Aktualności - grudzień 2011 PDF Drukuj Email

Panie i Panowie: Żołna przedstawia!

Aktualności, wiadomości, polemiki i absurdy!
Tylko u nas dowiesz się wszystkiego, co ciekawe!

Komentarze mile widziane: pisz na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. - my nie boimy się publikować zdania innych!

______________________________________________________________

 

piątek, 30 grudnia 2011

Decyzja ws. korwety to kwestia "najbliższych tygodni"

Niedługo MON podejmie decyzję dot. przyszłości korwety typu Gawron. - To kwestia raczej najbliższych tygodni, a nie miesięcy - powiedział dziennikarzom szef MON Tomasz Siemoniak, który tego dnia rozmawiał m.in. o przyszłości projektu z ministrem skarbu.

Budowa okrętu oficjalnie rozpoczęła się w listopadzie 2001 r. W uroczystym położeniu stępki wziął udział m.in. ówczesny premier Leszek Miller. Pierwszy okręt z serii, która miała liczyć kilka jednostek, wciąż nie jest ukończony, a budująca go Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni jest postawiona w stan upadłości likwidacyjnej.

Do tej pory na "Gawrona" wydano 402 mln zł, żeby go ukończyć trzeba jeszcze - jak ocenił szef MON - sporo ponad 1 mld zł.

Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak powiedział w czwartek dziennikarzom, że do podjęcia decyzji w sprawie przyszłości korwety brakuje jeszcze wszystkich informacji. Zapewnił, że gdy będzie miał już wszystkie dane, bez zbędnej zwłoki zdecyduje o przyszłości okrętu. Według niego jest "to kwestia raczej najbliższych tygodni, a nie miesięcy".

- Spodziewam się, że w jakimś nieodległym czasie decyzja zapadnie. Potrzeba jeszcze bardzo wielu informacji dotyczących zobowiązań Stoczni Marynarki Wojennej - podkreślił Siemoniak.

Szef MON podkreślił, że ma już wszystkie potrzebne dane z wojska. Brak mu jednak informacji z m.in. resortu skarbu, któremu - przez Agencję Rozwoju Przemysłu - podlega Stocznia MW.

Sprawa korwety była jednym z tematów czwartkowego spotkania Siemoniaka z ministrem skarbu państwa Mikołajem Budzanowskim. - Poprosiłem ministra skarbu o to, żeby przedstawił mi taką informację, jak to wygląda od strony stoczni (...) i od tych informacji uzależniam dalsze kroki - powiedział Siemoniak przed spotkaniem. Szef MON tłumaczył, że musi rozważyć nie tylko potrzeby armii, ale i skutki finansowe, reperkusje społeczne, w tym los zakładu i jego pracowników, a także zobowiązania międzynarodowe - okręt jest budowany według niemieckiego projektu, a w przyszłych pracach miałyby wziąć udział przedsiębiorstwa z Francji.

Siemoniak ocenił, że w sprawie Gawrona "każda decyzja będzie trudna i dla kogoś zła".

Umowę na budowę korwety bada prokuratura. W połowie grudnia na posiedzeniu sejmowej komisji obrony Siemoniak powiedział, że dzieje się tak nie bez przyczyny.

Pod koniec mijającego roku MON zrezygnował z remontu w USA dwóch starych fregat typu Oliver Hazard Perry (OHP), co miało kosztować ok. 0,5 mld zł. Siemoniak zdecydował też o rezygnacji z modernizacji okrętów rakietowych typu Tarantula za 150 mln zł. "Uważam, że modernizowanie bardzo starego sprzętu w nieskończoność za duże pieniądze nie broni się. Warto te pieniądze przeznaczać może na projekty mniejsze, ale nowoczesne i odpowiadające potrzebom naszej Marynarki czy Sił Zbrojnych" - tłumaczył w czwartek te decyzje Siemoniak.

Od grudnia 2009 r. Stocznia MW znajdowała się w stanie upadłości układowej. W kwietniu 2011 r. sąd ogłosił tzw. upadłość likwidacyjną spółki. Kierownictwo zakładu tłumaczyło wówczas, że sąd musiał tak postąpić, bo zakład utracił płynność finansową, m.in. dlatego że nie dostał spodziewanych pieniędzy od MON. Resort odpowiadał wówczas, że nie jest nic winny stoczni, która w dodatku nie rozliczyła się z 80 mln zł zaliczki. Wiceminister Marcin Idzik tłumaczył wówczas, że stocznia chce, by MON zapłacił za budowaną w Gdyni korwetę, jednak zgodnie z prawem MON może zapłacić dopiero, kiedy okręt będzie gotowy.

Stocznia ma ponad 800 wierzycieli. Nie jest podawana do publicznej wiadomości kwota całkowitego zadłużenia. Ponad 99 proc. akcji stoczni Marynarki Wojennej posiada Agencja Rozwoju Przemysłu; pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej. Stocznia - oprócz zamówień MON - realizowała także kontrakty m.in. dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR oraz dla zleceniodawców z Belgii, Wielkiej Brytanii i Norwegii.

Pierwsza korweta typu Gawron - o ile wejdzie do służby - ma otrzymać imię ORP "Ślązak".

Źródło: PAP

________________________________________

 

piątek, 30 grudnia 2011

Zakończono akcję na poligonie w Świętoszowie

Prawie 2,2 tys. pocisków artyleryjskich, około 500 min przeciwpancernych i 400 sztuk innych materiałów niebezpiecznych zebrali w ciągu dwóch miesięcy saperzy z 10. Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) na poligonie w Świętoszowie (Lubuskie).

Jak poinformował w czwartek oficer prasowy brygady kpt. Dariusz Kudlewski, saperzy zakończyli akcję przeszukiwania około 100 hektarowego pasa ćwiczeń taktycznych, na którym w połowie października br. wykryto duże ilości materiałów niebezpiecznych.

Obfitujący w niewybuchy i amunicję pas taktyczny został podzielony na sektory, w których w październiku pracę rozpoczęła wydzielona grupa rozminowania.

- Żołnierze żmudnie przeszukali około 100 hektarów, a wynikiem dwu miesięcznych prac saperskich było wykrycie około 30 ton różnego rodzaju materiałów niebezpiecznych - powiedział kapitan Ireneusz Marciniak z 10BKPanc.

Wszystkie znaleziska to pozostałości z okresu ćwiczeń na tym placu żołnierzy niemieckich szkolących się podczas II wojny światowej oraz po wojnie przez prawie 50-letni okres stacjonowania w żołnierzy radzieckich. Prawdopodobnie na skutek zmian pogodowych piaszczysta gleba zaczęła osuwać się i odsłaniać różnego rodzaju materiały niebezpieczne.

Wśród wykrytych niewybuchów najwięcej jest amunicji artyleryjskiej (prawie 2200), największe to 155 mm pociski artyleryjskie z okresu II wojny światowej.

Od października saperzy partiami wysadzają odnalezione pociski i miny.

Źródło: PAP

________________________________________

czwartek, 29 grudnia 2011

Doprecyzowano słowa z kokpitu Tupolewa

Jak nieoficjalnie dowiedziała się TVN 24 z kilkudziesięciu nowych słów odczytanych ze skrzynek Tu-154 większość to doprecyzowane zwroty (dotyczące np. wysokości, czy kursu) podawane między załogą.

Udało się również odczytać szerzej fragment rozmowy między załogą, którą prowadzi na początku nagrania - nie dotyczy ona bezpośrednio podchodzenia do lądowania, ale "generała, który latał za wielką wodę".

Biegłym udało się również, poza odczytaniem nowych słów, dopasować zwroty konkretnym osobom. Więcej zwrotów przypisano gen. Błasikowi, stąd dodatkowo udowadnia to, ze był w kabinie w ostatniej fazie podchodzenia do lądowania. Na razie jeszcze nie wiadomo, czy są jakieś nowe słowa, które zmieniają obraz tego, co się stało.

Źródło:TVN24

________________________________________

 

czwartek, 29 grudnia 2011

MON: z zarzutami NIK zgadzamy się częściowo

MON zgadza się z częścią zarzutów NIK dotyczących inwestycji NATO w infrastrukturę obronną; w tej sprawie resort reagował już wcześniej - powiedział wiceszef MON Marcin Idzik. Zarzuty dotyczą m.in. opóźnień, przekroczenia kosztów i niedostatecznego nadzoru.

Kontrola dotyczyła sześciu z 98 inwestycji prowadzonych w latach 2007-10. Wartość skontrolowanych zadań inwestycyjnych wyniosła blisko 20 proc. ogółu wydatków na program inwestycji NATO w dziedzinie bezpieczeństwa (NSIP). Negatywna ocena NIK dotyczy czterech przedsięwzięć - budowy składów paliw i smarów na lotniskach w Malborku i Poznaniu-Krzesinach oraz w składnicy paliw w Cybowie, a także budowy posterunku radarowego dalekiego zasięgu systemu Backbone w Zamościu.

- Nie z każdą tezą raportu się zgadzamy – powiedział wiceminister obrony Marcin Idzik. - Na sześć skontrolowanych przedsięwzięć cztery oceniono negatywnie, ale warto wskazać, że cały program inwestycji NATO liczy 131 zadań, które zostały w ok. 70 proc. zrealizowane, na łączną kwotę 3,4 mld zł – dodał.

Przypomniał, że "o problemach patologii i opóźnień ówczesny minister obrony informował sejmową i senacką komisje obrony w maju 2008 roku". - Zakończyło się to pięciokrotnym zawiadomieniem prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa; zostały dokonane zmiany personalne w kierownictwie infrastruktury, zmieniono kierownictwo Zakładu Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Trzy spośród firm realizujących zadania zostały "ściągnięte" z placów budów – wyliczał Idzik.

Jak powiedział, resort zgadza się, że realizacja niektórych przedsięwzięć się przedłużyła. - Tezy zawarte w raporcie przyjmujemy do realizacji – zapewnił wiceszef MON.

Odrzucił natomiast zarzut niewystarczającego nadzoru nad wykonawcami, podkreślając, że po stwierdzeniu nieprawidłowości MON "wzmocniło kontrolę zarządczą". Idzik zaznaczył, że przedsięwzięcia objęte kontrolą rozpoczęto w latach 2001-02, a wiele projektów programu inwestycji NATO w dziedzinie bezpieczeństwa zakończono. Wymienił tu część posterunków radarowych, sześć lotnisk, dwa porty gotowe w razie potrzeby przyjąć siły sojusznicze, Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) w Bydgoszczy oraz – źle ocenioną w raporcie NIK – budowę stacji radarowej w Zamościu.

Podkreślił też, że wybór inwestorów zastępczych jest konieczny – Zakład Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego nadzoruje bezpośrednich wykonawców. Są to – zaznaczył Idzik – podmioty sprawdzone i posiadające konieczne certyfikaty.

- Wnioski personalne trzeba wyciągać, ale mówienie o tym, że inwestycje NATO są źle prowadzone, mogą zmniejszyć nasze szanse na uzyskanie środków na dalsze inwestycje – powiedział Idzik.

NIK wytknęła w kontroli wieloletnie opóźnienia i przekroczenia planowanych kosztów, zaniedbania w księgowości, niestaranny nadzór nad inwestycjami. Izba negatywnie oceniła "przewlekły tryb wyłaniania inwestora zastępczego" na lotniskach i w składnicy paliw.

Pozytywną ocenę NIK wystawiła modernizacji hangaru w Łasku i budowie stacji radarowej w Brzoskwini. Izba pozytywnie oceniła też wiarygodność ksiąg rachunkowych, stwierdziła jednak uchybienia formalne.

Wyciągnięcie wniosków z raportu zapowiedział w radiu Zet Minister obrony Tomasz Siemoniak. - Jeżeli będzie trzeba kogoś ukarać, to ja się nie zawaham, żeby takie osoby ukarać – zadeklarował. Zwrócił uwagę, że raport dotyczy okresu przed objęciem przezeń stanowiska ministra.

Źródło: PAP

________________________________________

 

czwartek, 29 grudnia 2011

MON kupuje rakiety, chce wydać 400 mln zł

Ministerstwo Obrony Narodowej chce wydać 400 milionów złotych na specjalne rakiety przeznaczone do obrony polskiego wybrzeża - informuje Radio Zet. Umowa w tej sprawie ma być podpisana jeszcze dziś.

Jak informuje Radio ZET chodzi o 38 rakiet NSM, które mogą być użyte zarówno w atakach na cele wodne, jak i na cele naziemne. Ich zasięg wynosi ok. 200 kilometrów.

Razem z rakietami zakupione mają zostać urządzenia niezbędne do przeszkolenia żołnierzy. Wartość kontraktu to ok. 400 mln złotych.

Obecna umowa to rozszerzenie kontraktu podpisanego w 2008 roku, kiedy kupiliśmy 12 podobnych rakiet. Obecny kontrakt ma być zrealizowany w latach 2012-2015 - donosi Radio ZET.

Źródło:Radio ZET

________________________________________

 

środa, 28 grudnia 2011

Służby mundurowe zapowiadają protesty

12 stycznia przedstawiciele Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych będą protestować w czterech miastach, w których będzie organizowane Euro 2012 - zdecydował dzisiaj ogólnopolski komitet protestacyjny służb mundurowych.

- Pikiety odbędą się przed urzędami wojewódzkimi w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu. Dwa dni wcześniej, 10 stycznia, rozpocznie się akcja protestacyjna na trzech przejściach granicznych - powiedział przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej Mariusz Tyl.

Komitet protestacyjny powołała 19 grudnia Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Zrzesza ona związki zawodowe policjantów, strażaków, strażników granicznych, a także funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa. Była to reakcja na expose premiera Donalda Tuska, który zapowiedział podwyżki uposażeń dla żołnierzy i policjantów - po ok. 300 zł brutto, od lipca 2012 roku.

Związkowcy uważają, że przyznanie podwyżki policjantom, jako jedynej ze służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, jest nieodpowiedzialne i ma na celu skłócenie służb.

Źródło: PAP

________________________________________

 

 

 

 

 

środa, 28 grudnia 2011

NIK wykrył poważne nieprawidłowości w MON

"Dziennik Gazeta Prawna": Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę 6 z 98 projektów realizowanych w ostatnich trzech latach w ramach Programu inwestycyjnego NATO w dziedzinie bezpieczeństwa. Tylko dwa oceniła pozytywnie - informuje.

- W pozostałych stwierdziliśmy wieloletnie opóźnienia, nieskuteczny nadzór nad wykonawcami, zaniedbania na etapie przygotowania inwestycji – mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Najpoważniejsze zarzuty sformułowano wobec kluczowej dla programu instytucji - podlegającego szefowi MON Zakładu Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. M.in. jak relacjonuje Biedziak, "w przypadku 3 projektów pracownicy zakładu dokonali ostatecznego odbioru sprzętów o wartości 19 mln zł, nie wyjeżdżając na place budów, zza biurka".

W efekcie wojsko do dziś nie skończyło wielu budów, w tym kluczowych dla lotnictwa – np. składu paliwa i smarów na lotnisku w Malborku, który miał być oddany do 2005 r. Początkowo planowana wartość inwestycji (43 mln zł) zdążyła się podwoić, a same przestoje budowlane kosztowały podatnika dodatkowe 2,5 mln zł. Podobnie było podczas budowy identycznej instalacji w bazie F-16 w poznańskich Krzesinach.

Według NIK o istnieniu nieprawidłowości dwukrotnie informowany był szef MON przez własne komórki zajmujące się kontrolą. Jednak nie przyniosło to widocznych efektów – stwierdza "DGP".

Jak podkreśla dziennik, na realizację Programu rząd przeznaczył astronomiczną kwotę 1,84 mld zł.

Źródło: PAP / DGP

________________________________________

 

wtorek, 27 grudnia 2011

Wyniki kontroli w policji. Zawyżają emerytury

"Rzeczpospolita": Komendanci policji przyznają funkcjonariuszom wysokie dodatki nawet ostatniego dnia przed ich odejściem na emeryturę - wynika z wniosków z ponad rocznej kontroli MSW w policji, do których dotarła gazeta.

Kontrolą objęto pięć komend (wojewódzkich w Łodzi, Kielcach i Lublinie oraz powiatowych w Wieliczce i Koszalinie). Okazało się, że podwyższanie zarobków przed końcem służby to proceder masowy. A ponieważ emerytura policjanta wynosi 75 proc. ostatniego uposażenia, podniesienie np. dodatków służbowych, motywacyjnych czy funkcyjnych przed końcem pracy skutkuje wzrostem świadczeń, które otrzymują emerytowani funkcjonariusze.

Kontrolerzy ujawnili, że wysokość dodatków wzrastała nawet o 100 i więcej procent. Resort spraw wewnętrznych obliczył, że w wyniku ich podniesienia budżet państwa wypłaci emerytowanym policjantom z kontrolowanych komend każdego roku o blisko 750 tys. zł więcej.

Zjawisko może mieć znacznie większą skalę. W tym roku na emerytury przechodziło w skali kraju średnio ok. 500 funkcjonariuszy miesięcznie.

Źródło: PAP / rp.pl

________________________________________

 

wtorek, 27 grudnia 2011

Są dowody ws. Czempińskiego? "Jest w złym stanie"

Prokuratura twierdzi, że ma dowody na przelewy finansowe między firmą gen. Czempińskiego a spółkami b. doradcy ministra skarbu Andrzeja P. Zamierza udowodnić, że urzędnik dostał pieniądze za "życzliwość" przy prywatyzacji Stoenu - informuje "Gazeta Wyborcza". Były szef UOP odkąd wyszedł na wolność nie złożył zeznań w sprawie. - Jest w bardzo złym stanie psychicznym. Jego wizerunek jest zdruzgotany - mówi jeden z współpracujących z nim prawników.

Dziennik ujawnia treść dokumentów, na podstawie których 22 listopada dokonano głośnego zatrzymania b. szefa UOP w latach 1993-96 Gromosława Czempińskiego, Andrzeja P., biznesmena i doradcy ministra skarbu w rządzie SLD, oraz trzech innych osób, które specjalizują się w doradztwie przy prywatyzacjach.

Z dokumentów wynika, jakie dowody ma prokuratura i na jakiej podstawie doszła do wniosku, że kwota ponad 1,4 mln zł, którą z konta należącej do Czempińskiego firmy Quest Group wypłacono dwóm spółkom związanym z Andrzejem P., to miała być łapówka za prywatyzację warszawskiego Stoenu.

"Gazeta Wyborcza" podaje, że w 2002 roku przeciwko tej prywatyzacji protestowała m.in. Samoobrona i partie prawicowe, jednak po transakcji nikt nie podważał uzyskanej ceny ani nie zgłaszał zastrzeżeń. Teraz, choć prokuratura podaje, że ma niezbite dowody, pojawiają się wątpliwości.

Pierwsza rozbieżność dotyczy kwoty łapówki, która według prokuratury miała wynieść 1,4 mln złotych. Jak się okazuje w rzeczywistości jest ona blisko dwukrotnie wyższa (2,7 mln zł), a z podsumowania przelewów i porównania ówczesnych tabel NBP nie wynika skąd wzięła się różnica. Gazeta podaje też, że w chwili wpłaty pieniędzy przez Quest Group Andrzej P. nie pracował jeszcze w resorcie skarbu.

Sam Czempiński nie wypowiedział się oficjalnie w całej sprawie, jednak współpracujący z nim prawnicy przyznają, że zatrzymanie "odebrał jako formę represji i napiętnowania". - Jest w bardzo złym stanie psychicznym. Jego wizerunek jest zdruzgotany - dodał.

Źródło: PAP / GW

________________________________________

 

środa, 14 grudnia 2011

Gdańsk: zakończono ewakuację komendy policji

Pracownicy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, którzy w środę byli ewakuowani z budynku, wrócili już na swoje miejsca pracy. Saperzy zabezpieczyli i wywieźli znaleziony w konstrukcji dachu element pocisku moździerzowego z czasów II wojny światowej.

Rzeczniczka KMP w Gdańsku, Magdalena Michalewska poinformowała, że ze znajdującej się w centrum miasta siedziby policji ewakuowano ok. 100 osób, pracowników i petentów, gdy podczas prac remontowych na dachu budynku znaleziono w jednej z belek stropowych element pocisku moździerzowego z czasów II wojny światowej.

Znalezisko zabezpieczyli i usunęli z budynku saperzy z jednostki wojskowej w Elblągu. Jak powiedziała Michalewska, "element pocisku nie stanowił zagrożenia".

To nie była pierwsza "niespodzianka" podczas trwającego remontu siedziby komendy. Kilka tygodni temu w jednej ze ścian budynku, zbudowanego na początku XX wieku, znaleziono stare dokumenty, a także kilka przedwojennych gazet, w tym polską Gazetę Handlową z 16 maja 1930 r. Znaleziono też dokument z 1791 roku.

Źródło: PAP

________________________________________

 

środa, 14 grudnia 2011

Straż graniczna, pożarna i służba więzienna zapowiedziały strajk

W okresie świąteczno-noworocznym trzy służby szykują strajk. Jak dowiedziało się radio RMF FM strajk włoski ogłosiła straż graniczna. Protesty zapowiedzieli też strażacy i pracownicy służby więziennej.

Protest służb jest reakcją na nieudane rozmowy ze stroną rządową. Po tym jak premier zapowiedział podwyżki dla policjantów i żołnierzy, o swoje prawa upomniały się pozostałe służby. Gdy jednak premier zapowiedział, że pieniędzy starczy tylko dla policji i wojska, straż graniczna ogłosiła strajk włoski.

Jak na razie brak jeszcze dokładnego terminu protestu - decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca tygodnia. Najbardziej prawdopodobny terminem jest okres świąteczno-noworoczny. Obejmie on głównie lotniska, ale także i przejścia drogowe. Nie wiadomo tylko jeszcze w jakiej skali.

Straż pożarna natomiast czeka jeszcze na spotkanie z szefem MSW i dopiero potem wybierze formę protestu. Służba więzienna zastanawia się natomiast nad manifestacją w Warszawie lub także strajkiem włoskim.

Rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak powiedziała, że trwa analiza budżetów Straży Granicznej i straży pożarnej na 2012 rok. - Ta analiza będzie przedstawiona na spotkaniu szefa MSW ze związkami zawodowymi w połowie stycznia. Jesteśmy otwarci na dialog - powiedziała Woźniak.

Źródło: PAP

________________________________________


środa, 14 grudnia 2011

Doradzają i uczą

Jest ich pięciu, szkolą afgańskich policjantów. Żandarmi z 3. POMLT ćwiczą i pracują z afgańskimi policjantami.

Operacyjnych Zespołów Doradczo-Łącznikowych POMLT(z ang. Police Operational Menthoring and Liaison Team) przy polskim kontyngencie w Afganistanie jest osiem. Cztery działają w ramach Zespołu Bojowego Alfa, cztery w ramach Zespołu Bojowego Bravo.

Trzeci POMLT ma pod swoją opieką policjantów z dystryktu Waghez.

Na czym polega opieka? Żandarmi uczą policjantów tego wszystkiego, co może im się przydać w  trakcie służby. To często praca od podstaw, nie chodzi tylko o zasady użycia broni, ale i o to jak zachować się podczas przeszukiwania pojazdów, pościgu czy ostrzału konwoju. – Uczymy ich właściwie wszystkiego, co trzeba wiedzieć, by przetrwać w tym zawodzie – mówi por. Michał Jaśkiewicz, dowódca 3-go POMLT.

Polscy żandarmi jeżdżą z afgańskimi policjantami na patrole, podpowiadają w sytuacjach realnych jak najlepiej wykonywać pracę, zdradzają tajniki swojego działania.

Żandarmi jeżdżą także z policjantami do domów podejrzanych, doradzają im jak przeszukiwać obejścia, na co zwrócić uwagę.

 - Nasz największy sukces? Pracujemy razem już ponad dwa miesiące na tej misji – mówi chor Artur Słowiński – i nikt z naszych policjantów nie zginął.

Zawód policjanta w Afganistanie to jeden z bardziej niebezpiecznych zawodów. Rebelianci atakują posterunki policji, ale i przygotowują zamachy na afgańskich funkcjonariuszy częściej niż na siły koalicji.

 - W tej branży ważne są szczegóły, drobiazgi, na które laik nie zwróci uwagi, my uczymy ich je dostrzegać. Od tego często zależy ich życie – przyznaje mł. chor. Łukasz Folarzyński

Wspólna praca, czas spędzany razem zbliża, przyznają żandarmi.  - Znamy się z nimi. Wiemy, kto ma dzieci, kto najlepiej przykłada się, do których zajęć. – Zależy nam na tym, żeby nauczyć ich wszystkiego, co sami potrafimy – dodaje mł. chor. Folarzyński.

Żandarmi z 3 POMLT wspólnie z policjantami z Waghez, od początku X Zmiany PKW Afganistan byli na kilkudziesięciu patrolach, przeszukiwali budynki, skontrolowali setki pojazdów.

Źródło:WP

________________________________________

 

środa, 14 grudnia 2011

Pożegnalna uroczystość

W czwartek 15 grudnia br. w garnizonach Czerwieńsk oraz Leszno Wielkopolskie odbędą się uroczystości pożegnania 4 Zielonogórskiego pułku przeciwlotniczego (4pplot) oraz 69 Leszczyńskiego pułku przeciwlotniczego (69pplot) z „Czarną Dywizją”

4 Zielonogórski pułk przeciwlotniczy oraz 69 Leszczyński pułk przeciwlotniczy przez kilka lat funkcjonowały jako oddzielne jednostki wchodzące w skład 11. Dywizji Kawalerii Pancernej (11DKPanc). Jako pododdziały wojsk obrony przeciwlotniczej oba pułki przeznaczone były do osłony przeciwlotniczej w ramach operacji obronnych, pokojowych i stabilizacyjnych oraz współdziałania z układem pozamilitarnym w sytuacjach kryzysowych.

Wprowadzone decyzją wyższych przełożonych zmiany organizacyjno-dyslokacyjne doprowadziły do utworzenia jednego pułku rozmieszczonego w dwóch garnizonach – leszczyńskim i czerwieńskim. W tak przyjętej strukturze 4pplot funkcjonował będzie już od 1 stycznia 2012r., bezpośrednio podlegając dowódcy Wojsk Lądowych.

Podczas uroczystości w Czerwieńsku dowódca 11 Dywizji Kawalerii Pancernej generał brygady Janusz Adamczak oraz przedstawiciel Dowództwa Wojsk Lądowych dokonają symbolicznego aktu przekazania pułku. W asyście pocztów sztandarowych przeciwlotników pożegnają także żołnierze pozostałych jednostek wojskowych 11DKPanc.

Uroczysty apel rozpocznie się 15 grudnia br. o godzinie 9:00 na terenie jednostki wojskowej w Czerwieńsku.

Źródło: WP

________________________________________

 

wtorek, 13 grudnia 2011

"Jechaliśmy na Gdańsk. Czołgi były załadowane" Gen. Skrzypczak o 13 grudnia

- Byliśmy przygotowani do działań bojowych. Czołgi były załadowane. Ruszyliśmy na Gdańsk - tak generał Waldemar Skrzypczak, wówczas podporucznik w 8 dywizji w Słupsku, wspomina dzień ogłoszenia na terenie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej stanu wojennego.

- W ten dzień pamiętam alarmy o piątej rano dla całego pułku. Byliśmy przygotowani do działań bojowych, bo czołgi były załadowane i miały jechać na wschód z amunicją bojową. Mieliśmy całą amunicję bojową, jak w czasie czołgom się należy w wypadku działań bojowych. Czekaliśmy na kolejne zadania, a wtedy chwyciły pierwsze mrozy. Właściwie nikt nie wiedział, co się będzie działo - wspomina gen. Skrzypczak.

"Mieliśmy świadomość, ale nikt tego do siebie nie dopuszczał"

Według niego trzydzieści lat temu młodzi oficerowie zastanawiali się przede wszystkim nad interwencją w Polsce innych wojsk Układu Warszawskiego. Bali się jej bardziej niż Solidarności. Jak wspomina gen. Skrzypczak, nie dopuszczali do siebie myśli o tym, że będą musieli otworzyć ogień do rodaków.

- Pewnie mieliśmy świadomość, że takie rozkaz może paść, ale nikt tak naprawdę nie dopuszczał do siebie myśli, nie wierzyliśmy, że ktoś go wyda. I uważam do dziś, że do jakiegokolwiek użycia broni mogłoby dość wówczas, gdyby doszło do aktów przemocy wobec żołnierzy - mówił generał.

W ciągu pierwszego tygodnia trwania stanu wojennego w więzieniach i ośrodkach internowania znalazło się ok. 5000 osób. W sumie internowanych było ok. 10 000. Instytut Pamięci Narodowej oszacował liczbę ofiar śmiertelnych stanu wojennego, podczas strajków i manifestacji na 56 osób.

Stan wojenny zawieszono dopiero 31 grudnia 1982 roku. Zniesiono w lipcu 1983 roku.

Źródło: PAP

________________________________________

 

wtorek, 13 grudnia 2011

Polscy komandosi szkolili się w dżungli w Indiach

Pierwszy raz w historii żołnierze polskich Wojsk Specjalnych szkolili się w dżungli w Indiach. Dwutygodniowe ćwiczenia miały kryptonim "Tiger Claw 1" ("Pazur Tygrysa") – informuje "Dziennik Polski".

Manewry polskich i indyjskich sił specjalnych miały na celu m.in. doskonalenie zdolności prowadzenia operacji przeciw terrorystom w dżungli.

Według ambasadora RP w New Delhi prof. Piotra Kłodkowskiego, to dowód, że "w relacjach pomiędzy Polską i Indiami nastąpiło historyczne zbliżenie, które z pewnością zdynamizuje dalszą współpracę wojskową".

Teraz polscy komandosi przygotowują się do szkolenia w Brazylii.

Źródło: PAP

________________________________________

 

wtorek, 13 grudnia 2011

Nowe nieoznakowane radiowozy łódzkiej policji

Łódzka policja wzbogaciła się o dziesięć radiowozów. W nieoznakowanych samochodach nie będzie fajerwerków technicznych ani niesamowicie mocnych silników. Będzie za to niespodzianka dla przestępców. - W najmniej spodziewanym momencie wysiądą z nich policyjni kryminalni - zapewnia inspektor Ryszard Wiśniewski, komendant miejski policji w Łodzi

Radiowozy trafią do policjantów, którzy w komendzie miejskiej zajmują się zwalczaniem narkotyków i przestępstw przeciwko mieniu i życiu. Co to oznacza w praktyce?

- Kilka dni temu policjanci dostali zgłoszenie, że na ulicy Pomorskiej doszło do rozboju. Ofiarą padła nieletnia dziewczyna. Od zdarzenia upłynęła ponad godzina. Funkcjonariusze, w samochodzie podobnym do tych, które wkrótce trafią do służby, zaczęli obserwację okolic miejsca w którym doszło do przestępstwa - opowiadał Wiśniewski. - Udało im się zatrzymać zaskoczonych sprawców.

Nowe auta marki Hyundai Elantra i Kia Ceed kosztowały w sumie 600 tys. złotych. Połowę tej kwoty przekazał Urząd Miasta Łodzi.

- Potrzebę zakupu radiowozów zgłaszaliśmy na posiedzeniach komisji bezpieczeństwa i porządku Rady Miejskiej. To kolejna pomoc, jaką otrzymaliśmy od Miasta - cieszył się nadinspektor Marek Działoszyński, komendant wojewódzki policji w Łodzi.

Podczas symbolicznego przekazania kluczków, prezydent Łodzi Hanna Zdanowska zapewniała, że na bezpieczeństwie nie będzie oszczędzania. - Dlatego do policji trafił milion złotych na dodatkowe patrole i trzy i pół miliona na zakup budynku dla śródmiejskiego komisariatu - mówiła.

Policję dotuje także Urząd Marszałkowski. W lipcu za 12 mln zł (w tym prawie 9 mln z funduszy UE) łódzka drogówka wzbogaciła się o sześć nieoznakowanych radiowozów z kamerami, dziesięć oznakowanych z wideorejestratorami i pięć ciężkich motocykli policyjnych z funkcją nagrywania. Policja kupi też karetki drogowe i siedem pojazdów ratownictwa technicznego.

Źródło: PAP

________________________________________

 

wtorek, 13 grudnia 2011

Ta kanapka przetrwa 2 lata

Fast-foody będą się o nią biły?

Kolejny wspaniały wynalazek trafi w ręce, a w właściwie w usta, amerykańskich żołnierzy. Tym razem nie jest to broń, robot czy śmigłowiec wykonany w technologii stealth. To kanapka. Dodajmy, że niezwykła. Jak donosi BBC, amerykańska armia opracowała nową metodę utrzymywania świeżości swoich racji żywnościowych - MRE - Meals Ready to Eat. Będą one nadawały się do jedzenia nawet po dwóch latach leżenia w magazynie.

Jak tego dokonano? Kanapki chronione są przed szkodliwym działaniem tlenu i wody - nie pleśnieją. Przy robieniu kanapek wykorzystywane są składniki zawierające wodę wiązaną przez cukry. Opisano to na przykładzie pomidora, który położony na kromce chleba sprawi, że ta szybko nasiąknie ona wodą. Tymczasem pieczywo posmarowane miodem lub dżemem, choć one też mają w sobie wodę, nie wilgotnieje. To właśnie różnica między płynną wodą "pomidorową", a związaną wodą "dżemową".

Jeśli chodzi o powietrze, a zwłaszcza szkodzący kanapkom tlen, to jest on wiązany  przez niewielkie paczuszki zawierające żelazne wiórki. Pod wpływem wilgoci rdzewieją one, a proces ten zużywa tlen, który nie dociera do jedzenia. Dzięki czemu żywność pozostaje świeża przez długi czas.

A jak smakuje kanapka przechowywana przez dwa lata w magazynie? Podobno jest całkiem smaczna i składa się z mięsa, sera i sałaty. Zapewne nie przebija jednak żołnierskiej grochówki.

Źródło: PAP

________________________________________

 

wtorek, 13 grudnia 2011

Reforma emerytalna mundurowych od stycznia 2013 r.?

Projekt ustawy ma być gotowy do 10 stycznia 2012 r. Później konsultacje, głosowanie w Sejmie i podpis prezydenta.

O reformie emerytur mundurowych dyskutował wczoraj specjalny zespół rządowo-związkowy. Rząd reprezentowali: minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, minister administracji i cyfryzacji Michał Boni oraz minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

- Przedstawiliśmy plan rządu dotyczący prac nad nowym systemem emerytur mundurowych dla nowych funkcjonariuszy i żołnierzy. Chcielibyśmy opracować i przedstawić projekt ustawy emerytalnej służb mundurowych do 10 stycznia 2012 r., a następnie skierować go do konsultacji społecznych. Mamy nadzieję, że pod koniec stycznia lub na początku lutego przyszłego roku projekt trafi do parlamentu, tak by w pierwszej połowie 2012 r. ustawa trafiła na biurko prezydenta i aby najpóźniej 1 stycznia 2013 r. nowe przepisy zaczęły obowiązywać - powiedział po spotkaniu minister Jacek Cichocki.

Co znajdzie się w projekcie ustawy?

- Reforma obowiązkowo obejmie tylko funkcjonariuszy, którzy rozpoczną służbę po wejściu w życie ustawy.

Obecni policjanci i żołnierze będą mogli wybierać: stary lub nowy system.

- Rząd chce, aby po reformie mundurowi mogli przechodzić na emeryturę po 25 latach stażu. Musieliby też osiągnąć 55 lat. Związkowcy zgadzają się na wydłużony staż . Chcą jednak odchodzić na emeryturę już po skończeniu 50 lat.

Dziś policjanci, wojskowi, strażacy, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, straży granicznej, Biura Ochrony Rządu, UOP i Służby Więziennej mogą na emeryturę przechodzić już po 15 latach służby. Wiek nie ma znaczenia.

Dlatego już 36-latek na emeryturze nikogo nie dziwi.

- Rząd chce, aby emerytura mundurowego była wyliczana z 3 wybranych przez funkcjonariusza lat.

Dziś wysokość emerytury mundurowej zależy od ostatniej pensji (liczą się też dodatki i nagrody roczne).

Nic dziwnego, że przed zakończeniem służby funkcjonariusz czy żołnierz jest awansowany, byle tylko miał wyższą emeryturę.

Tu też nie ma zgody związkowców.

- Jutro (wtorek) podejmiemy decyzję, co robimy dalej. Na pewno jednak, gdy projekt rządowy trafi do Sejmu, będziemy starali się przekonywać posłów do naszych propozycji - mówi nam Antoni Duda, szef Związku Zawodowego Policjantów.

Źródło: PAP

________________________________________

 

 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

O emeryturach mundurowych

Dziś (12 grudnia br.) odbyło się spotkanie dotyczące nowego modelu emerytalnego służb mundurowych. Zaproponowane zmiany nie obejmą funkcjonariuszy już pełniących służbę, a tylko przyjętych po wejściu w życie nowych przepisów. Projekt zmian zachowuje odrębny system zaopatrzeniowy, natomiast wydłuża minimalny staż służby.

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, a także przedstawiciele związków zawodowych policjantów, strażaków, strażników granicznych i strażników więziennych.

- Przedstawiliśmy plan rządu dotyczący prac nad nowym systemem emerytur mundurowych dla nowych funkcjonariuszy i żołnierzy. Chcielibyśmy opracować i przedstawić projekt ustawy emerytalnej służb mundurowych do 10 stycznia 2012 r., a następnie skierować go do konsultacji społecznych. Mamy nadzieję, że pod koniec stycznia lub na początku lutego przyszłego roku projekt trafi do parlamentu, tak, by w pierwszej połowie 2012 ustawa trafiła na biurko prezydenta i aby najpóźniej 1 stycznia 2013 r. nowe przepisy zaczęły obowiązywać - powiedział po spotkaniu minister Jacek Cichocki.

Propozycje dotyczące zmian w systemie emerytalnym służb mundurowych:

 - Zmiany nie będą dotyczyły funkcjonariuszy i żołnierzy już pełniących służbę. Zmiana będzie dotyczyła wyłącznie funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy rozpoczną służbę po wejściu w życie ustawy.

Równocześnie funkcjonariusze i żołnierze pełniący służbę w dniu wejścia w życie ustawy będą mieć zagwarantowane prawo wyboru pomiędzy obowiązującym a nowym systemem. Zasadę, iż proponowane zmiany obejmą tylko funkcjonariuszy i żołnierzy przystępujących do służby podkreślił w swoim expose premier Donald Tusk.

- Zachowany zostanie odrębny system zaopatrzeniowy służb mundurowych.

Będą nim objęci funkcjonariusze już dziś będący w służbie, jak i dopiero do niej przystępujący. Funkcjonariusze nadal będą więc nabywali prawo do emerytury z budżetu państwa w ramach odrębnego systemu zaopatrzeniowego, a nie w ramach powszechnego systemu emerytalnego.

- Wiek emerytalny i wydłużony minimalny staż służby.

Prawo do emerytury będą nabywać funkcjonariusze i żołnierze po łącznym spełnieniu dwóch warunków: wieku i stażu służby. Wprowadzenie tych zmian zapowiedział w swoim expose 18 listopada br. premier Donald Tusk. Nowe zasady zakładają minimalny wiek emerytalny w wymiarze 55 lat i wydłużenie minimalnego stażu służby z 15 do 25 lat.

- Dopiero połączenie 25 lat stażu służby i 55 lat wieku daje prawo do emerytury. Chcemy, aby nowi funkcjonariusze i żołnierze pracowali dłużej w służbie dla państwa - podkreślił po spotkaniu minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki.

- Podstawa przyszłej emerytury będzie wyliczana z 3 wybranych lat.

Strona rządowa zaproponowała również, aby wysokość emerytury zależała od wysokości pensji z trzech wybranych lat, a nie tak jak dotychczas od wysokości ostatniej pensji.

Strona rządowa dostrzega potrzebę wprowadzenia nowych rozwiązań w systemie emerytalnym służb mundurowych. Kwestia ta jest trudna, ale strona rządowa dokłada wszelkich starań, aby pogodzić oczekiwania społeczeństwa z oczekiwaniami funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy pełnią trudną i wymagającą poświęceń służbę.

Źródło:MSW/policja.pl

________________________________________

 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

„PIAST” PRZY WAŁACH CHROBREGO

Okręt ratowniczy Marynarki Wojennej ORP „Piast” będzie można zobaczyć w środę, 14 grudnia, przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Okręt zostanie powitany przy nabrzeżu przez prezydenta Szczecina w środę o godzinie 9:30, a od godziny 12:00 do 18:00 będzie udostępniony do zwiedzania.
ORP „Piast” brał udział w misji na Zatoce Perskiej oraz w największych ćwiczeniach NATO i Partnerstwa dla Pokoju. Znany jest również z prowadzenia specjalistycznych prac podwodnych.

ORP „Piast” to uniwersalny, duży okręt ratowniczy. Służy w Marynarce Wojennej od 1974 roku, a w latach 1997-98 przeszedł gruntowną modernizację. Jego głównym zadaniem jest udzielanie pomocy załogom zatopionych okrętów podwodnych. To jedna z niewielu podobnych jednostek na Bałtyku, która może prowadzić długotrwałe operacje ratownicze, prace podwodne, badania dna morskiego, a także zadania patrolowe. Okręt może pomagać innym jednostkom na morzu, usuwać uszkodzenia, gasić pożary, ściągać z mielizny, holować oraz odkażać okręty i statki. „Piast” może prowadzić akcje poszukiwania i ewakuacji rozbitków oraz udzielać poszkodowanym natychmiastowej pomocy w ambulatorium okrętowym. Okręt jest wyposażony w przeznaczone do dokładnego pozycjonowania jednostki cztery duże kotwice (na dziobie i rufie) oraz pokład do współpracy ze śmigłowcem. Posiada urządzenia manewrowe, ze sterami strumieniowymi na dziobie i rufie. Na pokładzie dziobowym jest dźwig mogący podnieść z dna morza obiekty o masie do 10 ton. Wyposażony jest także w łodzie hybrydowe, dzwon nurkowy, pojazd podwodny oraz systemy hydrolokacyjne. Okrętem dowodzi kmdr por. Grzegorz Zięba.

Okręt wykonuje także specjalistyczne zadania związane z pracami podwodnymi na rzecz bezpieczeństwa żeglugi, a nawet w celu ochrony historycznego dziedzictwa Bałtyku. W tym roku, w kwietniu, ORP „Piast” podniósł z dna Bałtyku kuter rybacki CHY-8, który zatonął w 2010 roku na wysokości Sarbinowa. Skomplikowana operacja prowadzona była nieprzerwanie przez cztery doby, a w jej trakcie wykorzystano praktycznie wszystkie możliwości okrętu w zakresie prowadzenia prac podwodnych (przeszkoleni nurkowie, wyspecjalizowane sonary i pojazdy podwodne oraz pontony wydobywcze). Dwa miesiące później okręt prowadził prace podwodne na XVIII-wiecznym wraku, z którego wydobyto żeliwne armaty chroniąc przed zapomnieniem dziedzictwo kulturowe w polskich obszarach morskich.

Źródło: MW RP

________________________________________

 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Patrolowanie i strzelanie

Jednym z istotnych zadań żołnierzy Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW) w Afganistanie jest monitorowanie głównej drogi Kabul-Kandahar przebiegającej przez prowincję Ghazni oraz zapewnienie bezpieczeństwa w jej okolicach.

Pluton Zgrupowania Bojowego „Alfa” (ZBA) otrzymał zadanie zorganizowania tymczasowego posterunku kontrolnego oraz dotarcie do miejscowości Nani w celu omówienia zasad współdziałania z miejscowym posterunkiem policji ANA (ang. Afghan National Police). Dodatkowo pluton miał dokonać obserwacji na trasie Ghazni – Nani. Zanim jednak patrol dojechał do miejsca przeznaczenia, kilkakrotnie się zatrzymywał przed podejrzanymi miejscami. Z reguły były to przepusty, zakręty, wzniesienia. Żołnierze sprawdzali miejsca, gdzie mogą znajdować się improwizowane ładunki wybuchowe IED (Improvised Explosive Device). Ponadto każdy żołnierz w kolumnie pojazdów złożonych z kołowych transporterów opancerzonych typu Rosomak i MRAP miał swoje indywidualne zadanie. Między innymi było to zabezpieczenie tyłów czy niedopuszczanie żadnych pojazdów i osób na odległość mogącą stanowić potencjalne zagrożenie dla polskich żołnierzy. Uwagę patrolu zwracały wszystkie nienaturalne elementy otoczenia oraz zjawiska, które rzadko występują w danym regionie i mogą wzbudzać podejrzenie. Nieodpowiednio zaparkowane pojazdy, brak dzieci w miejscu, w którym zawsze było ich pełno, dziwne przedmioty znajdujące się w pobliżu drogi.

Tymczasowy posterunek kontrolny został zorganizowany na trasie Kabul-Kandahar tzw. Highway-1. Żołnierze sprawdzali pojazdy i ludzi pod względem posiadania niebezpiecznych narzędzi, broni czy amunicji. Oprócz tego wykonywali również specjalistyczne badania na styczność osób z materiałami wybuchowymi. Łącznie podczas trzygodzinnej akcji sprawdzono blisko 150 osób i ponad sto pojazdów. Zatrzymani kierowcy cierpliwie poddawali się zarówno kontroli osobistej, jak i sprawdzaniu przewożonych rzeczy. Zdają sobie sprawę z tego, że bezpieczeństwo w Afganistanie wymaga również takich działań ze strony Polskich Sił Zadaniowych. Dzięki temu całe przedsięwzięcie przebiegło spokojnie.

Po zakończeniu sprawdzania ludzi i różnego rodzaju środków transportu poruszających się po Highway-1 patrol dojechał do posterunku ANA w Nani. Na miejscu żołnierze plutonu ZBA i policjanci omówili zasady współdziałania na teatrze działań. Spotkanie było również okazją do wymiany poglądów, koordynacji przedsięwzięć oraz zacieśnienia współpracy.

W tym dniu żołnierze dokonali również sprawdzenia broni będącej na wyposażeniu plutonu tzw. fire test. Aby nie stwarzać zagrożenia dla okolicznej ludności, teren został odpowiednio sprawdzony i ubezpieczony. Po określeniu współrzędnych w stronę pobliskich zboczy padła pierwsza seria pocisków z moździerza, następnie załoga KTO Rosomak wykonała strzelanie z armaty 30 mm. Kilkaset strzałów oddano również z karabinu maszynowego, w miejsce gdzie padały pociski z „trzydziestki”. Kilku żołnierzy wykonało także strzelanie z karabinka szturmowego Beryl. Cały test trwał pół godziny, ale to wystarczyło, aby pluton przećwiczył wszystkie czynności niezbędne podczas prawidłowego strzelania. Były to ćwiczenia, o których nie można zapomnieć w rejonie misji, a które mają ogromne znaczenie. Wyniki będą widoczne w trakcie realnego zagrożenia.

Wystawienie tymczasowego posterunku kontrolnego połączonego z fire testem to tylko wycinek służby polskich żołnierzy podczas X zmiany. Ich aktywność w rejonie odpowiedzialności wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo mieszkańców prowincji Ghazni, ponieważ ogranicza bądź eliminuje zagrożenia ze strony rebeliantów.

Źródło: WP

________________________________________

 

niedziela, 11 grudnia 2011

W poniedziałek wznowienie rozmów ws. reformy emerytur mundurowych

W poniedziałek ma się odbyć pierwsze po wyborach spotkanie związkowo-rządowego zespołu ws. reformy systemu emerytalnego służb mundurowych. Strony zgadzają się, że system wymaga modernizacji - głównym elementem sporu jest wiek uprawniający do emerytury.

W spotkaniu w warszawskim Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" mają uczestniczyć m.in. przedstawiciele kierownictwa resortów: spraw wewnętrznych, obrony narodowej, sprawiedliwości oraz pracy i polityki społecznej a także Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Zrzesza ona związki zawodowe policjantów, strażaków, strażników granicznych, funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa.

Nad reformą mającą prowadzić m.in. do wydłużenia aktywności zawodowej służb podległych MSW i żołnierzy strony pracują od grudnia 2010 roku. Premier Donald Tusk zwracał wówczas uwagę na to, że przedstawiciele tych służb powinni pracować dłużej. Szef rządu zapewniał jednak, że reforma obejmie funkcjonariuszy nowo przyjętych do służby, a ci już pracujący nie stracą praw nabytych.

Rozmowy zespołu pod przewodnictwem ówczesnego szefa doradców premiera Michała Boniego trwały do 30 sierpnia. Zostały jednak zawieszone ze względu na toczącą się kampanię przed październikowymi wyborami parlamentarnymi.

Jak dotąd strony porozumiały się co do tego, że nowe zasady mają objąć osoby wstępujące do służby i że funkcjonariusze mają nabywać prawo do emerytury po 25 latach służby, a nie tak jak dziś - po 15 latach.

W toku prac strona rządowa zaproponowała, aby nowo wstępujący do służby nabywali uprawnienia emerytalne po przepracowaniu 25 lat i po ukończeniu 55. roku życia. Związkowcy nie zgadzają się jednak z tą propozycją. Są w stanie zaakceptować wariant - 25 lat służby i po ukończeniu 50. roku życia.

"Propozycja rządu jest niespójna. Tutaj mówimy o nabyciu pierwszych uprawnień. Dlaczego podnosić tą barierę, że pierwsze uprawnienia nabywa się w wieku 55 lat? Może należałoby się zastanowić nad rozwiązaniem 50 lat na przykład w przypadku niektórych grup zawodowych pracujących na szczególnych stanowiskach i w specjalnych warunkach?" - powiedział PAP przed poniedziałkowym spotkaniem przewodniczący NSZZ Policjantów Antoni Duda.

Wyraził nadzieję, że przedstawiciele rządu podtrzymają dotychczasowe ustalenia i wolę dialogu. "Chcemy usłyszeć jakie strona rządowa w tej chwili ma propozycje do dalszych rozmów i założeń do projektu ustawy emerytalnej służb mundurowych" - powiedział Duda.

"Teraz przede wszystkim trzeba uspokoić atmosferę. Niepotrzebnie ludzie doświadczeni odchodzą po nabyciu pierwszych uprawnień emerytalnych. Po pierwsze to jest duży koszt, a po drugie wina rządu. Jesteśmy otwarci na dialog i kompromis. Trzeba rozmawiać na argumenty" - dodał szef NSZZ Policjantów.

Pytany o to, co związkowcy zamierzają zrobić, jeśli do porozumienia nie dojdzie, Duda odparł: "Niczego nie zakładam. To byłoby niekorzystne dla obydwu stron i nie ma się co upierać. Argument jest naprawdę bardzo poważny. Reforma musi być spójna. Nie można pierwszych uprawnień emerytalnych dawać funkcjonariuszom w wielu 55 lat".

Podczas expose premier Donald Tusk zapowiedział podwyżki od lipca 2012 po ok. 300 zł (brutto) dla każdego policjanta i każdego żołnierza.

"Ta podwyżka powinna być od czerwca, a więc od momentu rozpoczęcia Euro 2012. Wszystkie pozostałe grupy, m.in. Straż Graniczna i Państwowa Straż Pożarna, będą również brały udział w zabezpieczeniu turnieju, a nie ma ich w wykazie, jeśli chodzi o podwyżkę. Te grupy również powinny być objęte podwyżką" - powiedział Duda pytany o te zapowiedzi premiera.

"Trwające prace nad zmianami w przepisach emerytalnych służb mundurowych dotyczyć będą również żołnierzy - ale tylko tych, którzy wstąpią do służby po wejściu w życie nowej ustawy. Przewiduje się również przyjęcie pozostałych zmian zaproponowanych dla innych służbach" - poinformował PAP rzecznik MON Jacek Sońta, pytany o poniedziałkowe spotkanie.

Według wiceszefa MSW Adama Rapackiego realny czas na przygotowanie projektu ustawy emerytalnej służb mundurowych to początek 2012 r. "Początek przyszłego roku to może być ten realny czas, kiedy projekt ustawy będzie gotowy, uzgodniony, skonsultowany i wdrożony" - mówił ostatnio wiceszef MSW.

18 listopada Jacek Cichocki po objęciu teki szefa MSW zapowiedział w rozmowie z PAP, że jednymi z pierwszych zagadnień, którymi będzie chciał się zająć, są m.in. kwestie dotyczące bezpieczeństwa i przyspieszenie reformy mundurówek. "Jeżeli chodzi o te plany, to +pociągniemy+ reformę już teraz, bardzo szybko, razem z wojskiem" - mówił wówczas.

Obecnie emerytura mundurowa przysługuje po 15 latach służby bez względu na wiek. Zależy od wysokości ostatniej pensji oraz dodatków i nagród rocznych. Po 15 latach służby wynosi ona 40 proc. ostatniej pensji i za każdy dodatkowy rok rośnie o 2,6 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. pensji.

Prawo do zakończenia aktywności zawodowej po 15 latach pracy mają funkcjonariusze: policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, BOR, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej.

Od lat pojawiają się głosy, że przywileje emerytalne służb mundurowych wymagają przebudowy, bo policjanci przechodząc na emeryturę po 15 latach zatrudniają się np. w firmach ochroniarskich. Ponadto krytykowano, że przywileje dotyczą zarówno funkcjonariuszy operacyjnych, np. antyterrorystów, którzy narażeni są na stres, jak i tych, którzy większość czasu pracują za biurkiem.

Źródło: PAP

________________________________________

 

 

piątek, 9 grudnia 2011

Lepiej znaleźć niż się nadziać

40 zadań bojowych, ponad 100 kg przejętych materiałów wybuchowych i blisko 500 skontrolowanych pojazdów – to tylko wycinek działań prowadzonych przez żołnierzy Zgrupowania Bojowego „Alfa” (ZBA) w minionym tygodniu.

Żołnierze ZBA wykonują zadania w północnej części prowincji Ghazni, w rejonie stolicy prowincji - miasta Ghazni.

Ghazni to także nazwa największej polskiej bazy znajdującej się na obrzeżach stolicy prowincji, w której stacjonuje m.in. Dowództwo Polskich Sił Zadaniowych. Razem z polskimi żołnierzami służbę w tej bazie pełnią także żołnierze armii amerykańskiej i afgańskiej. Jednak główne zadanie wykonuje Zgrupowanie Bojowe „Alfa”, które przede wszystkim kontroluje główną arterię komunikacyjną Afganistanu, przebiegającą przez miasto, czyli droga Kabul-Kandahar. Natomiast priorytetem działań operacyjnych „Alfy” jest poszukiwanie tzw. Weapon Cache, czyli miejsc składowania materiałów wybuchowych, środków do produkcji IED (ang. Improvised Explosive Device – Improwizowany Ładunek Wybuchowy), broni czy amunicji. W wyniku prowadzonych działań tylko w ciągu ostatniego tygodnia wykonano blisko 40 zadań bojowych, sprawdzono prawie 1300 osób, ponad 450 pojazdów i dokonano 320 badań biometrycznych.

Naszym rejonem działania jest dystrykt Ghazni. Jest to trudny teren, w którym wykonujemy patrole dzienne i nocne w celu zapewnienia swobody i ochrony mieszkańcom w czasie poruszania się po głównych szlakach komunikacyjnych, aby przeciwdziałać jakiejkolwiek aktywności rebeliantów - mówił dowódca kompanii ZBA kpt. Tomasz Zając. Ponadto w zakres obowiązków żołnierzy wchodzą też działania niekinetyczne, takie jak pomoc humanitarna. Również tutejsi medycy niejednokrotnie udzielają pomocy lokalnej ludności. Ważnym elementem jest też szkolenie afgańskich żołnierzy i policjantów, którzy z czasem przejmą odpowiedzialność za bezpieczeństwo mieszkańców dystryktu.

Żołnierze „Alfy” w ostatnim czasie przeprowadzili sześć operacji, w ramach których doskonalono współpracę z armią i policją afgańską. Polacy występowali jako mentorzy, wskazując Afgańczykom sposoby działania podczas poszukiwania broni i materiałów niebezpiecznych.

W ostatnim tygodniu dzięki działaniu ZBA wykryto beczkę z 20 kg materiałem wybuchowym, która była zakopana na poboczu drogi i przygotowana do użycia. IED zniszczono metodą wybuchową. Jednak najlepsze wyniki operacyjne osiągnęli żołnierze 4 plutonu zmotoryzowanego, którzy przejęli trzy trzydziestokilogramowe beczki z zapalnikami elektrycznymi i radiowymi. Ładunek był podłożony przy bardzo ruchliwej trasie. Każda zmiana w terenie jest dokładanie sprawdzana przez żołnierzy, których dowódca plutonu por. Paweł Baron wyznaje bardzo prostą maksymę - „Lepiej znaleźć niż się nadziać”.

* * *


Ghazni liczy ponad 140 tys. mieszkańców, głównie Hazarów i Pasztunów. Miasto było kiedyś jednym z ważniejszych ośrodków uprawy winogron, warzyw i zbóż. Dziś, dzięki specjalistom z ADT (Zespół Rozwoju Rolnictwa), PRT (Zespół Odbudowy Prowincji) i miejscowym władzom realizowane są projekty, które mają pomóc mieszkańcom wrócić nie tylko do tradycji, ale także odbudować jedno z głównych źródeł dochodu.

Ghazni zostało wybrane przez Islamską Organizację Edukacji, Nauki i Kultury (ISESCO) na Światową Stolicę Kultury Islamu w 2013 roku. Ghazni promuje Islam z czasów imperium Ghaznawidów (XI i XII w.), kiedy to było jednym z głównych centrów cywilizacyjnych. Obecnie, jednym z symboli miasta są dwie ceglane wieże (zwane „minaretami”), które upamiętniają zwycięstwa sułtanów Masuda III i Bahram Szacha.

Źródło: DPWP

________________________________________

 

piątek, 9 grudnia 2011

Zakończona współpraca

Londyn rezygnuje ze współpracy z Rosją w ramach traktatu o siłach konwencjonalnych Europie.

Londyn, najwierniejszy sojusznik Waszyngtonu, jest drugim po USA krajem NATO, który nie będzie wymieniał informacji wojskowych z Rosją na podstawie „Traktatu o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie” (CFE). O tej decyzji brytyjskiego rządu 25 listopada poinformowała PAP. Wiceminister do spraw europejskich David Lidington przypomniał, że Rosja nie wywiązuje się z przyjętych zobowiązań, oraz zapowiedział, że nie dojdzie do kolejnej wymiany danych, która tradycyjnie miała nastąpić 15 grudnia. Analitycy zastanawiają się, czy kolejnym sojusznikiem USA, który pójdzie w ślady Londynu, będzie Polska. 

Źródło: PAP

________________________________________

 

piątek, 9 grudnia 2011

10BKPanc walczy z desantem

Kilkuset żołnierzy 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) przy użyciu najważniejszych środków ogniowych brygady walczyło z desantem przeciwnika. Nowatorskie szkolenie taktyczno-ogniowe przeprowadzono 8 grudnia br. podczas szkolenia poligonowego świętoszowskich pancerniaków.

Pas taktyczny na świętoszowskim poligonie od rana grzmiał od potężnych wybuchów i wystrzałów prowadzonych przez żołnierzy w utworzonym odwodzie przeciwdesantowym brygady. Skuteczny ogień do celów powietrznych oraz zrzuconego desantu przeciwnika wspólnie prowadzili żołnierze batalionu zmechanizowanego, czołgiści z 24 batalionu ułanów, przeciwlotnicy z dywizjonu przeciwlotniczego i artylerzyści z dywizjonu artylerii samobieżnej. W przeprowadzonym po raz pierwszy tego typu szkoleniu zintegrowanym wspólnie strzelały załogi Bojowych Wozów Piechoty wraz z drużynami zmechanizowanymi, ładowniczowie czołgów Leopard 2A4, obsługi ZSU Biała i strzelcy Grom, załogi 122 mm armatohaubic 2S1 Goździk i obsługi 120 mm moździerzy. Po raz pierwszy także ładowniczowie czołgów Leopard 2A4 prowadzili ogień do celów powietrznych. Tego typu nowatorskim szkoleniem bojowym wychodzimy naprzeciw współczesnym uwarunkowaniom pola walki, a zarazem chcemy jak najefektywniej wykorzystać własny potencjał bojowy. Szkolenie pokazało bardzo dobre współdziałanie żołnierzy z różnych pododdziałów w trakcie wspólnie prowadzonej walki z przeciwnikiem. Dowódcy, prowadząc ogień, wzajemnie się wspierali w ramach specjalistycznych środków ogniowych, a wynikiem było wspólne odparcie i zniszczenie przeciwnika. To szkolenie miało również doskonalić umiejętności dowódcy grupy zadaniowej, tj. kierowania poszczególnymi elementami ugrupowania bojowego i właściwej synchronizacji zadań – powiedział generał brygady Cezary Podlasiński, dowódca 10BKPanc.

Zgodnie z wypracowaną w Centrum Kierowania Szkoleniem TOC sytuacją taktyczną na dany dzień ćwiczenia utworzono z poszczególnych elementów ugrupowania bojowego brygady odwód przeciwdesantowy /OPDes/, którego zadaniem była walka z ewentualnym desantem przeciwnika na rejon tyłowy ugrupowania bojowego brygady. Rano nad elementami ugrupowania brygady pojawiły się samoloty rozpoznawcze przeciwnika (pozorowane przez modele latające), które precyzyjnymi strzałami wyrzutni GROM zostały zniszczone przez przeciwlotników dywizjonu przeciwlotniczego. Następnie ostrzelano i zniszczono dwa śmigłowce pozorowane przez figury bojowe. To był sygnał dla dowódcy OPDes kpt. Marcina Barczyńskiego do zajęcia przez podległe mu pododdziały rubieży ogniowej do walki z desantem przeciwnika. Precyzyjnie postawione zadania, wybrane rubieże do walki z desantem i przede wszystkim elastyczność w podejmowaniu decyzji przez Dowódcę OPDes gwarantują osiągnięcie sukcesu i zabezpieczenie rejonu tyłowego brygady oraz niwelują zagrożenie swobody działania – powiedział ppłk dypl. Wiesław Knap, szef szkolenia 10BKPanc. Jako pierwsi otworzyli ogień czołgiści z 8 kompanii czołgów dowodzonej przez kpt. Arkadiusza Czajkowskiego. Ładowniczowie czołgów Leopard2A4, wykorzystując przeciwlotnicze karabiny maszynowe MG3, prowadzili ogień do desantu przeciwnika.

Siła ognia karabinów przeciwlotniczych siała spustoszenie, lecz część desantu lądowała na ziemi i tu rozpoczęli działanie żołnierze kompanii wsparcia batalionu zmechanizowanego dowodzonej przez por. Adama Andryszczaka oraz 3 kompanii zmechanizowanej dowodzonej przez por. Waldemara Smętka. Pododdziały bardzo dobrze wykonały zadania ogniowe i zmusiły desant przeciwnika do wycofania. Próby wsparcia desantu przez śmigłowce zostały uniemożliwione przez celny ogień przeciwlotniczy obsług ZSU Biała. Po wprowadzeniu sytuacji o wycofaniu desantu z miejsca lądowania natychmiast został wezwany ogień artylerii. Huk wystrzałów ze 122 mm armatohaubic 2S1 Goździk rozstrzygnął wynik walki. Swoboda manewru w tyłowej strefie została utrzymana.

Żołnierze 10 Brygady Kawalerii Pancernej z sukcesem zrealizowali jedne z najważniejszych zajęć w trakcie tegorocznego szkolenia poligonowego brygady. Tego typu szkolenie dla świętoszowskich pancerniaków było również znakomitą formą przygotowania poszczególnych elementów ugrupowania bojowego brygady do udziału w przyszłorocznym ćwiczeniu taktycznym Czarnej Dywizji BORSUK12.

Źródło:SG WP

________________________________________

 

piątek, 9 grudnia 2011

OGNIA!

Czołgi rwąc ziemię, szybko jechały równoległymi polnymi drogami. Zatrzymały się i nagle powietrzem wstrząsnął jednoczesny wystrzał z armat kalibru 125 mm. Cele na odległości 1500 metrów zostały trafione pierwszymi pociskami.

 

Na strzelnicy czołgowej Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych im. Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego w Biedrusku wykładowcy i instruktorzy szkolenia ogniowego doskonalili swoje umiejętności.

Ponad dwudziestu szkoleniowców Cyklu Szkolenia Ogniowego Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych przyjechało na strzelnicę czołgową. Wykładowcy i instruktorzy, którzy na co dzień szkolą żołnierzy w bojowych strzelaninach z czołgów i BWP, dziś wystąpiło w roli słuchaczy i osobiście wykonywało strzelania.

Kierownik Cyklu Szkolenia Ogniowego mjr Robert Soszyński osobiście prowadził i nadzorował strzelania z podległymi żołnierzami.

Strzelanie to nie jest jazda na rowerze. Raz opanowane umiejętności nie pozostają w pamięci na zawsze. Żołnierze zajmujący miejsca w przedziałach bojowych nie mogą pozwolić sobie na brak wiedzy i rutynę. Wie o tym każdy, kto zna możliwości bojowe i siłę ognia sprzętu pancernego.

Zajęcia dla kadry dydaktycznej cykli szkoleniowych poznańskiego Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych odbywają się regularnie i są zgodne z maksymą „od najlepszych dla najlepszych”. W Centrum szkolą i przekazują wiedzę najlepsi wykładowcy i instruktorzy, a żołnierze kończący wojskowe kursy w stolicy Wielkopolski zawsze są mistrzami w swoich specjalnościach.

W czasie grudniowego strzelania, żołnierze doskonalili prowadzenie ognia z czołgów PT-91, twardych i bojowych wozów piechoty BWP-1 podczas przystanków i w ruchu do celów ukazujących się, budowę i użytkowanie uzbrojenia pokładowego oraz znajomość teorii, zasad i techniki strzelania.

Załogi wykonały strzelanie na 5 i mogą być tylko wzorem do naśladowania dla kolejnych pokoleń załóg pancernych i zmechanizowanych.

Źródło:SG WP

________________________________________

 

 

czwartek, 8 grudnia 2011

Sułtan Brunei kupił polskie śmigłowce

Sułtan Brunei, kupi 12 śmigłowców S-70i Black Hawk, wyprodukowanych w PZL Mielec. Firma Sikorsky Aircraft podpisała kontrakt z Ministerstwem Obrony azjatyckiego państwa na dostawę maszyn.

Umowa obejmuje również zapewnienie części zamiennych, szkoleń oraz wyposażenia obsługi naziemnej. Resort obrony Brunei nie wyklucza zakupu kolejnych dziesięciu helikopterów. Ważnym elementem umowy jest zlokalizowanie przez firmę Sikorsky jednego z symulatorów helikoptera S-70i w regionie Azji Południowo-Wschodniej.

Umożliwi to pilotom z Brunei rozpoczęcie szkoleń jeszcze przed dostawą pierwszej z zamówionych maszyn, co zaplanowano na początek 2013 roku. PZL Mielec, największy polski producent samolotów od 2007 roku należy do United Technologies/Sikorsky Aircraft Corporation.

Dzięki temu w Mielcu rozpoczęto produkcję śmigłowców Black Hawk, które wykorzystywane są w ponad 20 krajach świata m.in. przez armię Stanów Zjednoczonych. Firma Sikorsky zamierza wystartować w przetargu na dostawe śmigłowców dla polskiego wojska.

Źródło: PAP

________________________________________

 

środa, 7 grudnia 2011

Tajemnicza dymisja kapitana z ABW - ważnej postaci w Agencji. Po aferze w MSWiA

Kpt. Piotr Durbajło, wiceszef departamentu bezpieczeństwa teleinformatycznego i doradca szefa ABW, został odwołany ze stanowiska - podaje "Gazeta Wyborcza". Źródła "Gazety" podają, że kapitan mógł mieć związek z aferą przy przetargach informatycznych w MSWiA - blisko współpracował z Andrzejem M.

"ABW nie odnosi się do spraw kadrowych" - odpisała nam rzeczniczka ABW ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, gdy "Gazeta" zapytała, czy Durbajło dalej pełni kierowniczą funkcję przy nadzorze nad bezpieczeństwem informatycznym kraju.

Ta wstrzemięźliwość jest zastanawiająca - kapitan do niedawna był jedną z twarzy ABW. Należał do nielicznej grupy funkcjonariuszy Agencji występujących publicznie. Jako wiceszef DBTI pokazywał się w mediach i na konferencjach naukowych. Był też doradcą ds. teleinformatycznych szefa ABW gen. Krzysztofa Bondaryka.

Według źródeł "Gazety" w CBA i Prokuraturze Generalnej kapitan został odwołany po zatrzymaniu w październiku Andrzeja M., do 2010 r. dyrektora Centrum Projektów Teleinformatycznych MSWiA - prokuratura zarzuca mu korupcję przy przetargach na sprzęt i oprogramowanie instytucji podlegających resortowi.

Źródło: PAP

________________________________________

 

środa, 7 grudnia 2011

POLEMIKA

W dzienniku „Rzeczpospolita” nr 276 z 28 listopada 2011 roku na stronie B6 został opublikowany artykuł autorstwa redaktora Zbigniewa Lentowicza pt. „Czy drogą korwetę zastąpią patrolowce”. Zawarte w artykule informacje dotyczą między innymi ewentualności zastąpienia budowanej korwety wielozadaniowej typu „Gawron” okrętem patrolowym. W związku z powyższym przedstawiam polemikę do powyższego artykułu uzasadniającą konieczność posiadania przez polską Marynarkę Wojenną okrętów typu korweta wielozadaniowa.

POLEMIKA
do artykułu pt. „Czy drogą korwetę zastąpią patrolowce”

Ze „Strategii Obronności Rzeczpospolitej Polskiej” wynika, iż podstawowym zadaniem Marynarki Wojennej jest „obrona i utrzymanie morskich linii komunikacyjnych państwa podczas kryzysu i wojny oraz niedopuszczenie do blokady morskiej kraju”. Realizacja tego zadania nie obejmuje tylko strefy przybrzeżnej oraz Wyłącznej Strefy Ekonomicznej. Potrzebna jest także obecność na tych wszystkich akwenach, gdzie wymagać będzie tego interes naszego kraju oraz wypełnianie zobowiązań sojuszniczych. W „Strategii …” znajduje się także zapis, że „… Marynarka Wojenna dysponować będzie jednostkami zapewniającymi aktywny udział w projekcji sił połączonych NATO i UE”. Budowa korwety wielozadaniowej „Gawron” jest zatem całkowicie zbieżna z założeniami cytowanej powyżej „Strategii…”.

Redaktor Zbigniew Lentowicz w swoim artykule prezentuje alternatywę zastąpienia korwet wielozadaniowych okrętami patrolowymi. Dodatkowo, podawana w artykule kwota 200 milionów złotych na zakup takiego w pełni wyposażonego patrolowca sugeruje, że byłby to okręt dysponujący tylko podstawowym uzbrojeniem artyleryjskim, mogący działać jedynie w strefie przybrzeżnej oraz w Wyłącznej Strefie Ekonomicznej w ograniczonym zakresie. W przypadku kryzysu bądź konfliktu okręty patrolowe nie będą w stanie skutecznie wykrywać, przeciwdziałać, a tym bardziej zwalczać zagrożenia płynące zarówno z powietrza, z powierzchni morza, jak i spod wody. Nie byłyby w stanie także zapobiec potencjalnej blokadzie morskiej państwa odcinającej nas od najważniejszych źródeł zaopatrywania.

Korweta wielozadaniowa posiada natomiast silny potencjał do skutecznej obrony szlaków komunikacyjnych, osłony i ochrony transportu morskiego (surowce strategiczne, towary wymiany handlowej, wsparcie logistyczne, pomoc humanitarna itd.), utrzymania bezpieczeństwa i monitoringu żeglugi, wykrywania, śledzenia i niszczenia okrętów podwodnych i nawodnych, obrony przeciwlotniczej, walki radioelektronicznej, rozpoznania, a także zwalczania terroryzmu i piractwa na morzu. Korweta wielozadaniowa „Gawron” dzięki zastosowaniu technologii „stealth” będzie trudno wykrywalna dla radarów, a siłownia oparta na turbinach zapewni jej dużą prędkość i manewrowość. „Gawron” będzie dysponował również dużą mocą siłowni i autonomicznością. Ponadto, po decyzji o rezygnacji z remontu fregat rakietowych typu „Oliver Hazard Perry” oraz okrętów rakietowych projektu 1241RE, Marynarka Wojenna bez korwet wielozadaniowych nie będzie posiadała zdolności do realizacji zadań wynikających z przytaczanej wcześniej „Strategii Obronności RP”. Oznaczałoby to, że nie zapewni bezpieczeństwa dla prawidłowego funkcjonowania polskiej gospodarki morskiej, nie mówiąc już w ogóle o działaniach na rzecz bezpieczeństwa międzynarodowego w ramach NATO i UE, którego beneficjentem jest także nasz kraj.

Autor artykułu podaje również, że niektóre państwa, np. Dania, już wybrały „oszczędniejszą” drogę i budują dla swojej floty okręty patrolowe. Jednakże autor nie dodał, że wspomniana w artykule Dania posiada również 4 fregaty typu „Thetis” (3500 ton każda), a 3 kolejne fregaty typu „Iver Huitfeldt” (ponad 6500 ton każda) są w trakcie budowy (w tym jedna już ukończona przechodzi próby morskie). W tym miejscu należy zaznaczyć, że decyzja o budowie tych ostatnich została podjęta przez rząd duński w wyniku strat finansowych jednej z największych firm spedycyjnych spowodowanych piractwem na morzu. W skład królewskiej Marynarki Wojennej Danii wchodzą również 2 duże okręty wsparcia bojowego typu „Absalon” o wyporności ponad 6500 ton. Wyżej wymienione jednostki są wszechstronnie wyposażone i uzbrojone, w tym np.: w rakiety przeciwokrętowe i przeciwlotnicze, wyrzutnie torped, silne uzbrojenie artyleryjskie, a dodatkowo na ich pokładach bazują śmigłowce lotnictwa morskiego. Przykład Danii jednoznacznie dowodzi zatem, że okręty patrolowe mogą stanowić uzupełnienie potencjału bojowego floty, a ich budowa jest zasadna w przypadku posiadania okrętów klasy korweta bądź fregata.

W warunkach polskich, budowa korwety wielozadaniowej „Gawron”, w zakładanej konfiguracji wyposażenia i uzbrojenia jest zatem najlepszym, zbalansowanym rozwiązaniem odpowiadającym założeniom operacyjnym w szerokim spektrum zadań. Nie ma tu mowy o „mocarstwowym gawronie” tak jak zostało to określone w publikacji. Jej koszt, od samego początku budowy, był i nadal jest porównywalny z podobnymi jednostkami produkowanymi w innych krajach. Po wprowadzeniu do służby „Gawron” będzie z całą pewnością w zdecydowanej czołówce okrętów tej klasy. Budowa takiej właśnie jednostki w Polsce to także pozyskanie nowych technologii oraz wieloletnia perspektywa serwisowania w kraju.

Wobec powyższego, rozważanie ewentualności zastąpienia korwety wielozadaniowej okrętem patrolowym jest całkowicie bezzasadne.

kmdr por. Bartosz Zajda

Źródło: MW RP

________________________________________

 

wtorek, 6 grudnia 2011

Egzaminy w szkole generałów

6 grudnia br. w Wyższej Szkole Ofierskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu przeprowadzono egzaminy wstępne do Studium Oficerskiego.

W tym roku w ramach trwającego osiem i pół miesiąca studium przewidziano 15 miejsc w korpusach: sprawiedliwości i obsługi prawnej, finansowego oraz wychowawczego.

Jedną z chętnych do związania swojej przyszłości z wojskiem jest Izabela Okonek z Grudziądza. Jako podstawowy czynnik zostania żołnierzem zawodowym absolwentka prawa wskazuje na możliwość rozwoju.Chcę też zrobić ukłon w kierunku swojej matki, dla której zawód wojskowego był niezrealizowanym marzeniem - dodaje Izabela.  

Pierwszy etap kwalifikacji odbywa się poza uczelnią. Jest on realizowany przez wojskowe komisje lekarskie i wojskowe pracownie psychologiczne, które określają zdolność fizyczną i psychiczną kandydatów do zawodowej służby wojskowej.

Do egzaminów w uczelni przystąpiło 60 osób, uprzednio zakwalifikowanych przez Departament Kadr Ministerstwa Obrony Narodowej. W tej grupie znajdowało się 15 pań - informuje sekretarz komisji rekrutacyjnej podpułkownik Krzysztof Grabowski.

W dniu egzaminów każda z osób musiała wykazać się odpowiednim poziomem znajomości języka angielskiego oraz sprawnością fizyczną. Sprawdzian sprawności fizycznej obejmował 3 konkurencje. Mężczyźni musieli zmierzyć się z biegiem na dystansie 1000 metrów, biegiem wahadłowym 10x10 metrów oraz podciąganiem (siłowym) na drążku wysokim. Kobiety pokonywały dystans 800 metrów, biegały zygzakiem po „kopercie”, a także uginały ramiona w podporze, leżąc przodem na ławeczce gimnastycznej.

W WSOWL obecni byli również przedstawiciele gestorów poszczególnych korpusów i grup osobowych, którzy uczestniczyli w ostatnim etapie egzaminów, jakim były rozmowy kwalifikacyjne.

Źródło:DPWL

________________________________________

 

niedziela, 4 grudnia 2011

Niemcy: wydobyto z Renu wielką bombę, ewakuowani wracają do domów

Niemieccy saperzy rozbroili dzisiaj bombę o wadze 1,8 tony, która utkwiła na dnie Renu w Koblencji. 45 tys. osób ewakuowanych ze względów bezpieczeństwa z zagrożonego rejonu w promieniu 2 km powraca do domów.

Powracają także ewakuowani w sobotę do ośrodków sportowych: mieszkańcy siedmiu domów opieki społecznej, pacjenci dwóch szpitali i więźniowie zakładu karnego.

Bomba znaleziona w Renie w ub. tygodniu była jednym z największych odkrytych niewybuchów z czasów II wojny światowej. Znaleziono go na dnie Renu dzięki temu, że w ostatnich dniach wody rzeki znacznie opadły.

Wokół bomby ułożono 350 worków z piaskiem i zdetonowano ją, ponieważ jej wydobycie z dna rzeki i przewiezienie na poligon eksperci uznali za zbyt niebezpieczne.

Agencje Reutersa podaje, że bomba pozostała na dnie Renu po jednym z alianckich nalotów, które były odpowiedzią na przeprowadzane przez nazistowskie lotnictwo bombardowania celów w Polsce, a następnie w Londynie.

Lotnictwo sojusznicze - przypomina agencja - zrzuciło na Niemcy ogółem 1,9 miliona ton bomb, głównie w celu zniszczenia niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Zginęło przy tym pół miliona Niemców.

Koblencja, położona nad Renem i Mozelą, była celem sojuszniczych nalotów głównie w końcowej fazie wojny - w latach 1944 i 1945. Większa część domów w mieście legła w gruzach.

Źródło: PAP

________________________________________

 

niedziela, 4 grudnia 2011

19-latek staranował wozy policji i straży miejskiej

Podwójnego pecha miał19-letni mieszkaniec Brzezin (Łódzkie), który w niedzielę, w centrum Łodzi, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Staranował zarówno radiowóz policji, jak i straży miejskiej.

Oba radiowozy zostały uszkodzone. Sprawca kolizji i jeden policjant zostali przewiezieni do szpitala.

Jak relacjonował Radosław Gwis z łódzkiej policji, kierujący Ibizą 19-latek, jadąc ulicą Sienkiewicza, nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej i wjechał na skrzyżowanie z ulicą Nawrot po zapaleniu się czerwonego światła. W tym czasie z dwóch równoległych pasów ulicy Nawrot ruszyły oznakowane radiowozy: policyjny i straży miejskiej. Rozpędzony seat uderzył w prawy bok policyjnego fiata Ducato, który wpadł bokiem na fiata Doblo straży miejskiej.

Dwóm strażnikom miejskim, którzy jechali radiowozem, nic się nie stało, natomiast 29-letni policjant oraz sprawca wypadku zostali przewiezieni na badania do szpitala im. Barlickiego w Łodzi.

Źródło: PAP

________________________________________

 

piątek, 2 grudnia 2011

Sukces polskich "specjalsów" w Afganistanie

Żołnierze z polskich oddziałów specjalnych zatrzymali przywódcę jednej z najbardziej poszukiwanych grup rebeliantów w Afganistanie. W ręce "specjalsów" wpadł Mohammad Omar. Odpowiada on za organizację wielu ataków na Polskie Siły Zadaniowe w dystrykcie Giro w prowincji Ghazni.

Polscy żołnierze i afgańskie siły bezpieczeństwa dokonali zatrzymania Omara w jego własnym domu, przywódca rebeliantów nie stawiał oporu w trakcie zatrzymania.

Mężczyzna w domu pojawiał się rzadko, a jeśli już tam bywał, to tylko na chwilę. Obserwujący dom Omara żołnierze, gdy tylko zobaczyli go w mieszkaniu, przekazali sygnał afgańskim służbom bezpieczeństwa, a polscy komandosi ruszyli do akcji. Z naszych informacji wynika, że na miejscu byli żołnierze z jednostki specjalnej GROM.

Według służb specjalnych Mohammad Omar nadzorował blisko 20-osobową grupę, która jest odpowiedzialna za większość ataków na polskich żołnierzy stacjonujących w dystrykcie Giro. Przy okazji akcji zlikwidowano też magazyn talibów, gdzie znajdowało się 40 sztuk amunicji artyleryjskiej, w tym rakiety 122 mm, granaty moździerzowe oraz granaty do działa bezodrzutowego. Wszystko prawdopodobnie miało być wykorzystane do ostrzału głównej bazy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Ghazni.

Źródło: IAR

________________________________________

 

piątek, 2 grudnia 2011

Bomba przy torze wodnym

Dzisiaj (piątek, 2 grudnia) siły Marynarki Wojennej z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża przeprowadziły akcję zniszczenia bomby głębinowej z II wojny światowej. Bomba zalegała przy torze podejściowym do portu Świnoujście.

To kolejna taka operacja przeprowadzona w ostatnim czasie przez Marynarkę Wojenną. Wczoraj siły MW zneutralizowały dwa niebezpieczne obiekty z rejonu budowy gazoportu w Świnoujściu.

Bomba głębinowa typu DM-11 zalegała na głębokości około 9 metrów w rejonie toru podejściowego świnoujskiego portu, w odległości około 300 m od falochronu wschodniego. Bomba pochodziła z okresu II wojny światowej. Zawierała ok. 100 kg materiału wybuchowego.

Operacja rozpoczęła się ok. godziny 9:00. Do akcji skierowano trałowiec ORP „JAMNO” oraz grupę nurków minerów z 12. Dywizjonu Trałowców 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. W rejonie wykrycia obiektu nurkowie minerzy zeszli pod wodę. Po zlokalizowaniu bomby zamontowali na jej korpusie ładunki wybuchowe. Detonacja ładunków odbyła się z powierzchni wody. Nurkowie minerzy po detonacji przeprowadzili rekonesans w celu potwierdzenia, czy obiekt został ostatecznie zneutralizowany. W wyniku podwodnej wizji lokalnej potwierdzono zniszczenie bomby.

Akcja trwała od godziny 09:00 do godziny 11:30. Działania Marynarki Wojennej przeprowadzono we współpracy z Urzędem Morskim w Szczecinie, Kapitanatem Portu w Świnoujściu, Strażą Graniczną oraz Policją.

Dzisiejszą akcją, podobnie jak wczorajszą na Zatoce Pomorskiej, dowodził kmdr por. Andrzej WOJTKOWIAK, dowódca 12. Dywizjonu Trałowców.

Źródło: MW RP

________________________________________

 

piątek, 2 grudnia 2011

Olbrzymie środki dla Pentagonu - 660 mld dol.

Amerykański Senat zatwierdził przyszłoroczny budżet Pentagonu w wysokości ponad 660 miliardów dolarów. Dokument zawiera kontrowersyjne zapisy dotyczące traktowania więźniów podejrzanych o terroryzm.

Zatwierdzony przez amerykański Senat budżet Pentagonu przewiduje, że przyszłoroczne wydatki USA na obronność będą niższe od tegorocznych o 43 miliardy dolarów. Oszczędności będą pochodzić z likwidacji niektórych programów produkcji uzbrojenia oraz wycofywania amerykańskich sił z Iraku i Afganistanu.

Mimo redukcji, budżet obronny USA będzie ponad pięciokrotnie większy niż Chin, ponad dziesięciokrotnie większy niż Rosji, Wielkiej Brytanii i Francji.

Do ustawy budżetowej Senat dołączył przepisy, według których członkowie al-Kaidy i innych organizacji terrorystycznych będą przetrzymywani przez wojsko, na przykład w więzieniu Guantanamo. W ten sposób będą oni mieć ograniczone prawo do obrony. Więźniowie ci będą też mogli być przetrzymywani bezterminowo bez procesu.

Przepisom zwiększającym rolę wojska w walce z terroryzmem sprzeciwiali się szefowie Pentagonu i FBI. Prezydent Barack Obama groził, że zawetuje ustawę. Biały Dom wciąż liczy na to, że w dalszej części procesu legislacyjnego kontrowersyjne przepisy zostaną złagodzone.

Senat USA zatwierdził również nowe sankcje wobec Iranu, które uderzają w przemysł naftowy tego kraju. Ich wprowadzenie musi jednak zatwierdzić Biały Dom. Sankcje zostały zatwierdzone przez Senat USA stosunkiem głosów 100 do 0.

Źródło: IAR

________________________________________

 

czwartek, 1 grudnia 2011

Święto Artylerii upłynęło pod znakiem dumy z nowej haubicy Krab.

Mając kolejny świetny w skali światowej produkt  olskich inżynierów mamy nadzieję, że ministerstwo spraw zagranicznych zajmie się - np. przez zajętych od 20 lat "okopywaniem się na pozycjach" i "trzymaniem się stołków" radców handlowych) promocją polskich produktów eksportowych.

Jest to w pełni polski produkt, oparty na naszej myśli technicznej, naszej wiedzy i doświadczeniach, na polskim przemyśle zbrojeniowym, od swożni gąsienic po wyspecjalizowaną optoelektronikę (tak, również opracowaną w Polsce!).

Nie wiemy, czego życzy się Artylerzystom, więc załoga "Białej Broni" pozostanie przy życzeniu samych dziesiątek!

www.wojskowe.eu

________________________________________

 

czwartek, 1 grudnia 2011

Superbroń dla polskiej armii

Bumar ma trzy lata na skonstruowanie nowej superbroni dla polskiej armii. Holding zbrojeniowy ma zaprojektować precyzyjną amunicję, modułową broń strzelecką, bezzałogowe wieże bojowe i radary. Na zrealizowanie zadania dostał od rządu zaliczkę: 378 mln zł - pisze "Rzeczpospolita".

Spółki z Grupy Bumar mają zaoferować armii precyzyjną amunicję artyleryjską dużych kalibrów 120 i 155 mm, która będzie trafiać w cel z dokładnością do 1 metra. Jednocześnie będą pracować nad bezzałogową wieżą bojową z działem 30 mm do transporterów opancerzonych.

Od podstaw zostanie zbudowany symulator Rosomaka. Dokończone mają zostać również prace nad systemem broni modułowej MSBS. Bumar chce też skonstruować nowe radary bliskiego i średniego zasięgu do namierzania samolotów bezpilotowych dla Przeciwlotniczej Tarczy Polski.

Źródło: rp.pl

________________________________________

 

czwartek, 1 grudnia 2011

Śmigłowiec szturmowy zablokował przejazd!
 Kierowca ukarany mandatem

Ciężki śmigłowiec szturmowy Mi-24 Hind przewożony do Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 SA w Łodzi lawetą, zablokował przejazd pod wiaduktem kolejowym na ul. Łęczyckiej w Zgierzu.

– Na pomoc wyjechał radiowóz policji drogowej – mówi nadkomisarz Liliana Garczyńska. – Funkcjonariusze pomogli kierowcy wycofać lawetę z wielkogabarytowym ładunkiem i odblokować ruch. Okazało się, że helikopter za bardzo wystaje w pionie. Tymczasem pod wiaduktem mieszczą się tylko pojazdy o maksymalnej wysokości 3,60 metra. Ponieważ istniało ryzyko uszkodzenia konstrukcji, kierowca został ukarany mandatem.


Mimo problemów holownik dojechał do celu. Ostatnio ten helikopter osłaniał polskie konwoje wojskowe w Afganistanie.


Źródło: Express Ilustrowany

________________________________________

 

czwartek, 1 grudnia 2011

Znaleziono niewybuchy w pobliżu budowy gazoportu

Dwa niewybuchy z okresu II wojny światowej wydobyli w czwartek saperzy Marynarki Wojennej w pobliżu budowanego gazoportu w Świnoujściu - poinformował oficer prasowy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kpt. mar. Jacek Kwiatkowski.

Najpierw saperzy wydobyli pocisk artyleryjski kalibru 210 mm. Niewybuch przekazano jednostce z Dziwnowa, zostanie zniszczony na poligonie. Saperzy wydobyli też angielską, lotniczą minę morską Mark IV. Została ona odholowana na platformie w głąb morza, gdzie opuszczono ją na dno. Tam saperzy zniszczyli niewybuch, detonując przymocowane do niego wcześniej ładunki wybuchowe.

Ok. 300 metrów od falochronu wschodniego portu Świnoujście zlokalizowano też trzeci niewybuch - bombę głębinową DM-11. Będzie zneutralizowana, gdy poprawią się warunki atmosferyczne.

Marynarka Wojenna przeprowadziła akcję we współpracy z Urzędem Morskim w Szczecinie, Kapitanatem Portu w Świnoujściu, Strażą Graniczną, policją oraz służbami niemieckimi. W akcji wzięli udział saperzy, trałowiec ORP „JAMNO”, grupa nurków–minerów oraz dwie jednostki pomocnicze.

Okręty obrony przeciwminowej Marynarki Wojennej oraz grupy nurków-minerów MW są wyspecjalizowani w poszukiwaniu, wykrywaniu i niszczeniu niebezpiecznych obiektów zalegających w morzu. Nurkowie oraz saperzy MW interweniują też w strefie brzegowej, a nawet w głębi lądu. Rocznie jest ponad 100 takich interwencji.

Siły przeciwminowe Marynarki Wojennej uczestniczą także w działaniach międzynarodowych, m.in. w likwidacji obiektów z II wojny światowej zalegających u wybrzeży Litwy, Łotwy i Estonii w ramach operacji "Open Spirit"; działają też w ramach elitarnych sił obrony przeciwminowej NATO.

Źródło: PAP

________________________________________

 

czwartek, 1 grudnia 2011

Rosja grozi rozmieszczeniem broni jądrowej u granicy Polski

Prezydent Dmitrij Miedwiediew ostrzegł, że jeśli w ciągu 8-10 lat nie będzie porozumienia w sprawie tarczy antyrakietowej w Europie, to Rosja ulokuje ofensywne siły jądrowe na swoich rubieżach, w tym w obwodzie kaliningradzkim.

Prezydent wystąpił z tym ostrzeżeniem na spotkaniu z wyborcami w Moskwie. Uczestniczył w nim też premier Władimir Putin, który 7 maja 2012 roku zastąpi Miedwiediewa na urzędzie prezydenta.

- Jeśli nasi partnerzy w ciągu najbliższych 8-10 lat nie zdołają porozumieć się z nami co do niektórych parametrów, to przyjdzie nam poczynić cały szereg wymuszonych kroków. Nasza odpowiedź na europejski system obrony przeciwrakietowej też będzie mieć charakter etapowy - oświadczył Miedwiediew.

Prezydent przypomniał, że w środę pod Kaliningradem uruchomiona została już nowa stacja radiolokacyjna, która będzie częścią systemu ostrzegania przed atakiem rakietowym. - To był pierwszy etap - zaznaczył.

- Bardzo bym nie chciał, aby pod koniec tej dekady którykolwiek z przywódców Federacji Rosyjskiej musiał podjąć decyzję - już ostateczną - o rozmieszczeniu ofensywnych sił jądrowych na różnych rubieżach naszej ojczyzny - tak w Kaliningradzie, jak i na południu, a także w niektórych innych regionach - powiedział Miedwiediew.

Gospodarz Kremla podkreślił, że czas na porozumienie z USA w sprawie tarczy antyrakietowej w Europie jeszcze jest. Miedwiediew oznajmił również, że jego wypowiedzi na temat obrony przeciwrakietowej nie mają przedwyborczego charakteru. W niedzielę w Rosji odbędą się wybory parlamentarne, a 4 marca 2012 roku - prezydenckie.

W zeszłą środę rosyjski prezydent zagroził, że w wypadku niekorzystnego dla Rosji rozwoju sytuacji z budową tarczy antyrakietowej USA w Europie odstąpi ona od dalszych kroków w sferze rozbrojenia i kontroli zbrojeń. Z tym ultimatum wystąpił w specjalnym orędziu, wygłoszonym przed kamerami państwowych stacji telewizyjnych.

Prezydent poinformował wówczas, że w odpowiedzi na budowę tarczy USA w Europie wydał Ministerstwu Obrony polecenie natychmiastowego wprowadzenia do służby radaru pod Kaliningradem. Podał też, że w ramach budowy systemu obrony powietrznej i kosmicznej Rosji w pierwszej kolejności wzmocniona zostanie osłona obiektów jej strategicznych sił jądrowych.

Przywódca Rosji przekazał wtedy również, iż wchodzące do służby strategiczne rakiety balistyczne będą wyposażane w nowoczesne systemy do pokonywania tarczy antyrakietowej, a także w efektywne bloki bojowe. Zakomunikował ponadto, że przed Siłami Zbrojnymi FR postawił zadanie opracowania planów pozwalających w razie potrzeby na zniszczenie środków informacyjnych i dowódczych systemu instalowanego przez Stany Zjednoczone w Europie.

Prezydent oznajmił, że jeżeli wymienione kroki "okażą się niewystarczające, Federacja Rosyjska rozmieści na zachodzie i południu kraju nowoczesne systemy uderzeniowe, pozwalające na niszczenie elementów tarczy antyrakietowej USA w Europie".

Miedwiediew sprecyzował, iż jednym z takich kroków będzie ulokowanie rakiet Iskander w sąsiadującym z Polską obwodzie kaliningradzkim. Te lądowe pociski balistyczne na mobilnej platformie samochodowej w wersji dla armii rosyjskiej mają zasięg od 380 do 500 km. Iskandery mogą też przenosić ładunki nuklearne.

Także wówczas gospodarz Kremla podkreślił, że Moskwa i Waszyngton mają jeszcze czas na osiągnięcie porozumienia w sprawie obrony przeciwrakietowej, jeśli uwzględnione zostaną interesy bezpieczeństwa Rosji.

Uruchomiona w środę stacja radiolokacyjna w regionie kaliningradzkim to radar nowej generacji typu Woroneż-DM. Jego zasięg wynosi 4,5 tys. kilometrów. Może jednak być zwiększony do 6 tys. kilometrów. W odróżnieniu od starych stacji - Dniepr, Dariał i Wołga - Woroneż-DM jest w stanie wykrywać i monitorować nie tylko rakiety strategiczne, ale także rakiety operacyjno-taktyczne i pociski manewrujące.

Źródło: PAP