niczym nieuzasadniona. "Podział służb jest nie do przyjęcia" - podkreślił.
Związkowcy służb mundurowych podtrzymali we wtorek stanowisko w sprawie wzrostu płac. Chcą, by w budżecie na 2012 r. zostały zapewnione środki na podwyżki dla wszystkich funkcjonariuszy, a nie tylko dla policjantów i żołnierzy. Podwyżki dla policjantów i żołnierzy zapowiedział podczas expose premier Donald Tusk.
Przed tygodniem minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki poinformował, że w tym roku nie ma pieniędzy na podwyżki dla funkcjonariuszy Służby Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej. Szef MSW zapewnił wówczas, że "jest wola polityczna rządu i premiera", żeby w 2013 r. strażacy, pogranicznicy oraz funkcjonariusze Służby Więziennej dostali po 300 zł podwyżki. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 25 stycznia 2012 NIK może mieć większe uprawnienia niż specsłużby. Kolejne niedopatrzenie posłów? Nie milkną echa sprawy wokół ACTA, i tego jak wcześniej posłowie nie orientowali sie nad jakim dokumentem pracują, tak teraz wychodzi na światło dzienne podobna sprawa. Najwyższa Izba Kontroli może zdobyć uprawnienia większe niż specsłużby - informuje tygodnik "Polityka". Znowelizowana w 2010 roku ustawa o NIK wchodzi w życie 2 czerwca tego roku. Gdy jednak w Sejmie trwały nad nią pracę, nikt nie zwrócił uwagi na jeden artykuł, który daje kontrolerom NIK bardzo szerokie uprawnienia. Będą oni mogli zbierać i gromadzić m.in. informacje na temat pochodzenia rasowego, preferencji seksualnych, poglądów politycznych, wyznania, a nawet kodu genetycznego, nałogów oraz stanu zdrowia.
Takie uprawnienia będą możliwe dzięki art. 29 pkt. 2, odsyłający do innego artykułu ustawy o ochronie danych osobowych, który wylicza dane szczególnie wrażliwe.
Tak jak ze sprawą ACTA, gdy projekt nowelizacji ustawy powstawał w 2008 roku (projekt przygotowywał Mirosław Sekuła, ówczesny poseł PO, były szef NIK), nikt nie zgłaszał problemów, a Sejm przyjął ustawę głosami PO, PSL i SLD.
Jak pisze "Polityka", przed takimi daleko idącymi zmianami przestrzegał jedynie ówczesny generalny inspektor ochrony danych osobowych Michał Serzycki. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 24 stycznia 2012 Związki mundurowe podtrzymują stanowisko ws. wzrostu płac Związkowcy służb mundurowych podtrzymali stanowisko w sprawie wzrostu płac. Chcą, by w budżecie na 2012 r. zostały zapewnione środki na podwyżki dla wszystkich funkcjonariuszy, a nie tylko dla policjantów i żołnierzy. W środę w tej sprawie zamierzają spotkać się z posłami. Taką decyzję podjęła we wtorek Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych i Krajowa Sekcja Pożarnictwa NSZZ "Solidarność" podczas spotkania poświęconego podwyżkom uposażeń funkcjonariuszy podległych MSW i resortowi sprawiedliwości w 2012 i 2013 roku.
Związkowcy chcą, by wzrost płac - po 300 zł brutto od połowy 2012 r. - objął nie tylko policjantów oraz żołnierzy, ale także funkcjonariuszy Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej.
"25 stycznia odbędzie się spotkanie z parlamentarzystami w celu przekonania ich do celowości wniesienia stosownej poprawki do ustawy budżetowej na rok 2012, umożliwiającej wygospodarowanie środków finansowych na wzrost płac funkcjonariuszy. Takie spotkanie zastało juz zaplanowane z przedstawicielami Ruchu Palikota" - powiedział we wtorek PAP przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej Mariusz Tyl.
Przedstawiciele związków zawodowych służb mundurowych mają być też obecni w Sejmie podczas głosowania nad ustawą budżetową. Na podwyżki dla policjantów w 2012 roku w projekcie budżetu zarezerwowano 202 mln zł.
"Dalsze działania Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych zostaną ustalone po podjęciu decyzji w sprawie uposażeń funkcjonariuszy na forum parlamentu, po 30 stycznia" - powiedział Tyl.
Stanowisko związkowców poparli w połowie stycznia posłowie Ruchu Palikota. Z kolei SLD będzie domagał się, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu została przedstawiona informacja rządu dot. rozstrzygnięcia sprawy podwyżek dla funkcjonariuszy służb mundurowych.
Podwyżki dla policjantów i żołnierzy zapowiedział podczas expose premier Donald Tusk. Przed tygodniem minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki poinformował, że w tym roku nie ma pieniędzy na podwyżki dla funkcjonariuszy SG i PSP. Szef MSW zapewnił wówczas, że "jest wola polityczna rządu i premiera", żeby w 2013 r. strażacy, pogranicznicy oraz funkcjonariusze SW dostali po 300 zł podwyżki.
MSW rozważa także możliwość pozyskania środków na podwyżki dla funkcjonariuszy pod koniec 2012 r. Pieniądze na ten cel mogłyby pochodzić z rezerwy celowej na przeciwdziałanie i usuwanie skutków powodzi. Ta pozycja budżetu, według projektu, ma wynieść 1,4 mld zł.
W grudniu 2011 r. - na znak protestu - oflagowane zostały jednostki i posterunki poszczególnych formacji. Na początku stycznia w wielu miejscach w kraju w samo południe na kilka minut włączono syreny i sygnalizację świetlną w pojazdach służbowych. Funkcjonariusze SG przeprowadzili także strajk włoski na lotnisku w Warszawie oraz na przejściach granicznych z Ukrainą w Dorohusku i w Medyce. 12 stycznia w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku, miastach - organizatorach Euro 2012 – odbyły się pikiety. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 24 stycznia 2012 Szef MON i gen Parulski na posiedzeniu prezydium komisji obrony Szef MON Tomasz Siemoniak oraz naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski uczestniczą we wtorek w zamkniętym posiedzeniu prezydium komisji obrony narodowej, które dotyczy śledztw ws. przetargów na sprzęt, m.in. do Afganistanu Prezydium komisji obrony to przewodniczący Stefan Niesiołowski (PO) oraz pięcioro wiceprzewodniczących: Mariusz Kamiński (PiS), Mieczysław Łuczak (PSL), Andrzej Rozenek (RP), Stanisław Wziątek (SLD) oraz Jadwiga Zakrzewska (PO).
W posiedzeniu bierze udział też Ludwik Dorn jako reprezentant klubu Solidarna Polska, który nie ma swojego przedstawiciela w prezydium.
Na początku stycznia prokurator wojskowy płk Mikołaj Przybył odnosząc się do medialnych zarzutów o złamanie prawa w postępowaniu dot. przecieku ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej mówił, że piszący o tej sprawie dziennikarze zostali zmanipulowani, a prokuratura wojskowa stała się celem ataków ze względu na śledztwa dotyczące nieprawidłowości w wojsku. W przerwie tej konferencji Przybył się postrzelił.
W zawiązku z tą informacją wiceprzewodniczący komisji obrony Stanisław Wziątek zapowiedział, że posłowie zajmą się śledztwami prowadzonymi przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.
Wziątek podkreślał, że w oświadczeniu, które odczytał dziennikarzom płk Przybył, pojawiły się informacje "mówiące o zagrożeniu polskiego żołnierza; że przetargi, dostawy uzbrojenia, także dla polskiego kontyngentu w Afganistanie, mogą grozić bezpieczeństwu polskich żołnierzy".
Zwołania posiedzenia komisji obrony - razem z komisją sprawiedliwości - ws. postrzelenia się płk Przybyła w dniu tego wydarzenia domagały się Solidarna Polska i Ruch Palikota. Ostatecznie 18 stycznia odbyło się poświęcone wydarzeniom w Poznaniu posiedzenie komisji sprawiedliwości. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 24 stycznia 2012 Prezydent czeka na ruch MON ws. nowego szefa NPW Prezydent Bronisław Komorowski oczekuje na stanowisko szefa MON Tomasza Siemoniaka w sprawie wniosków personalnych przedstawionych przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta - poinformowała Kancelaria Prezydenta. W ubiegłym tygodniu Seremet wysłał do MON wniosek dotyczący nominacji na nowego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownika Jerzego Artymiaka, co oznaczałoby odwołanie z tego stanowiska gen. Krzysztofa Parulskiego.
Zgodnie z prawem, szefa wojskowej prokuratury powołuje prezydent na wniosek prokuratora generalnego, złożony w porozumieniu z MON.
Szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek powiedziała PAP, że prezydent został we wtorek poinformowany o wynikach poniedziałkowego posiedzenia Krajowej Rady Prokuratury.
- Bronisław Komorowski uważa, że uchwała Krajowej Rady Prokuratury potwierdza podkreślaną przez niego potrzebę pilnej reformy prokuratury w trybie ustawowym i liczy w tym zakresie na szybkie działania ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości i Sejmu - zaznaczyła Trzaska-Wieczorek.
Jak dodała, "prezydent stoi na stanowisku, że w ten sposób wyczerpany został katalog możliwości polubownego rozwiązania zaistniałej niedobrej sytuacji w prokuraturze". Podkreśliła, że w tej chwili Komorowski oczekuje od szefa MON stanowiska w sprawie wniosków personalnych przedstawionych przez Seremeta.
Rzecznik MON Jacek Sońta powtórzył we wtorek, że minister obrony powinien podjąć decyzję w tej sprawie do końca tygodnia.
W poniedziałek kwestią sytuacji w prokuraturze, na wniosek prezydenta, zajęła się Krajowa Rada Prokuratury. W uchwale wydanej po prawie 10-godzinnej dyskusji Rada wskazała na potrzebę przygotowania i uchwalenia nowej ustawy o prokuraturze. Oceniła też, że nie ma konfliktu pomiędzy prokuratorami cywilnymi i wojskowymi.
We wtorek o przyszłym modelu prokuratury wojskowej oraz kandydaturze Artymiaka na stanowisko naczelnego prokuratora wojskowego rozmawiali Siemoniak i Seremet. We wtorek Siemoniak spotka się też z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem.
Niewykluczone jest jeszcze jedno spotkania ministra obrony z płk. Artymiakiem. Siemoniak rozmawiał już z nim w poniedziałek.
Powodem wniosku o odwołanie Parulskiego i powołanie Artymiaka była - jak poinformowała Prokuratura Generalna - "publiczna i spektakularna" krytyka Parulskiego wobec Seremeta, co prokurator generalny uznał za sytuację "nie do zaakceptowania w kontekście zapewnienia sprawnego funkcjonowania hierarchicznej struktury, jaką jest prokuratura".
Kwestie związane z ewentualnym odwołaniem Parulskiego pojawiły się po wydarzeniach 9 stycznia w Poznaniu, gdy postrzelił się prokurator wojskowy płk Mikołaj Przybył. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 23 stycznia 2012 Polko: żołnierze widzą chaos i brak stabilizacji - Mamy poczucie bezpieczeństwa, ale to jest złudne. Nie mamy żadnej gwarancji bezpieczeństwa w przypadku zagrożenia. Ćwiczenia nadal prowadzone są na pokaz - twierdzi generał Roman Polko, który na łamach "Uważam Rze" ocenia m.in. stan polskiej armii. - Żołnierze czują, że armia nie jest ważna (dla władzy - przyp. red.). Widzą chaos, brak stabilizacji - dodaje. Były dowódca GROM zaznacza, że choć sąsiedzi Polski nie mają na pewno "agresywnych zamiarów wojskowych", a ich armie są w kryzysie, to nie oznacza to, że Polska ma zagwarantowane bezpieczeństwo. Właśnie z tym, zdaniem generała Polko, wiąże się obowiązek posiadania własnej armii i "precyzyjnego zdefiniowania, jaka to ma być armia".
- Wojsko musi być przygotowane nawet na najczarniejsze scenariusze. Musi się ciągle szkolić i ćwiczyć wszystkie, nawet najbardziej nierealne warianty - twierdzi były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Zaznacza, że tylko 10 procent żołnierzy ma doświadczenie bojowe, a reszta jest armią zawodową, "w rzeczywistości wcale nie lepszą niż ta, która była z poboru". - Brak sprzętu, szkoleń powoduje, że rzeczywiste umiejętności żołnierzy są niskie. Stan lotnictwa jest zły, Marynarka Wojenna właściwie się rozpada - tłumaczy.
Według Polko dużym problemem jest również to, że żołnierze czują, że armia nie jest ważna dla władzy. - Widzą chaos, brak stabilizacji. Wskutek tego w ubiegłym roku dwukrotnie więcej żołnierzy odeszło z wojska niż w latach poprzednich - twierdzi. Zaznacza też, że ci, którzy odchodzą, to często najlepsi żołnierze, którzy nie widzą jednak szans na rozwój. - W wielu jednostkach działa mechanizm wypychania tych najlepszych, bo stanowią zagrożenie dla biernych. Potulne i grzeczne lemingi wygrywają. Dziś to szczególnie szkodliwe - twierdzi.
Dodaje też, że mamy poczucie bezpieczeństwa, ale jest to złudne. - Nie mamy żadnej gwarancji bezpieczeństwa w przypadku zagrożenia. Ćwiczenia nadal są przeprowadzone na pokaz. (...) Według scenariusza, który atrakcyjnie wygląda w materiałach telewizyjnych - zaznacza.
Generał Polko twierdzi też, że źle przeprowadzono uzawodowienie armii, a jej stan się nie poprawił. - Żołnierz nadal dostaje kałasznikowa, mieszka w tych samych koszarach. Wcale nie umie więcej niż ten z poboru - mówi. Źródło:Uważam Rze ________________________________________ poniedziałek, 23 stycznia 2012 Wojsko sprzeda część posiadanych poligonów "Gazeta Wyborcza": Armia chce sprzedać część poligonów, bo 100-tysięczne wojsko aż tylu nie potrzebuje. Ale żeby na nich zarobić, trzeba je oczyścić z min i niewybuchów. - Lepiej utrzymywać mniej poligonów, za to takich, na których mogą odbywać się profesjonalne ćwiczenia. A nie płacić za utrzymanie ludzi i infrastruktury w zbyt wielu miejscach – mówi szef szkolenia Wojsk Lądowych gen. Marek Tomaszycki.
Pieniądze ze sprzedaży mają pójść na fundusz modernizacji technicznej armii.
Wojsko na razie nie ujawnia, które poligony miałyby być w przyszłości zamknięte.
Pomysł musi jeszcze zatwierdzić szef MON Tomasz Siemoniak. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 23 stycznia 2012 Lotniskowiec USA wpłynął do Zatoki Perskiej bez incydentów Amerykański lotniskowiec Abraham Lincoln wpłynął w niedzielę bez incydentów przez cieśninę Ormuz do Zatoki Perskiej - powiadomiła rzeczniczka Pentagonu Rebecca Rebarich. Dzień wcześniej Iran złagodził wcześniejsze groźby ws. lotniskowców USA na tym obszarze. USS Abraham Lincoln pokonał trasę "zgodnie z wcześniejszym planem i bez incydentów" - powiedziała Rebarich. Wskazała, że było to rutynowy rejs.
Agencje światowe zwracają uwagę na to wydarzenie w związku z groźbami Iranu z początku stycznia. Wówczas dowódca sił zbrojnych Iranu Ataollah Salehi oświadczył, że Iran "podejmie działania", jeśli lotniskowiec sił USA powróci do Zatoki Perskiej, skąd wypłynął podczas irańskich manewrów wojskowych.
Jednak w minioną sobotę szef irańskiej Gwardii Rewolucyjnej gen. Hosejn Salami powiedział mediom, że obecność okrętów USA w Zatoce Perskiej "nie jest niczym nowym". Agencja Reutera ocenia, że w ten sposób starał się złagodzić ton wcześniejszych wypowiedzi.
Słowa Salehiego z początku miesiąca przyczyniły się do eskalacji retoryki na linii Teheran-Waszyngton. Iran, w związku z sankcjami, jakie Zachód nakłada na niego za odmowę wstrzymania wzbogacania uranu, zagroził zablokowaniem strategicznej cieśniny Ormuz. Minister obrony USA Leon Panetta oznajmił w odpowiedzi, że siły zbrojne USA są w pełni przygotowane do przeciwdziałania groźbom zamknięcia cieśniny.
Okręt Abraham Lincoln został wysłany do Zatoki Perskiej, by zastąpić USS John C. Stennis, poprzednio kierujący operacjami sił amerykańskich w tym regionie. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 13 stycznia 2012 Działoszyński: ocena policji nie może opierać się tylko na statystyce - Oceniając pracę policjantów i poszczególnych komend wojewódzkich powinno brać się pod uwagę nie tylko statystyki dotyczące przestępczości, ale też rzeczywistą sytuację i to, w jaki sposób oceniają ją mieszkańcy - uważa nowy szef policji Marek Działoszyński. - Te statystyki, mierniki, to strasznie skomplikowana sprawa. Mam świadomość, że nie da się kierować 100-tysięczną formacją bez zwracania uwagi na różne dane, w tym statystyczne. Ale ja jestem zwolennikiem tego, by były to dane, które są potrzebne do podejmowania różnego rodzaju decyzji, a nie jedynie dane, na podstawie których ocenia się pracę policji i policjantów - powiedział w rozmowie z Działoszyński.
Według niego ocena policji i policjantów na podstawie statystyk może prowadzić do prób wypaczania lub wręcz kreowania rzeczywistości.
- Myślę, że można trochę inaczej spojrzeć na stan zagrożenia przestępczością, aby go faktycznie ocenić. Dane statystyczne powinny być tylko jednym rodzajem danych, które mogą nam do tego służyć, inne - to te wynikające z faktycznej oceny tego, co widzimy na ulicach, co wiemy o tym, co się dzieje w określonym miejscu i jaką opinię na ten temat ma społeczeństwo - zaznaczył.
- Jeśli będziemy bardzo cisnęli na dynamikę w określonym rodzaju przestępstw (spadki przestępczości - red), to możemy wywrzeć na policjantów taką presję, że nie zechcą oni przyjmować zgłoszeń albo będą zniechęcać do ich zgłaszania - zaznaczył komendant.
Jak powiedział, dla niego ważne jest zarówno to, by policja przyjmowała i zajmowała się wszystkimi zgłoszeniami, jak również to, by przestępczości zapobiegała. - Przykładowo mamy dwóch policjantów. Jeden poszedł w dany rejon i na terenie, który patrolował, nic się nie zdarzyło. Drugi na swoim terenie wręczył pięć mandatów, ale równocześnie doszło tam do dwóch napadów, bo skupił się nie na tym, co powinien. W takim przypadku, oczywiście, ja wolę tego pierwszego - zaznaczył Działoszyński.
Z danych Komendy Głównej Policji dotyczących 2011 r. wynika, że policjanci wszczęli w tym okresie ponad 981 tys. postępowań dotyczących różnego rodzaju przestępstw (analogicznie w 2010 r. 964 tys. 614 - red). Zdecydowana większość z nich - 684 tys. - to przestępstwa kryminalne. Zgłoszono też 75 tys. 842 przestępstw gospodarczych.
W porównaniu z rokiem 2010, w 2011 spadła liczba zabójstw - policjanci wszczęli w tym zakresie 684 postępowania (rok wcześniej - 702), bójek i pobić - odnotowano ich 10 703 (w 2010 r. 11011), rozbojów - 14 084 (w 2010 r. aż 15 725). Mniej było też kradzieży z włamaniem - zgłoszono 114 tys. 193 takie przestępstwa (rok wcześniej - 118 911,) ale np. wzrosła liczba kradzieży samochodów - z 16 tys. 98 w 2010 r. do 16 tys. 285 (np. w 2000 r. skradziono ponad 70 tys. aut, w 2009 - prawie 17 tys. - red).
Funkcjonariusze zajmowali się też w 2011 r. większą niż rok wcześniej liczbą przestępstw narkotykowych - 22 tys. 940 (w 2010 r. - 20 832) i było to najwięcej tego typu spraw od 2000 r. Więcej było również przestępstw gospodarczych - 75 tys. 842, w 2010 r. - 73 371.
Z kolei na stadionach w minionym roku doszło do 170 ekscesów chuligańskich. W 2010 r. było ich 100, a w 2009 - 188.
Ze wstępnych danych policji wynika także, że w 2011 r. doszło na polskich drogach do 39 tys. 594 wypadków - o 764 więcej niż w 2010 r. Zginęło w nich 4161 osób (w 2010 r. - 3907), a rannych zostało 48 tys. 906 (w 2010 r. - 48 tys. 952).
Równocześnie policjanci zatrzymali 180 674 pijanych kierowców, najwięcej od pięciu lat. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 13 stycznia 2012 Kolejne areszty w sprawie korupcji w MSWiA Sąd zdecydował o aresztowaniu dwóch byłych dyrektorów sprzedaży z międzynarodowych korporacji informatycznych w sprawie korupcji w Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Obaj usłyszeli zarzuty wręczania łapówek. Mężczyźni zostali zatrzymani we wtorek przez CBA w związku ze śledztwem dotyczącym ustawiania za łapówki przetargów na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez Centrum Projektów Informatycznych byłego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Razem z nimi zatrzymano też pracownika jednej z firm komputerowych. On usłyszał zarzut paserstwa, a prokuratura zastosowała wobec niego dozór policyjny.
Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, chodzi o b. dyrektorów sprzedaży dwóch koncernów - IBM i HP.
W śledztwie tym w październiku ubiegłego roku zatrzymano siedem osób; sześć z nich usłyszało zarzuty. Aresztowano wówczas b. dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA Andrzeja M., jego żonę oraz Janusza J., szefa firmy podejrzanego o wręczenie mu łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji resortu.
To oni usłyszeli najpoważniejsze zarzuty - M. i J. dotyczące przyjęcia i wręczenia łapówki w wysokości 211 tys. zł, a żona b. dyrektora prania brudnych pieniędzy, czyli ukrywanie łapówki - grozi za to do 10 lat więzienia.
Zarzuty w tej sprawie usłyszeli też zastępca M. - Piotr K., pracownica wydziału promocji projektów informatycznych w dawnym MSWiA oraz członek rodziny M. Jak poinformował PAP Waldemar Tyl, wiceszef warszawskiej prokuratury apelacyjnej, na przełomie grudnia i stycznia prokuratura rozszerzyła zarzuty postawione dotąd w tej sprawie; dotyczą one już kilkumilionowych łapówek.
B. dyrektor CPI i jego zastępca pracowali w ministerstwie w latach 2008-2010; byli oddelegowani z Komendy Głównej Policji i do chwili zatrzymania pracowali tam w biurach logistycznych. M. został zwolniony z MSWiA w 2010 r. przez ówczesnego szefa resortu Jerzego Millera. Minister tłumaczył, że przyczyną tej decyzji były wyniki pracy b. dyrektora.
Działające od 14 lat MSWiA 21 listopada ub.r. formalnie zostało podzielone na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 13 stycznia 2012 Pół tysiąca osób w kolejce po pracę w policji Pół tysiąca osób stanęło w Gdańsku o świcie w kolejce po pracę w policji, donosi "Gazeta Wyborcza". Większość ma wyższe wykształcenie. Czekający blokowali chodnik, a porządku pilnował radiowóz. Rynek pracy zmusza nas do szukania zajęcia w policji, mówią absolwenci wyższych uczelni. Tego rodzaju praca daje możliwość sprawdzenia się i awansu. Przede wszystkim jednak zapewnia stabilizację, bo młodzi chcą zaciągać kredyty mieszkaniowe.
– Wielu z nich odejdzie na kursie przygotowawczym albo na początku służby, twierdzi Antoni Duda, szef NSZZ Policjantów. To nic atrakcyjnego pracować na zmiany za niewielkie wynagrodzenie. Jeszcze zobaczą, jak będzie ciężko. A dlaczego oni stoją w tych kolejkach? Bo to ostatni rok, w którym obowiązują stare zasady przechodzenia na emeryturę (już po 15 latach służby). Później tylu chętnych już nie będzie, ocenia Duda. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 13 stycznia 2012 Kontrowersyjne wpisy funkcjonariusza BOR. Kara nagany Naganą z ostrzeżeniem został ukarany funkcjonariusz BOR ppłk Robert D., który był autorem internetowych wpisów ujawniających elementy pracy operacyjnej Biura, oceniających wydarzenia po katastrofie smoleńskiej i szkalujących pilotów, informuje "Nasz Dziennik". Podpisujący się pseudonimem "Chwilowo z daleka" bloger to ppłk Robert D., czynny funkcjonariusz BOR. Jego aktywność w internecie mogła naruszać zapisy ustawy o BOR, która nie zezwala na to, by funkcjonariusz na forum publicznym poruszał sprawy służbowe.
Bloger pisał m.in. o "odznakach" wyciąganych z "bebechów" oficerów z Siewiernego oraz "dorożkarzach ze specpułku", którzy "zabili" jego "kolegów". Po nagłośnieniu sprawy wpisy blogera zostały usunięte z portalu Salon24.pl.
Wynikiem postępowania dyscyplinarnego jest ukaranie funkcjonariusza naganą z ostrzeżeniem, powiedział "Naszemu Dziennikowi" mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. Nałożona na funkcjonariusza kara skutkuje tym, że przez rok nie może awansować. Bloger został też pozbawiony nagród finansowych.
- Osobiście uważam, że kara jest zbyt niska. Gdybym miał podejmować tu decyzję, to usunąłbym dyscyplinarnie funkcjonariusza ze służby, powiedział gazecie płk Andrzej Pawlikowski, były szef BOR. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 13 stycznia 2012 Gwiazdy Afganistanu dla żołnierzy PSZ W bazie w Ghazni odbyła się uroczystość wręczenia Gwiazd Afganistanu dla żołnierzy pełniących służbę w Polskim Kontyngencie Wojskowym.
Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za nienaganną służbę w Polskich Kontyngentach Wojskowych poza granicami państwa Gwiazdę Afganistanu otrzymało 23 żołnierzy. Uhonorowanym żołnierzom odznaczenia wręczył dowódca X zmiany gen. bryg. Piotr Błazeusz, który nie krył zadowolenia, że ma w swoich szeregach wzorowych i doświadczonych „misjonarzy”, którzy swoją postawą i zaangażowaniem wspierają swoich kolegów. Żołnierze Wojska Polskiego mogą wykonywać zadania w każdym rejonie świata. Związane jest to między innymi z zobowiązaniami sojuszniczymi. Swoim profesjonalizmem i rzetelnością w działaniu oraz wypełnianiem powinności wobec Ojczyzny pokazujecie gotowość do wyzwań, jakie stoją przed współczesną armią – zaznaczył dowódca Polskich Sił Zadaniowych „White Eagle”.
Na zakończenie uroczystej zbiórki generał życzył wszystkim odznaczonym dalszych sukcesów zawodowych i szczęśliwego zakończenia misji.
*****
Gwiazda Afganistanu jest polskim odznaczeniem pamiątkowym przyznawanym żołnierzom Sił Zbrojnych i osobom cywilnym, uczestnikom Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Odznaczenie może zostać nadane również obywatelom innych państw współdziałających z Wojskiem Polskim. Jest nagrodą za nienaganną służbę. Gwiazda Afganistanu została ustanowiona Ustawą z 14 czerwca 2007 r. i jest jednym z odznaczeń wojskowych, które nadawane są w czasie pokoju. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Afganistan – początek przekazywania odpowiedzialności za Ghazni Początek procesu przekazywania Afgańczykom odpowiedzialności za prowincję Ghazni rozpoczął się uroczyście w czwartek w mieście Ghazni, stolicy tej prowincji – poinformował rzecznik polskiego kontyngentu kpt. Dariusz Guzenda. Uroczystość odbyła się w rezydencji gubernatora prowincji Ghazni Musy Chana. Wzięli w niej udział przybyły z Kabulu przewodniczący komisji koordynującej przekazywanie Odpowiedzialności Aszraf Ghani Ahmad Zai, przedstawiciele wojsk ISAF z dowódcą polskiego kontyngentu gen. bryg. Piotrem Błazeuszem.
Jak podał rzecznik, mówiono o konieczności poprawy bezpieczeństwa w poszczególnych dystryktach prowincji.
W ubiegłym roku władze afgańskie przejęły od sił NATO odpowiedzialność za kilka spokojniejszych prowincji. Całkowitą odpowiedzialność za kraj siły NATO zamierzają przekazać Afgańczykom do 2014 r., kiedy – zgodnie z postanowieniem szczytu NATO – operacja ISAF ma się zakończyć, a wojska zostać wycofane. Polski kontyngent działający w prowincji Ghazni liczy ok. 2,5 tys. żołnierzy i pracowników. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Pikiety służb mundurowych w miastach Euro 2012 W miastach Euro 2012 - Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu - odbędą się w czwartek pikiety Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Związkowcy domagają się, by podwyżki objęły, nie tylko policjantów i żołnierzy, ale też pozostałych funkcjonariuszy. Pikiety związków zawodowych strażników granicznych, strażaków, więzienników, a także policjantów przed urzędami wojewódzkimi w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu rozpoczną się o godzinie 12, a we Wrocławiu o 11. Protesty mają się zakończyć wręczeniem petycji przedstawicielom miejscowych władz.
Około godz. 14.15 przed bramą urzędu wojewódzkiego przy Placu Bankowym w Warszawie zaplanowana jest konferencja prasowa przewodniczących tych związków.
To kolejny etap akcji protestacyjnej służb mundurowych. 19 grudnia Federacja powołała ogólnopolski komitet protestacyjny. Była to reakcja na expose premiera Donalda Tuska, który zapowiedział podwyżki uposażeń tylko dla żołnierzy i policjantów - po ok. 300 zł brutto od 1 lipca 2012 r.
Przed świętami Bożego Narodzenia - na znak protestu - oflagowane zostały jednostki i posterunki poszczególnych formacji. 5 stycznia w wielu miejscach w kraju w samo południe na kilka minut włączono syreny i sygnalizację świetlną w pojazdach służbowych.
We wtorek funkcjonariusze Straży Granicznej przeprowadzili tzw. strajk włoski na lotnisku w Warszawie oraz na przejściach granicznych z Ukrainą w Dorohusku i w Medyce. Protest polegał na skrupulatnej kontroli podróżnych. Nie spowodował on jednak większych utrudnień.
Związkowcy zapowiadają, że jeśli te działania nie przyniosą oczekiwanego efektu, 17 stycznia zapadną decyzje o dalszych formach protestu.
Spotkanie ze związkowcami służb mundurowych w MSW w sprawie podwyżek zaplanowane jest na 18 stycznia. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zapowiedział, że podczas analizy budżetów podległych mu służb spróbuje poszukać pieniędzy na ewentualne podwyżki dla pograniczników i strażaków.
Przepisy zabraniają funkcjonariuszom służb mundurowych strajkowania. Mogą jednak oni podejmować akcje protestacyjne w innych formach, np. oflagować komendy i posterunki, prowadzić tzw. strajk włoski czy też uczestniczyć w pikietach.
Na podwyżki dla policjantów w 2012 roku w projekcie budżetu zarezerwowano ponad 200 mln zł. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Gen. Roman Polko: Parulski powinien złożyć dymisję – Generał nie jest niemową. Może być niezadowolony ze współpracy z przełożonym. Tylko że honorowym wyjściem z takiej sytuacji jest po prostu podanie się do dymisji. Generał Parulski powinien złożyć dymisję, to byłoby honorowe rozwiązanie – stwierdził w rozmowie z "Faktem" gen. Roman Polko, były dowódca GROM. - Myślę, że ta sprawa musi mieć drugie dno, bo wszystko jest zbyt dziwne, żeby działo się tak przypadkiem - stwierdził Polko. - To, że prokuratura wojskowa nie chce się podporządkować prokuratorowi generalnemu, to jest kolejny skandal – mówi dla "Faktu" Polko o konflikcie miedzy prokuraturami wywołanym niedawną próbą samobójczą prokuratora Mikołaja Przybyła. – Armii dobrze zrobiłoby zlikwidowanie prokuratury wojskowej. Włączenie prokuratury wojskowej do cywilnej mogłoby uzdrowić sytuację. Nie ma sensu zachowywanie enklawy spokoju, która kisi się we własnym sosie i przypomina zatęchły staw – powiedział.
Polko przyznał, że ma wiele wątpliwości dotyczących targnięcia się na życie prokuratora Przybyły. – Tu powinni wypowiedzieć się psychiatrzy. Nie jest czymś normalnym, ze oficer z wieloletnim doświadczeniem sięga po broń i strzela do siebie. Dlaczego to nie odbyło się w samotności, jak przeważnie dzieje się w przypadku próby samobójczej, tylko w spektakularny sposób, w obecności mediów, przed kamerą? - zastanawiał się były dowódca GROM.
- Mam nadzieję, że to nie zostanie zamiecione pod dywan. Liczę, że ta sprawa zostanie wyjaśniona. Liczę na prokuratora generalnego, sejmową Komisję Obrony – dodał na zakończenie Polko. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Gajewski i Letkiewicz nowymi wiceszefami policji Dotychczasowy komendant wojewódzki policji z Gdańska Krzysztof Gajewski i komendant-rektor policyjnej uczelni w Szczytnie Arkadiusz Letkiewicz będą nowymi zastępcami komendanta głównego policji - powiedział szef policji Marek Działoszyński. - Zwróciłem się już do ministra o ich powołania. Komendant Gajewski z Gdańska będzie pierwszym zastępcą do spraw prewencji (zastąpi Waldemara Jarczewskiego - red) - powiedział Działoszyński. Letkiewicz ma z kolei nadzorować logistykę (obecnie odpowiada za nią Andrzej Trela).
Komendant główny nie chciał ujawniać, kto obejmie stanowisko wicekomendanta odpowiedzialnego za pion kryminalny (obecnie funkcję tę pełni Kazimierz Szwajcowski). Zaznaczył jedynie, że wniosek w tej sprawie skieruje do szefa MSW Jacka Cichockiego jeszcze w środę. Przyznał, że rozpatrywany na to stanowisko jest m.in. małopolski komendant wojewódzki Andrzej Rokita.
Poinformował, że obowiązki komendantów wojewódzkich, którzy zajmą stanowiska wiceszefów policji, pełnić będą na razie ich pierwsi zastępcy.
Pytany o ewentualne zmiany personalnej w samej Komendzie Głównej Policji, nadinsp. Działoszyński powiedział PAP, że jest na to jeszcze przedwcześnie. - Najpierw przeprowadzimy analizę związaną również z przemodelowaniem KGP. Jak sobie dookreślimy zakres zadań i kompetencji poszczególnych dyrektorów, to będziemy mogli stwierdzić, czy są konieczne jakieś zmiany - dodał.
Nadinsp. Działoszyński w poniedziałek przejął obowiązki komendanta głównego policji, zastępując na tym stanowisku gen. insp. Andrzeja Matejuka.
Inspektor Arkadiusz Letkiewicz od 1996 roku pracuje w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Jest absolwentem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. W roku 2000 uzyskał na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie stopień naukowy doktora w zakresie nauk o zarządzaniu. Od 2001 roku pełnił funkcje m.in. kierownika zakładu organizacji i zarządzania, a także zastępcy dyrektora Instytutu Kształcenia Kadr Kierowniczych.
Jest autorem wielu publikacji z zakresu zarządzania policją. Współorganizował "Studium zarządzania" - pierwszy w policji kurs menedżerski dla kadry kierowniczej i rezerwy kadrowej policji.
Od grudnia 2005 do października 2006 r. był zastępcą komendanta Szkoły Policji w Słupsku. Następnie został prorektorem do spraw studiów i badań Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. W czerwcu 2008 roku uzyskał na Akademii Obrony Narodowej stopień naukowy doktora habilitowanego o specjalności kierowanie organizacjami. Od sierpnia 2008 roku jest komendantem-rektorem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.
Dotychczasowy komendant wojewódzki policji w Gdańsku nadinsp. Krzysztof Gajewski pracę w milicji rozpoczął w 1983 roku w Sekcji Operacyjno-Dochodzeniowej Komisariatu III MO w Gdańsku. Osiem lat później został mianowany naczelnikiem Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego Komendy Rejonowej Policji Gdańsk-Południe. Następnie mianowano go zastępcą komendanta tej jednostki, a w 1994 roku - w wyniku reorganizacji, został zastępcą komendanta rejonowego policji w Gdańsku.
W 1999 roku Gajewski został komendantem miejskim gdańskiej policji. W lutym 2006 roku powołano go na stanowisko komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy, a w październiku 2010 roku zajął to samo stanowisko w Gdańsku.
Jest absolwentem politologii na Uniwersytecie Gdańskim. W 1988 roku ukończył Szkołę Oficerską w Szczytnie. Był też słuchaczem Szkoły Inspektorów Policji we Francji, przeszedł również staże zawodowe w Wyższej Szkole Policji w Muenster oraz na Uniwersytecie Stanowym Huntsville w Teksasie w USA. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 MON: o wszystkich zakupach dot. modernizacji wojska decyduje minister Decyzje o zakupach w ramach modernizacji armii od początku roku są zatwierdzane przez szefa MON - poinformował resort obrony. Ma to zwiększyć kontrolę wydatków. W środę media doniosły bowiem o możliwych nieprawidłowościach przy zakupach na niższych szczeblach. W poniedziałek MON informował o znajdujących się w prokuraturze poważnych materiałach dotyczących wysokich rangą wojskowych. W środę "Gazeta Wyborcza" napisała, że może chodzić o korekty do tajnych list wojskowych zakupów, czyli Planów Modernizacji Technicznej. Same plany są zatwierdzane przez szefa MON, ale korekty mogą być wprowadzane na niższym szczeblu.
Rzecznik MON Jacek Sońta poinformował, że po przeprowadzonej jesienią 2011 r. MON analizie korekt do planów zakupów, okazało się, że w ciągu ostatnich trzech lat wydano w ten sposób ponad 4 mld zł. - Dlatego minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak podjął decyzję, aby od 2012 r. oprócz planów, także korekty były zatwierdzane przez Ministerstwo Obrony Narodowej - powiedział Sońta.
Po zmianach minister ma decydować o każdej korekcie w centralnych planach rzeczowych, które dotyczą modernizacji wojska do 2018 r. Jest ich pięć, wśród nich plan modernizacji technicznej, w którym określono projekty zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego (oprócz pięciu planów centralnych wojsko ma jeszcze dziewięć planów szczegółowych).
- Każda korekta do planu będzie podpisywana już przez ministra obrony narodowej - powiedział Sońta.
MON już wcześniej zapewniał, że walka z korupcją jest jednym z jego priorytetów. Zajmuje się tym biuro antykorpucyjne resortu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Żandarmeria Wojskowa, a także CBA. - Każdy proces wydawania środków publicznych jest dosyć skrupulatnie sprawdzany. Działania mają na celu w sposób skuteczny eliminować skutki wpływu lobby na zakupy dla wojska - powiedział Sońta.
- Jeśli doniesienia SKW dotyczące możliwości ustawiania przetargów za pomocą korekt w Planach Modernizacji Technicznej się potwierdzą, to minister Tomasz Siemoniak nie zawaha się podjąć decyzji kadrowych, nawet w stosunku do najwyższych rangą oficerów - powiedział Sońta.
O konsekwencjach wobec oficerów zamieszanych w ewentualne nieprawidłowości mówił w środę b. szef MON Bogdan Klich. Poinformował, że kilkanaście osób, w tym dwóch generałów, zostało odwołanych w reakcji "na informacje spływające z SKW".
Klich był pytany w RMF FM m.in. o poniedziałkowe oświadczenie, w którym szef Oddziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył mówił możliwych wielomilionowych stratach, naciskach lobbystów na wojsko i zagrożeniu życia żołnierzy przez wadliwy sprzęt (po wygłoszeniu oświadczenia Przybył się postrzelił). - Mogę powiedzieć, że jednym z najpoważniejszych postępowań, które obecnie prowadzi prokuratura wojskowa, z zawiadomienia SKW, jest postępowanie dotyczące jednego z ważnych systemów dla naszego wojska, w którym nieprawidłowości zostały wykryte w 2010 r. przez SKW, a zawiadomienie złożone w 2011 r., po prawie dwóch latach postępowania SKW. Dotyczy to sprawy, które rozpoczęły się decyzją z 2006 r. - powiedział Klich.
W poniedziałek, po tym jak płk Przybył targnął się na swoje życie, doradca szefa MON gen. Bogusław Pacek powiedział, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego przekazała do prokuratury "bardzo poważne materiały dotyczące wysokich rangą oficerów". - Pewnie media dowiedzą się o tym za ileś miesięcy - mówił Pacek.
Według środowej "Gazety Wyborczej" może chodzić o korekty w planach modernizacji technicznej. Choć same plany są zatwierdzane przez szefa MON, od marca 2007 r. korekty do nich były wprowadzane na niższych szczeblach. W ub.r. miało ich być 28. Jak napisał dziennik, SKW twierdzi, że niektóre korekty mogły być wprowadzane pod wpływem lobbystów, a mechanizm korygowania planów, z założenia używany w wyjątkowych przypadkach, stał się zbyt powszechny. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Cichocki o podwyżkach dla służb: analizy nie są obiecujące Wnioski z analizy budżetów służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych pod kątem ewentualnych podwyżek "nie są bardzo obiecujące" - poinformował w środę PAP szef MSW Jacek Cichocki. W listopadzie 2011 r. premier Donald Tusk zapowiedział w expose podwyżki uposażeń tylko dla żołnierzy i policjantów - po ok. 300 zł brutto od 1 lipca 2012 r. Wzbudziło to protesty pozostałych formacji m.in. strażników granicznych i strażaków.
Miesiąc później Cichocki poinformował, że MSW przeprowadzi analizę budżetów podległych mu służb i spróbuje poszukać pieniędzy na ewentualne podwyżki dla pograniczników i strażaków. Spotkanie w tej sprawie ze związkowcami służb mundurowych zaplanowane jest na 18 stycznia.
- To spotkanie to też efekt wcześniejszych ustaleń. Zapowiedziałem, że do połowy stycznia przeprowadzimy analizę możliwości szukania jakichkolwiek podwyżek dla funkcjonariuszy Straży Granicznej i straży pożarnej i o tym będę chciał rozmawiać za tydzień ze stroną związkową - powiedział Cichocki.
- Wnioski z tej analizy nie są - od razu to powiem - bardzo obiecujące, natomiast uważam, że służby mają służyć. Ich podstawowym obowiązkiem jest wypełnienie obowiązków wobec społeczeństwa - dodał.
Minister podkreślił, że system emerytalny służb mundurowych jest korzystniejszy od systemu powszechnego i daje funkcjonariuszom wiele przywilejów. - mSłużby mundurowe mają tak wiele przywilejów, łącznie z bardzo korzystnym w porównaniu z tym, co mają obywatele w systemie powszechnym, oddzielnym systemem emerytalnym - powiedział.
Jego zdaniem projekt reformy emerytur służb mundurowych, który we wtorek trafił do konsultacji społecznych, był już wcześniej "wyjątkowo starannie konsultowany". Przypomniał, że specjalny zespół stron rządowej i społecznej, pod przewodnictwem ministra Michała Boniego, pracował nad propozycjami około roku.
We wtorek MSW skierowało do konsultacji społecznych rządowy projekt reformy emerytalnej. Funkcjonariusze i żołnierze mają nabywać prawo do emerytury po łącznym spełnieniu dwóch warunków: wieku i stażu służby. Nowe zasady zakładają minimalny wiek emerytalny w wymiarze 55 lat (obecnie wiek nie jest określony) i wydłużenie minimalnego stażu służby z 15 do 25 lat.
Reforma nie będzie dotyczyła funkcjonariuszy i żołnierzy już pełniących służbę, a wyłącznie tych, którzy rozpoczną służbę po wejściu w życie ustawy. Mundurowi pełniący służbę w dniu wejścia w życie ustawy będą mieć zagwarantowane prawo wyboru pomiędzy obowiązującym a nowym systemem.
Projekt przewiduje, że zachowany zostanie odrębny system emerytalny służb mundurowych (tzw. zaopatrzeniowy). To oznacza, że ta grupa zawodowa nie zostanie włączona do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS.
Na konsultacje społeczne przewidziano 30 dni. Resort zakłada, że w lutym, najpóźniej w pierwszej połowie marca projekt wyjdzie z Rady Ministrów do Sejmu, a jeszcze w pierwszej połowie roku ustawa trafi do prezydenta. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 12 stycznia 2012 Wysiłek, ekstremalne warunki i husarskie skrzydło na rajdzie Dakar Już od kilku dni w mediach głośno jest o rajdzie Dakar 2012, w którym uczestniczy Adam Małysz z zespołem RMF Caroline Team. Jednak nie wszyscy wiedzą, że na strojach uczestników zespołu powiewa słynne husarskie skrzydło – znak rozpoznawczy żołnierzy „Czarnej Dywizji”.
Spartańskie warunki na rajdzie Dakar, walka ze zmęczeniem i warkot silników towarzyszą zawodnikom pokonującym pustynne bezdroża. Wszędzie tam, gdzie pojawia się ponadludzki wysiłek i walka do samego końca, nie może zabraknąć husarskiego skrzydła. Jako pierwsi dumnie nosili je żołnierze 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka, dając przykład heroizmu, wyzwalając narody Europy podczas II wojny światowej. Współcześni spadkobiercy tradycji „maczkowców”, żołnierze „Czarnej Dywizji” z dumą noszą na lewym ramieniu munduru ten historyczny wyróżnik jako swoją oznakę rozpoznawczą. Widoczne na naszych strojach skrzydło husarskie jest symbolicznym pokłonem i wyrazem szacunku dla historii oręża polskiego, jaką tworzą „maczkowcy” oraz ciężkiej i odpowiedzialnej służby współczesnych żołnierzy - powiedział Adam Małysz.
Pomysł umieszczenia logo „Czarnej Dywizji” na koszulkach polskich rajdowców zrodził się kilka miesięcy temu podczas bicia przez Adama Małysza rekordu prędkości na żagańskim poligonie. Wówczas zespół Caroline Team spotkał się z żołnierzami 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie. Tam rajdowcy poznali możliwości ważącego 55 ton czołgu Leopard 2A4, wozu dowodzenia M-113 oraz bojowego wozu piechoty BWP-1. Rozmawiając z pancerniakami, Adam Małysz wspomniał, że losy jego najbliższych związane były z wojskiem. Ojciec Adama był kierowcą kołowego transportera opancerzonego SKOT, zaś jego kuzyn służył w jednej z żagańskich jednostek wojskowych.
Nie tylko husarskie skrzydło łączy żołnierzy 11. Dywizji Kawalerii Pancernej i rajdowców przemierzających piaski Dakaru. Tym, co ich spaja jest także pasja, walka z ekstremalnie trudnym do pokonania terenem oraz wysiłek w dążeniu do perfekcji. To dziesiątki godzin spędzonych za kierownicami kilkusetkonnych maszyn. A wszystko po to, aby po wyczerpujących godzinach walki z czasem, własnymi słabościami i przeciwnościami losu osiągnąć ostateczny cel. Gwarantem sukcesu jest nie tylko zapał i wytrwałość liderów, ale także ciężka praca tych, których na pierwszym planie nie widać - logistyków, mechaników, bez których sukces nie byłby możliwy do osiągnięcia. Gwarantem sukcesu jest synchronizacja wysiłku i świadomość pracy w grupie. Bez wsparcia logistycznego, fachowości łącznościowców czy wiedzy merytorycznej podwładnych lider nic nie znaczy. W procesie wypracowania decyzji dowódcę wspiera cały sztab ludzi. Podobnie przekłada się to wszędzie tam, gdzie kluczem do sukcesu jest praca zespołowa, o czym doskonale wiedzą zarówno żołnierze, jak i rajdowcy - konkluduje dowódca „Czarnej Dywizji” generał brygady Janusz Adamczak. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 11 stycznia 2012 Zarzut przyjęcia największej łapówki w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości Zarzut przyjęcia największej łapówki w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości postawiono Andrzejowi M., byłemu dyrektorowi Centrum Projektów Informatycznych MSWiA – ustalił "Dziennik Gazeta Prawna". Jak stwierdza gazeta, prokuratura ma dowody, że mężczyzna za ustawianie przetargów przyjął od firm z branży ok. 5 mln zł.
- Potwierdzam, że aresztowanemu Andrzejowi M. znacznie powiększyliśmy w zarzutach kwotę korzyści majątkowych – mówi wiceszef stołecznej prokuratury apelacyjnej Waldemar Tyl.
Tyl zdradza, że agenci CBA wykryli, iż mężczyzna dużą część łapówek inwestował w Niemczech, dzięki mieszkającej tam siostrze. - Również jej zostały już przedstawione zarzuty, ale to nadal tylko początek śledztwa – podkreśla. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 11 stycznia 2012 Armia na zakupach - SKW pyta o korekty Służba Kontrwywiadu Wojskowego ma wątpliwości ws. mechanizmu tzw. korekt w Planie Modernizacji Technicznej wojska. Tak dokonywane zakupy kosztowały armię ponad 4 mld zł – informuje "Gazeta Wyborcza". Gazeta poszła tropem słów radcy szefa MON gen. Bogusława Packa o "wielkim śledztwie" poznańskiej prokuratury wojskowej. I ustaliła, że według SKW niektóre korekty mogły być wprowadzane pod wpływem lobbystów; materiały SKW trafiły do MON i śledczych.
Jak mówi wiceszef MON Marcin Idzik, konieczne było uszczelnienie systemu, bo wartość korekt w czasie, w którym przepis o nich obowiązuje to ponad 4 mld zł. Od 1 stycznia każdą korektę musi zatwierdzić minister obrony. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 11 stycznia 2012 IPN: dwóch generałów zataiło współpracę z WSW IPN zarzuca kłamstwo lustracyjne dwóm generałom: b. szefowi Pomorskiego Okręgu Wojskowego Zygmuntowi Dulebie oraz b. szefowi szkolenia Wojsk Lądowych Pawłowi Lamli – informuje "Rzeczpospolita". Według gazety oświadczenie lustracyjne gen. Duleby kwestionuje rzeszowski IPN. Oficer miał zataić, że był tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej w latach 1978-1980, podczas służby w 5. Dywizji Pancernej. Jak nieoficjalnie ustaliła "Rz", w czasie przesłuchania generał tej współpracy nie zaprzeczył.
Z kolei w środę do sądu w Szczecinie ma trafić wniosek dotyczący oświadczenia lustracyjnego gen. Lamli. Według IPN generał jako TW "Marek" podjął współpracę z WSW w latach 1978-1985. Oficer nie przyznał się do współpracy.
Jak stwierdza "Rz", procesy lustracyjne wysokich dowódców to rzadkość. Jedynym generałem uznanym za kłamcę lustracyjnego jest b. naczelny prokurator wojskowy Janusz Palus.
Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Projekt zmian w ustawie emerytalnej mundurowych - w konsultacjach Po 55. roku życia funkcjonariusze m.in. policji i żołnierze będą mogli przejść na emeryturę, pod warunkiem, że przepracowali co najmniej 25 lat - zakłada projekt noweli ustawy emerytalnej służb mundurowych. We wtorek MSW skierowało dokument do konsultacji społecznych. "Zaproponowane zmiany obejmą tylko tych funkcjonariuszy, którzy zostaną przyjęci do służby po wejściu w życie nowych przepisów. Zmiany nie dotyczą funkcjonariuszy pełniących już służbę" - poinformowała rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak.
Projekt przewiduje, że zachowany zostanie odrębny system emerytalny służb mundurowych (tzw. zaopatrzeniowy). To oznacza, że ta grupa zawodowa nie zostanie włączona do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS.
Funkcjonariusze i żołnierze mają nabywać prawo do emerytury po łącznym spełnieniu dwóch warunków: wieku i stażu służby. Nowe zasady zakładają minimalny wiek emerytalny w wymiarze 55 lat (obecnie wiek nie jest określony) i wydłużenie minimalnego stażu służby z 15 do 25 lat.
Obecnie świadczenie to zależy od wysokości ostatniej pensji oraz dodatków i nagród rocznych. Po 15 latach służby wynosi 40 proc. ostatniej pensji i za każdy dodatkowy rok rośnie o 2,6 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. pensji.
Po zmianach wysokość emerytury będzie zależała od wysokości pensji z trzech wybranych lat oraz dodatków i nagród rocznych. "Zastosowane rozwiązanie ma na celu zmianę w zakresie obliczania wysokości emerytury, uniemożliwiającą celowe podwyższanie wynagrodzenia na ostatnio zajmowanym stanowisku, mającego skutkować wzrostem świadczenia emerytalnego" - napisano w uzasadnieniu projektu.
Po 25 latach służby emerytura ma wynosić 60 proc. podstawy jej wymiaru i za każdy rok ma rosnąć o 3 proc. Maksymalna emerytura będzie również mogła wynieść 75 proc. pensji.
Reforma nie będzie dotyczyła funkcjonariuszy i żołnierzy już pełniących służbę, a wyłącznie tych, którzy rozpoczną służbę po wejściu w życie ustawy. Mundurowi pełniący służbę w dniu wejścia w życie ustawy będą mieć zagwarantowane prawo wyboru pomiędzy obowiązującym a nowym systemem.
Wydatki na emerytury i renty w MON wzrosły od 2005 r. do 2010 r. ok. 32 proc. - z 4,1 mld zł do 5,4 mld zł, z kolei w MSW w tym samym okresie - ok. 53 proc. - z 4 mld zł do 6,1 mld zł - podkreślono w uzasadnieniu do projektu.
Konsultacje społeczne nad projektem zmian potrwają 30 dni. Następnie MSW zorganizuje konferencję uzgodnieniową w celu przeanalizowania zgłoszonych uwag i przyjęcia ostatecznej wersji projektu. "Jeszcze w lutym MSW planuje skierowanie projektu na Komitet Rady Ministrów, a następnie pod obrady Rady Ministrów. Można więc przypuszczać, że zostanie on przekazany pod obrady Sejmu jeszcze w marcu - poinformowała Woźniak.
12 grudnia 2011 roku odbyło się ostatnie spotkanie przedstawicieli rządu ze stroną związkową dotyczące nowego modelu emerytalnego służb mundurowych. "Mamy nadzieję, że pod koniec stycznia lub na początku lutego projekt trafi do parlamentu, tak by w pierwszej połowie 2012 roku ustawa trafiła na biurko prezydenta i aby najpóźniej 1 stycznia 2013 r. nowe przepisy zaczęły obowiązywać" - mówił wówczas szef MSW Jacek Cichocki.
Strona związkowa nie zgadza się z propozycją dotyczącą długości służby i wieku, które mają umożliwiać przejście na emeryturę. Związkowcy wielokrotnie powtarzali, że są w stanie zaakceptować wariant 25 lat służby i po ukończeniu 50. roku życia. Postulowali także, aby maksymalna emerytura po zmianach wynosiła 85 proc. pensji.
Prawo do zakończenia aktywności zawodowej po 15 latach pracy bez względu na wiek mają funkcjonariusze Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej.
Od lat pojawiają się głosy, że przywileje emerytalne służb mundurowych wymagają przebudowy, ponieważ często np. policjanci, przechodząc na emeryturę po 15 latach, zatrudniają się np. w firmach ochroniarskich. Ponadto krytykowano, że przywileje dotyczą zarówno funkcjonariuszy operacyjnych, np. antyterrorystów, którzy narażeni są na stres, ale również tych, którzy większość czasu pracują za biurkiem. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 KGP: będą zmiany na stanowiskach wiceszefów policji Będą zmiany na stanowiskach zastępców komendanta głównego policji. W najbliższych dniach nowy szef policji nadinsp. Marek Działoszyński zwróci się w tej sprawie do szefa MSW Jacka Cichockiego - powiedział rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski. Nie chciał ujawnić, kto przyjdzie na miejsce dotychczasowych zastępców komendanta głównego policji.
Z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do resortu spraw wewnętrznych wynika, że wicekomendantem odpowiedzialnym za prewencję (obecnie Waldemar Jarczewski) miałby zostać dotychczasowy komendant wojewódzki policji w Gdańsku - Krzysztof Gajewski; z kolei logistykę nadzorować miałby komendant-rektor policyjnej uczelni w Szczytnie Arkadiusz Letkiewicz (obecnie funkcję tę pełni Andrzej Trela).
Na następcę wicekomendanta głównego nadzorującego pion kryminalny Kazimierza Szwajcowskiego rozpatrywani są: szef małopolskiej policji Andrzej Rokita, szef śląskiej policji Dariusz Biel lub pełniący obecnie obowiązki komendanta wojewódzkiego w Łodzi Dariusz Banachowicz.
Jak poinformował Sokołowski, komendant główny spotkał się we wtorek z komendantami wojewódzkimi. "Poinformował ich, że na razie nie ma decyzji co do zmian na zajmowanych przez nich stanowiskach oraz, że ewentualne zmiany uzależnione będą od nich samych. M.in. od ich chęci realizacji przyjętych przez nowego szefa policji planów poprawy bezpieczeństwa w kraju" - zaznaczył Sokołowski.
Nadinsp. Marek Działoszyński w poniedziałek przejął obowiązki komendanta głównego policji, zastępując na tym stanowisku gen. insp. Andrzeja Matejuka.
Podczas konferencji prasowej zapewniał, że chce m.in. skrócenia czasu reakcji policji. "Tutaj jest wiele pomysłów. Obywatel, który potrzebuje pomocy, ma prawo spodziewać się jej jak najprędzej, w jak najlepszej jakości" - powiedział.
Pytany, czy po objęciu funkcji szefa policji planuje zmiany kadrowe, podkreślił, że "nie ma powodów do tego, by robić jakieś czystki". Jak dodał, policjanci, którzy należycie pracują i "zechcą realizować politykę działań policji", nie mają powodów do obaw.
O zmianie na stanowisku szefa policji minister spraw wewnętrznych poinformował w środę. Wcześniej ze stanowiska wiceministra nadzorującego m.in. tę formację został odwołany Adam Rapacki. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 W poniedziałek spotkanie szefa MON z prokuratorem generalnym W poniedziałek minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak spotka się z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem - poinformował rzecznik MON Jacek Sońta. Rozmowa ma dotyczyć ostatnich wydarzeń w prokuraturze. Jak poinformował resort obrony, o spotkanie poprosiła prokuratura. Termin wyznaczono na najbliższy poniedziałek. Już wcześniej spotkanie Seremeta z Siemoniakiem w przyszłym tygodniu zapowiadał rzecznik prasowy prokuratury Mateusz Martyniuk.
"Minister Tomasz Siemoniak jest zainteresowany tym, żeby śledztwa prowadzone przez prokuraturę wojskową nie ucierpiały i nie straciły tempa swojej realizacji" - powiedział Sońta, podkreślając, że MON traktuje to zagadnienie priorytetowo.
"Bardzo ważne dla szefa MON jest wyjaśnienie wszystkich spraw wynikających z doniesień, jakie wpływają do prokuratury" - powiedział Sońta. Zapewnił, że resort jest zdeterminowany, by walczyć z nieprawidłowościami i korupcją w wojsku.
We wtorek Seremet oraz naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski rozmawiali z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Spotkania dotyczyły poniedziałkowych zdarzeń w Poznaniu. Wojskowy prokurator płk Mikołaj Przybył postrzelił się w przerwie konferencji prasowej. Wcześniej w specjalnym oświadczeniu zaprzeczał, by złamał prawo, nadzorując śledztwo w sprawie przecieków z głównego postępowania dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Wydarzenie to wywołało dyskusję o prokuraturze wojskowej. W tle sprawy jest też spór co do zakresu sięgania przez śledczych po billingi i sms-y, m.in. dziennikarzy. Komorowski chciał uzyskać informacje o wydarzeniach w Poznaniu i o "konflikcie strukturalnym w prokuraturze".
Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP w prokuraturze Seremet miał powiedzieć prezydentowi, iż nie wyobraża sobie dalszej współpracy z Parulskim. Według źródła PAP poniedziałkowa konferencja Parulskiego, zwołana po postrzeleniu się Przybyła, została odebrana w kierownictwie Prokuratury Generalnej jako "wypowiedzenie posłuszeństwa przełożonym".
Rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk nie chciał komentować tych informacji, ale przyznał, że na spotkaniu były poruszane kwestie personalne, a po konferencji Parulskiego Seremet "jest w trudnej sytuacji".
Z kolei prezydent Komorowski powiedział mediom, że na spotkaniu z Seremetem nie pojawił się wniosek o odwołanie Parulskiego. Skrytykował też formułowanie już teraz oczekiwań personalnych. Ocenił, że źródłem narastających negatywnych zjawisk w prokuraturze jest brak jej docelowego modelu ustrojowego.
Ani MON, ani Prokuratura Generalna nie chcą powiedzieć, czy rozmowa Seremeta z Siemoniakiem miałaby dotyczyć odwołania szefa NPW i powołania nowego. Zgodnie z przepisami, naczelnego prokuratora wojskowego, który jest zastępcą prokuratora generalnego, powołuje i odwołuje prezydent na wniosek prokuratora generalnego złożony w porozumieniu z MON.
W poniedziałek minister Siemoniak powiedział PAP, że w rozmowie z prezydentem dobrze ocenił działania prokuratury i współpracę z nią. Dodał, że kierowany przez płk. Przybyła wydział ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej w poznańskiej prokuraturze wojskowej skutecznie prowadził wiele ważnych spraw.
Siemoniak nie chciał wypowiadać się nt. przyszłości prokuratury wojskowej, ponieważ - jak zaznaczył - nie ma jeszcze projektu dotyczącego ewentualnego jej włączenia do struktur cywilnych. "Minister obrony narodowej jest zainteresowany tym, żeby prokuratura działała efektywnie i skutecznie, a jak jest zorganizowana, to już jest odrębna sprawa" - podkreślił szef MON.
W środę Seremet w Moskwie będzie rozmawiał o pomocy prawnej polskich i rosyjskich organów ścigania w sprawie katastrofy smoleńskiej. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Naczelny prokurator wojskowy u prezydenta Kilka minut po godz. 14 naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski przyjechał do Pałacu Prezydenckiego, gdzie ma spotkać się z Bronisławem Komorowskim. Wcześniej prezydent rozmawiał z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Do pałacu przyjechali też szef BBN Stanisław Koziej oraz prezydencki minister ds. prawnych Krzysztof Łaszkiewicz. Na godz. 15.15 zaplanowano briefing Bronisława Komorowskiego.
Spotkanie dotyczy poniedziałkowych zdarzeń w Poznaniu. Wojskowy prokurator płk Mikołaj Przybył postrzelił się w przerwie konferencji prasowej. Wcześniej w specjalnym oświadczeniu zaprzeczał, by złamał prawo nadzorując śledztwo w sprawie przecieków z głównego postępowania dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Wydarzenie to wywołało dyskusję o prokuraturze wojskowej. W tle sprawy jest też spór co do zakresu sięgania przez śledczych po billingi i smsy, m.in. dziennikarzy.
Według biura prasowego Kancelarii Prezydenta Bronisław Komorowski chce uzyskać informacje o wydarzeniach w Poznaniu i o "konflikcie strukturalnym w prokuraturze".
Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP w prokuraturze, Seremet miał powiedzieć prezydentowi, iż nie wyobraża sobie dalszej współpracy z Parulskim. Według źródła PAP poniedziałkowa konferencja Parulskiego, zwołana po postrzeleniu się Przybyła, została odebrana w kierownictwie Prokuratury Generalnej jako "wypowiedzenie posłuszeństwa przełożonym".
Rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk nie chciał komentować tych doniesień. "W czasie spotkania prokurator generalny przedstawił prezydentowi pełną informację o wczorajszych wydarzeniach w Poznaniu i zapewnił go, że prokuratura cywilna i wojskowa pracują prawidłowo. Kwestie personalne także były poruszane na spotkaniu. Po wczorajszej konferencji naczelnego prokuratora wojskowego prokurator generalny jest w trudnej sytuacji" - powiedział PAP Martyniuk.
Według niego, Seremet w przyszłym tygodniu będzie rozmawiał z ministrem obrony narodowej oraz ponownie z prezydentem. Martyniuk nie chciał powiedzieć, czy rozmowa z MON miałaby dotyczyć odwołania szefa NPW i powołania nowego. Zgodnie z przepisami, naczelnego prokuratora wojskowego, który jest zastępcą prokuratora generalnego, powołuje i odwołuje prezydent na wniosek prokuratora generalnego złożony w porozumieniu z MON.
Prezydent Komorowski jeszcze w poniedziałek rozmawiał z ministrami obrony i sprawiedliwości - Tomaszem Siemoniakiem i Jarosławem Gowinem. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Prezydent odznaczy 33 funkcjonariuszy BOR 33 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu otrzyma w środę z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Gwiazdy Afganistanu. To jedno z pamiątkowych odznaczeń za służbę poza granicami kraju, które od niedawne można przyznawać również BOR-owcom. Gwiazdy - zgodnie z obowiązującymi przepisami - są nadawane za co najmniej jeden dzień nienagannej służby w polskich kontyngentach wojskowych poza granicami kraju. Najbardziej znane są Gwiazda Iraku i Gwiazda Afganistanu, ale istnieją również Gwiazdy: Konga, Czadu oraz Morza Śródziemnego.
Obecnie gwiazdy mogą otrzymywać żołnierze, policjanci, funkcjonariusze ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, BOR, załogi wojskowych samolotów oraz strażacy i cywile służący w ramach kontyngentu i operacji wojskowej na danym terytorium. Warunkiem otrzymania odznaczenia jest wykonywanie zadania w rejonie operacji polskich żołnierzy lub działania polskiego kontyngentu.
Nowela, która rozszerzyła katalog osób mogących otrzymać odznaczenie, została przyjęta przez Sejm w sierpniu ubiegłego roku, obowiązuje od 14 października 2011 r. Zgodnie z nią prezydent ma do końca 2013 r. czas na odznaczenie Gwiazdami tych, których obejmą nowe przepisy, a którzy nie zostali nagrodzeni przed ich wejściem w życie.
Prezydent Bronisław Komorowski po raz pierwszy powiedział o pomyśle skierowania tego projektu do Sejmu w połowie czerwca ubiegłego roku, podczas obchodów święta BOR. Nawiązał tym samym m.in. do zamachu na polskiego ambasadora w Iraku gen. Edwarda Pietrzyka w 2007 r., podczas którego zginął oficer Biura. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Polko: dzieje się coś na prawdę niedobrego Były dowódca jednostki specjalnej "GROM" gen. Roman Polsko przyznał w wywiadzie dla "Naszego Dziennika", że wczorajsza próba samobójcza prokuratora Mikołaja Przybyła świadczy o złej sytuacji w wojsku. - Dzieje się coś na prawdę niedobrego. To jest bardzo dziwna sprawa - powiedział. W jego ocenie należy powołać specjalną komisję, która zbadałaby całą sprawę.
W ocenie generała Polki w skład podobnej komisji powinni wejść politycy wszystkich opcji. - Po to, żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan, jak miało to miejsce już nieraz - dodał. Jego zdaniem sprawa dotyka zarówno prokuratury jak i polskiej sceny politycznej.
- Trudno nie dostrzec braku spójności w tych wydarzeniach - podkreślił generał. - Wojskowy jeśli już decyduje się na taki krok jak samobójstwo na ogół czyni to w samotności - przekonywał.
Polko przyznał również, że nie pamięta podobnej sprawy, a tego rodzaju próby samobójcze "zdarzały się na ogół młodym żołnierzom poborowym".
Były dowódca jednostki GROM wykluczył, że przyczyną próby samobójczej mogły być pogróżki skierowane pod adresem Przybyła. - Trudno powiedzieć o co tu chodzi, nie wykluczam nawet, że jest to jakaś gra z jego strony - mówił Polko w wywiadzie dla "Naszego Dziennika". Źródło: Nasz Dziennik ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Otwarty konflikt między prokuratorami. Będzie dymisja Parulskiego? Według nieoficjalnych informacji "Dziennika Gazety Prawnej" prokurator generalny Andrzej Seremet będzie chciał odwołania naczelnego prokuratora wojskowego gen. Krzysztofa Parulskiego. Poparł on podczas wczorajszej konferencji prasowej zasadnicze tezy płk Przybyła, które zaprezentował na konferencji prasowej nim doszło do dramatycznych wydarzeń.
Dziś prezydent Bronisław Komorowski spotka się najpierw z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, a następnie z naczelnym prokuratorem wojskowym Krzysztofem Parulskim. Tematy spotkań to próba samobójcza prok. Mikołaja Przybyła i "konflikt strukturalny w prokuraturze".
Prokurator wojskowy płk Mikołaj Przybył postrzelił się wczoraj w przerwie konferencji prasowej, na której odnosił się do medialnych zarzutów o złamanie prawa w postępowaniu dot. przecieku ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Prokurator jest szpitalu, jego stan jest dobry.
Sprawa dotyczyła ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji ze śledztwa. Podejrzewany o przeciek był nadzorujący śledztwo smoleńskie prokurator Marek Pasionek z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Według mediów wojskowi prokuratorzy występowali w tej sprawie o billingi i esemesy dziennikarzy śledczych Macieja Dudy z TVN24.pl i Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej".
Prokurator generalny miał zapoznać się z wynikami kontroli działań poznańskiej prokuratury wojskowej w tym śledztwie. Według "Gazety Wyborczej" prokuratura ta sześć razy złamała prawo, żądając, by operatorzy sieci komórkowych ujawnili jej treść esemesów dziennikarzy oraz prokuratorów. Operatorzy tych danych nie udostępnili, bo tajemnicę korespondencji można uchylić tylko za zgodą sądu, której w tej sprawie nie było.
Przybył w wygłoszonym przez siebie oświadczeniu zapewnił, że w śledztwie nie było żadnych nieprawidłowości, a dziennikarze piszący o tym, że prokuratura wojskowa złamała prawo, zostali zmanipulowani. Podkreślił również, że manipulowanie dziennikarzami wynikało z faktu, iż prokuratura "prowadzi bardzo poważne śledztwo związane z przestępczością zorganizowaną w Wojsku Polskim".
Natomiast Seremet oświadczył w poniedziałek, że kilka postanowień Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu co do żądań esemesów w śledztwie "przeciekowym" nie miało podstawy prawnej, ale nie można mówić, by prokuratorzy inwigilowali dziennikarzy. Dodał, że na te postanowienia złożono zażalenia i sprawa trafi do sądu.
W jego opinii cała sprawa "niepotrzebnie zyskała taki poziom emocji, aż do histerii włącznie", podczas gdy w analizie prokuratury apelacyjnej chodzi jedynie o stosowanie właściwych podstaw prawnych. Podkreślił, że nie zgadza się z niektórymi tezami płk. Przybyła, który bronił decyzji procesowych podjętych w WPO.
Szef NPW gen. Krzysztof Parulski uznał za "niestosowne" zlecenie przez Seremeta analizy działań prokuratury wojskowej ws. przecieków. Jako nieetyczne ocenił upublicznienie przez Seremeta wniosku analizy, zanim poznała ją NPW i przed zbadaniem zażaleń przez sąd. Parulski zaprzeczył zarazem, by był konflikt między NPW a PG.
Rzecznik Seremeta Mateusz Martyniuk poinformował, że prokurator generalny ma prawo zlecić prokuraturze cywilnej ocenę działań prokuratury wojskowej. Według niego Seremet będzie dążył do tego, aby wyniki analizy poznała opinia publiczna; na razie przesłano je do NPW.
Monitorowanie sytuacji w związku ze zdarzeniem w Poznaniu prezydent Bronisław Komorowski zlecił w poniedziałek szefowi BBN Stanisławowi Koziejowi. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 10 stycznia 2012 Płk Przybył już po zabiegu, czuje się dobrze Wieczorem prokurator Mikołaj Przybył z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu przeszedł zabieg chirurgiczny w związku z raną postrzałową głowy. Prokurator postrzelił się w czasie przerwy w porannej konferencji prasowej. Zabieg trwał około godziny. - Pacjent czuje się dobrze. Wszystko jest w porządku - powiedział po zakończeniu zabiegu ordynator kliniki chirurgii szczękowo-twarzowej Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Krzysztof Osmola.
Ordynator nie chciał podać szczegółów zabiegu; podkreślał, że otrzymał od dyrekcji kliniki zakaz informowania mediów o stanie zdrowia pacjenta.
Przed zabiegiem dr Osmola powiedział dziennikarzom, że obrażenia pacjenta są powierzchowne, nie zagrażają jego życiu.
Według doktora ranny będzie musiał pozostać w szpitalu do wtorku. Jednak nie wiadomo, czy lekarz miał na myśli opuszczenie szpitala klinicznego i przeniesienie do innej lecznicy, czy wyjście do domu.
Bezpośrednio po postrzeleniu płk. Przybyła przewieziono do szpitala Centrum Medyczne HCP, gdzie wykonano m.in. badanie tomografem komputerowym. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 W MSW spotkanie ws. podwyżek Na 18 stycznia minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zaprosił związki zawodowe Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej na rozmowy w sprawie ewentualnych podwyżek uposażeń. - Wysyłane są zaproszenia do strony związkowej w tej sprawie - powiedziała rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak.
Podwyżki, po ok. 300 zł brutto, od lipca 2012 roku, dla policjantów i żołnierzy zapowiedział podczas expose premier Donald Tusk. Na wzrost uposażeń dla policjantów w budżecie MSW zarezerwowano ponad 200 mln zł.
12 grudnia Cichocki poinformował, że MSW podczas analizy budżetów podległych mu służb spróbuje poszukać ewentualnej podwyżki dla pograniczników i strażaków.
- Nie zapowiadałem, że to będzie w takim wymiarze jak podwyżki dla policji. Proszę pamiętać, że tej waloryzacji nie ma nie tylko w zawodach mundurowych, ale także w wielu innych - powiedział dziennikarzom Cichocki.
Związkowcy uważają, że przyznanie podwyżki policjantom, jako jedynej ze służb podległych MSW, jest nieodpowiedzialne i ma na celu skłócenie służb. W związku z tym 19 grudnia Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych powołała ogólnopolski komitet protestacyjny.
- Obecne protesty traktuję jako próbę wywarcia jakiejś presji na nas przy tych pracach i przy tych analizach. Nie pomaga nam to w pracy, na pewno utrudnia życie obywatelom i osobiście czuję się trochę rozczarowany tym, że ludzie, którzy pracują i prezentują swoją pracę jako służbę, mogą podejmować działania, które będą dotkliwe dla polskich obywateli - powiedział Cichocki.
W proteście oflagowane zostały jednostki i posterunki poszczególnych formacji. 5 stycznia w samo południe na kilka minut włączono syreny i sygnalizację świetlną w pojazdach służbowych Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej w wielu miejscach w kraju. Działania protestacyjne - na znak solidarności - poparł NSZZ Policjantów.
Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych zrzesza związki zawodowe policjantów, strażaków, strażników granicznych, funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Protesty Straży Granicznej na Okęciu, w Dorohusku i Medyce Na warszawskim lotnisku im. Chopina, a także na przejściach granicznych w Dorohusku i Medyce we wtorek ma odbyć się akcja protestacyjna związków zawodowych służb mundurowych. Protest dotyczy braku podwyżek dla funkcjonariuszy wszystkich formacji mundurowych. Wzrost uposażeń, po około 300 zł brutto od 1 lipca 2012 roku, ma objąć tylko żołnierzy i policjantów.
Na lotnisku w Warszawie działania protestacyjne w placówkach Straży Granicznej rozpoczną się o godz. 9 rano i potrwają trzy godziny. O godz. 12 przed wejściem na lotnisko przedstawiciele związków zawodowych Straży Granicznej wsparci przez policjantów, strażaków i funkcjonariuszy Służby Więziennej przedstawią swoje stanowisko w tej sprawie - poinformował w poniedziałek PAP przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej Mariusz Tyl.
Jak dodał, o godz. 12 rozpocznie się także trzygodzinny strajk włoski i akcja informacyjna na drogowych przejściach granicznych w Dorohusku (woj. lubelskie) i w Medyce (woj. podkarpackie). Funkcjonariusze będą skrupulatnie i drobiazgowo stosować obowiązujące procedury.
O planowane protesty związkowców w poniedziałek pytany był minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. Przypomniał, że MSW szuka środków na ewentualne podwyżki dla funkcjonariuszy w tym roku. "Nie zapowiadałem, że to będzie w takim wymiarze jak podwyżki dla policji. Proszę pamiętać, że tej waloryzacji nie ma nie tylko w zawodach mundurowych, ale także w wielu innych" - powiedział Cichocki.
Powtórzył, że w przyszłym tygodniu ma odbyć się spotkanie w tej sprawie z przedstawicielami związków zawodowych. "Obecne protesty traktuję jako próbę wywarcia jakiejś presji na nas przy tych pracach i przy tych analizach. Nie pomaga nam to w pracy, na pewno utrudnia życie obywatelom i osobiście czuję się trochę rozczarowany tym, że ludzie, którzy pracują i prezentują swoją pracę jako służbę, mogą podejmować działania, które będą dotkliwe dla polskich obywateli" - powiedział Cichocki.
W proteście, przed świętami Bożego Narodzenia, oflagowane zostały jednostki i posterunki poszczególnych formacji. 5 stycznia w samo południe na kilka minut włączono syreny i sygnalizację świetlną w pojazdach służbowych Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej w wielu miejscach w kraju. Działania protestacyjne - na znak solidarności - poparł NSZZ Policjantów.
Na 12 stycznia natomiast zaplanowano pikiety służb mundurowych w czterech miastach, które będą organizatorami Euro 2012 - w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu. Protesty zakończą się wręczeniem petycji miejscowym przedstawicielom władz.
Jeśli i te działania nie przyniosą reakcji władz, 17 stycznia komitet protestacyjny służb mundurowych podejmie decyzje odnośnie dalszych form protestu - zapowiadają związkowcy.
Federacja zrzeszająca związki zawodowe policjantów, strażaków, strażników granicznych, a także funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa 19 grudnia powołała ogólnopolski komitet protestacyjny. Była to reakcja na expose premiera Donalda Tuska, który zapowiedział podwyżki uposażeń dla żołnierzy i policjantów - po ok. 300 zł brutto od lipca 2012 roku.
Przepisy zabraniają funkcjonariuszom służb mundurowych strajkować. Nie zabraniają za to podejmowania akcji protestacyjnych w różnych formach, jak np. oflagowanie komend i posterunków, prowadzenie tzw. strajku włoskiego czy też uczestniczenie w pikietach.
Na podwyżki dla policjantów w 2012 roku w projekcie budżetu zarezerwowano ponad 200 mln zł. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Ruch Palikota chce komisji śledczej ds. nieprawidłowości w MON Klub Ruchu Palikota chce powołania sejmowej komisji śledczej ds. nieprawidłowości w MON i polskiej armii - oświadczył rzecznik klubu Andrzej Rozenek. W związku z próbą samobójczą prok. Przybyła, klub Ruchu chce też zwołania sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Projekt uchwały w sprawie powołania komisji śledczej Ruch Palikota ma złożyć wkrótce w Sejmie. Rozenek na konferencji prasowej w Sejmie zaapelował ponadto do szefa sejmowej komisji obrony Stefana Niesiołowskiego (PO) o natychmiastowe zwołanie prezydium komisji, a następnie posiedzenia komisji.
Jak zaznaczył, Ruch Palikota "od dawna wskazywał na różne nieprawidłowości, które mają miejsce w MON i w armii polskiej". Jego zdaniem wydarzenia w Poznaniu "to krzyk rozpaczy prokuratora, który usiłował z tymi zjawiskami walczyć".
- Trudno się dziwić, że dochodzi aż do tak drastycznych wydarzeń, skoro nikt nie reaguje na to bagno, które mamy w tej chwili w armii - ocenił Rozenek. Zarazem pozytywnie wypowiedział się o nowym ministrze obrony Tomaszu Siemoniaku, który - jak ocenił - jest bez wątpienia znacznie bardziej kompetentny od swojego poprzednika Bogdana Klicha.
- Zaprezentował na ostatniej komisji obrony narodowej znakomite plany, jeżeli chodzi o rozwój polskiej armii, naprawy tej patologicznej sytuacji, ale ten człowiek jest sam, jest podobnie sam, jak był pan prokurator, który coś chciał nam pokazać tym swoim desperackim czynem - powiedział.
Rozenek dodał, że jego klub jeszcze nie zdecydował, jakiego okresu miałoby dotyczyć śledztwo komisji, której powstania się domaga. Dopytywany odparł, że pracami komisji należałoby objąć okres co najmniej od 2007, a być może także od 2005 roku.
Szef Komisji Obrony Narodowej Stefan Niesiołowski (PO) poinformował, że na wtorek zwołał prezydium komisji, które ma zdecydować, czy potrzebne jest pilne posiedzenie komisji w związku z poniedziałkowymi wydarzeniami w Poznaniu. Zaznaczył, że on sam jest temu przeciwny.
Wcześniej na briefingu prasowym Rozenek przekonywał, że sprawa "dalece wykracza" poza kwestię inwigilacji dziennikarzy i tego, czy ktoś wynosił informacje z prokuratury, czy nie. - To jest znacznie szerszy temat i powiedział o tym pan płk Przybył na swojej konferencji prasowej. Myślę, że wszyscy państwo usłyszeliście te zdania o ogromnej korupcji, która jest w armii - powiedział Rozenek.
Rozenek dodał, że jest wstrząśnięty czynem płk. Przybyła. Jednak jego zdaniem jest to "akt desperacji i krzyk rozpaczy". Jak zaznaczył, bardzo dobrze rozumie ten "krzyk rozpaczy", ponieważ jako dziennikarz śledczy do niedawna zajmował się "sprawami nieprawidłowości i patologii w wojsku polskim".
- Rozumiem, że człowiek, który walczy z takimi zjawiskami, jest cholernie samotny i jest pozbawiony wsparcia swoich przełożonych, to nam dzisiaj chciał powiedzieć pan płk Przybył - przekonywał Rozenek.
Do próby samobójczej prokuratora Mikołaja Przybyła doszło po poniedziałkowej konferencji dot. śledztwa ws. przecieku do mediów z postępowania ws. katastrofy smoleńskiej.
Przybył w oświadczeniu na konferencji odniósł się do zarzutów medialnych, że prokuratura wojskowa w Poznaniu sześć razy złamała prawo, badając te przecieki.
Zapewnił, że w śledztwie nie było żadnych nieprawidłowości, a dziennikarze, piszący o tym, że prokuratura wojskowa złamała prawo, zostali zmanipulowani.
Podkreślił również, że manipulacja wynikała z faktu, iż prokuratura "prowadzi bardzo poważne śledztwo związane z przestępczością zorganizowaną w Wojsku Polskim". Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Prezydent spotka się z Seremetem i z Parulskim Prezydent we wtorek spotka się z Prokuratorem Generalnym, a następnie z Naczelnym Prokuratorem Wojskowym. - Celem spotkań jest uzyskanie informacji o przyczynach próby samobójczej podjętej przez prokuratora Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu płk Mikołaja Przybyła oraz o źródłach konfliktu strukturalnego w prokuraturze - poinformowała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.
Zaznaczyła, że Bronisław Komorowski zwrócił się także do ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka "z prośbą o przedstawienie merytorycznej oceny efektów działań prokuratury w resorcie obrony".
Według Trzaski-Wieczorek spotkanie z Andrzejem Seremetem odbędzie się o 10.30, a z Krzysztofem Parulskim o 14.30. Miejscem obydwu spotkań będzie Pałac Prezydencki. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Prokurator Przybył strzelił do siebie. "Pacjent jest przytomny" Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył postrzelił się po konferencji prasowej. Prokurator żyje, był reanimowany, został już przewieziony do szpitala. Według relacji reportera TVN 24 stan śledczego jest dobry, a jego życiu nie zagraża obecnie niebezpieczeństwo.
Artur Zakrzewski z TVN 24, który rozmawiał z przedstawicielem szpitala w Poznaniu, do którego trafił płk Przybył powiedział, że prokurator jest w dobrym stanie, jest przytomny, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Lekarze określili, że pacjent trafił do szpitala z obrażeniami twarzoczaszki. Obecnie trwają badania, m.in. tomografia komputerowa.
Na miejscu jest już także policja, żandarmeria wojskowa i prokurator. Dziennikarze zostali wyproszeni z budynku. Prokurator odczytywał oświadczenie wyraźnie zdenerwowany. Po jej odczytaniu wyprosił dziennikarzy na kilka minut z sali. Wówczas strzelił sobie w głowę.
Podczas bardzo krótkiego briefingu prasowego ppłk Sławomir Schewe poinformował, że prokurator Przybył "żyje i jest mu udzielana pomoc medyczna". Wojskowy śledczy dodał także, że na miejscu tragedii trwają obecnie czynności śledcze, w których udział biorą wojskowi prokuratorzy oraz żołnierze żandarmerii wojskowej.
O godz. 13.30 prokurator generalny Andrzej Seremet wygłosi oświadczenie w sprawie związanej z próbą samobójczą płk. Mikołaja Przybyła z prokuratury wojskowej w Poznaniu. Poinformował o tym rzecznik Seremeta Mateusz Martyniuk.
Tuż przed tragicznym wydarzeniem prokurator wygłosił pełne emocji oświadczenie, w którym zaprzeczył oskarżeniom o inwigilacji dziennikarzy i zarzucił im, że zostali zmanipulowani. – Prokuratura Wojskowa w Poznaniu w chwili obecnej prowadzi najpoważniejsze śledztwa o charakterze zorganizowanym. Zagrożone są nie tylko setki milionów złotych, ale też życie i zdrowie polskich żołnierzy. W sytuacjach kiedy wysyłamy naszych żołnierzy na misje wojskowe, takie działania są niedopuszczalne – stwierdził.
Zaznaczył też, że prokuratorzy w przeszłości ujawniali przestępstwa korupcyjne i z tego powodu byli "bezpodstawnie atakowani". - Dlatego protestuję przeciwko prowadzeniu kampanii medialnej, w toku której padają oskarżenia. Nikogo nie podsłuchiwaliśmy. Nie łamaliśmy prawa, ale dążyliśmy do ustalenia prawdy. Być może zdarzały się uchybienia, ale nie było to łamanie prawa. Protestuje przeciwko używaniu takich słów – stwierdził.
Na koniec dodał: "W toku mojej całej służby nigdy nie przyniosłem ujmy Rzeczpospolitej Polskiej i będę bronić honoru oficera i prokuratura". Po konferencji prasowej wyprosił dziennikarzy i strzelił do siebie. Nadal jest reanimowany.
Cichocki: trwają czynności ws. próby samobójczej prokuratora
Szef MSW Jacek Cichocki powiedział dziennikarzom, że ws. próby samobójczej prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaja Przybyła podjęte zostały "wszelkie czynności wyjaśniające".
- W przypadku osoby takiej jak prokurator lub osoby szczególnie ważnej, bo nadzorującej śledztwo, na pewno, jestem przekonany, czynności zostaną przeprowadzone szybko i bardzo rzetelnie - zapewnił Cichocki.
Kalisz zapowiada posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka
Szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz zapowiedział, że w najbliższych dniach zwoła posiedzenie komisji m.in. w sprawie poniedziałkowej próby samobójczej prok. Mikołaja Przybyła.
- W związku z tym dzisiejszym wypadkiem w kontekście też sytuacji wewnętrznej w prokuraturze zamierzam w najbliższych dniach zwołać posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka - powiedział Kalisz.
Na posiedzenie mieliby zostać zaproszeni: prokurator generalny Andrzej Seremet i naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski. Źródło: PAP / IAR / TVN24 ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 TREŚĆ OŚWIADCZENIA PROKURATORA PRZYBYŁA W dniu 16 listopada 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie Po Śl. PZ 86 / 10 dotyczącego ujawnienia tajemnicy służbowej i rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego, dotyczącego katastrofy smoleńskiej tj. o przestępstwo z art. 266 par 2 kk. i inne. Bezpośrednią przyczyną wszczęcia śledztwa był fakt, iż w sprawie Po Śl. 54/10 dotyczącego katastrofy smoleńskiej prowadzonej przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie, dochodziło do nieustannego wycieku informacji i dane o charakterze niejawnym pojawiały się w prasie lub portalach internetowych.
Naczelny Prokurator Wojskowy gen. bryg. Krzysztof Parulski, po wcześniejszej rozmowie z Prokuratorem Generalnym Andrzejem Seremetem, polecił mi przeprowadzić śledztwo, które miało ustalić sprawcę, lub sprawców przestępstwa ujawniania tajemnicy służbowej.
Śledztwo miało też spowodować zatamowanie przecieków prasowych.
Było to niezwykle istotne, gdyż sytuacja w której informacje niejawne przekazywane przez prokuratorów Federacji Rosyjskiej do Prokuratury Generalnej w Polsce przedostawały się do mediów, powodowała utrudnienia we wzajemnej współpracy i opóźnienia w tak istotnym śledztwie.
Z uwagi na szczególny charakter śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, polecono mi dopełnić wszystkich obowiązków i dołożyć szczególnych starań by ustalić źródło przecieku.
Wszechstronne sprawdzenie okoliczności musiało obejmować również sprawdzenie wątku ewentualnego udziału obcych służb specjalnych, zainteresowanych w podgrzewaniu atmosfery wokół katastrofy smoleńskiej i wzajemnego konfliktowania Polaków. Zwłaszcza w perspektywie nadchodzących w 2011 r. wyborów parlamentarnych i przewidywanej walki politycznej.
W istocie śledztwo rozpoczęło się od uzyskania notatki służbowej z dnia 10 listopada 2010 r. sporządzonej przez pełniącego obowiązki Rzecznika Prasowego Naczelnej Prokuratury Wojskowej kpt. Marcina Maksjana.
Notatka zawierała informację o tym, że osoba która przedstawiła się jako redaktor Maciej Duda zażądała odpowiedzi na pytania dotyczące materiału opatrznego klauzulą niejawne. Rzecznik Prasowy takiej informacji nie udzielił. W odpowiedzi usłyszał, iż wszystkie odpowiedzi na przedmiotowy temat znajdują się w "nadzorkach NPW" (chodzi o akta nadzoru prokuratorskiego) i aby Rzecznik Prasowy uzyskał dla niego wiedzę od prokuratora Pasionka lub gen. bryg. Zbigniewa Woźniaka - zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego. ( Osoba ta podała informacje przesłane poczta elektroniczną dotyczące kontaktowych numerów telefonicznych) Sytuacja taka, kiedy rzekomy dziennikarz ujawnia swoje źródło informacji i wskazuje na potencjalnego sprawcę przestępstwa ujawnienia tajemnicy służbowej, w mojej ocenie była nieprawdopodobna i na początkowym etapie śledztwa wykluczałem możliwość, że do kpt. Maksjana dzwonił dziennikarz.
Stąd też w planie śledztwa przyjęto założenie dotyczące konieczności weryfikacji wszystkich kontaktów telefonicznych prokuratorów posiadających wiedzę w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Na moje polecenie kpt. Łukasz Jakuszewski wykonujący incydentalne czynności w sprawie, sporządził szereg postanowień o żądaniu podania danych abonentów numerów telefonicznych z którymi łączyli się prokuratorzy posiadający limitowane informacje. Prokurator ten nie wiedział do kogo w istocie należą lub mogą należeć telefony.
Ja zaś, jako "główny prowadzący" jak określiły to media, miałem istotne wątpliwości co do tożsamości osób które próbowały uzyskać od prokuratorów informacje o charakterze niejawnym.
Stąd też miałem pełne prawo WERYFIKOWAĆ swoją wiedzę na temat uzyskanych po wykonaniu niezbędnych czynności w śledztwie numerów telefonicznych i dopiero po uzyskaniu informacji od operatorów sieci telefonicznych na temat danych abonentów mogłem określić czy numer użytkowany jest przez policjanta, księdza, lekarza, czy też przez dziennikarza.
Zarzuty, że miałem pełną wiedzę w tym zakresie i podałem przedstawicielom mediów informacje nieprawdziwe są całkowicie bezpodstawne i kłamliwe. Grożenie mi przez gazety odpowiedzialnością dyscyplinarną za rzekome wprowadzenie opinii publicznej w błąd uważam za jawne godzenie w zasadę niezależności prokuratora i kneblowanie mi ust.
Jeszcze raz oświadczam, że zarówno ja jak i prokurator kpt. Łukasz Jakuszewski pełną wiedzę w tym zakresie posiedliśmy dopiero po uzyskaniu wszystkich danych od operatorów. Udzielając informacji prasowej podałem informacje prawdziwe i rzetelne.
Postanowienia wydane w zakresie uzyskania danych personalnych, wykazu połączeń telefonicznych, wykazu wiadomości tekstowych, a nawet te dotyczące żądania wydania treści wiadomości tekstowych uważam za całkowicie uzasadnione i nie naruszające obowiązującego prawa.
Moja ocena wynika wprost z zastosowania przepisu art. 236 a obowiązującego kodeksu postępowania karnego, który umożliwia prokuratorowi sięganie po dowody elektroniczne.
W obowiązującej doktrynie prawnej sytuacja ta nie budzi żadnych wątpliwości ( por. Lach. A gromadzenie dowodów elektronicznych Prokuratura i Pr. 2003/10/16 ) lub Witkowska K. Prok i Pr. 2011 /1/98, gdzie jasno wskazano cyt. "kodeks postępowania karnego nie zawiera ograniczeń ani podmiotowych ani przedmiotowych co do zakresu żądania określonego w art. 236 a k.p.k. Można więc żądać wydania korespondencji lub przesyłki której adresatem jest dowolna osoba lub wykazu połączeń dowolnego abonenta telefonu jak również w każdym postępowaniu, niezależnie od wagi przestępstwa. Rzeczy te mogą zostać poddane oględzinom niezależnie od tego, że zostaną one w późniejszym terminie poddane czynnościom zmierzającym do ujawnienia dowodów z ich intelektualnej zawartości."
Stąd też prokurator żądający wykazu połączeń telefonicznych w tym treści SMS by wykonać oględziny i analizę - w świetle powyższego stanowiska działał prawidłowo.
Oceniając zaistniałą sytuację - podanie informacji przez prasę, że Prokuratura Wojskowa kilkukrotnie złamała prawo, na podstawie jakieś opinii, z którą nie zdążył się zapoznać i ujawnić jej treści Prokurator Generalny uważam za skandal.!!!
Do dnia dzisiejszego nie wiadomo, czy postanowienia wydane przez prokuratora Łukasza Jakuszewskiego zostały zaskarżone, a jeżeli tak, to jakim prawem opinię wydaje jakaś prokuratura apelacyjna przed rozstrzygnięciem sądowym!!!!
Taką sytuację można nazwać "przed - sądem" i próbą bezprawnego wywarcia wpływu na niezawisły sąd zanim jeszcze podjął decyzje.
Również za skandaliczne uważam zachowanie Rzecznika Prasowego Prokuratora Generalnego Mateusza Martyniuka, prokuratora Jacka Skały ze Związków Zawodowych Prokuratorów i Pracowników Prokuratury oraz prokurator Małgorzaty Bednarek reprezentującej Stowarzyszenie Ad. Vocem, którzy poprzez swoje oświadczenia w mediach wydali wyrok skazujący na śmierć zawodową prokuratora Łukasza Jakuszewskiego nie znając stanu faktycznego sprawy, ani obowiązującego stanowiska ekspertów z tej dziedziny prawa.
Sprawdzana w toku śledztwa wersja o udziale obcych służb specjalnych zainteresowanych sprawą katastrofy smoleńskiej uzyskała swoje potwierdzenie w materiale dowodowym.
Prokurator nadzorujący postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej, nie informując o tym wcześniej przełożonych wszedł w kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych. Prokurator nie posiadał ochrony kontrwywiadowczej, która pozwala na weryfikacje z kim się tak naprawdę kontaktuje.
Jest rzeczą oczywistą, iż przedstawiciel obcych służb specjalnych może przykładowo twierdzić, że pracuje na rzecz zupełnie innego państwa niż to, jako agent którego się przedstawia. Próba weryfikacji z kim faktycznie kontaktował się prokurator nadzorujący śledztwo smoleńskie i zapewnienia takiej ochrony ze strony Służby Kontrwywiadu Wojskowego podjęta przez gen. bryg. Krzysztofa Parulskiego została w artykule autorstwa Pana Redaktora Łukasza Orłowskiego z TVN 24 info przedstawiona jako donosicielstwo!!!!
O tym, że przedmiotem rozmowy pomiędzy prokuratorem nadzorującym "śledztwo smoleńskie" ( i jak się na szczęście okazało) funkcjonariuszami amerykańskich służb FBI i CIA były fakty dotyczące bezpośrednio postępowania przygotowawczego świadczą jednoznacznie zeznania przesłuchanego przeze mnie agenta FBI.
Działania tego prokuratora oceniam jednoznacznie jako dalekie od profesjonalizmu i obowiązujących reguł. O śledztwach prokuratorskich, z agentami innych państw, zwykle nie rozmawia się w restauracji. Tak mnie szkolono.
Pragnę podkreślić, że w toku całego postępowania przygotowawczego prowadzonego w sprawie ujawniania osobom nieuprawnionym informacji ze śledztwa kilkukrotnie referowałem w szczegółach stan śledztwa Prokuratorowi Generalnemu Andrzejowi Seremetowi. Łącznie z przesłuchaniem Pana Prokuratora Generalnego w charakterze świadka. Pan Prokurator Generalny Andrzej Seremet miał szczegółową wiedzę na temat stanu śledztwa i podejmowanych czynności i je akceptował. Ostatni referat ze stanu sprawy składałem Panu Prokuratorowi Generalnemu na odprawie służbowej Prokuratorów Wojskowych w Ryni w marcu 2011 r.
Szanowni Państwo jesteście Dziennikarzami Rzeczypospolitej Polskiej.
W mojej ocenie zostaliście zmanipulowani. Prokuratura Wojskowa, ze szczególnym uwzględnieniem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej, w chwili obecnej prowadzi najpoważniejsze śledztwa, dotyczące przestępstw gospodarczych o charakterze zorganizowanym na szkodę Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
Zagrożone są nie tylko setki milionów złotych pochodzące z budżetu Państwa, ale przede wszystkim życie i zdrowie Polskiego Żołnierza, który często otrzymuje sprzęt wadliwy lub niesprawny. W sytuacjach, gdy wysyłamy żołnierzy na misje jest to niedopuszczalne.
W dniu 31 grudnia 2011 r. udzieliłem pełnej informacji na temat rezultatów prowadzonych przez mój Wydział śledztw. W sprawach dotyczących przestępczości gospodarczej oskarżaliśmy zawsze skutecznie - bez uniewinnień.
Nasze śledztwa obejmują coraz większy zakres i prowadzą do ujawniania nowych nieprawidłowości oraz systemu przestępczych powiązań, na styku działania prywatnej przedsiębiorczości i funkcjonariuszy państwowych decydujących o dystrybucji środków finansowych. Ujawniliśmy przestępstwa korupcyjne, mechanizmy ustawiania przetargów i wyłudzania ogromnych kwot z budżetu Wojska Polskiego.
Moim zdaniem to właśnie z tego powodu jesteśmy bezpodstawnie atakowani.
W tej chwili jesteście używani do kampanii mającej przekonać ośrodki decyzyjne o nieprzydatności i archaiczności systemu wojskowego wymiaru sprawiedliwości.
Pisząc nieprawdziwe i nieprzemyślane słowa o łamaniu prawa przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Poznaniu Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej zostaliście włączeni w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości pozwalającej na całkowite i bezkarne okradanie Wojska Polskiego.
Proponowane przejście prokuratorów wojskowych do cywilnych struktur prokuratury jest rozwiązaniem nieprawidłowym. Sprawy karne dotyczące wojska rozmyją się w setkach innych i nie będzie już możliwości prowadzenia śledztw z taką dokładnością i skrupulatnością jak dotychczas. Jako Prokuratorzy Wojskowi prosimy o poszerzenie kompetencji, umożliwiającej nam ściganie wszystkich przestępstw popełnianych na szkodę Wojska Polskiego. To rozwiąże problem równomiernego obciążenia sprawami z Prokuratorami Powszechnymi.
W dniu dzisiejszym staję w obronie honoru Prokuratorów Wojskowych i Sędziów Wojskowych, których określa się jako nieprzydatnych i anachronicznych. W mojej ocenie należy odejść od systemu statystyki i liczenia spraw przypadających " na głowę" prokuratora, czy sędziego a zacząć liczyć pieniądze jakie traciło i traci Państwo Polskie na skutek przestępstw popełnianych przez zorganizowaną przestępczość o charakterze gospodarczym żerującą na budżecie Wojska Polskiego i w tym zakresie rozliczać z działalności Wojskowy Wymiar Sprawiedliwości.
Dlatego też stanowczo protestuję przeciwko prowadzeniu zorganizowanej negatywnej kampanii medialnej, w toku której padają nieprawdziwe oskarżenia pod adresem Prokuratury Wojskowej.
Szanowni Państwo - w sprawie Po Śl. PZ 86 / 10 nikogo nie podsłuchiwaliśmy. Nie łamaliśmy prawa. Dążyliśmy do ustalenia prawdy w ramach obowiązujących przepisów prawa karnego.
Protestuję przeciwko wypowiadaniu słów przesądzających o rozstrzygnięciu skomplikowanej kwestii prawnej zanim zrobił to niezawisły sąd przez media i "kolegów" prokuratorów.
Protestuję przeciwko produkowaniu kolejnych bubli prawnych jakimi będą proponowanie przez urzędników Prokuratora Generalnego zmiany ustawowe dotyczące likwidacji Sądów i Prokuratów Woskowych. Takie niedbalstwo prawne narazi Skarb Państwa na olbrzymie koszty oraz szereg kompromitujących procesów z Sędziami i Prokuratorami.
Na zakończenie podkreślam, że w toku mojej całej służby jako prokurator prokuratury powszechnej, a potem prokurator prokuratury wojskowej nigdy nie przyniosłem ujmy Rzeczpospolitej Polskiej i będę bronić z całą stanowczością honoru oficera Wojska Polskiego i Prokuratora.
Zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Poznaniu ds. Przestępczości Zorganizowanej prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył Źródło: TVN24 ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Dziennikarze: Jesteśmy w szoku, pisaliśmy prawdę Dziennikarze, którzy pisali o nadużyciach śledczych w wojskowej prokuraturze w Poznaniu, są w szoku po dzisiejszej konferencji prasowej prokuratora Mikołaja Przybyła, w przerwie której prokurator się postrzelił. Zgodnie podkreślają, że pisali prawdę. Przybył na swojej konferencji poświęcił wiele miejsca krytyce pomysłu przeniesienia sądów i prokuratorów wojskowych do systemu cywilnego. Taki pomysł promuje Prokuratura Generalna. - Słyszeliśmy, że jest konflikt pomiędzy prokuraturą cywilną a wojskową. Prokuratura Generalna miała plan zlikwidowania prokuratury wojskowej. Mówiono nam, że sprawa inwigilacji dziennikarzy może być jednym z powodów pokazujących, że prokuratura wojskowa jest najtrudniejszym do zreformowania ciałem w Polsce i tylko jej likwidacja i wcielenie w struktury cywilne może sprawić, że będzie spełniała demokratyczne standardy - komentował na antenie TVN24 dziennikarza "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. Czuchnowski i dziennikarze innych mediów w swoich niedawnych artykułach opisywali sprawę prokuratorów wojskowych z Poznania (w tym Mikołaja Przybyła), którzy bez koniecznej decyzji sądu mieli domagać się, aby teleoperatorzy ujawnili im smsy m.in. dziennikarza "Rzeczpospolitej" Cezarego Gmyza i dziennikarza tvn24.pl Macieja Dudy.
Wniosek prokuratorów z Poznania miał związek z postępowaniem ws. prokuratora Marka Pasionka, który pracował przy śledztwie smoleńskim i był podejrzewany o przekazywanie informacji dziennikarzom i kontaktowanie się z amerykańskimi służbami. Śledztwo zostało umorzone przez cywilną prokuraturę w Warszawie. Teraz na zlecenie Prokuratora Generalnego prokuratura apelacyjna w Warszawie przeprowadziła analizę tego postępowanie, które współprowadził pułkownik Przybył. Na dziś była zaplanowana konferencja prasowa Prokuratora Generalnego w tej sprawie.
- Dla tego strasznego czynu, który próbował popełnić pułkownik Przybył, sprawa prokuratora Pasionka nie miała wielkiego wpływu. Myślę, że tutaj musiały sie zbiec jakieś problemy osobiste, poczucie opuszczenia przez przełożonych - bo przecież, to co robił, musiał robić za zgodą przełożonych. W momencie, gdy się okazało, że Prokuratura Generalna krytykuje to postępowanie śledczych wojskowych, musiało dojść do załamania. Tym bardziej, że z dokumentów jasno wynikało, że prokurator Przybył (w sprawie inwigilacji dziennikarzy - red.) mija się z prawdą, wprowadza w błąd opinię publiczną. Ja rozumiem, że takie zarzuty muszą być dla niego jako dla oficera bardzo bolesne, ale niestety one były prawdziwe - stwierdził Czuchnowski, podkreślając, że jest w szoku.
Prokurator Przybył podczas jednej z wcześniejszych konferencji mówił, że o tym, że numery, które dostała prokuratura należą do dziennikarzy, dowiedział się dopiero po pewnym czasie. - To była nieprawda. Cała ta sprawa zaczęła się od tego, że prokuratura otrzymała numery dziennikarzy, głównie Macieja Dudy z tvn24.pl. Zaczęło się od tego, że jako materiał dowodowy przedstawiono jego numer telefonu. Prokurator nie mógł nie wiedzieć, że telefon należy do dziennikarza. Dlatego mogliśmy postawić tak poważny zarzut, jak okłamywanie opinii publicznej, za co prokuratorowi grozi postępowanie dyscyplinarne - stwierdził Czuchnowski.
Maciej Duda z tvn24.pl, zwracał uwagę, że prokurator Przybył działał pod ogromną presją. - W prokuraturze wojskowej w Poznaniu toczy się bardzo wiele spraw związanych z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia w polskich żołnierzy w Afganistanie. Jest też wiele śledztw związanych z korupcją w wojsku. Więc na pewno prokurator Przybył był pod dużą presją i dużym stresie. Prokuratura wojskowa podlega także pod MON, a zatem jest wpływ wojska na wojskowych prokuratorów. Prokurator musi badać nieprawidłowości w wojsku, czyli w swoim środowisku, jest to sytuacja absolutnie dyskomfortowa - powiedział Duda.
Podkreślił, że dziennikarze wielokrotnie informowali o nieprawidłowościach w polskim wojsku związanych m.in. z przetargami na sprzęt wojskowy. - Te śledztwa głownie toczą się w Poznaniu - powiedział Duda. Źródło: PAP / TVN24 ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Nowy komendant policji już urzęduje Nadinsp. Marek Działoszyński formalnie przejął w poniedziałek obowiązki komendanta głównego policji, zastępując na tym stanowisku gen. insp. Andrzeja Matejuka. Uroczystość przekazania obowiązków odbyła się w Komendzie Głównej Policji. W oficjalnej uroczystości wziął udział szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Jacek Cichocki oraz oficerowie KGP. - Rozstajemy się w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku" - mówił o Matejuku minister. Dodał, że sukcesem policji było zapewnienie bezpieczeństwa podczas prezydencji. - To było duże wyzwanie, któremu policja sprostała perfekcyjnie - podkreślił. I dodał, że "było sporo sukcesów, ale są także obszary, w których jest dużo do zrobienia. Statystyki są ważne, ale nie najważniejsze" Według szefa MSW jednym z głównych wyzwań dla nowego komendanta będzie zapewnienie bezpieczeństwa w czasie Euro 2012.
O zmianie na stanowisku szefa policji szef MSW poinformował w środę. Wcześniej ze stanowiska wiceministra nadzorującego m.in. tę formację odwołany został Adam Rapacki. Źródło: KDP / PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 USA redukują wojska, Europa powinna to przemyśleć Europa przez ostatnie pół wieku polegała na sile militarnej USA i przyjmowała, że Ameryka "w każdej sytuacji kryzysowej przybędzie jej na pomoc", ale "to założenie przestało być słuszne" - pisze w poniedziałek "Financial Times", komentując zapowiedź zmiany strategii obronnej USA.
Jak poinformował w ubiegłym tygodniu Barack Obama, strategia militarna USA opierać się będzie na mniejszych liczebnie siłach zbrojnych i będzie skupiona na Azji. Zdaniem "FT" powinno to skłonić Europę, która polega na gwarancjach obronnych Ameryki, do przemyślenia własnych potencjałów.
"FT": moment zwrotny
"Przedstawiona w czwartek przez prezydenta Baracka Obamę nowa doktryna obronna to moment zwrotny w polityce USA" - pisze w komentarzu redakcyjnym brytyjski dziennik. Waszyngton chce skoncentrować się na strategicznym wyzwaniu, jakie stanowią Chiny.
Nowa koncepcja, zakładająca zredukowanie wojsk USA i ich większe zaawansowanie technologiczne, wiąże się m.in. z wymuszonymi przez sytuację finansową cięciami budżetu Pentagonu. Stany Zjednoczone ograniczą wydatki resortu obrony w ciągu najbliżej dekady o co najmniej 487 mld dolarów.
"FT" przypomina jednak, że Ameryka stworzyła najlepsze siły zbrojne świata i nawet uszczuplony budżet Pentagonu jest większy niż łączne wydatki na obronę dziesięciu następnych potęg militarnych. Administracja Obamy słusznie redukuje wydatki Pentagonu. W końcu kryzys gospodarczy jest obecnie największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Zachodu. Budżet obronny, jak inne budżety, musi zostać ograniczony, by poprawić finansową wiarygodność. "Financial Times"
"Rozczarowująca" reakcja Europy
Gdy w minionym roku wybuchł kryzys w Libii, Waszyngton dał Europejczykom do zrozumienia, że oczekuje, iż poradzą sobie sami z problemami na własnym podwórku lub zapleczu.
Jednak zmiana doktryny USA nie skłoniła do tej pory Europejczyków do przemyślenia własnych zdolności obronnych. Reakcja Starego Kontynentu na ostrzeżenia Waszyngtonu i jego reorientację w polityce obronnej na Azję, a szczególnie na Chiny "jest jak dotąd rozczarowująca" - komentuje "FT".
"Administracja Obamy słusznie redukuje wydatki Pentagonu. W końcu kryzys gospodarczy jest obecnie największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Zachodu. Budżet obronny, jak inne budżety, musi zostać ograniczony, by poprawić finansową wiarygodność" USA - pisze "FT", zalecając Ameryce "wyciągnięcie wniosków" z wojen w Afganistanie i Iraku i unikanie na przyszłość angażowania się w długotrwałe kampanie przeciw rebeliom.
Decyzje w sprawie priorytetów Pentagonu powinny krajom europejskim dać do myślenia - podkreśla "FT" - tymczasem ich rządy zawodzą w kwestiach obronności na wielu frontach.
Co postanowi Stary Kontynent?
Większość państw tnie budżety wojskowe, podczas gdy siły zbrojne wielu krajów nie mają nawet możliwości szybkiego przemieszczania się. Brytyjski minister obrony Philip Hammond powiedział w minionym tygodniu: "Zbyt wiele krajów nie wywiązuje się ze swoich finansowych zobowiązań wobec NATO", nie radząc sobie tym samym z utrzymaniem zdolności obronnych "na właściwym i proporcjonalnym poziomie".
Europa przejdzie poważne testy zdolności do zareagowania na nową doktrynę USA w ciągu kilku najbliższych miesięcy, podczas konsultacji Francji i Wielkiej Brytanii oraz szczytu NATO, który odbędzie się w maju w Chicago.
Państwa członkowskie NATO będą musiały sprostać wyzwaniu, które wyartykułował sekretarz generalny Sojuszu Anders Fogh Rasmussen, wzywając od tworzenia mechanizmów "inteligentnej obrony". Oznacza to łączenie potencjałów poszczególnych krajów i dzielenie się militarnymi "aktywami" - wyjaśnia "FT".
Przyjęcie nowej doktryny przez USA sprawia, że taki zwrot w myśleniu o bezpieczeństwie i potencjale obronnym Europy to imperatyw. "Na razie członkowie NATO wydają się być bardzo dalecy od podjęcia tego wyzwania" - konstatuje "FT". Źródło: FT ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 PILNE: Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył postrzelił się po konferencji prasowej. Żyje, jest reanimowany. Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył postrzelił się po konferencji prasowej. Prokurator żyje, jest reanimowany.
Po bardzo emocjonalnej konferencji prasowej nt. billingów dziennikarzy prokurator poprosił media o przerwę. Gdy został w pomieszczeniu sam, padł strzał.
Dziennikarze, którzy weszli do pokoju, zobaczyli leżącego w kałuży krwi na podłodze prokuratora.
Natychmiast na miejscu pojawili się ratownicy medyczni. Mężczyzna oddycha. Obecnie jest mu udzielana pomoc.
Wcześniej mówił, że prokuratura wojskowa w Poznaniu miała podstawy prawne, by żądać od operatorów telekomunikacyjnych danych personalnych, danych połączeń i treści SMSów. W wystąpieniu zaatakował media i Prokuraturę Generalną. Źródło: PAP / TVN24 ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Nowa fabryka dla Łucznika Wiosną w Radomiu rusza budowa nowej fabryki broni strzeleckiej. Zakład, który ma produkować nowe generacje karabinów i pistoletów dla armii, będzie jedną z najnowocześniejszych tego typu fabryk w Europie.
Hale ze zautomatyzowanymi liniami produkcyjnymi, budynki administracyjne, laboratoria i podziemna strzelnica nowej Fabryki Broni powstaną w Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej na obrzeżach Radomia.
– Prace projektowe zostały zakończone, właśnie otrzymaliśmy pozwolenia na budowę. Inwestycja wystartuje wiosną – nie kryje satysfakcji Tomasz Nita, prezes Łucznika. Budowę wartą ponad 40 mln zł pomoże sfinansować Agencja Rozwoju Przemysłu ze środków pozyskanych z prywatyzacji firm zbrojeniowych (m.in. PZL Świdnik). ARP już kupiła grunty i wzięła na siebie przetarg, który ma wskazać wykonawcę przyszłego najnowocześniejszego kompleksu przemysłowego w zbrojeniówce. Agencja będzie też odpowiadała za nadzór inwestycyjny. – Gotowy zakład, wyposażony w komputerowo sterowane obrabiarki, Łucznik przejmie w leasing i swe zobowiązania będzie spłacał z należności ze sprzedaży broni – tłumaczy Ryszard Kardasz, szef grupy kapitałowej Bumar Żołnierz skupiającej spółki wytwarzające indywidualne wyposażenie wojskowe.
Uruchomienie nowej fabryki (zaplanowane na 2013 r.) wiąże się wyraźnie z końcem prac badawczo-rozwojowych nad nową konstrukcją MSBS – całej rodziny modułowych karabinków automatycznych kal. 5,56 projektu polskich konstruktorów z Radomia i Wojskowej Akademii Technicznej. – Liczymy, że zakład już w najbliższych latach mógłby rozpocząć wdrażanie MSBS i produkcję nowych automatów na masową skalę – mówi prezes Nita.
Firma liczy też na zamówienia na nowe pistolety Rad specjalnie dostosowane do potrzeb wojskowej kadry – armia od dawna zapowiada bowiem wymianę starzejących się oficerskich wistów.
Nowa fabryka Łucznika ma kontynuować 85-letnie tradycje precyzyjnej obróbki metalu w firmie, która przed wojną produkowała mausery 89 i słynne pistolety VIS. Wykorzystanie aluminium, tworzyw kompozytowych, przede wszystkim zaś wytwarzanie luf najwyższej jakości ma być znakiem firmowym odnowionej FBR, a także atutem w eksporcie i ewentualnej kooperacji ze światowymi potentatami w branży.
Obecny zakład bardzo potrzebuje modernizacji. Utrzymywanie wiekowych murów, które pamiętają jeszcze początki Centralnego Okręgu Przemysłowego, a potem zimnowojenną, wielotysięczną produkcję kałasznikowów, jest ogromnie kosztowne. Firma w czasach Układu Warszawskiego robiła pepesze i pamiętne pistolety TT. Potem powstawała własna broń krótka i maszynowa, w tym karabinki automatyczne, następcy AK 47, z których największą karierę w armii zrobiły sprawdzone na froncie w Iraku i Afganistanie beryle czy używane w policji i Straży Granicznej pistolety maszynowe Glauberyt. Źródło: rp.pl ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Iran: domniemany szpieg USA skazany na śmierć Na karę śmierci za "współpracę z wrogim krajem oraz szpiegostwo" został skazany przez sąd w Teheranie Amerykanin irańskiego pochodzenia, Amir Mirza Hekmati - poinformowała półoficjalna irańska agencja Fars. "Amir Mirza Hekmati, który został uznany za winnego współpracy z wrogim krajem i szpiegostwo na rzecz CIA, został skazany na śmierć" przez sąd rewolucyjny w Teheranie - podała agencja, nie precyzując źródła tej informacji. Jak podkreślono, sąd uznał go m.in. za "wroga Boga" (mohareb).
W czasie procesu prokuratura zażądała dla Hekmatiego kary śmierci, argumentując, że jego zeznania "jasno" wskazują na współpracę z CIA i działanie na szkodę bezpieczeństwu narodowemu Iranu.
Wyrok sądu pierwszej instancji nie jest prawomocny i podlega apelacji.
28-letni mężczyzna został aresztowany w grudniu 2011 roku. Według irańskiego ministerstwa wywiadu, był on szkolony w amerykańskich bazach w Afganistanie i Iraku.
Hekmati to były żołnierz piechoty morskiej, który urodził się w USA w irańskiej rodzinie.
Stany Zjednoczone apelowały o uwolnienie Hekmatiego; według nich szwajcarscy dyplomaci, którzy reprezentują w Iranie interesy USA, zabiegali o widzenie z Hekmatim w sobotę, ale władze Iranu na to nie zezwoliły. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 9 stycznia 2012 Duński okręt zajął statek piracki, uwolnił zakładników Duńska marynarka wojenna poinformowała, że jej okręt wsparcia i dowodzenia "Absalon" zajął u wybrzeży Somalii statek piracki, uwalniając 14 zakładników, znajdujących się na jego pokładzie.
Jak oświadczył rzecznik marynarki Mikael Bill, uczestniczący w operacji antypirackiej operacji NATO o kryptonimie Ocean Shield okręt zajął w sobotę statek rybacki z 25 ludźmi, podejrzewanymi o działalność piracką. Są oni najprawdopodobniej narodowości somalijskiej i byli w niedzielę przesłuchiwani.
"Operacja przebiegła zgodnie z planem, bez strat wśród członków załogi, zakładników lub piratów" - napisał w wydanym w sobotę oświadczeniu dowódca "Absalona" Carsten Fjord Larsen. Dodał, iż uwolnieni zakładnicy to Pakistańczycy i Irańczycy.
Jak poinformował rzecznik Bill, na pokładzie zajętego statku znajdowały się małe łodzie z przyczepnymi silnikami, których piraci często używają w swych napadach.
Na wodach Oceanu Indyjskiego wokół tak zwanego Rogu Afryki piractwo stanowi znaczne zagrożenie dla statków i ich załóg oraz poważne obciążenie dla armatorów, starających się zabezpieczyć swe jednostki. Źródło: PAP ________________________________________ niedziela, 8 stycznia 2012 WOŚP 2012 - imprezy i wydarzenia w Łodzi Zamieszczamy dla Was informacje o najważniejszych imprezach i wydarzeniach związanych z WOŚP 2012, które odbędą się w Łodzi. Manufaktura
16.30 TooLate 16.50 Ettexor 17.10 Sjon 17.30 Syllur 17.50 Redrum 18.10 Sickbag 18.30 Spaces Faces 18.50 Krzysztof Ciesielski Band 19.10 Kumpel z podwórka 19.30 Rambo Jet 20.00 Public Relations 20.30 Overhood
Parking przy Urzędzie Skarbowym, ul. Zachodnia 47
13,00 Waveless zespół taneczny 14,00 Zespół BODY LUAD hart rock 15,00 Zespół Tańca towarzyskiego CZARNE STOPY 15.30 Zespól Tańca i Pieśni 16,00 Zespół z Rybnika BALIAMA alternatywny metalrock 17,00 Zespół MICKEY LECTER 18,00 HIP HOP eMCeeM 19,00 ABBA comeback
20,00 IVAN KOMARENKO-- Gwiazda wieczoru
Centrum Ratownictwa Medycznego FocusMED 14 – 20.00 Karetka na ul. Piotrkowskiej 94 – pokazy działania sprzętu ratującego życie
Wielka szarża na Piotrkowskiej, \przemarsz koni największy od lat 70., poprzedzony opowieścią senatora Bonisławskiego na temat związku Łodzi z końmi. Trasa przemarszu: od Al. Schillera - Piotrkowską – Plac Wolności Piotrkowska – Al. Schillera 13.00 – 15.00. Po zakończeniu przejazdy bryczkami, jazda na kucykach i podkowy na szczęście
Wioska Słowian i Wikingów (namioty i walki zlokalizowane w Pas. Rubinsteina 14 – 19.00
Walki: kręgi, zabawa w króla. Zabawy plebejskie czyli mur tarcz plus bieg wojownika.
Grupa rekonstrukcyjna (Piotrkowska 94 za sceną), 9 - 20.oo
pokaz wozu bojowego (Hooker, repliki broni oraz sprzętu i oporządzenia wojskowego, w namiocie wyświetlanie filmów i slajdów związanych z zainteresowaniem wystawiających, serwowanie herbaty)
SCENA
14.00 – 15.00 Występy dzieci z łódzkich szkół + Daniela 15.30 – 16.00 Psychical Sterwation 15.15 – 16.00 Zabawy plebejskie w wykonaniu grupy rekonstrukcyjnej 16.00 – 16.20 Polski Zespół Tańca Cygańskiego 16.40 – 17.00 „Grzmiąca Półlitrówa” 17.10 – 17.30 Ful Steam 17.40 – 18.00 Polski Zespół Tańca Cygańskiego 18.10 - 18.30 „Grzmiąca Półlitrówa” 18.40 – 19.00 Ful Steam 19.15 - Raper eMCeeM (Marcin Godziński) 19.30 – AHEAD 19.45 – 20.00 Baliama 20.00 - Wszystkie zespoły śpiewają finał
Zaproszenie na poczęstunek (herbata, pączki, ciastka) ul.Piotrkowska 94 I piętro www.wojskowe.eu ________________________________________ niedziela, 8 stycznia 2012 Wizyta prokuratora generalnego w Moskwie W środę 11 stycznia prokurator generalny Andrzej Seremet rozpocznie wizytę w Moskwie, gdzie spotka się m.in. ze swoim rosyjskim odpowiednikiem. Prokuratura Generalna informuje, że wizyta Seremeta będzie okazją do rozmów o śledztwach ws. katastrofy smoleńskiej. - Prokurator Seremet wylatuje do Moskwy w środę na zaproszenie stojącego na czele rosyjskiej prokuratury Jurija Czajki, wyjazd ma związek z obchodami 290-lecia prokuratury rosyjskiej, ale polski prokurator generalny podczas spotkania z rosyjskimi prokuratorami poruszy temat realizacji polskich wniosków o pomoc prawną w śledztwie smoleńskim - powiedział rzecznik prasowy PG prok. Mateusz Martyniuk.
Martyniuk dodał, że Seremet zapyta także o stopień zaawansowania rosyjskiego postępowania dotyczącego katastrofy. Będzie o tym rozmawiał z Czajką oraz szefem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Bastrykinem.
Rzecznik PG zaznaczył jednak, że przyszłotygodniowa wizyta jest związana z rocznicą utworzenia rosyjskiej prokuratury i ma charakter kurtuazyjny. Dlatego nie jest przewidziane podpisywanie żadnych umów prawnych ze stroną rosyjską. Seremet ma powrócić do kraju w piątek 13 stycznia. Wtedy ma zostać podana informacja o efektach przeprowadzonych rozmów.
W Polsce śledztwa w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 r. prowadzą prokuratury wojskowa i cywilna. W Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie trwa postępowanie w sprawie "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154", w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. W końcu sierpnia br. WPO postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych dwóm oficerom, którzy w 2010 r. zajmowali dowódcze stanowiska w 36. specpułku.
Z kolei Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga bada wątek ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie i BOR w związku z przygotowaniami wizyt w Katyniu premiera Donalda Tuska (7 kwietnia 2010 r.) i prezydenta Lecha Kaczyńskiego (10 kwietnia).
Niedawno Seremet ocenił, że oba polskie śledztwa "są bliżej ukończenia niż dalej". Perspektywę ich trwania określił na "mniej więcej rok". - Nadal istnieją obszary, w których prokuratura nie dysponuje materiałem dowodowym i między innymi w związku z tym nadal domagamy się materiałów od strony rosyjskiej. Mam nadzieję, że moja kolejna wizyta w Rosji będzie między innymi temu poświęcona, przyniesie jakiś plon w postaci przełamania owego impasu - mówił ostatnio w Radiu ZET prokurator generalny.
Jak zaznaczył Martyniuk, "wśród dowodów, na które czeka strona polska, są przede wszystkim przechowywane w Moskwie oryginały «czarnych skrzynek» Tu-154M oraz znajdujący się w Smoleńsku wrak samolotu".
Strona rosyjska wskazywała wielokrotnie, że zarówno "czarne skrzynki" jak i wrak maszyny są dowodami również w śledztwie prowadzonym przez Komitet Śledczy FR i zgodnie z procedurami powinny pozostać na terytorium Rosji do końca rosyjskiego postępowania. - Nie sądzę, aby ta wizyta była przełomowa w kwestii wraku. Do tej pory wielokrotnie o to się zwracałem i wielokrotnie otrzymałem odpowiedź, że będzie to możliwe dopiero po zakończeniu postępowania rosyjskiego - zastrzegał w mediach Seremet.
Z ostatnią wizytą w Rosji Seremet był w maju ubiegłego roku. Towarzyszył mu wtedy m.in. naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski. Wówczas uzgodniono kwestie dopuszczenia polskich ekspertów do zbadania oryginałów czarnych skrzynek, a także do zbadania szczątków Tu-154M. Natomiast we wrześniu o śledztwie smoleńskim Seremet rozmawiał z Bastrykinem telefonicznie. Źródło: PAP ________________________________________ niedziela, 8 stycznia 2012 Historycy: Kuropaty prawdopodobnym miejscem ukrycia ofiar Katynia Nie ma dowodów, że w Kuropatach pod Mińskiem pogrzebano ciała ponad 3,8 tys. ofiar zbrodni katyńskiej. Jest to jednak miejsce najbardziej prawdopodobne - mówią badacze z PAN i IPN, komentując przypuszczenia białoruskiego historyka, że Polaków pochowano także w innych miejscach. By móc ustalić miejsce szczątków ofiar zbrodni katyńskiej na Białorusi konieczne jest odnalezienie tzw. białoruskiej listy katyńskiej i przeprowadzenie ekshumacji - podkreślają historycy, którzy od lat zajmują się tematyką mordu NKWD z 1940 r. na polskich obywatelach.
W ten sposób specjaliści odnieśli się do ustaleń Ihara Kuzniacou z białoruskiego oddziału Memoriału, który pod koniec grudnia poinformował "Rzeczpospolitą", że szczątki polskich obywateli zabitych wiosną 1940 r. na sowieckiej Białorusi mogą znajdować się w co najmniej kilku miejscach.
Kuzniacou wymienił m.in. miejscowości Mały Trościeniec, Łoszycę i Głębokie. Podstawą przypuszczeń Kuzniacou jest to, że wymienione przez niego miejsca służyły sowieckim służbom w latach 30. jako cmentarzyska.
- To analiza, a nie fakty, wskazuje, że ciała ofiar zbrodni katyńskiej pogrzebano w Kuropatach. Dla NKWD w Mińsku było to główne i najważniejsze miejsce przeprowadzania tajnych masowych pochówków ofiar stalinowskiego terroru. Więzienie w Mińsku było więzieniem zbiorczym, gdzie zbierano polskich obywateli zatrzymanych na Białorusi, no więc logika wskazuje na to, że muszą leżeć w Kuropatach, ale tylko logika, żadne fakty - powiedział historyk prof. Wojciech Materski, dyrektor Instytutu Studiów Politycznych PAN i przedstawiciel Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych.
Według niego, na podobnej zasadzie NKWD grzebało ofiary w Bykowni, które wcześniej mordowano w więzieniu w Kijowie. - I Bykownia pod Kijowem i Kuropaty pod Mińskiem były po prostu najwygodniejszym dla NKWD miejscem, by ukryć zwłoki. Po prostu tak ten system funkcjonował, że musiał mieć łatwość szybkiego masowego chowania zwłok - tłumaczył historyk. Podkreślił jednak, że w odróżnieniu od białoruskich władz Ukraińcy pozwolili na przeprowadzenie ekshumacji w Bykowni, które jednoznacznie stwierdziły, że pogrzebano tam Polaków - ofiary zbrodni katyńskiej.
Dr Sławomir Kalbarczyk z IPN zwrócił uwagę, że w 1988 r. w Kuropatach białoruskie władze odkryły masowe groby, w których pochowano od 100 do 200 tys. ofiar stalinowskiego terroru, w tym Polaków, na co wskazują przedmioty znalezione w trzech zbiorowych mogiłach. Wśród znalezisk, pochodzących z Polski albo z Europy Zachodniej, poza medalikami Matki Boskiej Częstochowskiej, kaloszami polskich firm jak "Rygawar" i "Gentleman", jest męski grzebień, na którym więzień wydrapał słowa: "Ciężkie chwile więźnia. Mińsk 25 IV 1940. Myśl o was doprowadza mnie do szaleństwa. 26 IV. Rozpłakałem się – ciężki dzień".
W ocenie historyka napis na grzebieniu dowodzi, że w Kuropatach spoczywają Polacy, którzy przed egzekucją przebywali w więzieniu w Mińsku, a także, że znajdowali się tam w czasie dokonywania przez NKWD zbrodni katyńskiej. Podkreślił też, że wszystkie wydobyte w Kuropatach przedmioty powinny znaleźć się w Polsce, gdzie polscy specjaliści mogliby je dokładnie zbadać.
Historyk jednak zwraca uwagę, że nawet gdyby udało się ustalić personalia osób, do których należały odnalezione w Kuropatach przedmioty (co być może byłoby możliwe po przeprowadzeniu ekshumacji), to i tak nie można byłoby porównać ich z tzw. białoruską listą katyńską (zawierającą imiona i nazwiska ofiar), ponieważ lista ta pozostaje polskiej stronie wciąż nieznana. Poszukiwania tej listy nie dały dotąd rezultatów.
W 2002 r. IPN skierował do władz Białorusi wniosek o ustalenie, czy białoruska prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie masowych grobów w Kuropatach koło Mińska i o przekazanie materiałów zgromadzonych w tej sprawie. Białorusini odpowiedzieli, że w sprawie "ujawnienia pochowanych w uroczysku Kuropaty na terenie obwodu mińskiego ludzi" nie ustalono narodowości i obywatelstwa ekshumowanych szczątków kostnych; nie przekazali także Polakom kserokopii materiałów dotyczących tej sprawy.
W drugiej połowie grudnia 2011 r. do sprawy odniósł się prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, który oświadczył, że na terytorium Białorusi radzieckie NKWD nie rozstrzelało w 1940 r. ani jednego Polaka.
Działacz Memoriału prof. Aleksiej Pamiatnych, który od lat zajmuje się wyjaśnianiem zbrodni katyńskiej, podkreślił w rozmowie z PAP, że dyskusja o miejscu ukrycia zwłok ofiar zbrodni katyńskiej na Białorusi jest potrzebna. "Dobrze, że temat jest dyskutowany - swego czasu tak było z jeńcami Ostaszkowa, gdy jeszcze nic nie było wiadomo o Miednoje. Pojawiło się mnóstwo hipotez - nawet o zatopieniu barek z polskimi jeńcami na Morzu Białym" - przypomniał. Jego zdaniem, szczątków polskich ofiar na Białorusi najlepiej szukać w pobliżu dacz należących do funkcjonariuszy NKWD. W Katyniu i Miednoje właśnie blisko dacz NKWD byli pochowani Polacy. Badacz dodał też, że szczątków - zgodnie z sugestią Kuzniacou - należy szukać w znanych miejscach pochowku innych ofiar stalinowskich represji.
W 1940 r. na terenie Białorusi funkcjonariusze NKWD zamordowali ponad 3,8 polskich obywateli, których śmierć była wynikiem zbrodniczej decyzji Stalina i jego politbiura z 5 marca 1940 r. Na podstawie tej samej decyzji zamordowano także ponad 14 tys. polskich jeńców wojennych więzionych w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, a także ponad 3,4 tys. polskich więźniów przetrzymywanych w zachodnich obwodach Ukrainy. Źródło: PAP ________________________________________ sobota, 7 stycznia 2012 Wojska Lądowe wspierają WOŚP Żołnierze Wojsk Lądowych będą w niedzielę czynnie wspierać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w ponad pięćdziesięciu miejscach w całej Polsce - podał w sobotę rzecznik dowództwa WL ppłk Tomasz Szulejko. Finał WOŚP odbędzie się w niedzielę. W tym roku orkiestra gra dla wcześniaków i kobiet ciężarnych z cukrzycą. Za pieniądze zebrane do puszek i podczas licytacji zostaną kupione pompy insulinowe oraz urządzenia do ratowania życia wcześniaków.
Ponad 1000 żołnierzy oraz pracowników Wojsk Lądowych pomoże w organizacji, jak również sprawnym przeprowadzeniu koncertów i licytacji. Ponad 40 jednostek wojskowych zaangażuje się w działania, które umożliwią bezpieczne prowadzenie koncertów, logistyczne i organizacyjne wsparcie orkiestrowych sztabów oraz atrakcyjną oprawę.
Według Szulejki żołnierze i pracownicy Wojsk Lądowych zadbają o przygotowanie posiłków regeneracyjnych oraz ciepłych napojów dla wolontariuszy i uczestników koncertów w 20 punktach. W tym celu będą wykorzystane kuchnie polowe, namioty wojskowe, nagrzewnice, samochody ciężarowe.
Przy okazji Wojska Lądowe zaprezentują sprzęt wojskowy. Można będzie zobaczyć kołowy transporter opancerzony Rosomak, czołg Leopard 2A4, zestawy przeciwlotnicze, pojazdy HMMWV, sprzęt saperski, armato haubicę samobieżną Dana oraz wyrzutnię rakietową Langusta. Żołnierze zaprezentują też urządzenia treningowe, symulatory, sprzęt spadochronowy, broń strzelecką oraz wyposażenie osobiste
Ponadto Wojska Lądowe wystawiły liczne atrakcje na aukcje internetowe, m.in. pobyt w jednostkach wojskowych i na poligonach, pamiątki, symbole oraz przedmioty związane z wojskiem. Źródło: PAP ________________________________________ sobota, 7 stycznia 2012 "Gazeta Wyborcza": Prokuratura złamała prawo Poznańska prokuratura wojskowa sześć razy złamała prawo, żądając od teleoperatorów ujawnienia treści SMS-ów, informuje "Gazeta Wyborcza". Działo się to w postępowaniu o przeciek do mediów informacji ze śledztwa smoleńskiego. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie potwierdziła, że sześć postanowień zawierało żądanie wydania treści SMS-ów, co jest zastrzeżone wyłącznie dla sądu. Dowodzi to, że poznański prokurator albo nie zna prawa, albo je świadomie złamał.
– Prokurator generalny zapozna się z wynikami kontroli w poniedziałek i wtedy będzie mógł to skomentować, powiedział "GW" jego rzecznik Mateusz Martyniuk.
Z akt sprawy wynika, że operatorzy oparli się bezprawnemu żądaniu prokuratury. Źródło: PAP ________________________________________ piątek, 6 stycznia 2012 Wielka "zmora" w wojsku. "To utrudnia pracę" Szef MON wypowiada walkę biurokracji w swoim resorcie. Tomasz Siemoniak przyznał w rozmowie z IAR, że przerost biurokracji w ministerstwie obrony i strukturach mu podległych jest wyjątkowo duży. Dlatego też minister podejmie zdecydowane kroki, żeby "odchudzić" struktury administracyjne w MON. Siemoniak uważa, że obecny stan wręcz utrudnia pracę w resorcie. Podobnego zdania jest jeden z głównych doradców ministra, generał Waldemar Skrzypczak. Były dowódca Wojsk Lądowych z własnego doświadczenia wie, jak bieżącą pracę potrafi zepsuć biurokratyczna machina.
- Nie może być tak, że na jeden dokument pracuje tysiąc osób - mówi nieco przewrotnie generał. Dodaje od razu, że od lat głośno mówił o tym, że biurokratyczna machina w wojsku to jego "zmora".
Minister Siemoniak chce w ciągu najbliższych miesięcy podjąć działania, które zmniejszą biurokrację w resorcie. Nie ukrywa, że może się to wiązać z redukcją etatów ale najważniejszy jest dla niego cel, czyli walka z biurokracją.
Ministerstwo obrony to 17 departamentów i cztery biura. W każdym pracuje kilkadziesiąt osób. Do tego trzeba doliczyć struktury Sztabu Generalnego i różnych inspektoratów. Wiele instytucji po prostu się dubluje. Już zapadły decyzje co do likwidacji biura ds. wdrażania samolotu F-16 oraz Rosomaka. Ich zadania przejmą odpowiednio dowódcy Sił Powietrznych i Wojsk Lądowych.
Niewykluczone, że zniknie też biuro ds. obrony przeciwrakietowej. Powstało w 2007 roku, gdy Amerykanie chcieli budować u nas tarczę antyrakietową. Pomysł tarczy upadł a biuro zostało. Z resortowej struktury może też zniknąć departament transformacji oraz infrastruktury. Z kolei departament kadr ma zostać połączony z tym od nauki i szkolnictwa wojskowego. Źródło: IAR ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Głośny protest w całej Polsce w samo południe W całej Polsce punktualnie w południe na minutę zawyły syreny. To kolejny etap protestu służb mundurowych, które domagają się podwyżek dla wszystkich, a nie tylko dla policjantów i żołnierzy, co zapowiedział premier Donald Tusk w swoim exposé. Protestują głównie strażacy, strażnicy graniczni i pracownicy służby więziennej. Do komitetu protestującego należą w geście solidarności także policjanci.
Punktualnie w południe w wielu miastach Polski samochody straży pożarnej wyjechały z garaży i na minutę uruchomiły syreny. – Wyrażamy niezadowolenie w ten sposób na decyzję premiera. Nie mamy postulatu konkretnej wysokości podwyżki. Od 2008 roku nie dostaliśmy jednak żadnej, więc w tym roku chcielibyśmy taką uzyskać - mówił na antenie TVN 24 asp. Tomasz Richert ze straży pożarnej w Gdyni.
Następny etap protestu nastąpi 12 stycznia przed urzędem wojewódzkim w Gdańsku. - Na ręce wojewody złożymy wtedy petycję dla premiera - powiedział Richert.
W proteście, przed świętami Bożego Narodzenia, oflagowane zostały jednostki i posterunki poszczególnych formacji. Związkowcy uważają, że przyznanie podwyżki policjantom, jako jedynej ze służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, jest nieodpowiedzialne i ma na celu skłócenie służb. Jak podkreślają, większość funkcjonariuszy nie dostała podwyżek od trzech lat.
Działania protestacyjne - na znak solidarności - poparł NSZZ Policjantów. - Policja wspiera te działania, pomimo że policjantom obiecano wyrównanie inflacji. Ponieważ nie objęto waloryzacją pozostałych służb mundurowych, nie zostawimy bez wsparcia naszych kolegów z federacji służb mundurowych – powiedział przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Krakowie Janusz Łabuz.
Czwartkowa akcja to pierwszy etap protestu. 10 stycznia ma odbyć się tzw. strajk włoski na trzech przejściach granicznych - dwóch lądowych i jednym lotniczym. Funkcjonariusze przez kilka godzin będą skrupulatnie i drobiazgowo stosować obowiązujące procedury. Związkowcy nie informują, o które przejścia chodzi.
Na dzień 12 stycznia natomiast zaplanowano pikiety służb mundurowych w czterech miastach, które będą organizatorami Euro 2012 - w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu. Protesty zakończą się wręczeniem petycji miejscowym przedstawicielom władz.
Jeśli i te działania nie przyniosą reakcji władz, 17 stycznia komitet protestacyjny podejmie decyzje odnośnie dalszych form protestu - zapowiadają związkowcy.
W środę szef MSW Jacek Cichocki powiedział, że wątpi, by udało się znaleźć pieniądze na podwyżki dla strażników granicznych i strażaków w takiej wysokości, jaką otrzymają policjanci. Zapewnił jednak, że resort szuka środków na ten cel. - Zapowiedziałem, że w połowie stycznia będę gotowy do rozmowy na ten temat ze związkami zawodowymi obu struktur i mam nadzieję, że do tego czasu jakieś rozwiązanie będzie możliwe - powiedział Cichocki.
Federacja zrzeszająca związki zawodowe policjantów, strażaków, strażników granicznych, a także funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa 19 grudnia powołała ogólnopolski komitet protestacyjny. Była to reakcja na expose premiera Donalda Tuska, który zapowiedział podwyżki uposażeń dla żołnierzy i policjantów - po ok. 300 zł brutto od lipca 2012 roku.
Przepisy zabraniają funkcjonariuszom służb mundurowych strajkować. Nie zabraniają za to podejmowania akcji protestacyjnych w różnych formach, jak na przykład oflagowanie komend i posterunków, prowadzenie tzw. strajku włoskiego czy też uczestniczenie w pikietach.
Na podwyżki dla policjantów w 2012 roku w projekcie budżetu zarezerwowano ponad 200 mln zł. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Współpraca Wojsk Specjalnych i Straży Granicznej - Wojska Specjalne i Straż Graniczna będą udzielać sobie wsparcia technicznego i osobowego; porozumienie w tej sprawie podpisali gen. bryg. Piotr Patalong i komendant główny SG gen. bryg. Leszek Elas – poinformował rzecznik Wojsk Specjalnych ppłk Ryszard Jankowski. Pierwsze takie wspólne działanie Wojsk Specjalnych z pogranicznikami będzie związane z ochroną wybrzeża morskiego podczas odbywających się w Polsce mistrzostw Euro 2012.
Porozumienie umożliwia wzajemne wsparcie techniczne i osobowe – obie formacje będą mogły wydzielać pododdziały, by wesprzeć działanie drugiej strony. Umowa przewiduje też wymianę informacji i doświadczeń z praktycznych działań obu formacji, pozwala na organizowanie wspólnych treningów i szkoleń z wykorzystaniem bazy szkoleniowej jednostek Wojsk Specjalnych jak i Straży Granicznej. Źródło: KDP / PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 ABW będzie podporządkowana MSW? Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zapowiedział, że zaproponuje zmianę systemu kontroli nad służbami, tak aby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego była podporządkowana resortowi spraw wewnętrznych. Cichocki, pytany w "Kontrwywiadzie" RMF FM czy chciałby podporządkować ABW resortowi spraw wewnętrznych, powiedział, "że to byłaby logiczna zmiana, taka systemowa, dlatego że ABW odpowiada za szereg obszarów bezpieczeństwa, które bardzo dobrze uzupełniają się z tymi służbami, które dzisiaj pracują pod nadzorem MSW".
Obecnie, zgodnie z ustawą o ABW, szef agencji w randze sekretarza stanu podlega bezpośrednio premierowi.
- Będę chciał przedstawić premierowi zarys zamian systemowych w zakresie kontroli nad służbami specjalnymi - zapowiedział Cichocki. Wyjaśnił, że przedstawi kilka wariantów zmian systemowych, bazując na doświadczeniach z minionych 4 lat.
- Będę o tym myślał, tylko proszę pamiętać, że na pierwsze tygodnie mojej pracy muszę wypełnić szereg zadań, które już są na mnie nałożone. Nie chciałbym w tym momencie rozpoczynać kolejnej zmiany legislacyjnej - podkreślił.
W jego ocenie, obecny nadzór i koordynacja ministra spraw wewnętrznych nad służbami specjalnymi "to jest raczej koordynacja, a nie władza i zarządzanie".
W środę minister ogłosił, że w związku z tworzeniem nowego MSW postanowił zaprosić nowych ludzi do współpracy. Poinformował o odejściu wiceministra gen. Adama Rapackiego. Nowymi podsekretarzami stanu w MSW zostali: dotychczasowy doradca w gabinecie politycznym Cichockiego - Michał Deskur oraz b. dyrektor Pionu do spraw Informatyki i Telekomunikacji w Centrum Usług Wspólnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - Roman Dmowski. Nowym szefem policji ma zostać nadinsp. Marek Działoszyński.
Jak zapowiadał Cichocki, resort będzie koncentrować się na wyznaczaniu zadań i rozliczaniu służb, w tym policji, z wykonanych działań. Źródło: KDP / PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Marek Działoszyński nowym szefem polskiej policji Dotychczasowy komendant wojewódzki policji z Łodzi Marek Działoszyński został nowym szefem policji. Zastąpił na tym stanowisku generalnego insp. Andrzeja Matejuka, który pełnił tę funkcję prawie cztery lata. Jak poinformowała rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak, premier Donald Tusk podpisał wniosek szefa MSW o odwołanie z tego stanowiska Matejuka i powołanie na nie Działoszyńskiego.
Uroczyste przekazanie obowiązków nowemu komendantowi odbędzie się w poniedziałek przed południem. W uroczystości ma wziąć udział m.in. szef MSW Jacek Cichocki.
O zmianie na stanowisku szefa policji Cichocki poinformował dziennikarzy w środę. Tego samego dnia po południu do premiera Donalda Tuska trafiły wnioski o odwołanie Matejuka i powołanie nowego szefa policji. Wcześniej - we wtorek - ze stanowiska wiceministra SW nadzorującego m.in. policję został odwołany Adam Rapacki. Sam premier wyjaśniał, że zmiany te wynikały m. in. z konieczności przeprowadzenia zmian w formacji.
Nadinsp. Działoszyński urodził się w 1962 r. w Trzebiatowie na Pomorzu Zachodnim. Jest absolwentem wydziału prawa i administracji filii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Służbę rozpoczął w 1985 r. Pracował w różnych jednostkach, przechodząc wiele szczebli kariery zawodowej. Rozpoczynał od pracy patrolowej, później objął stanowisko inspektora operacyjno–dochodzeniowego, a od lutego 1991 r. był komendantem komisariatu w Skwierzynie.
Od 1999 r. pełnił służbę w strukturach Biura Spraw Wewnętrznych KGP i w styczniu 2006 r. został dyrektorem tego biura. Szefem łódzkiej policji został 14 listopada 2008 r.
Zdaniem przewodniczącego NSZZ Policjantów w Łódzkiem Zbigniewa Jagiełło Działoszyński ma duże doświadczenie zawodowe i dużą wiedzę merytoryczną. Jagiełło ocenił też, że w sposób profesjonalny umie prowadzić dialog społeczny m.in. ze związkowcami.
Jak mówiła w środę PAP dotychczasowa rzeczniczka Działoszyńskiego, podinsp. Joanna Kącka, "z dużym szacunkiem odnosi się on do gen. Andrzeja Matejuka i bardzo ceni sobie dotychczasową współpracę z komendantem głównym". "Na pewno w wielu segmentach dotyczących działań policji będzie to swego rodzaju kontynuacja. Natomiast pewne zmiany również będą wprowadzone" - dodała.
Matejuk był komendantem głównym policji od marcu 2008 r. Wcześniej, od grudnia 2000 r. do maja 2007 r., był szefem dolnośląskiej policji. Funkcję tę objął, gdy ówczesny komendant wojewódzki policji we Wrocławiu Adam Rapacki został zastępcą komendanta głównego.
W maju 2007 r., gdy szefem policji był Konrad Kornatowski (Działoszyński był wówczas dyrektorem BSW Komendy Głównej Policji - PAP), Matejuk sam złożył raport o przejście na emeryturę. Media spekulowały wówczas, że został do tego zmuszony z powodu "wpadek" podwładnych. Miało chodzić m.in. o złapanie przez CBŚ jadącego samochodem po pijanemu komendanta jednego z wrocławskich komisariatów oraz o zachowanie policji podczas demonstracji aktywistów Narodowego Odrodzenia Polski; według mediów funkcjonariusze nie reagowali na rasistowskie hasła i transparenty.
Po odejściu z policji Matejuk pracował w firmie telekomunikacyjnej, gdzie zajmował się ochroną danych. Był też prezesem klubu sportowego Gwardia.
Spekulacje o tym, że zostanie nowym szefem policji, rozpoczęły się po wyborach parlamentarnych w 2007 r., gdy ministrem spraw wewnętrznych został Grzegorz Schetyna, a wiceszefem resortu odpowiedzialnym za policję Rapacki. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Ślady po strzałach na limuzynie Jarosława Kaczyńskiego Na szybie limuzyny, która należała do Jarosława Kaczyńskiego widać ślady po pociskach - czytamy na stronie dziennik.pl. Przedstawiciele ugrupowania odmawiają w tej sprawie komentarza, ale potwierdzają, że ktoś faktycznie strzelał w kierunku auta prezesa. Ślady po pociskach na tylnej szybie srebrnego Saaba 9-5 odkrył nowy nabywca, który kupił samochód należący wcześniej do partii Jarosława Kaczyńskiego. Do samochodu prezesa PiS strzelano najprawdopodobniej z wiatrówki.
- Jak się przejedzie palcem, to czuć wyżłobienie. Snajper strzelał jakimiś seriami, bo trzy ślady są w podobnych odległościach w jednej linii - relacjonuje w rozmowie z serwisem dziennik.pl obecny właściciel limuzyny.
Pragnący zachować anonimowość polityk Prawa i Sprawiedliwości przyznał, że jakiś czas temu faktycznie miał miejsce taki "nieprzyjemny incydent". - Nie chcieliśmy informować o nim policji. Natychmiast by to obrócono przeciw nam - mówi.
Auto, którym poruszał się niedawno prezes PiS, ponownie jest wystawione na sprzedaż. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Arsenał w mieszkaniu. Wywieźli 60 kg amunicji i broni Jak dowiedział się Onet w jednym z prywatnych mieszkań przy ul. Żeromskiego w Koszalinie policja znalazła arsenał. Pociski i broń, z okresu II Wojny Światowej, ważące ok. 60 kg wywieźli saperzy z 2. Brygady Zmechanizowanej w Złocieńcu. Ewakuowano około 30 osób. W środę policja zatrzymała 39-letniego mieszkańca Koszalina i jego 85-letniego ojca. Mężczyźni włamali się do jednego z pustostanów. W trakcie przesłuchania pojawiło się przypuszczenie, że mężczyźni mogą w mieszkaniu nielegalnie przechowywać broń. Jak się później okazało w mieszkaniu znajdował się istny arsenał.
Żaden z mężczyzn prawdopodobnie nie posiadał pozwolenia na przechowywanie broni.
Około południa w czwartek rozpoczęło się zabezpieczanie znalezionej broni. W związku z zagrożeniem wybuchem ewakuowano około 30 mieszkańców z trzech klatek sąsiadujących z mieszkaniem. Odcięto także gaz i prąd.
Osiem osób starszych zostało przewiezionych do jednej ze świetlic. Część osób udała się do rodzin lub znajomych, dla pozostałych został podstawiony autobus.
W zgromadzonym w domu arsenale znajdowało się m.in. 40 ręcznych granatów, panzerfaust, pociski moździerzowe i artyleryjskie, karabiny, pistolety oraz amunicja strzelecka. Źródło: PAP ________________________________________ czwartek, 5 stycznia 2012 Podejrzani policjanci. Prokuratura: "Pobili sześć osób" Trzech policjantów z wydziału kryminalnego jasielskiej komendy jest podejrzanych o pobicie sześciu młodych ludzi. Prokuratura postawiła zarzuty funkcjonariuszom - donosi rzeszowski dziennik "Nowiny".
Według gazety sprawa dotyczy nocnego zdarzenia z 18 na 19 czerwca ub. r. w sąsiedztwie zajazdu na peryferiach Jasła. W lokalu odbywała się impreza, na której policjanci żegnali swoich kolegów, odchodzących na emeryturę. Po północy funkcjonariusze wyszli z restauracji. Obok zajazdu pojawił się 19-letni chłopak, który wracał do domu po spotkaniu z kolegami. "Nowiny" twierdzą, że to właśnie ten chłopak jako pierwszy został zaatakowany przez policjantów.
Chwilę później na miejscu pojawili się koledzy 19-latka. "Oni także zostali pobici. Dwie osoby trafiły do szpitala" - czytamy w "Nowinach".
Jeden z pobitych mężczyzn wśród napastników rozpoznał funkcjonariusza jasielskiej komendy. "Dwaj pobici zdecydowali się złożyć zawiadomienie" - twierdzi gazeta.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Krośnie. - Zebrane dowody pozwoliły na przedstawienie trzem policjantom zarzutu udziału w pobiciu. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Jaśle - mówi cytowana przez "Nowiny" szefowa krośnieńskiej Prokuratury Rejonowej Beata Piotrowicz.
Z prokuratorskiego śledztwa wynika, że policjanci w sumie pobili sześciu młodych ludzi. Funkcjonariusze bili ich i kopali. "Ciosy zadawali w głowę i klatkę piersiową. Jeden z pokrzywdzonych doznał złamania nosa, miał podejrzenie wstrząsu mózgu" - podaje gazeta.
Prokuratura twierdzi, że to nie młodzi ludzie sprowokowali bójkę z policjantami. "Nowiny" twierdzą, że na imprezie, na której bawili się funkcjonariusze, był alkohol. Ale czy oni sami byli pijani, gdy brali udział w pobiciu młodych osób, nie wiadomo, bo kryminalnych nie przebadano na zawartość alkoholu.
Jeden z trzech podejrzanych funkcjonariuszy dostał również zarzut uszkodzenia samochodu jednego z uczestników zajścia. Policjant groził także młodemu człowiekowi, że jeżeli komuś się poskarży, że go pobito, to "będzie miał przerąbane". Funkcjonariusze do winy się nie przyznają. Grozi im do 3 lat więzienia.
Policjanci zostali zawieszeni w czynnościach służbowych. Jeżeli zostaną skazani prawomocnymi wyrokami, stracą pracę. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 4 stycznia 2012 Nowe twarze MSW Nadinspektor Marek Działoszyński - komendant główny Policji
Urodził się w 1962 r., jest absolwentem wydziału prawa i administracji filii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Służbę w policji rozpoczął w 1985 r. Pracował w różnych jednostkach, przechodząc wiele szczebli kariery zawodowej. Rozpoczynał od pracy patrolowej w Międzyrzeczu. Później objął stanowisko inspektora operacyjno - dochodzeniowego w tej samej jednostce. Od lutego 1991 roku był komendantem komisariatu w Skwierzynie. Od 1999 roku pełnił służbę w strukturach Biura Spraw Wewnętrznych, a dyrektorem tej komórki został w styczniu 2006 roku. 14 Listopada 2008 roku objął stanowisko Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. _____________________ Michał Deskur - podsekretarz stanu 
Polski przedsiębiorca,urodzony w 1973 roku, syn Stanisława i Marii z Kęszyckich, bratanek kardynała Andrzeja Marii Deskura. Jest absolwentem ekonomii w Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz École Supérieure de Commerce w Clermont-Ferrand.
W latach 1997-2000 pracował w firmie audytorskiej Deloitte & Touche w Paryżu i w Warszawie. Jest założycielem, partnerem i byłym prezesem biura księgowego CTN Polska Sp. z o.o. 1 grudnia 2011 został zatrudniony jako doradca na pełny etat w gabinecie politycznym ministra spraw wewnętrznych. 4 stycznia 2012 został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, odpowiedzialnego m.in. za policję. ___________________________ Roman Dmowski - podsekretarz stanu 
Polski informatyk, urzędnik. Absolwent Politechniki Gdańskiej na kierunku Telekomunikacja. Do 2008 pracował jako zastępca głównego inżyniera Radia Gdańsk. W latach 2008–2012 był dyrektorem Pionu do spraw Informatyki i Telekomunikacji w Centrum Usług Wspólnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Źródło: www.wojskowe.eu ________________________________________ środa, 4 stycznia 2012 Zmiany w MSW. Nowi wiceministrowie i nowy szef policji Michał Deskur i Roman Dmowski zostali nowymi wiceszefami MSW. Deskur będzie nadzorował policję i BOR a Dmowski m.in. Departament Rejestrów Państwowych; nowym szefem policji zostanie komendant wojewódzki w Łodzi Marek Działoszyński.
O zmianach kadrowych poinformował w środę na pierwszej konferencji prasowej po objęciu funkcji ministra spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, przedstawiając nowych podsekretarzy stanu w MSW. Zapewnił, że z odwołanym wiceministrem Adamem Rapackim "nie rozstaje się w atmosferze żadnego konfliktu".
- W związku z tym, że tworzymy nowe MSW, postanowiłem zaprosić nowych ludzi do współpracy, z całym szacunkiem żegnając ministra ustępującego - zaznaczył Cichocki.
Deskur, który zastąpił Rapackiego, był dotychczas doradcą w gabinecie politycznym Cichockiego. Nowy wiceminister będzie nadzorował m.in. policję i BOR. Szef MSW zaznaczył, że chciał, żeby wiceministrem odpowiadającym za policję, czyli "największą strukturę wydającą najwięcej środków publicznych, była osoba będąca cywilem". - Jestem przywiązany do filozofii, którą przerabiałem na własnej skórze, gdy cztery lata temu premier powierzył mi zadania z nadzorem i koordynacją służb specjalnych - wyjaśnił.
Cichocki pytany o powody odwołania Rapackiego odparł: "Nie rozstajemy się w atmosferze żadnego konfliktu, mam duży szacunek do pracy wykonanej przez Rapackiego w MSWiA, mając tak wielkie obciążenie i tak wielki obszar odpowiedzialności". Dodał, że na pochwałę zasługuje m.in. praca Rapackiego podczas polskiej prezydencji w Radzie UE.
Poinformował też, że na stanowisko nowego podsekretarza stanu w MSW powołany został b. dyrektor Pionu do spraw Informatyki i Telekomunikacji w Centrum Usług Wspólnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Roman Dmowski. Będzie mu podlegać m.in. Departament Rejestrów Państwowych, w którego kompetencję wchodzi Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców (CEPIK) oraz Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności (PESEL).
- MSW ma także zadanie dbania o bezpieczeństwo i sprawne funkcjonowanie rejestrów państwowych oraz nadzór i obowiązek wydawania na bazie tych rejestrów bezpiecznych i dobrze przygotowanych dokumentów. Nie było łatwo znaleźć człowieka, który połączyłby znajomość kwestii informatyczno-technologicznych ze znajomością administracji - tak nominację Dmowskiego tłumaczył Cichocki.
Zapowiedział także zmianę na stanowisku komendanta głównego policji. Zostanie nim komendant wojewódzki policji w Łodzi Marek Działoszyński, zastępując na tym stanowisku Andrzeja Matejuka. Szef MSW zaznaczył, że jest to m.in. skutek zmiany na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za policję.
Poinformował, że jeszcze w środę wystąpi do premiera Donalda Tuska z wnioskiem o zmianę na stanowisku szefa policji.
Cichocki powiedział, że osobiście podjął decyzję o zmianie na stanowisku komendanta głównego policji. - Chciałem, żeby nowym komendantem była osoba, która ma spore doświadczenie w pracy w policji zarówno na poziomie komisariatu, jak i pracy w komendzie głównej i wojewódzkiej. Nie myślałem o eksperymencie personalnym, tylko żeby był to człowiek z doświadczeniem i kompetencją - powiedział. Dodał, że "dla każdej struktury, szczególnie tak dużej i ważnej jak policja, jest dobrze, żeby w kierownictwie następowały co pewien czas zmiany".
Zmieni się filozofia działania MSW. Resort będzie koncentrować się na wyznaczeniu zadań i rozliczaniu służb, w tym policji, z wykonanych działań, a zakres odpowiedzialności wiceministrów będzie mniejszy - powiedział Cichocki. Jak dodał, Rapacki i podległy mu zespół nadzorował, koordynował i kontrolował obszar, w którym pracuje więcej funkcjonariuszy niż w całej armii - 130 tys. osób.
Cichocki dodał, że na razie nie planuje innych zmian na stanowiskach kierowniczych w służbach. Według niego MSW swoje zadania powinno realizować głównie poprzez podległe sobie służby: policję, BOR, Straż Graniczną i Państwową Straż Pożarną natomiast sam resort powinien stawiać im zadania i z nich rozliczać.
Cichocki był pytany także o to, czy odwoływanie przed Euro 2012 Rapackiego, który odpowiadał za skoordynowanie bezpieczeństwa i służb przed tym turniejem, nie jest ryzykowne. Wyjaśniał, że kończy się pierwsza faza przygotowań do Euro 2012. Jak dodał, w drugim etapie przygotowań należy powołać osobę odpowiedzialną ze strony rządu za zarządzanie turniejem w kraju i stworzyć tzw. komitet zarządzający oraz sztab operacyjny. Podkreślił, że za koordynację działań rządu dotyczących Euro 2012 odpowiedzialne jest nie MSW, lecz resort sportu.
Również Rapacki zapewniał, że jego odejście nie zachwieje przygotowaniami do Euro 2012 służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. - Proces przygotowania do Euro jest tak realizowany, że nawet w momencie odejścia jakiejkolwiek osoby nie będzie próżni. Są wypracowane dokumenty, strategie, są inni ludzie, którzy mają wiedzę i tę wiedzę przekażą - mówił Rapacki.
Cichocki wyraził uznanie dla Rapackiego m.in. za to, że ten po dymisji zadeklarował, że cały czas jest do dyspozycji i służy MSW swoją wiedzą i doświadczeniem. - To jest taka klasa, której pewnie wszyscy oczekujemy od każdego urzędnika, ale zwłaszcza od tych na najwyższych szczytach - podkreślił.
Dopytywany o szczegółowe powody dymisji Rapackiego minister powiedział, że o tak osobistych szczegółach nie zamierza rozmawiać publicznie. Proszony o ocenę słów niektórych polityków, którzy argumentowali, że mogą być dwie przyczyny dymisji Rapackiego - bo to "człowiek" Grzegorza Schetyny lub że Rapacki był w konflikcie z Cichockim - minister stwierdził, że żadna z tych koncepcji nie jest prawdziwa. - Obie teorie są błędne i krzywdzące, szczególnie dla ministra Rapackiego - odparł Cichocki. Źródło: PAP
________________________________________ środa, 4 stycznia 2012 POWRÓT ORP „BŁYSKAWICA” We wtorek, 3 stycznia, okręt-muzeum ORP „Błyskawica” zacumował na swoim „starym” miejscu (Nabrzeże Pomorskie, skwer Kościuszki). Tym samym zakończyły się ponad 3-miesięczne prace remontowe w Stoczni Remontowej „Nauta S.A.” przygotowujące okręt do nowego sezonu wystawienniczego. Załoga okrętu będzie jeszcze prowadziła prace wykończeniowe przez kilka tygodni.
W ramach prac stoczniowych wykonane zostały m.in.: piaskowanie części dennej, obłożenie nowym poszyciem części dennej okrętu oraz zabezpieczenie farbami antyporostowymi. Zamontowany został nowy system chroniący przed korozją elektrolityczną oraz wyremontowano pokład główny – lewą burtę i część rufową. Zamontowano nowy kabestan rufowy, przeprowadzono kompleksowy remont kambuza okrętowego, pokładu za gablotami wystawienniczymi, zbiorników oraz naprawę centralnego ogrzewania w części rufowej wraz z wymianą kotła C.O. Załoga Okrętu – Muzeum ORP „Błyskawica” przez cały czas remontu stoczniowego uczestniczyła w wykonywanych pracach. Nadzorowała także ich prawidłowość oraz zabezpieczała je pod kątem ochrony przeciwpożarowej. Po zakończonym remoncie stoczniowym pozostałe prace wykończeniowe wykonają już sami marynarze z ORP „Błyskawica”, którzy przeprowadzą między innymi konserwację uzbrojenia okrętowego, malowanie pokładów i nadbudówek oraz nowego kamuflażu okrętu.
Niszczyciel ORP „Błyskawica”, obok bliźniaczej jednostki ORP „Grom”, był najnowocześniejszym okrętem przedwojennej Marynarki Wojennej. Jednostkę zbudowano w angielskiej stoczni J. Samuel White & Co. Ltd w Cowes, a polską banderę podniesiono na niej 25 listopada 1937 roku. W czasie wojny okręt przepłynął 150 tysięcy mil morskich, eskortował 83 konwoje, uczestniczył w 108 patrolach i operacjach morskich, brał udział w zniszczeniu dwóch i uszkodzeniu sześciu okrętów nawodnych oraz zniszczeniu dwóch statków handlowych przeciwnika, uszkodził trzy okręty podwodne i zestrzelił 4 samoloty na pewno i 2 prawdopodobnie. Trzykrotnie uległ uszkodzeniom podczas wypełniania zadań bojowych. W uznaniu swych wojennych zasług ORP „BŁYSKAWICA”, jako jedyny okręt, został odznaczony Orderem Virtuti Militari. Po zakończeniu wojny okręt powrócił do Gdyni. Przez dwadzieścia lat eksploatowany był jako klasyczny niszczyciel. Od 1976 roku jest okrętem-muzeum, który rocznie odwiedza kilkadziesiąt tysięcy turystów z Polski i zagranicy. ORP „Błyskawica” to najstarszy na świecie okręt tej klasy i jeden z niewielu zachowanych okrętów, które brały czynny udział w II wojnie światowej. Jest już tradycją, że na jego pokładzie odbywają się najważniejsze uroczystości i ceremonie Marynarki Wojennej. 


Źródło: MW RP ________________________________________ środa, 4 stycznia 2012 Kłopoty finansowe w ABW? "Nie ma pieniędzy" Budżet Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w stosunku do 2008 r., jest mniejszy o kilkadziesiąt milionów złotych, a realizacja zadań nałożonych przez rząd wymaga dodatkowych sił, na co ABW nie ma pieniędzy - powiedział zastępca szefa ABW płk Zdzisław Skorża. Uczestniczył on w posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych poświęconemu projektowi budżetu państwa na 2012 rok w części służb specjalnych. W projekcie budżetu państwa na 2012 r. na ABW zaplanowano ok. 500 mln zł.
- Budżet nasz jest mniejszy kwotowo w stosunku do 2008 roku o kilkadziesiąt milionów złotych. W związku z tym realizacja zadań nałożonych przez rząd (...) wymaga od nas dodatkowych nakładów, sił i środków, na co nie mamy pieniędzy - powiedział zastępca szefa ABW płk Zdzisław Skorża. Poinformował też, że szczegółową informację odnośnie budżetu ABW przekazał wcześniej na niejawnym posiedzeniu speckomisji.
Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych wnosi o zwiększenie budżetu ABW o kwotę 22 mln zł z przeznaczeniem na wydatki rzeczowe i fundusz operacyjny - poinformował przewodniczący speckomisji Stanisław Wziątek (SLD), przedstawiając opinię tej komisji ws. budżetów służb specjalnych. Jako źródło finansowania wskazał dział budżetu państwa "administracja publiczna".
- Komisja zwróciła uwagę, że środki, którymi dysponuje Agencja w ostatnich trzech latach, w części dotyczącej wydatków rzeczowych, operacyjnych i majątkowych zmniejszyły się o 26 proc., przy jednoczesnym zwiększeniu zadań - zauważył przewodniczący speckomisji.
Jak dodał, chodzi m.in. o środki na łączność niejawną, w tym o rządową mobilną łączność niejawną. - W żadnym budżecie - ani roku 2010, ani 2011, ani teraz, w 2012 roku - środki zwiększone na ten cel nie są - powiedział Wziątek.
Jak dodał, drugi istotny obszar to koordynacja działań antyterrorystycznych, w tym rozbudowa systemu szyfrowej łączności radiowej w ABW i uruchomienie systemów łączności cyfrowej na potrzeby Euro 2012. - Niezwykle istotną kwestią jest sprawa dotycząca rozbudowy zabezpieczenia zasobów administracji rządowej przed cyberatakami i rozbudowa nowoczesnego systemu radiokontrwywiadowczego - powiedział Wziątek.
- To jest poważna sprawa. Liczymy na to, że minister finansów zapozna się z zobowiązaniami, które rząd przyjął na siebie, wynikającymi z przyjętych ustaw, przyjętych rozporządzeń wykonawczych. Mamy nadzieję, że znajdą się środki, które zagwarantują bezpieczeństwo państwa w roku 2012. Jeśli nie, to bez zagwarantowania środków dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na rok 2012 we wskazanej wielkości albo zbliżonej, może być zagrożone bezpieczeństwo państwa - mówił Wziątek.
Wiceminister finansów Hanna Majszczyk przyznała, że projektowany budżet ABW na 2012 rok jest niższy o 0,3 proc. w stosunku do roku 2011. - Budżety wszystkich służb specjalnych są opiniowane przez Kolegium ds. Służb Specjalnych. Kolegium nie wnosiło i premier, który bezpośrednio opiniuje również te części, nie wnosił, i nie było propozycji w zakresie zmiany finansowania tychże agencji - powiedziała Majszyk.
Ostateczną decyzję w sprawie budżetów służb specjalnych, w tym ABW, podejmie Sejm. Źródło: PAP ________________________________________ środa, 4 stycznia 2012 Wójt śmiertelnie postrzelił się z broni myśliwskiej Nie żyje wójt gminy Urszulin na Lubelszczyźnie. Powodem śmierci była rana postrzałowa w nogę, z broni myśliwskiej. Do tragedii doszło 2 stycznia. Z ustaleń prokuratury wynika, że był to nieszczęśliwy wypadek. - Wczoraj był w pracy i było normalnie, a dzisiaj jest szok i cisza - mówi jedna z pracownic Urzędu Gminy. Wójta, całego we krwi, znaleziono na ambonie myśliwskiej. Źródło: KDP / TVP ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Szopka noworoczna wciąż trwa w FIFA :-) Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato został członkiem Komisji FIFA ds. Bezpieczeństwa na Stadionach - podała oficjalna strona PZPN.
Chciałoby się napisać: bez komentarza.
Ale to by było zbyt proste. Naszą - jaka by ona nie była - piłkę nożną reprezentuje prosty człowiek o wybujałym ego, którego osiągnięcia piłkarskie sprzed lat są jego jedynymi sukcesami. Teraz pan Lato dołącza do gremium FIFA. Będzie miał okazję opowiedzieć światu, jak świetnie radzi sobie z porządkiem na polskich stadionach, dławi w zarodku wszelkie próby zadym pseudokibiców, doskonale zarządza wzorcowym związkiem sportowym, dba o kadrę Polski, o rozwój młodzików. Będzie mógł się pochwalić rodzinami opluwanymi na stadionie przez przestępcę, mieniącego się szefem kibiców jednej z drużyn Ekstraklasy...
Aż ciśnie się na usta pytanie: czy oni wszyscy są, kur..., ślepi?!
Pozwolę sobie na małą anegdotę: jako małolat byłem częstym gościem na łódzkich stadionach. Nie, nie byłem i nie jestem fanem piłki nożnej, ale traktowałem to jako strasznie fajną rozrywkę. Atmosfera na stadionie, emocje, to było coś! Kilka miesięcy temu wpadliśmy z przyjacielem na pomysł wybrania się na derby Łodzi - ot, przypomnieć sobie, jak to za młodu się "kibicowało". Gdy dowiedzieliśmy się, że do zakupu biletu należy okazać dowód, z którym to musimy wejść na stadion, jeszcze jakieś plotki o Karcie Kibica, jak dotarło do nas, że wkraczamy niemal na teatr działań wojennych (bynajmniej nie mam na myśli murawy boiska...), to... wybraliśmy mecz siatkówki.
Ale teraz wszystko się zmieni - członek Lato ma radę na to! ;-)
www.wojskowe.eu ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Brutalne przesłuchania na komisariacie? Zmuszanie zatrzymanych do klęczenia na krześle i bicie po nogach oraz twarzy - czy policjant Paweł K. z podtoruńskiej Chełmży tego typu metodami poprawiał wykrywalność przestępstw? Prokuratura, kończąc śledztwo przeciwko niemu, stawia taką tezę.
W akcie oskarżenia, który właśnie trafił do toruńskiego sądu, śledczy opisują dwa przypadki, gdzie funkcjonariusz przymuszał zatrzymanych mężczyzn, aby przyznali się do winy. Uwagę w tej lekturze szczególnie przykuwa to, że przynajmniej jeden z nich był niewinny! Postępowanie dotyczące kradzieży w Piwnicach pod Toruniem, której rzekomo dokonać miał - jak chciał Paweł K. - ów człowiek, zostało umorzone wobec niewykrycia sprawcy. Ale zanim to się stało 24-letni, niedoświadczony policjant (pracujący w mundurze od 2007 r.) 2 listopada ub.r. pobił go - jak ustalili oskarżyciele - podczas przesłuchania na komisariacie w Chełmży. Chcąc, aby mężczyzna potwierdził, że jest poszukiwanym rabusiem, podobno zmusił go do klęknięcia na krześle, a gdy to zrobił, bił pałką po stopach. Zdaniem śledczych uderzył go także w ramię oraz przydeptywał mu bark, powodując niegroźne obrażenia.
Nie ma też pewności, czy złodziejem jest 29-latek, który również miał oberwać od Pawła K. podczas przesłuchania. Prokuratura dowodzi, że pod koniec lipca ub.r. funkcjonariusz zmusił go, aby przyznał się, że w 2010 r. ukradł w Sławkowie pod Toruniem trampolinę - ponoć bił go w tym celu otwartą ręką po głowie i twarzy, kopał w plecy, uderzał pałką po udach i stopach, co także skutkowało lekkimi ranami. Dochodzenie zakończyło się oskarżeniem mężczyzny. Jego proces jeszcze trwa.
Co motywowało policjanta do przekraczania uprawnień, stosowania przemocy i wymuszania obciążających wyjaśnień? - Można się tylko domyślać, bo on sam wszystkiemu zaprzecza - mówi Tomasz Sobczak, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód.
O pobiciach na chełmżyńskim komisariacie opowiadają jednak obaj pokrzywdzeni, którzy sami zgłosili się do prokuratury. W sądzie Pawłowi K. grozi do 10 lat więzienia. Obecnie jest zawieszony w czynnościach służbowych. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Dymisja wiceministra. "Tego typu rezygnacji będzie wiele" - To nic nadzwyczajnego. W rządzie Donalda Tuska jest mnóstwo wiceministrów. Tego typu rezygnacji będzie się można spodziewać w najbliższych tygodniach zapewne wiele - tak dymisję wiceministra spraw wewnętrznych Adama Rapackiego skomentował w programie "Kropka nad i" na antenie TVN 24 minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
Monika Olejnik wspomniała o spekulacjach, jakie pojawiły się po dymisji Rapackiego. Według m.in. "Dziennika Gazety Polskiej" po wiceministrze odejdzie również komendant główny policji Andrzej Matejuk, a także szef Biura Ochrony Rządu gen. Mariusz Janicki. Powodem ich odejścia mają być powiązania z Grzegorzem Schetyną.
- Myślę, że tego typu interpretacje, że ktoś jest człowiekiem Schetyny, i z tego powodu jest dymisjonowany, to są rzeczy wyssane z palca - skomentował całą sprawę Jarosław Gowin. - Owszem Rapacki został przez Schetynę powołany, ale to nic nie znaczy. Wszyscy jesteśmy ludźmi Platformy. Ludźmi, którzy starają się zrobić coś dobrego dla Polski - dodał minister.
Tusk podjął decyzję, Rapacki odwołany
ak podał wtorkowy "Dziennik Gazeta Prawna", powodem dymisji Rapackiego mogły być prace nad reformą systemu emerytalnego mundurowych. Informatorzy gazety spekulowali, że mogło do niej dojść, bo rząd będzie próbował zmieniać zasady odchodzenia na emeryturę tym, którzy już są w służbie. Woźniak jednak zaprzeczyła, by powodem odwołania Rapackiego były kwestie związane z emeryturami.
Rapacki jako wiceminister nadzorował nie tylko policję i BOR, pełnił też funkcję przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Turnieju EURO 2012. To właśnie Rapacki razem z komendantem głównym policji Andrzejem Matejukiem opracowali szereg rozwiązań, które mają ułatwić walkę z przestępczością stadionową. Jednym z takich pomysłów są utworzone w lutym ubiegłego roku w policji specjalne zespoły do walki z przestępczością pseudokibiców.
Jest emerytowanym nadinspektorem policji. Pracę w policji rozpoczął w 1980 r., a od roku 1988 był związany z KGP. Zajmował się problematyką przestępczości zorganizowanej, gospodarczej i narkotykowej. W latach 1996-1997 był dyrektorem Biura do Walki z Przestępczością Zorganizowaną Komendy Głównej Policji. Był twórcą i pierwszym dyrektorem Biura ds. Narkotyków Komendy Głównej Policji. W wyniku połączenia tych dwóch biur powstało Centralne Biuro Śledcze KGP.
W latach 1999-2000 Rapacki był komendantem wojewódzkim policji we Wrocławiu, a od września 2000 roku powołano go na stanowisko zastępcy komendanta głównego policji. Pełnił tę funkcję do 2003 r., zajmując się nadzorem nad pionem policji kryminalnej. To za jego czasów wykryto tzw. aferę starachowicką. Według nagrań z podsłuchu prowadzonego przez policję, w marcu 2003 ówczesny poseł SLD Andrzej Jagiełło zadzwonił do radnych SLD w Starachowicach i powołując się na informacje otrzymane od ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Zbigniewa Sobotki, ostrzegł ich o planowanych aresztowaniach. Cała sprawa dotyczyła gangu i działaczy samorządowych, podejrzewanych o współpracę z nim.
W latach 2004-2006 Rapacki pełnił funkcje: I radcy ambasady RP w Wilnie oraz oficera łącznikowego policji na Litwie, Łotwie i Estonii.
Za czasów PiS, od stycznia do września 2006 roku, był małopolskim komendantem wojewódzkim policji. Z tej funkcji został odwołany po sprawie gangstera, który w jednym z krakowskich barów zastrzelił swoją byłą partnerkę, jej znajomego i ranił ojca kobiety. Pod zgodą na wydanie mu pozwolenia na broń podpisał się Rapacki. Kontrola KGP wykazała, że pozwolenie to zostało wydane z naruszeniem procedur. Zdymisjonowani zostali też policjanci z krakowskiego CBŚ. Media spekulowały jednak, że prawdziwym powodem tej dymisji były kwestie polityczne - chodzić miało o to, że Rapacki nie zgadzał się na podsłuchiwanie prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Informacja o zbieraniu haków na Majchrowskiego zaprzeczał wówczas m.in. ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 2 stycznia 2012 Quo Vadis, Polsko? Ze stanowisk odchodzą doświadczeni żołnierze, policjanci. Teraz i na najwyższych szczeblach tracimy fachowców. Czy to polityczna czystka, czy rzeczywiście świadomość osiągnięcia założonych celów i ustąpienie miejsca dla lepszych, ze świeżymi pomysłami? Nie wiemy, co myśleć o dymisji/odwołaniu Rapackiego. Fakt, to jeden z najdłużej pełniących funkcję wiceministrów. Może się wypalił i miał obywatelską odwagę powiedzieć "dość" i nie trzymać się stołka? A może premier czyści rząd z ludzi powiązanych ze swoimi wewnątrzpartyjnymi konkurentami? Pozostawiamy Wam ocenę, ale nie bylibyśmy sobą, gdyby coś jeszcze się nie pojawiło - poniżej linki do Wikipedii: czarno na białym, w pigułce, kto z MSW jest kim. Poczytajcie, może Wam nasuną się jakieś wnioski? Z chęcią opublikujemy Wasze komentarze. Stanisław Rakoczy (PSL) – podsekretarz stanu ds. ewidencji ludności i rejestracji stanu cywilnego www.wojskowe.eu ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Większe uprawnienia dla straży miejskiej MSW przygotowało projekt noweli rozporządzenia o kontroli ruchu drogowego, który przyznaje strażnikom miejskim nowe uprawnienia – pisze "Rzeczpospolita".
Zgodnie z aktualnie obowiązującym prawem sygnał do zatrzymania pojazdu strażnik może dać tylko wtedy, gdy porusza się pieszo.
Takie ograniczenie nierzadko prowadzi do absurdalnych sytuacji i ułatwia kierowcom ucieczkę przed kontrolą.
Dzięki znowelizowanemu rozporządzeniu, jadący oznakowanym autem patrol straży miejskiej, tak jak policyjny, będzie mógł zatrzymać kierowcę, rowerzystę czy motocyklistę. Źródło: rp.pl ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Media: Polska może nie wydać Rosji prokuratora Wszystkie czołowe rosyjskie media interesują się faktem zatrzymania w Polsce Aleksandra Ignatienki. Były pierwszy zastępca prokuratora obwodu moskiewskiego jest podejrzany w Rosji o ochranianie nielegalnych podmoskiewskich kasyn. Siergiej Kaniejew - dziennikarz "Nowoj Gaziety" mówi, że prokurator Ignatienko miał być centralną figurą w tak zwanej sprawie gier hazardowych. Dziennikarz nie wykluczył, że Polska może nie wydać prokuratora, jeśli strona rosyjska nie przygotuje do tego niezbędnych dokumentów. Rosyjska prokuratura generalna w listopadzie zwróciła się do Interpolu o pomoc w ujęciu byłego prokuratora Aleksandra Ignatienki. Wiosną ubiegłego roku w obwodzie moskiewskim wybuchł skandal. Jeden z miejscowych przedsiębiorców zorganizował w 15 podmoskiewskich miastach sieć nielegalnych kasyn. Biznes miał przynosić dochód w wysokości od 5 do 10 milionów dolarów miesięcznie.
Według rosyjskich służb porządkowych, związek z tym procederem mieli wysocy rangą pracownicy prokuratury i MSW. Dotychczas zatrzymanych zostało dwóch oficerów MSW i 4 prokuratorów.
Wniosek o areszt ekstradycyjny dla rosyjskiego prokuratora
Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu zamierza złożyć do sądu wniosek o zastosowanie aresztu ekstradycyjnego wobec zatrzymanego w poniedziałek rosyjskiego prokuratora - poinformowała rzeczniczka nowosądeckiej prokuratury Beata Stępień–Warzecha.
We wtorek Rosjanin ma być przesłuchany.
Do zatrzymania poszukiwanego przez Interpol Aleksandra Ignatienki - byłego pierwszego zastępcy prokuratora obwodu moskiewskiego - doszło w niedzielę wieczorem koło Zakopanego. Poszukiwany mężczyzna jechał samochodem "zakopianką" w kierunku Krakowa.
Ignatienko był poszukiwany przez Interpol na podstawie międzynarodowego listu gończego za przestępstwa korupcyjne i oszustwo popełnione na terenie Rosji. Jak poinformowała Stępień–Warzecha, strona rosyjska przesłała do nowosądeckiej prokuratury formalny wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec niego w celu ekstradycji. - W razie aresztowania, strona rosyjska prześle oficjalny wniosek o jego wydanie – poinformowała.
Decyzję o dopuszczalności ekstradycji Ignatienki do Rosji podejmie Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Gdyby na to się nie zgodził, decyzja byłaby ostateczna; gdyby wyraził zgodę - ostateczną decyzję podjąłby minister sprawiedliwości.
Funkcjonariusze wydziału kryminalnego zakopiańskiej komendy powiatowej, współpracujący w tej sprawie z ABW, podejrzewali wcześniej, że Rosjanin będzie przebywał w Zakopanem. Podczas kontroli przeprowadzonej w niedzielę policjanci potwierdzili tożsamość 53–letniego mężczyzny; kiedy upewnili się, że to za nim wydano list gończy, został on zatrzymany. Rosjanin miał przy sobie litewski paszport na inne nazwisko, choć ze swoim zdjęciem, jednak nie posłużył się nim przy legitymowaniu przez ABW.
Cytowany przez ITAR-TASS przedstawiciel Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin powiedział, że w przypadku wydania Rosji Ignatienki "będzie on przekazany do dyspozycji śledczych Komitetu Śledczego i tam będą prowadzone konieczne działania procesowe. Będzie on przebywał pod strażą i będzie mu przedstawione oficjalne oskarżenie".
W lutym prezydent Dmitrij Miedwiediew zdymisjonował wiceszefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa Wiaczesława Uszakowa. Poinformowano wtedy, że przyczyną jego odwołania były "niedociągnięcia w pracy" i "naruszenie etyki służbowej".
Jednak rosyjskie media wiązały dymisję generała z przeciekiem dotyczącym zarzutów FSB wobec kierownictwa prokuratury obwodu moskiewskiego i kilku wysokich rangą przedstawicieli obwodowego Głównego Urzędu Spraw Wewnętrznych. FSB oskarżyła ich o osłanianie ludzi zajmujących się nielegalnym hazardem w regionie.
Nielegalne "jaskinie hazardu" FSB wykryła w 15 miastach obwodu moskiewskiego; skonfiskowano 1,2 tys. automatów do gier. W toku przeszukań FSB zabezpieczyła materiały fotograficzne i filmowe, a także dokumenty księgowe i finansowe potwierdzające ścisłe związki prokuratorów i milicjantów ze światem podziemnego hazardu. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Dymisja w rządzie, odchodzi wiceszef MSW - Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki złożył do premiera Donalda Tuska wniosek o odwołanie wiceministra Adama Rapackiego - poinformowała rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak. Dodała, że stało się to w poniedziałek późnym wieczorem. Wcześniej informacje potwierdził sam Rapacki, który w rozmowie nie chciał ujawnić przyczyn takiej decyzji.
- Mogę jedynie potwierdzić, że w najbliższych dniach odchodzę z resortu. To wspólna decyzja moja i ministra Cichockiego - zaznaczył.
W sprawie wypowiedziała się również Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW, która wyjaśniła, że minister Cichocki o szczegółach dymisji poinformuje tuż po decyzji premiera Tuska. Wówczas ma być też znane nazwisko jego zastępcy.
Rzeczniczka pytana w TVN 24 o powody dymisji wiceministra zdementowała dotychczasowe informacje, że przyczyną dymisji Rapackiego mogą być prace nad reformą systemu emerytur mundurowych.
Rapacki jako wiceminister nadzorował nie tylko policję i BOR, pełnił też funkcję przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Turnieju EURO 2012. To właśnie Rapacki razem z komendantem głównym policji Andrzejem Matejukiem opracował szereg rozwiązań, które mają ułatwić walkę z przestępczością stadionową. Jednym z takich pomysłów są utworzone w lutym ubiegłego roku w policji specjalne zespoły do walki z przestępczością pseudokibiców.
Jest emerytowanym nadinspektorem policji. Pracę w policji rozpoczął w 1980 r., a od roku 1988 był związany z KGP. Zajmował się problematyką przestępczości zorganizowanej, gospodarczej i narkotykowej. W latach 1996-1997 był dyrektorem Biura do Walki z Przestępczością Zorganizowaną Komendy Głównej Policji. Był twórcą i pierwszym dyrektorem Biura ds. Narkotyków Komendy Głównej Policji. W wyniku połączenia tych dwóch biur powstało Centralne Biuro Śledcze KGP. Źródło: PAP ________________________________________ wtorek, 3 stycznia 2012 Czy szef z drogówki po pijanemu spowodował wypadek? Auto, którym wraz z kolegą wracał z polowania kierownik sekcji kontroli ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, spowodowało kolizję pod Twardogórą. Obaj byli pijani, policjant miał w organizmie dwa promile alkoholu. Ale żaden nie chce się przyznać, że prowadził.
W poniedziałek po południu nazwisko mł. aspiranta Juralewicza figurowało jeszcze na liście funkcyjnych pracowników Wydziału Drogowego KW Policji we Wrocławiu Do zdarzenia doszło na drodze powiatowej z Twardogóry w kierunku Bukowiny Sycowskiej w czwartek 29 grudnia po godz. 19. Starający się o członkostwo w Kole Łowieckim "Remiza" Ireneusz Juralewicz, na co dzień kierownik Sekcji Kontroli Ruchu Drogowego i Obsługi Zdarzeń Drogowych Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, wracał z kolegą z polowania.
Wcześniej to Juralewicz łapał krążących po drogach piratów drogowych, także tych nietrzeźwych. Tym razem role się odwróciły. Auto, którym jechał, spowodowało niegroźną kolizję. Na miejsce została wezwana policja, która szybko stwierdziła, że obaj mężczyźni są pijani. Juralewicz w organizmie miał dwa promile alkoholu.
- Na miejscu okazało się, że jeden z mężczyzn biorących udział w zdarzeniu jest funkcjonariuszem policji - potwierdza Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
W poniedziałek nie udało się nam wiele dowiedzieć w prokuraturze, która została powiadomiona o zdarzeniu, prócz tego, że postępowanie prowadzone jest "w sprawie", a nie przeciwko komukolwiek. Obaj mężczyźni zostali przesłuchani jedynie w charakterze świadków zdarzenia. Żaden z nich nie przyznał się do prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. Tej wersji trzymają się od samego początku.
- Na pytanie przybyłych na miejsce funkcjonariuszy, który z nich prowadził, obaj powtarzali "to nie ja" - powiedział nam Grzegorz Krawczyk, rzecznik komendy powiatowej policji w Twardogórze.
Kto prowadził samochód, którym wracał policjant z polowania, ustali więc prokuratura. I od tego zależeć będzie ewentualna przyszłość Juralewicza, policjanta z kilkunastoletnim stażem. Oficjalnie nikt nie potrafił nam w poniedziałek powiedzieć, jaki wpływ ta sprawa będzie miała na jego karierę. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że od 1 stycznia nie jest już policjantem.
Komentuje Mirosław Maciorowski
Wydawałoby się, że tak wybitny fachowiec, jakim niewątpliwie jest młodszy aspirant Ireneusz Juralewicz (bo nie mam wątpliwości, że na ważny odcinek drogowy policja wysłała arcykompetentnego speca) bez trudu powinien rozpoznać, kto 29 grudnia prowadził samochód: on sam czy jego towarzysz. Tymczasem Juralewicz nie wie i już choćby z tego powodu powinien wylecieć z policji. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 2 stycznia 2012 Potwierdzono zatrzymanie rosyjskiego prokuratora. Wniosek Rosji o aresztowanie Prokuratura Generalna potwierdza zatrzymanie przez ABW w Zakopanem rosyjskiego prokuratora poszukiwanego przez to państwo za korupcję. Sprawą zajmą się organa ścigania w Nowym Sączu; jest już wniosek Rosji o aresztowanie mężczyzny na czas procedury ekstradycji. Rzecznik PG Mateusz Martyniuk potwierdził informacje agencji ITAR-TASS, że w niedzielę wieczorem zatrzymano poszukiwanego przez Interpol byłego pierwszego zastępcę prokuratora obwodu moskiewskiego Aleksandra Ignatienkę.
Jak powiedział rzecznik prasowy małopolskiej policji Dariusz Nowak, poszukiwany mężczyzna jechał samochodem "zakopianką" w kierunku Krakowa.
- Funkcjonariusze wydziału kryminalnego zakopiańskiej komendy powiatowej, współpracujący w tej sprawie z ABW, podejrzewali wcześniej, że będzie on przebywał w Zakopanem. Podczas kontroli przeprowadzonej na drodze policjanci potwierdzili tożsamość 53–letniego mężczyzny; kiedy upewnili się, że to za nim wydano list gończy, został on zatrzymany – poinformował PAP Nowak.
Według RMF FM, zatrzymanie trwało kilkanaście sekund, a prokurator nie stawiał żadnego oporu.
- Akta sprawy trafiły do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu - powiedział Martyniuk. Dodał, że wpłynął już wniosek Rosji o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec zatrzymanego - zdecyduje o tym nowosądecki sąd. Sama ABW nie informuje o sprawie.
Martyniuk powiedział, że zatrzymany miał przy sobie litewski paszport na inne nazwisko, choć ze swoim zdjęciem, jednak nie posłużył się nim przy legitymowaniu przez ABW.
Cytowany przez ITAR-TASS przedstawiciel Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin powiedział, że Ignatienko był na mocy decyzji moskiewskiego sądu poszukiwany przez międzynarodowe organa ścigania w sprawie oskarżeń o osłanianie nielegalnego hazardu w obwodzie moskiewskim. Sąd wydał nakaz jego aresztowania i zaocznie wniesiono oskarżenie.
Markin powiedział, że w przypadku wydania Rosji Ignatienki "będzie on przekazany do dyspozycji śledczych Komitetu Śledczego i tam będą prowadzone konieczne działania procesowe. Będzie on przebywał pod strażą i będzie mu przedstawione oficjalne oskarżenie".
Decyzję o dopuszczalności ekstradycję Ignatienki do Rosji podejmie polski sąd. Gdyby nie zgodził się na to, decyzja byłaby ostateczna, gdyby się zgodził, ostateczną decyzję podjąłby minister sprawiedliwości.
Rosyjskie biuro Interpolu także potwierdziło, że otrzymało od polskiej strony zawiadomienie o zatrzymaniu Ignatienki na 48 godzin, po czym sądowe władze w Polsce będą podejmować decyzję o jego dalszym zatrzymaniu.
- Zarówno oddział Interpolu w Moskwie, jak i rosyjskie MSW już wysłały do Polski potwierdzenie w sprawie dochodzenia przeciwko niemu - poinformowała przedstawicielka Interpolu w stolicy Rosji.
W lutym prezydent Dmitrij Miedwiediew zdymisjonował wiceszefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa Wiaczesława Uszakowa. Poinformowano wtedy, że przyczyną jego odwołania były "niedociągnięcia w pracy" i "naruszenie etyki służbowej".
Jednak media w Rosji wiązały dymisję generała z przeciekiem dotyczącym zarzutów FSB wobec kierownictwa prokuratury obwodu moskiewskiego i kilku wysokich rangą przedstawicieli obwodowego Głównego Urzędu Spraw Wewnętrznych. FSB oskarżyła ich o osłanianie ludzi zajmujących się nielegalnym hazardem w regionie.
Nielegalne "jaskinie hazardu" FSB wykryła w 15 miastach obwodu moskiewskiego; skonfiskowano 1,2 tys. automatów do gier. W toku przeszukań FSB zabezpieczyła materiały fotograficzne i filmowe, a także dokumenty księgowe i finansowe potwierdzające ścisłe związki prokuratorów i milicjantów ze światem podziemnego hazardu. Źródło: PAP ________________________________________ poniedziałek, 2 stycznia 2012 Kolejny pokaz siły Iranu. Udana próba rakietowa Marynarka wojenna Iranu poinformowała, że w ramach ćwiczeń w Zatoce Perskiej przetestowała pociski dalekiego zasięgu klasy ziemia-woda. Test był udany. "Po raz pierwszy z powodzeniem przetestowaliśmy pocisk dalekiego zasięgu Ghader" - podała oficjalna agencja Irna. Pocisk ten ma zasięg 200 km. - Rakieta skonstruowana przez irańskich ekspertów zniszczyła cele - powiedział rzecznik kierownictwa ćwiczeń, admirał Mahmud Musawi. Strefa manewrów rozciąga się na 2 tys. kilometrów poza cieśninę Ormuz, obejmując otwarte wody Oceanu Indyjskiego i Zatokę Adeńską.
Celem ćwiczeń jest wypróbowanie zdolności irańskiej marynarki do zamknięcia tej strategicznej cieśniny, przez którą przepływa 40 proc. światowego morskiego transportu ropy.
Wczoraj Irańska marynarka przeprowadziła symulację blokady Cieśniny Ormuz w ramach ćwiczeń wojskowych pod kryptonimem "Velayat 90".Podczas ćwiczeń w pobliżu strategicznej Cieśniny Ormuz dokonano próbnego wystrzelenia przeciwlotniczego pocisku kierowanego średniego zasięgu.
Według państwowej telewizji irańskiej, rakieta ta jest w stanie uniknąć wykrycia przez radar; została opracowana przez naukowców irańskich. Bliższych parametrów technicznych pocisku ani terminu jego wypróbowania nie podano.
- Opowiadamy się za pokojem, bezpieczeństwem i swobodnym ruchem żeglugowym, a nie za zamknięciem Cieśniny Ormuz - powiedział rzecznik sił zbrojnych Iranu admirał Mahmud Musawi irańskiej studenckiej agencji prasowej ISNA.
Ostrzegł przy tym: "Gdyby nasze interesy zostały tam zagrożone, byłyby zagrożone również interesy innych państw regionu Zatoki Perskiej". Źródło: PAP ________________________________________ niedziela, 1 stycznia 2010Tragiczny bilans sylwestra: cztery osoby nie żyją, 240 pożarów Aż 240 pożarów gasili strażacy w całym kraju podczas sylwestrowej nocy. Zginęły cztery osoby, a 15 zostało rannych. Jak powiedział rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak, wiele tych interwencji to efekt źle odpalonych petard.
Najtragiczniejszy był pożar w miejscowości Ostrów na Podkarpaciu, gdzie ok. godz. 1 w nocy częściowo spłonął dom jednorodzinny. Zginęły trzy osoby, w tym dziecko. Trzy kolejne zostały ranne.
- W sumie przez cały wczorajszy dzień i sylwestrową noc interweniowaliśmy aż 1015 razy. W całym kraju doszło do 551 pożarów, z czego do 240 od godziny 24 do szóstej rano - powiedział Frątczak. - W większości były to niewielkie pożary dachów, balkonów, śmietników, które udawało się szybko ugasić. Przykładowo tylko w Warszawie strażacy gasili 30 pożarów, większość właśnie w nocy - zaznaczył rzecznik.
Dodał, że wiele z tych przypadków to efekt niezachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas odpalania petard czy fajerwerków. Właśnie petarda była prawdopodobnie przyczyną pożaru, do którego doszło w Szczecinie. Zapaliło się poddasze i dach wielorodzinnego budynku. Ewakuowano 15 osób, nikomu nic się nie stało.
Z kolei tuż przed godz. 6 rano strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze w bazie transportowej w miejscowości Szydłówek (woj. mazowieckie). - Paliły się TIR-y. Z 50 znajdujących się w bazie osiem spłonęło całkowicie a siedem częściowo - dodał Frątczak.
Weekend na drogach: 23 zabitych, 207 rannych
Tragiczny jest również bilans drogowy dwóch pierwszych dni sylwestrowego weekendu - piątku i soboty. W 178 wypadkach zginęły 23 osoby, w tym aż 16 pieszych, a 207 zostało rannych. Policjanci zatrzymali prawie pół tysiąca nietrzeźwych kierowców.
- Rok temu, podczas całego sylwestrowego weekendu (od piątku do niedzieli - red.), doszło do 106 wypadków, w których zginęło 13 osób, a 128 zostało rannych. Zatrzymaliśmy wtedy 681 pijanych kierowców - powiedział Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.
Hajdas zaapelował o szczególną ostrożność do tych kierowców, którzy w niedzielę będą wracać z sylwestra lub świątecznych wyjazdów. - Pogoda może być zmienna. W wielu rejonach może padać śnieg, deszcz lub mogą być mgły. Nie spieszmy się, dostosujmy prędkość do warunków na drodze. Jeśli to konieczne, wyjedźmy wcześniej - dodał.
Zapowiedział, że nie będzie żadnej pobłażliwości dla tych, którzy po sylwestrowych imprezach wsiądą za kierownicę pod wpływem alkoholu. - Będziemy sprawdzać trzeźwość kierowców, niech nikt nie liczy na to, że może mu się udać - zaznaczył.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za jazdę po spożyciu alkoholu - gdy jego zawartość we krwi kierowcy wynosi od 0,2 do 0,5 promila - grozi zakaz prowadzenia pojazdów do 3 lat, do 30 dni aresztu i do 5 tys. zł grzywny; jeśli stężenie alkoholu przekracza 0,5 promila, kierowcy grozi do 2 lat więzienia i utrata prawa jazdy na 10 lat.
Z policyjnych danych wynika, że w wielu przypadków zatrzymani pijani kierowcy to ci, którzy pili alkohol nie tuż przed jazdą, ale np. dzień wcześniej wieczorem. Źródło: PAP ________________________________________ niedziela, 1 stycznia 2012 Iran wystrzelił rakiety "średniego zasięgu" Iran wystrzelił rakiety "średniego zasięgu" w ramach manewrów morskich w pobliżu cieśniny Ormuz.
Jak informuje islamska agencja Irna, powołując się na rzecznika manewrów, są to pociski średniego zasięgu ziemia-powietrze wyposażone w najnowszą technologię antyradarową oraz inteligentne systemy zakłóceń nawigacji rakietowej.
Od świąt na wodach Zatoki trwają manewry irańskiej armii, mające na celu przetestowanie możliwości zamknięcia Cieśniny Ormuz, wąskiej bramy między Półwyspem Arabskim a Iranem, przez którą tankowcami eksportowana jest znaczna część ropy wydobywanej przez kraje regionu.
To odpowiedź na zapowiadane sankcje wobec Teheranu. 20 procent światowego transportu ropy naftowej przepływa właśnie przez tę cieśninę.
Sankcje na Iran. Obama złożył podpis
Prezydent USA Barack Obama podpisał w sobotę, pomimo pewnych zastrzeżeń, ustawę o finansowaniu Pentagonu, nakładającą sankcje na Iran.
Ustawa podpisana przez Obamę na Hawajach, gdzie spędza wakacje, przewiduje 662 mld dolarów na finansowanie Pentagonu i obejmuje nowe sankcje wobec instytucji finansowych prowadzących interesy z bankiem centralnym Iranu.
"To, że popieram tę ustawę jako całość nie oznacza, że zgadzam się ze wszystkim" - podał w oświadczeniu Obama, wskazując jako problematyczne ograniczenia w przekazywaniu więźniów z amerykańskiej bazy Guantanamo na Kubie oraz wymagania, aby przed ujawnieniem Rosji informacji na temat obrony przeciwrakietowej powiadamiał o tym Kongres.
Ustawa, zaaprobowana przez Kongres w zeszłym tygodniu, ma na celu ograniczenie dochodów Teheranu z ropy naftowej, ale przyznaje prezydentowi prawo odstąpienia od sankcji. Źródło: PAP ________________________________________
|