| Aktualności - listopad 2011 |
|
|
|
Wiadomości, "niusy", ciekawostki, aktualności - różne, różniste... |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Przedstawiamy Wam ŻOŁNĘ - ciętego i dowcipnego komentatora bieżących wydarzeń. | |
wtorek, 29 listopada 2011Bandycki wybryk komandosa z Krakowa36-letni oficer Dowództwa Wojsk Specjalnych (DWS) w Krakowie był wśród osób, które na początku listopada siłą odebrały ojcu półtoraroczne dziecko – donosi "Dziennik Polski".- Mężczyźni zamaskowani byli kominiarkami, używali m.in. gazu łzawiącego, którym obezwładnili 22-letniego mężczyznę i jego 49-letniego ojca. Później pobili ich; na rękach starszego zatrzasnęli kajdanki. Matka zabrała dziecko, wszyscy oddalili się w nieznanym kierunku – relacjonuje Joanna Kopeć z zamojskiej policji. Ojciec nie chciał oddać matce malucha, bo twierdził, że od kilku miesięcy nie interesowała się losem dziecka.Według dziennika wśród uczestników zajścia był mundurowy w stopniu podpułkownika. Wszystkich zatrzymano dzień później w Lublinie, a śledczy postawili im zarzuty pobicia, uszkodzenia mienia i zmuszania do określonego zachowania. - Wszystkie osoby zostały aresztowane, ale 36-letni mieszkaniec Krakowa złożył zażalenie na tę decyzję i wyszedł na wolność, a sprawę ponownie rozpatrzy sąd – mówi Ewa Pizun z prokuratury rejonowej w Zamościu. Nie wiadomo na jakim stanowisku mężczyzna służy w DWS – to tajemnica. Po aresztowaniu został zawieszony w obowiązkach służbowych, ale kiedy sąd uchylił areszt – wrócił do pracy. Ostateczna decyzja co do dalszych losów oficera zapadnie jeśli zostanie prawomocnie skazany przez sąd. DWS odpowiada za dowodzenie, szkolenie i przygotowywanie do działań bojowych podległych jednostek specjalnych, m.in. GROM-u, Formozy.
| |
wtorek, 29 listopada 201140 awansów za RosomakiCzterdziestu żołnierzy rezerwy – pracowników Wojskowych Zakładów Mechanicznych SA – awansowało 11 listopada na wyższe stopnie wojskowe.
24 listopada w siedzibie firmy w Siemianowicach Śląskich awanse odebrali: oficer, pięciu podoficerów i 34 szeregowych. Przy okazji dwaj rezerwiści misjonarze dostali Gwiazdy Konga. Akty mianowania wręczał w imieniu ministra szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach pułkownik Krzysztof Radwan w obecności szefów komend uzupełnień z Chorzowa, Będzina i Katowic, którym podlegają wyróżnieni rezerwiści.
| |
wtorek, 29 listopada 2011Artyleryjska nawałaTrening kierowania ogniem połączony ze strzelaniem amunicją bojową był sprawdzianem wyszkolenia żołnierzy, w tym szeregowych zawodowych, którzy w 2011 roku rozpoczęli w pułku zawodową służbę wojskową.
W aspekcie taktyczno-operacyjnym trening był zwieńczeniem przedsięwzięć realizowanych przez sztab pułku w bieżącym roku. Natomiast dla pododdziałów 3 dywizjonu artylerii rakietowej, dowodzonego przez majora Piotra Kobyłeckiego, był praktycznym sprawdzianem umiejętności żołnierzy, którzy po zmianach organizacyjno-etatowych bolesławieckiej jednostki działali na nowych stanowiskach służbowych. Dodatkowo dla szeregowych zawodowych, którzy w 2011 roku rozpoczęli zawodową służbę wojskową w 23 Pułku, był pierwszym bojowym sprawdzianem. Za wykonane amunicją bojową zadania ogniowe i osiągnięte wyniki dywizjon otrzymał od kierownika treningu pułkownika Lorenca wysokie oceny. Warto dodać, że na ich uzyskanie złożyła się także praca pozostałych żołnierzy dywizjonu odpowiedzialnych za zabezpieczenie geodezyjne, meteorologiczne, balistyczne oraz techniczne.
| |
wtorek, 29 listopada 2011DZIEŃ PODCHORĄŻEGO W AKADEMII MARYNARKI WOJENNEJUroczysty apel, przekazanie władzy nad uczelnią podchorążym, defilada oraz pokaz Bractwa Kurkowego Grodu Zabrzańskiego – to główne elementy obchodów Dnia Podchorążego w Akademii Marynarki Wojennej. Na pamiątkę wydarzeń z 29 listopada 1830 roku, rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego, współcześni podchorążowie – studenci Akademii MW przypominają tradycje walki o niepodległość oddając w ten sposób hołd patriotycznej młodzieży wojskowej. Wtorkowe uroczystości rozpoczną się o godz. 16:00 na placu apelowym uczelni.
Z okazji Dnia Podchorążego zorganizowany jest również turniej koszykówki służb mundurowych. Zawody odbędą się na hali sportowej AMW, a uroczyste otwarcie turnieju zaplanowane jest na wtorek, 29 listopada na godz. 8:30. Bezpośrednio po nim rozpocznie się pierwszy mecz.
| |
poniedziałek, 28 listopada 201193. rocznica odtworzenia Marynarki WojennejW poniedziałek, 28 listopada, mijają 93 lata od dnia, w którym Naczelnik Państwa – marszałek Józef Piłsudski powołał do życia Marynarkę Wojenną. Główne uroczystości rocznicowe rozpoczną się o godzinie 12:00 przy Płycie Pomniku Marynarza Polskiego. Na wszystkich okrętach MW podniesiona zostanie wielka gala banderowa.Po raz pierwszy polskie siły morskie odegrały ważną rolę w XV wieku. Polska flota kaperska, podczas Wojny Trzynastoletniej z Zakonem Krzyżackim zablokowała wówczas Bałtyk i uniemożliwiła dostawy do Królewca, zwyciężając flotę krzyżacką w bitwie na Zalewie Wiślanym (1463). Około 100 lat później, w 1568 roku Sejm powołał do życia Komisję Morską – pierwszy w Polsce i jeden z pierwszych w Europie organów władzy państwa na morzu. Następnie, z początkiem XVII wieku Zygmunt III Waza zarządził tworzenie królewskiej floty wojennej. Okręty były budowane w Gdańsku i Pucku. Decyzja ta była pierwszym programem budowy okrętów wojennych. W 1625 roku król powołał do życia Komisję Okrętów Królewskich. Dwa lata później, 28 listopada 1627 roku nasza flota odniosła zwycięstwo pod Oliwą nad blokującą Gdańsk eskadrą szwedzką. Niestety kolejne lata przyniosły regres w polityce morskiej. Brak decyzji Sejmu o dalszym finansowaniu floty wymusił sprzedaż okrętów, a niedługo potem doszło do rozbiorów Polski. Próby odrodzenia floty podejmowano podczas powstań narodowych. Niestety, upadek powstań zamknął okres nadziei na utworzenie sił morskich, chociażby na obczyźnie.Marynarka Wojenna, jako rodzaj Sił Zbrojnych, została odtworzona 28 listopada 1918 roku przez marszałka Józefa Piłsudskiego, już 17 dni po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Rozwój floty przerwał na krótko wybuch II wojny światowej. Polska MW przeniosła i odbudowała swoje struktury w Wielkiej Brytanii i uczestniczyła w działaniach bojowych od chwili wypowiedzenia przez Aliantów wojny hitlerowskim Niemcom. Na morskim teatrze II wojny światowej polskie okręty przepłynęły łącznie milion dwieście tysięcy mil morskich, eskortowały 787 konwojów, przeprowadziły 1162 patrole i operacje bojowe, zniszczyły 45 jednostek nieprzyjaciela i 20 samolotów. Podczas działań bojowych zginęło 450 marynarzy. Po wojnie Marynarka Wojenna, chociaż w znacznym stopniu oparta o sprzęt i wyposażenie produkcji b. ZSRR lub pochodzący z kontyngentu aliantów, rozbudowywała flotę w oparciu o krajowy przemysł stoczniowy. Po przemianach przełomu lat 80-tych i 90-tych i zmianie polityki obronnej kraju Marynarka Wojenna zintensyfikowała współdziałanie z flotami państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Po wejściu Polski do NATO współpraca międzynarodowa jest stałym elementem kalendarza przedsięwzięć Marynarki Wojennej. Obecnie flota polska dysponuje ok. 40 okrętami bojowymi, 40 pomocniczymi jednostkami pływającymi oraz kilkudziesięcioma samolotami i śmigłowcami. Współczesna Marynarka Wojenna liczy ok. 9 tysięcy marynarzy. Główne jej siły to: dwie fregaty rakietowe, jedna korweta, pięć okrętów podwodnych, pięć okrętów rakietowych, pięć okrętów transportowo-minowych, trzy niszczyciele min, kilkanaście trałowców, jednostki ratownicze i zabezpieczenia. Operują one z baz morskich w Gdyni i Świnoujściu. Marynarka Wojenna dysponuje lotnictwem morskim operującym z lotnisk w Gdyni Babich Dołach, Darłowie i Siemirowicach, w tym także lotnictwem pokładowym startującym z pokładów fregat rakietowych. Komponent lotniczy Marynarki Wojennej to przede wszystkim samoloty patrolowo-rozpoznawcze, śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych, ratownicze, a także lotnictwo transportowe. Wzdłuż polskiego wybrzeża rozlokowane są specjalistyczne jednostki brzegowe. Głównym ośrodkiem szkoleniowym jest Centrum Szkolenia MW w Ustce. Rolę Marynarki Wojennej często postrzega się przez pryzmat obrony morskiej granicy państwa i utrzymania panowania na polskich obszarach morskich. Jednak to tylko część zadań, które MW wykonywałaby podczas kryzysu czy klasycznego konfliktu. Zadania Marynarki Wojennej zarówno dzisiaj, jak i w przyszłości wiążą się głównie z zapewnieniem bezpieczeństwa polskich interesów gospodarczych oraz z naszym wkładem w bezpieczeństwo ekonomiczne Europy w ramach NATO, UE i innych porozumień międzynarodowych. Chodzi tutaj o konieczność działań zarówno narodowych, jak i sojuszniczych, przede wszystkim w zakresie osłony morskich szlaków komunikacyjnych, zwłaszcza tych którymi transportowane są surowce strategiczne i towary, monitoringu bezpieczeństwa żeglugi, operacji pokojowych, zwalczania terroryzmu oraz wczesnego wykrywania symptomów zagrożeń od strony morza. Inaczej mówiąc bezpieczeństwo na Bałtyku pozwala choćby na to, aby w polskich portach przeładowywano rocznie około 50 milionów ton ładunków. Poprzez ciągłe szkolenie Marynarka Wojenna utrzymuje gotowość do reagowania wobec zagrożeń mogących wystąpić na wodach terytorialnych, wyłącznej strefy ekonomicznej, czy wszędzie tam, gdzie poruszają się jednostki transportu morskiego. MW jest także kluczową częścią krajowego systemu ratowania życia na morzu SAR. Bez Marynarki Wojennej nie byłoby polskich map morskich, czy innych pomocy nawigacyjnych, które opracowuje Biuro Hydrograficzne MW. Siły Marynarki Wojennej pomagają także w ciągłym monitoringu ekologicznym wód Bałtyku oraz wspierają akcje usuwania skutków klęsk żywiołowych. Specjalistyczne okręty, nurkowie-minerzy oraz saperzy unieszkodliwiają niebezpieczne obiekty zalegające od II wojny światowej na dnie Bałtyku oraz w strefie brzegowej. MW prowadzi także akcje saperskie na akwenach śródlądowych, niejednokrotnie z dala od wybrzeża.
| |
poniedziałek, 28 listopada 2011Pożar w słowackim lesie. Zagraża składom amunicjiPożar lasu, jaki wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek w północnej Słowacji, zagraża wojskowym składom amunicji w Popradzie - poinformowały władze.- Ogień dostał się blisko tych obiektów, więc z przyczyn prewencyjnych zaczęliśmy amunicję przenosić - poinformował rzecznik słowackiej armii, Peter Michnica.Wojskowe magazyny znajdują się w Kvetnicy - części Popradu położonej w paśmie znajdujących się na południe od miasta wzgórz. Ogień płonie w trudno dostępnym terenie przylegającej do Popradu gminy Spiskie Bystre. Według straży pożarnej w prostej linii od granicy ognia do składów wojskowych jest 2,4 kilometra. - W górach wieje silny wiatr, co stwarza warunki do rozprzestrzeniania się pożaru - mówił szef miejscowej straży pożarnej, Ondrej Szproch. Do rana pożar ogarnął od 50 do 80 hektarów lasu, przeważnie o charakterze młodnika. Strażacy podali, że ich głównym zadaniem jest zapobieżenie przedostaniu się płomieni w pobliże magazynów amunicji. Z ogniem walczy osiem jednostek straży pożarnej. W pogotowiu są śmigłowce gaśnicze. Przypuszcza się, że przyczyną pojawienia się pożaru było nieostrożne obchodzenie się z ogniem. Nie wyklucza się, że wybuchł już w ciągu dnia, jednak dostrzeżono go dopiero po zmroku. Płomieniom sprzyja wyjątkowa susza. W niektórych regionach Słowacji deszcz nie padał już od ponad 100 dni.
| |
niedziela, 27 listopada 2011Promocja absolwentów Studium OficerskiegoPo raz pierwszy w historii Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (WSOWL) promowani na stopień podporucznika zostali podoficerowie półrocznego Studium Oficerskiego.
Zbiórka była również okazją do wręczenia „Gwiazd Iraku”, „Gwiazd Afganistanu” oraz „Gwiazd Konga”. Zgodnie z Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, 25 żołnierzy otrzymało je za nienaganną służbę poza granicami państwa. Tego samego dnia, w kościele garnizonowym - Bazylice Mniejszej pw. św. Elżbiety - odprawiono mszę świętą w intencji tegorocznych absolwentów, w której udział wzięli zaproszeni na promocję goście. Mszę celebrowali ksiądz kardynał Henryk Gulbinowicz i ksiądz prałat pułkownik Janusz Radzik. W nabożeństwie uczestniczyła kompania honorowa WSOWL dowodzona przez porucznika Wojciecha Sajdaka. W sobotę, 26 listopada br., w pięknej scenerii wrocławskiego rynku rozpoczęła się najważniejsza w życiu każdego oficera uroczystość. Zaszczyciło ją swoją obecnością wielu znamienitych gości, wśród których znaleźli się m.in. przedstawiciele: Ministerstwa Obrony Narodowej, Rodzajów Sił Zbrojnych, władz wojewódzkich i samorządowych, rektorzy uczelni Wrocławia oraz parlamentarzyści. Rektor-komendant WSOWL pułkownik doktor habilitowany Mariusz Wiatr złożył meldunek dla Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generała Mieczysława Cieniucha. Następnie dowodzenie przejął zastępca rektora-komendanta pułkownik doktor Piotr Pertek. Akt uroczystego promowania na stopień podporucznika - moment, który pozostaje w pamięci każdego oficera - dokonał się za pośrednictwem pierwszego żołnierza Wojska Polskiego. Kolumna absolwentów liczyła ogółem 186 osób. W tym gronie znalazło się 5 pań. Poszczególne dwunastki żołnierzy uczelni podchodziły po kolei do podium, przyklękając na nim. Podczas uroczystości nowo mianowani oficerowie złożyli uroczyste ślubowanie oraz odśpiewali „Pieśń Rycerską”. Zgodnie z tradycją, prymus WSOWL – podporucznik Jakub Streb - otrzymał nagrodę od Prezydenta RP - białą broń, którą wręczył mu generał Cieniuch. Trzech najlepszych podporuczników: Jakub Streb, Jacek Kubik i Marian Michałek otrzymało z rąk rektora-komendanta pułkownika Mariusza Wiatra pamiątkowe pierścienie. Podczas uroczystości prorektor pułkownik doktor Marek Kulczycki odczytał list Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, w którym gratulował nowo mianowanym oficerom pomyślnego zakończenia kolejnego etapu na drodze rozwoju kariery. Prezydent podkreślił, że ukończenie Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych to powód do dumy i satysfakcji. Zwierzchnik Sił Zbrojnych wyraził przekonanie, że podporucznicy sprostają wymaganiom żołnierskiego rzemiosła. Promocję zakończyła defilada pododdziałów biorących udział w uroczystości, na czele których maszerowała kompania reprezentacyjna Wojsk Lądowych. Najbarwniejszymi pododdziałami biorącymi udział w defiladzie były kolumny absolwentów, maszerujące z kwiatami wręczonymi im przez licznie przybyłe na uroczystość rodziny. Młodzi podporucznicy zasilili szeregi jednostek i instytucji wojskowych w następujących grupach osobowych: zmechanizowanej, pancernej, rakietowej i artylerii, ogólnej, eksploatacji systemów łączności, saperskiej, przeprawowej, ogólnologistycznej, wywiadu wojskowego, kontrwywiadu wojskowego, dochodzeniowo-śledczej, prewencji, operacyjno-rozpoznawczej, ekonomiczno-finansowej i ogólnowychowawczej.
| |
środa, 23 listopada 2011Gromosław Czempiński zatrzymany przez CBAByły szef Urzędu Ochrony Państwa gen. Gromosław Czempiński został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. - W tej chwili trwa operacja. Mężczyzna został zatrzymany wczoraj i przewieziony do Katowic - powiedział rozmowie z TVN 24 rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
Według wstępnych i nieoficjalnych informacji śledztwo dotyczy malwersacji finansowych. Nie wykluczone są zatrzymania kolejnych znanych publicznie osób - informuje serwis dziennik.pl. Według dziennikarzy śledczych RMF FM zatrzymanie to ma związek z nieprawidłowościami przy prywatyzacji dwóch dużych przedsiębiorstw państwowych - LOT-u oraz STOEN-u. W tle pojawia się wątek korupcyjny. Rzecznik prokuratury apelacyjne w Katowicach Leszek Goławski również na razie odmawia podania jakichkolwiek szczegółów akcji CBA. Prokurator Goławski nie powiedział w związku z jaką sprawą i pod jakimi zarzutami zatrzymano Czempińskiego. - Informacje na ten temat zostaną podane dopiero po zakończeniu toczących się czynności, co może nastąpić dzisiaj po południu - poinformował Goławski. Sylwetka Gromosława Czempińskiego Generał Gromosław Czempiński to były oficer polskiego wywiadu. W latach 1993-1996 stał na czele Urzędu Ochrony Państwa. Po zakończeniu pracy w służbach specjalnych Czempiński związał się z biznesem. Jest właścicielem Firmy Doradztwo GC. Zasiadał także w wielu radach nadzorczych m.in. BRE Banku, PZL Mielec czy PLL LOT. Jest on również pilotem i prezesem Aeroklubu Warszawskiego. Czempiński miał także dowodzić w 1990 roku tajną operacją polskiego wywiadu w Iraku. Polscy oficerowie tuż przed pierwszą wojną w Zatoce Perskiej wywieźli z tego kraju amerykańskich agentów. Ich ewakuacji nie chciały się podobno podjąć służby specjalne niektórych państw zachodnich. Wtedy USA zwróciły się do Polski, licząc na doświadczenia peerelowskiego wywiadu w Iraku, gdzie był obecny głównie dzięki wielu inwestycjom prowadzonym tam przez firmy z Polski. O samym przebiegu wywiezienia agentów USA wiadomo niewiele. Mieli oni opuścić Irak na fałszywych polskich paszportach, w autobusie wiozącym innych wyjeżdżających z tego kraju Polaków. Amerykańskie media donosiły kilka lat temu, że na czele polskiej operacji stał "agent wywiadu pracujący poprzednio przez 20 lat dla Układu Warszawskiego". Prawdopodobnie chodziło właśnie o gen. Czempińskiego. W 2009 roku Gromosław Czempiński powiedział w rozmowie z Niezależną.pl, że był osobą, która dała początek PO. Jak stwierdził, Platforma powstała dzięki jego rozmowom z politykami i długim przekonywaniu ich, że teraz jest czas i miejsce na powstanie partii. Miał rozmawiać z wieloma z nich, również z trójką tych, których później nazwano ojcami założycielami - Andrzejem Olechowskim, Maciejem Płażyńskim, Donaldem Tuskiem. Słowa te dementował rzecznik rządu Paweł Graś. - Pan premier nigdy z panem Czempińskim się nie spotkał i nie rozmawiał. Więc przynajmniej tutaj żadnego wpływu inspiracji nie było - zapewniał na antenie Radia ZET.
| |
środa, 23 listopada 2011Exodus z policjiW tym roku ze służby w policji może odejść nawet 6 tysięcy funkcjonariuszy. Do tej pory mundur zdjęło już prawie 5 tysięcy policjantów - czytamy w "Naszym Dzienniku".Według gazety, odchodzą najlepsi. Boją się zmian zapowiadanych przez nową ekipę rządową. Policjantów niepokoi niepewny los ustawy emerytalnej wydłużającej czas nabywania uprawnień emerytalnych, a także brak podwyżek pensji."Nasz Dziennik" dodaje, że funkcjonariusze czekają na kolejne ruchy rządu, ponieważ to, co premier zapowiedział w expose, jest dla nich nieczytelne. Ci, którzy jeszcze nie odeszli ze służby, mają już przygotowane wypowiedzenia. Złożą je, jeśli rząd nie podejmie dialogu. Nie zamierzają jednak czekać w nieskończoność, czego dowodem jest oficjalne stanowisko Prezydium ZG NSZZ Policjantów z 17 listopada skierowane do premiera. "Zwracamy się do Pana wstrząśnięci skalą nienawiści, z jaką policjanci boleśnie zderzyli się 11 listopada (...) Przeżycia, których doświadczyli w czasie wielogodzinnych zamieszek na ulicach Warszawy, na placu Konstytucji, na placu na Rozdrożu, gdzie wielu z nich stanęło w obronie ładu państwowego, obliguje nas do głośnego wołania o zachowanie praw nabytych, lepsze warunki dla Policji, o lepsze warunki i wyższy poziom szkolenia, o lepsze wyposażenie techniczne, o pełne zatrudnienie, o ludzkie warunki służby i pracy, o godziwe uposażenie pozwalające na godną egzystencję, na życie bez długów, lęku o zarzuty prokuratorskie" - piszą policjanci. Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że do końca października do Zakładu Emerytalno-Rentowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wpłynęło 6918 wniosków o przyznanie emerytur funkcjonariuszom zwolnionym ze służby w Straży Granicznej, policji, straży pożarnej, BOR-ze, ABW, AW i CBA.
| |
środa, 23 listopada 2011Polacy nie gęsi i swego Predatora mająByć może niedługo Polacy zagoszczą na dłużej w branży sprzętu wojskowego. Rodzima firma WB Electronics z Ożarowa opracowała drona szpiegowskiego, podobnego do tych, z których korzysta amerykańska armia.
Jeszcze w tym miesiącu w gliwickim parku technologicznym Nowe Gliwice, spółka uruchomi nowe centrum projektowania i produkcji bezzałogowych dronów szpiegowskich systemu Flyeye, gdzie dodatkowo będą powstawały systemy zdalnego sterowania wojskowymi pojazdami oraz robotami. Póki co spółka pracuje nad prototypem, który będzie gotowy w ciągu dwóch lat. Najpierw powstanie wersja szpiegowska, ale w planach jest także wersja bojowa, zdolna do przenoszenia uzbrojenia.
| |
środa, 23 listopada 2011MON tnie koszty. Okręty wojenne bez remontu. Co z Marynarką Wojenną?Ministerstwo Obrony Narodowej zrezygnowało z remontu w USA dwóch fregat rakietowych "Gen. K. Pułaski" i "Gen. T. Kościuszko". Według MON remont dwóch największych jednostek polskiej floty wojennej nie zapewniłyby okrętom "pożądanych zdolności operacyjnych". Ministerstwo zapewnia, że program modernizacji marynarki będzie kontynuowany.
- Ze względu na wiek i stan techniczny tych okrętów, pochodzących z lat 80. ubiegłego wieku, poniesione na remont nakłady finansowe nie zapewniłby osiągnięcia pożądanych zdolności operacyjnych fregat - stwierdził Sońta. MON tnie koszty, ale modernizacja marynarki "będzie kontynuowana" Decyzję o rezygnacji z remontu fregat szef MON Tomasz Siemoniak podjął w poniedziałek. Prace miały się odbyć w ramach programu Foreign Military Sales (FMS), a środki na ten cel miał wyłożyć MON, Amerykanie wycenili koszty na ok. 135 mln dolarów netto. MON zapewnia, że decyzja Siemoniaka "nie wpływa na zahamowanie kontynuacji realizacji Programu Modernizacji Marynarki Wojennej, szacowanego na 5,6 mld zł do 2018 r.". Poamerykańskie fregaty w służbie tylko do 2015 r. Ministerstwo zakłada, że okręty będą w użyciu operacyjnym do 2015 r. Należące do amerykańskiego typu Oliver Hazard Perry (OHP) OORP "Gen. K. Pułaski" (ex-USS "Clark") i "Gen. T. Kościuszko" (ex-USS "Wadsworth") to dwa największe okręty Marynarki Wojennej. Zbudowano je w USA na przełomie lat 70. i 80. XX w. Służbę pod polską banderą rozpoczęły odpowiednio w 2000 i 2002 r. Należą do 3. Flotylli Okrętów, która stacjonuje w Gdyni. Okręty tego typu są przeznaczone przede wszystkim do zwalczania okrętów podwodnych.
| |
wtorek, 22 listopada 2011Policjant, który kopał w twarz, zawieszonyPolicjant, który kopał w twarz demonstranta 11 listopada został zawieszony w obowiązkach służbowych, przez przełożonych. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień.
Po wydarzeniach 11 listopada funkcjonariusz ten poszedł na zwolnienie lekarskie, a po powrocie do pracy został zawieszony w obowiązkach służbowych.
| |
wtorek, 22 listopada 2011Prezydencki tupolew atrakcyjniejszy od poligonówAgencja Mienia Wojskowego mniej zarobi w tym roku na wyprzedaży poarmijnych nieruchomości. Liczy jednak na pieniądze za sprzęt. Pod młotek idzie prezydencki tupolew. Luksusowo wyposażony, najszybszy pasażerski odrzutowiec świata, niedawno ozdoba rządowej floty powietrznej RP, to prawdziwa perła wśród wystawionego na sprzedaż sprzętu z demobilu. Ile można dostać za zmodernizowaną ostatnio, ponad dwudziestoletnią „tutkę"? Tu 154 w zbliżonym wieku wyceniane są na rynku od 2 mln do 20 mln dolarów za sztukę w zależności od stanu utrzymania. - Nie ukrywam, że liczymy na sprawiedliwą należność za odrzutowiec i komplet części – mówi Marcin Idzik wiceminister obrony narodowej. Wiceszef resoru ds. modernizacji potwierdza, że podjął decyzję o zdjęciu z tupolewa ograniczeń wynikających ze sprzedaży tzw. sprzętu specjalnego , czyli uzbrojenia. Tutka będzie oferowana klientom przez Agencję Mienia Wojskowego jako tzw. mienie niekoncesjonowane. Do transakcji siły powietrzne gwarantują utrzymanie maszyny w pełnej sprawności. Na przetargu tupolewowi mają towarzyszyć dwa mniejsze, ponad trzydziestoletnie jaki 40. Idą na wyprzedaż bo nie spełniają w wojskowym lotnictwie technicznych warunków, niezbędnych do występowania roli powietrznej limuzyny dla politycznych VIP.
| |
wtorek, 22 listopada 2011Pociski na trasie planowanej autostrady A1Pociski artyleryjskie, zapalniki, amunicję i elementy karabinów znaleziono pod Nowosolną.
Wykopano je podczas wykonywanych prac ziemnych w gminie Nowosolna, na terenach przeznaczonych pod budowę autostrady A1 Stryków-Tuszyn. Robotnicy natrafili na mocno skorodowane i niekompletne cztery elementy szkieletów karabinów pochodzących najprawdopodobniej z okresu I Wojny Światowej. W pobliżu tego znaleziska, podczas prac saperskich, znaleziono też 76 sztuk zapalników artyleryjskich, 315 sztuk amunicji kaliber 8 mm i 3 sztuki pocisków artyleryjskich kaliber 120 mm.
| |
wtorek, 22 listopada 2011Nagrody dla żołnierzy NSRMinister obrony narodowej Tomasz Siemoniak podpisał zmianę decyzji budżetowej na rok 2011, dzięki której żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych mogą otrzymać nagrodę pieniężną w wysokości 2000 złotych. Nagroda może zostać wypłacona po każdych 12 miesiącach trwania kontraktu, ale tylko wtedy, gdy żołnierz zakończy przeszkolenie i otrzyma pozytywną ocenę z przebiegu służby od dowódcy jednostki. Decyzja weszła w życie z dniem jej podpisania.
| |
poniedziałek, 21 listopada 2011Komandosi z Lublińca pojmali odpowiedzialnego za śmierć polskiego żołnierzaWspółodpowiedzialny za śmierć polskiego żołnierza Mulla Addul Wakhil schwytany. Jednego z najbardziej aktywnych rebeliantów zatrzymali w nocy z piątku na sobotę komandosi z Lublińca we współpracy z kontrwywiadem wojskowym. Dzięki wspólnej akcji żołnierzy z Zadaniowego Zespołu Sił Specjalnych i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wspieranych przez Zgrupowanie Bojowe Alfa i Samodzielną Grupę Powietrzno - Szturmową, ujęto poszukiwanego przez siły ISAF rebelianta.
| |
sobota, 19 listopada 2011AKCJA POSZUKIWAWCZA NA ZATOCE PUCKIEJŚmigłowiec ratowniczy Marynarki Wojennej uczestniczył dzisiaj (sobota, 19 listopada) w akcji poszukiwawczej prowadzonej na Zatoce Puckiej. Poszukiwano dwóch mężczyzn, wędkarzy, którzy nie powrócili z połowu ryb. Po kilkudziesięciu minutach lotu śmigłowiec „Anakonda” odnalazł ciała obu zaginionych mężczyzn.
Marynarka Wojenna została zaalarmowana przez Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne około godziny 12:10. Poszukiwano dwóch mężczyzn, którzy wczoraj (piątek, 18 listopada) wypłynęli 3-metrową łodzią na połów ryb. Po niespełna 20 minutach od otrzymania sygnału do akcji poszukiwawczej wystartował śmigłowiec „Anakonda” dyżurujący na lotnisku w Gdyni Babich Dołach. Na morze wyszły również jednostki ratownicze Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa m/s Orkan z Helu oraz łódź motorowa R-12 z Gdyni. Załoga śmigłowca ratowniczego Marynarki Wojennej o godzinie 13:13 odnalazła pierwsze ciało, a po 7 minutach ciało drugiego mężczyzny w rejonie Rybitwiej Mielizny, około 2 mile morskie (3,5 kilometra) na południowy-zachód od Kuźnicy. Jednostka Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa podjęła oba ciała na pokład, a następnie przekazała je na brzegu jednostce Policji. O godzinie 13:33 śmigłowiec „Anakonda” zakończył swoją akcję i po 12 minutach wylądował na lotnisku Marynarki Wojennej w Gdyni – Babich Dołach.
| |
sobota, 19 listopada 2011Ganerzy odpoczywają w basenie, czyli Marcin Ogdowski o AfganistanieKim jest "ganer", gdzie w afgańskiej bazie Bagram był "basen" i czym jest "Gazownia" - odpowiedzi na te pytania znajdzie czytelnik w książce Marcina Ogdowskiego "Z Afganistanu PL. Alfabet polskiej misji", która właśnie ukazała się na półkach księgarskich. "Z Afganistanu PL" nie jest książką opisującą działania i operacje wojskowe. Autor skupia się w największej mierze na codziennym życiu żołnierzy. Sam Ogdowski tak o tym mówi: "Tym, co w wojnie interesuje mnie najbardziej, nie są techniczne aspekty militarnych operacji. W wojnie - tu trzeba nazwać rzecz po imieniu - pociąga mnie jej codzienność. Żołnierze nie tylko biorą udział w akcjach - częściej na nie czekają (...). A cywile nie zakopują się pod ziemię, by wygrzebać się po wszystkim. Próbują jakoś żyć. I o tym starałem się pisać".
| |
piątek, 18 listopada 2011Zapowiedzi Tuska - co dla żołnierzy i mundurówki? Przywileje emerytalne, służby mundurowe - Proponujemy także przegląd i decyzje dotyczące grup dzisiaj emerytalnie uprzywilejowanych. Zmiany dotyczyć będą i mogą wyłącznie dotyczyć tych, którzy do służby przystąpią od początku roku 2012. Te zmiany proponujemy na takim poziomie. Wiek emerytalny powinien być ustanowiony w wymiarze 55 lat, a staż służby 25 lat. To jeśli chodzi o służby mundurowe.
www.wojskowe.eu
| |
piątek, 18 listopada 2011Ile pieniędzy utopiono przy budowie okrętuŚledczy sprawdzają finansowanie projektu budowy korwety Gawron, która miała być jedną z najważniejszych jednostek polskiej Marynarki Wojennej. Projekt powstał w latach 90., a do dziś zbudowano jedynie kadłub statku – stwierdza "Rzeczpospolita".
Jak mówi jeden ze śledczych, "mogły się do tego przyczynić operacje finansowe, których legalność cały czas badamy". Gazeta ustaliła, że w latach 2002–04 pieniądze na korwetę zostały przekazane na inną inwestycję – budowę okrętów Orkan. Chodzi o blisko 60 mln zł. Prokuratura sprawdza, kto odpowiada za przekazanie pieniędzy i czy było to zgodne z prawem.
| |
piątek, 18 listopada 20111,5 mln dla żołnierza. Stracił nogi przez sepsęOk. 1,5 mln zł otrzyma od Skarbu Państwa były żołnierz z jednostki w Skwierzynie (Lubuskie), który w wyniku zakażenia zachorował na sepsę i stracił obie nogi - zdecydował Sąd Apelacyjny w Szczecinie. Wyrok sądu jest prawomocny; przysługuje od niego jedynie kasacja. Podczas ogłaszania wyroku strony nie były obecne. | |
czwartek, 17 listopada 2011CASA na remont zostanie w domuCentrum serwisowe samolotów transportowych CASA C295 otwarto w Warszawie. Będzie ono remontować samoloty polskiego wojska, a być może także maszyny użytkowników z innych państw. | |
środa, 16 listopada 2011Dymisje w wojsku. Dwaj generałowie odchodząJednego dnia stanowiska opuści przed czasem aż dwóch z trzech dowódców polskich dywizji. Powody odejścia jednego z nich są podobno tajemnicą nawet dla ministra obrony narodowej – ujawnia "Gazeta Wyborcza".
Szef MON pożegna dwóch dwugwiazdkowych generałów: dowódcę dywizji w Żaganiu gen. Mirosława Różańskiego i gen. Marka Tomaszyckiego, dowódcę 12. Dywizji Zmechanizowanej ze Szczecina. | |
środa, 16 listopada 2011Narodowe Siły OchroniarzyMON szuka sposobów na przyciągnięcie chętnych do Narodowych Sił Rezerwowych (NSR). Dla bezrobotnych ochotników armia chce utworzyć etaty ochroniarzy, a pracującym – zapłacić za kursy – informuje "Dziennik Gazeta Prawna". To pokłosie tego, że do służby w NSR zamiast zakładanych 20 tys. osób, zgłosiło się o połowę mniej.
| |
wtorek, 15 listopada 2011Wydano wyroki ws. "afery bakszyszowej"Dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz grzywna dla Tomasza K., uniewinnienie trzech innych oskarżonych oraz umorzenie spraw trzech kolejnych z powodu znikomej szkodliwości społecznej - to wyrok wojskowy sądu w procesie o korupcję przy przetargach na odbudowę Iraku z lat 2004-2005, czyli w tzw "aferze bakszyszowej". Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał zarazem jednego z uniewinnionych na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu za nielegalne posiadanie narkotyków. | |
wtorek, 15 listopada 2011Nietypowe szkolenie dla snajperów w RosjiW Rosji w przyszłym roku wojsko zakupi około 10 tysięcy rakiet do badmintona i dziesiątki tysięcy lotek. Jako pierwsi w ramach szkolenia obowiązkowo będą grać w kometkę snajperzy. Ministerstwo obrony buduje także boiska do uprawiania tego sportu. Rosyjskie "Izwiestia" dowiedziały się, że w każdym z siedmiu nowoczesnych kompleksów sportowych, które powstaną w wojskowych miasteczkach dla pobrowych, jest juz po 10 boisk do badmintona. To początek. | |
wtorek, 15 listopada 2011W osłonie szlaków żeglugowychPrzez Bałtyk przebiegają kluczowe dla polskiej gospodarki szlaki żeglugowe. Transportowane są towary i surowce obrotu handlowego. Utrata bezpieczeństwa na morzu oznaczałaby gwałtowny wzrost cen, zachwianie gospodarki i odcięcie od źródeł zaopatrywania. Dlatego większość działań Marynarki Wojennej to ćwiczenia na rzecz bezpieczeństwa żeglugi. W poniedziałek, 14 listopada, w morze wyszły dwie fregaty rakietowe oraz korweta zwalczania okrętów podwodnych. Okręty te przeprowadzą manewry osłony transportu morskiego połączone z rejsem nawigacyjnym wokół Morza Bałtyckiego. To kolejne w tym roku ćwiczenia na rzecz tworzenia atmosfery bezpieczeństwa na Bałtyku. Potrwają do końca tygodnia. | |
poniedziałek, 14 listopada 2011Łódzcy policjanci na planie „Komisarza Aleksa”Serial „Komisarz Aleks” to wartka akcja i trzymająca w napięciu opowieść rozgrywana w najciekawszych miejscach Łodzi. Integralnym, jeśli nie najważniejszym, elementem fabuły są emocje wynikające z relacji policyjnego psa Aleksa z zespołem detektywów, walczących z różnymi obliczami przestępczości.
Serial „Komisarz Aleks” będzie polską wersją popularnej na całym świecie austriacko-włoskiej serii detektywistycznej „Komisarz Rex”, nadawanej z powodzeniem od 1994 roku. Akcja polskiej wersji filmu będzie się skupiała wokół trójki pracowników biura policji kryminalnej. Oprócz policjantów, kluczową rolę odgrywa owczarek Aleks, który pomaga rozwiązywać kryminalne zagadki. | |
sobota, 12 listopada 2011Prezydent RP wręczył nominacje generalskieSześciu oficerów Policji otrzymało dziś z rąk prezydenta RP Bronisława Komorowskiego nominacje na stopnie generalskie. Uroczystość odbyła się w Belwederze. Wzięli w niej udział Jerzy Miller, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Adam Rapacki, Podsekretarz Stanu w MSWiA, oraz gen. insp. Andrzej Matejuk, Komendant Główny Policji.
Obchody Święta Niepodległości stały się okazją do wręczenia nominacji generalskich. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 16.00 w Belwederze. Mianowani przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego na stopień nadinspektora Policji oficerowie to: Dariusz Działo – Lubelski Komendant Wojewódzki Policji, Marek Działoszyński – Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi, Leszek Marzec – Komendant Wojewódzki Policji w Gorzowie Wlkp., Adam Maruszczak – Dyrektor Centralnego Biura Śledczego, Andrzej Rokita – Małopolski Komendant Wojewódzki Policji, Mirosław Schossler – Świętokrzyski Komendant Wojewódzki Policji. Mianowani funkcjonariusze odebrali z rąk Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera szable oficerskie - nieodzowny symbol tak wysokiego stopnia. | |
piątek, 11 listopada 2011Niesamowity układ chmur nad Polską. Co ma wspólnego z 11 listopada? Sporo![]()
Na zdjęciu satelitarnym widzimy, że dzisiaj chmury pokrywają powierzchnię łudząco podobną do terenów należących do Polski zaraz po I wojnie światowej. Porównajcie sami:
Zbieg okoliczności?
| |
piątek, 11 listopada 2011Rosomak i ewakuacja rannego w ManufakturzeTegoroczne święto niepodległości, oprócz części oficjalnej pod katedrą i Grobem Nieznanego Żołnierza, miało także część widowiskową. Na rynku Manufaktury w ramach pikniku niepodległościowego pojawił się najnowszy sprzęt wojskowy m.in. wyrzutnie rakiet i medyczny rosomak. Wojsko zrobiło pokaz ewakuacji rannych z pola walki.
Piknik rozpoczął się od wjazdu na rynek Manufaktury marszałka Józefa Piłsudskiego. Piłsudski zajechał dorożką, przywitał przedstawicieli władz m.in. wojewodę łódzką Jolantę Chełmińską i Cezarego Grabarczyka po czym wygłosił wyjątkowo uprzejme jak na siebie przemówienie, w którym pochwalił łodzian za pracę "na rzecz rozwoju Rzeczpospolitej". Wspominał też swoje doświadczenia z pobytu w Łodzi. Te niestety nie były miłe bo właśnie tutaj w mieszkaniu nr 4 przy Wschodniej 19 został aresztowany po zdekonspirowaniu prowadzonej przez siebie drukarni.
| |
piątek, 11 listopada 2011Plądrował stanowiska archeologiczne. To jego pasjaMonety z okresu rzymskiego, bagnet, medaliki i ostrogi znaleźli policjanci w mieszkaniu prywatnego kolekcjonera zabytków. Zdobywał je nielegalnie Mężczyzna gromadził swoje zbiory prowadząc nielegalne wykopaliska. Okazało się, że 30-latek od dziesięciu lat bez wymaganego zezwolenia poszukiwał w ziemi zabytków na terenie powiatów bełchatowskiego, łaskiego i zduńskowolskiego. Do pracy wykorzystywał wykrywacz metalu, za pomocą którego plądrował stanowiska archeologiczne. Znalezione w ten sposób przedmioty zabierał do swojego mieszkania, rozbudowując prywatną kolekcję. Robił to, gdyż jak twierdził, amatorsko pasjonował się archeologią.
| |
piątek, 4 listopada 2011Cięcia w MON, będzie mniej urzędnikówSzef MON Tomasz Siemoniak odchudza resort. Ma być mniejszy i sprawniej zarządzany, a zaoszczędzone na biurokracji pieniądze pójdą na potrzeby armii. Już likwidowane są niektóre biura i departamenty – informuje "Rzeczpospolita". MON liczy 17 departamentów i 4 biura; w każdym pracuje kilkadziesiąt osób. Do tego dochodzą struktury Sztabu Generalnego i różnych inspektoratów. Wiele tych instytucji się dubluje. | |
wtorek, 1 listopada 2011Polskie F-16 "przechwyciły" Boeinga 767Dwa polskie F-16 "przechwyciły" w powietrzu samolot Boeing 767 lecącego z Newark do Warszawy. Miał on problemy z podwoziem i krążył nad stolicą, ale ostatecznie wylądował awaryjnie na lotnisku.
Jak mówi nam ppłk Robert Kupracz, rzecznik polskich Sił Powietrznych, maszyny bojowe poderwały się z bazy w Łasku pod Łodzią. - Nasi piloci zgodnie z procedurami przechwycili samolot - mówi nam ppłk Kupracz. Były to dwa samoloty. Ich przelot nad Warszawą wiązał się z bardzo wyraźnie słyszalnym hukiem.
| |
wtorek, 1 listopada 2011MON rozda 12 tys. orderów. "To przyzwoitość"Ministerstwo Obrony chce jak najszybciej rozdać żołnierzom zaległe odznaczenia za wojskowe misje. Wciąż czeka na nie 12 tys. osób. Gwiazdy: Iraku, Afganistanu, Konga, Morza Śródziemnego i Czadu to odznaczenia pamiątkowe przysługujące uczestnikom tych misji. - Nadanie ich żołnierzom to sprawa zwykłej przyzwoitości – mówi doradca szefa MON gen. Waldemar Skrzypczak.
|
niedziela, 30 października 2011Sukces policji. Schwytano groźnego gangsteraPo jedenastu latach poszukiwań wyjątkowo groźny gangster wpadł w ręce policji – informuje TVP Info. Wojciech B. był na policyjnej TOP-liście poszukiwanych w związku z licznymi przestępstwami, które miał popełnić. Jednym z zarzucanych mu czynów jest zabójstwo. Mężczyzna wpadł w ręce funkcjonariuszy w Wielkiej Brytanii. – Był totalnie zaskoczony. Poszukiwaliśmy go za zabójstwo, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwo i wymuszenia rozbójnicze – przyznał Zbigniew Maj, wiceszef Centralnego Biura Śledczego. | |
czwartek, 27 października 2011Zarzuty dla byłych dyrektorów MSWiAZarzuty przyjmowania i wręczania łapówek w wysokości większej niż 200 tys. zł, niedopełnienia obowiązków oraz ukrywania środków płatniczych usłyszało sześć osób, w tym dwóch b. dyrektorów MSWiA zatrzymanych wczoraj przez CBA. Jak poinformował rzecznik warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej Zbigniew Jaskólski, czynności z zatrzymanymi prokuratorzy rozpoczęli dzień wcześniej. - Dzisiaj są one kontynuowane i potrwają prawdopodobnie do godzin popołudniowych - powiedział. | |
czwartek, 27 października 2011Nieoczekiwana decyzja dotycząca przetargu na samolotyPrzetarg na samolot szkolno-bojowy został unieważniony - poinformował rzecznik MON Jacek Sońta. MON na razie nie podaje powodów podjęcia takiej decyzji. Na godz. 12 zapowiedziana jest konferencja prasowa w tej sprawie. W komunikacie przesłanym PAP Sońta poinformował, że zmieniła się koncepcja zakupu samolotu - zamiast maszyny szkolno-bojowej wojsko chce kupić samolot szkolny. Dlatego MON zamknął postępowanie przetargowe na dostawę sprzętu. | |
czwartek, 27 października 2011Generał dostał order. "To zupełnie niebywałe"- To zupełnie niebywałe. Te odznaczenia i awanse przed zakończeniem dochodzenia prokuratury w tej sprawie – powiedział płk Andrzej Pawlikowski (szef BOR w 2006-2007) w "Super Expressie", na temat generała Mariana Janickiego, który po tragedii smoleńskiej, został odznaczony orderem przez ministra Radosława Sikorskiego za zasługi we wzmacnianiu wizerunku i pozycji Polski na świecie. – To dla mnie wyjątkowa niezręczność względem rodzin ofiar – dodał na ten sam temat Gromosław Czempiński (generał w stanie spoczynku, były szef UOP).
![]()
Andrzej Pawlikowski dodał, że szef BOR, generał Janicki, nie ma pojęcia o kwestiach bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. – Przecież gen. Janicki zajmował się tylko i wyłącznie logistyką. Zakupem samochodów i sprzętu. Jego błędy mnie nie zaskakują. Dziwi tylko, że jego ówczesny zastępca, płk Bielawny nie przeciwstawił mu się. I doszło do tragedii – stwierdził. | |
środa, 26 października 2011Czego potrzeba polskiej armii? Minister wyciąga wnioskiRelacje z afgańskimi władzami i wyposażenie polskiego kontyngentu to tematy, które minister obrony Tomasz Siemoniak zamierza poruszyć po powrocie z Afganistanu. Dzisiaj szef MON wziął udział w ceremonii przekazania obowiązków 10. zmianie PKW.
- Mieliśmy okazję z generałami porozmawiać bardzo szczerze o problemach, o sytuacji, mamy bardzo dużo wniosków do omówienia w Warszawie - powiedział minister dziennikarzom. | |
środa, 26 października 2011Trumna z ciałem żołnierza poległego w Afganistanie już w PolsceNa lotnisku Okęcie w Warszawie wylądował po południu wojskowy samolot CASA C-295M, którym przywieziono do Polski trumnę z ciałem sierżanta Mariusza Deptuły, który w niedzielę poległ w Afganistanie.
Deptuła został śmiertelnie ranny po tym, jak pod Rosomakiem, którym jechał w czasie patrolu, wybuchł improwizowany ładunek wybuchowy. W ataku rany w nogi odniósł jeszcze inny żołnierz, a reszta załogi została poszkodowana. | |
środa, 26 października 2011Śląscy policjanci bez pracy? Chronili Paris HiltonSurowe konsekwencje dyscyplinarne grożą trzem śląskim antyterrorystom, którzy bez zgody przełożonych ochraniali Paris Hilton podczas jej wizyty w Katowicach. W tej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające - podał rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska. O tym, że trzej podoficerowie Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego w Katowicach bez zgody przełożonych ochraniali celebrytkę, która kilkanaście dni temu przyjechała na otwarcie nowej części centrum handlowego Silesia City Center, napisał katowicki dodatek "Gazety Wyborczej".
| |
środa, 26 października 2011Policjant skazany za gwałt. Palikot triumfujeDziś przed południem Sąd okręgowy w Lublinie uznał, że policjant Grzegorz K. zgwałcił studentkę, która trafiła do policyjnego aresztu. Sprawa stała się głośna po konferencji Janusza Palikota, na której lubelski poseł trzymał w dłoni wibrator. "Warto było walczyć o nagłośnienie tej sprawy" - napisał poseł na Twitterze. Orzeczenie Sądu Okręgowego jest prawomocne. Oskarżenie przeciwko Grzegorzowi K. oparto na zeznaniach dziewięciu kobiet, złożonych cztery lata temu. Każda miała z nim kontakt w izbie zatrzymań Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
| |
środa, 26 października 2011Pościg na ulicach Warszawy. Padły strzałyKrótko przed godziną 13 w warszawskiej dzielnicy Włochy doszło do strzelaniny. Jej powodem było to, że kierowca osobowego Saaba nie zatrzymał się do kontroli. W strzelaninie nie ma rannych - informuje TVN 24. Jak powiedział Maciej Karczyński z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, powodem policjanci chcieli zatrzymać samochód najprawdopodobniej do rutynowej kontroli. - Kierowca zaczął uciekać, nie reagował na sygnały funkcjonariuszy. W pewnym momencie staranował jeden z policyjnych radiowozów, wtedy zdecydowano się użyć broni. Padły cztery strzały, a samochód po kilku metrach został zatrzymany - powiedział Karczyński.
| |
wtorek, 25 października 2011Awantura o niemiecki ciągnik artyleryjskiWojsko i prywatni pasjonaci militariów kłócą się o niemiecki ciągnik artyleryjski. A urzędnicy marszałka województwa prowadzą śledztwo
- Protestujemy, bo wojskowi zniszczyli przyrodę. Rozryli teren koparkami! A dolina Środkowej Warty to specjalny obszar ochrony ptaków, szczególnie wiosną i latem. Dodatkowo teren objęty jest programem Natura 2000 - protestuje Piotr Lewandowski z Muzeum Eksploracji.
| |
niedziela, 23 października 2011Kolejny polski żołnierz zginął w AfganistanieW pobliżu bazy Giro w Ghazni w Afganistanie w ataku na polski patrol zginął 28-letni st. szeregowy Mariusz Deptuła. Drugi polski żołnierz jest ciężko ranny - informuje TVN24.
Do ataku doszło przed południem we wschodniej części prowincji Ghazni. Jak podało Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych, w trakcie patrolu wykonywanego przez żołnierzy Zgrupowania Bojowego "Bravo" pod Rosomakiem eksplodował improwizowany ładunek wybuchowy IED (Improvised Explosive Device). _________________________________ | |
piątek, 21 października 2011Smartfony przetestowane przez wojsko. Który najlepszy?Wojsko testowało już tablety, a teraz pod lupę wzięło popularne smartfony z iOS, Androidem oraz Windows Phone 7. Który system operacyjny najlepiej sprawdził się w warunkach bojowych?
Telefony przeszły 6-tygodniowy test w bazach wojskowych w Fort Bliss w Teksasie oraz White Sands w stanie Nowy Meksyk. Do ćwiczeń wykorzystano też iPada oraz nieznane tablety HP i Della. Żołnierze używali najnowszych zdobyczy techniki do wysyłania raportów tekstowych z pola boju, przeglądania map oraz robienia zdjęć. Pomimo ciężkich warunków i tumanów kurzu większość urządzeń do poprawnej pracy wymagała jedynie prostego gumowego etui. Żołnierze korzystali z rękawiczek, aby obsłużyć pojemnościowy ekran dotykowy.
| |
środa, 19 października 2011Smartfon w armiiSmartfony biją rekordy popularności nie tylko wśród zwykłych użytkowników. Ich możliwości doceniło też wojsko. Wyposażone w specjalne militarne aplikacje są z powodzeniem wykorzystywane przez żołnierzy do zdobycia przewagi nad przeciwnikiem na polu walki.
W Fort Bragg, gdzie znajduje się centrum szkolenia elitarnych jednostek desantowych armii USA, regularnie ćwiczą żołnierze z 82. Dywizji Powietrznodesantowej. W czasie tegorocznych wiosennych manewrów oprócz broni i standardowego wyposażenia spadochroniarze dostali jeszcze... smartfony. Mogli na nich sprawdzić lokalizację kolegów z oddziału naniesioną na mapę, informacje o zadaniach wyznaczanych przez dowódcę, a także pozycje "przeciwników" w miarę, jak były wykrywane przez krążące w okolicy samoloty bezzałogowe. | |
poniedziałek, 17 października 2011Zatrzymano trzech poszukiwaczy "skarbów"Łódzcy policjanci zatrzymali trzech mężczyzn, którzy prowadzili nielegalne wykopaliska na terenie powiatu skierniewickiego. Dwaj z nich to mieszkańcy Warszawy, trzeci - powiatu skierniewickiego. Znaleziono przy nich m.in. zabytkowe monety i militaria. Jak poinformował Radosław Gwis z łódzkiej policji, funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko zabytkom natrafili na ślad mężczyzny, który bez wymaganego pozwolenia prowadził wykopaliska archeologiczne.
| |
sobota, 15 października 2011Będą kontrolować internet? "To nielegalne"W MSWiA przygotowuje się narzędzia do kontrolowania internetu, które mogą dać służbom możliwości nieprzewidziane w dzisiejszym prawie. Mogą być one niebezpieczne i nielegalne – ujawnia "Gazeta Wyborcza". Potencjalne narzędzia do cyberinwigilacji powstają w ramach projektu dla MSWiA finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. MSWiA i ABW deklarują, że będą ich używały w ramach obowiązującego prawa.
| |
sobota, 15 października 2011Sukces polskiej misji, poszukiwany talib schwytany- Mawlawi Shafiq, znajdujący się na liście najbardziej poszukiwanych talibów w Afganistanie, został schwytany przez polskich żołnierzy – poinformował w komunikacie mjr Szczepan Głuszczak z Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Malawi Shafiq został schwytany podczas nocnej operacji z 8 na 9 października. Operacja została przeprowadzona w dystrykcie Qarabagh.
| |
piątek, 14 października 2011Ile zarobi Agent Tomek? "To jest niemoralne"Emeryt z ZUS, gdyby został posłem, straciłby emeryturę. Nie dotyczy to Tomasza Kaczmarka, znanego jako agent Tomek, który będzie dostawał i emeryturę i poselską dietę wraz z uposażeniem – informuje "Gazeta Wyborcza". Według Jeremiego Mordasewicza z PKPP Lewiatan takie rozwiązanie jest niemoralne. Przepisy są jasne: mundurowi jeśli dorabiają więcej niż 70 proc. średniej pensji - dziś to ok. 2350 zł brutto - można im zabrać maksymalnie 25 proc. emerytury. Agent Tomek zamiast 4 tys. zł będzie dostawał 3 tys. zł. Do tego otrzyma ponad 12 tys. zł brutto (dieta poselska plus uposażenie).
| |
czwartek, 13 października 2011Masowe odejścia z Biura Ochrony RząduPonad 500 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu złożyło wnioski o odejście ze służby – dowiedział się "Nasz Dziennik". Ma to być efektem planowanych przez koalicję rządzącą zmian w ustawach dotyczących służb mundurowych. Mają one w drastyczny sposób ograniczyć przywileje, jakie do tej pory posiadali funkcjonariusze BOR. M.in. chodzi o odebranie uprawnień socjalnych i wydłużenie okresu przechodzenia na emeryturę.
| |
środa, 12 października 2011Fala zwolnień w policji. "Odchodzą najlepsi"Z pracy rezygnuje średnio prawie 500 policjantów miesięcznie, w 2010 r. było ok. 380 rezygnacji na miesiąc. Do września mundur zdjęło już blisko 4,5 tys. funkcjonariuszy. Boją się zmian i skarżą na niskie pensje – informuje "Rzeczpospolita". - Odchodzą najlepsi – mówi Andrzej Szary, szef policyjnego związku w poznańskiej KWP.- Odchodzą najlepsi, a Komenda Główna udaje, że nie ma problemu – mówi Szary. Jak wylicza, w poprzednich latach służbę w garnizonie porzucało ok. 350 policjantów rocznie, a w tym roku już odeszło 330 i szykują się kolejni. - Mundur porzuci około 500 naszych kolegów. Tak źle nie było nigdy – podkreśla. _________________________________ | |
środa, 12 października 2011Luksusowe auta trafią do wojskowych dowódcówSzef MON Tomasz Siemoniak zdecydował, że 20 luksusowych aut terenowych, które stały w garażach warszawskiego garnizonu trafi do dowódców jednostek liniowych – informuje "Rzeczpospolita".Minister uznał, że skoro land-rovery zostały już kupione, mają służyć dowódcom jednostek liniowych, a nie najwyższym generałom i urzędnikom. Kilka dni temu auta wysłano do jednostek m.in. w Żaganiu, Krakowie, Gdyni, Tomaszowie Mazowieckim i Poznaniu.
| |
środa, 12 października 2011Policjant napadł na stację benzynowąW niedzielę w Białym Borze w województwie zachodniopomorskim doszło do napadu na stację paliw. Od początku w kręgu podejrzeń był policjant z Kalisza. Teraz ta teza się potwierdziła - podaje serwis Radia Merkury. Zatrzymane zostały dwie osoby. O całym zdarzeniu poinformowano Komendanta Miejskiej Policji w Kaliszu, ponieważ jednym z podejrzanych był policjant pracujący w wydziale dochodzeniowo-śledczym kaliskiego oddziału. | |
wtorek, 11 października 2011Współpraca organów ścigania państw UE. Prezydent podpisał ustawęPrezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o wymianie informacji z organami ścigania państw UE. Przewiduje ona, że służby będą mogły wymieniać się informacjami z systemu Schengen i z baz danych osobowych, daktyloskopijnych czy o skradzionych pojazdach. Uprawnione do wymiany informacji będą: ABW, CBA, policja, Służba Celna, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa i organy kontroli skarbowej. | |
wtorek, 11 października 2011Spotkanie szefa MON z rodzinami poległych na misjachW piątek szef MON Tomasz Siemoniak spotka się z rodzinami żołnierzy, którzy stracili życie, pełniąc służbę w polskich kontyngentach wojskowych w Iraku i Afganistanie. Na rozmowę z ministrem zaproszono ok. 90 osób. W spotkaniu, które ma odbyć się w Centrum Konferencyjnym MON w Warszawie, oprócz Siemoniaka, mają wziąć udział także wiceminister Czesław Mroczek, dowódca Wojsk Lądowych gen. Zbigniew Głowienka oraz szef zespołu zajmującego się roszczeniami rodzin poległych kadm. Marian Ambroziak. | |
poniedziałek, 10 października 2011Armia polska pozostanie dłużej w AfganistanieDo 13 kwietnia 2012 r. prezydent Bronisław Komorowski przedłużył na wniosek rządu misję Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Islamskiej Republice Afganistanu.
Jak podała Joanna Kwaśniewska-Wróbel, rzeczniczka BBN, zgodnie z poniedziałkowym postanowieniem, PKW ma liczyć do 2500 żołnierzy i pracowników wojska oraz 200 żołnierzy i pracowników wojska w odwodzie w Polsce, z możliwością ich krótkotrwałego użycia w Afganistanie w przypadku wystąpienia zagrożenia dla PKW. Będzie to już dziesiąta zmiana naszych sił w Afganistanie.
| |
wtorek, 4 października 2011W Afganistanie zginął 29. polski żołnierzStarszy szeregowy Rafał Nowakowski zginął we wtorek w Afganistanie w wyniku ataku na polski patrol – poinformował Polski Kontyngent Wojskowy. To 29. polski żołnierz, który zginął w Afganistanie.
W godzinach porannych doszło do ataku na polski patrol, w wyniku którego zginął jeden żołnierz, a dwóch zostało rannych. Do ataku doszło na południu prowincji Ghazni, gdzie pod samochodem patrolowym wybuchła bomba. Rannym żołnierzom nie zagraża niebezpieczeństwo. | |
wtorek, 4 października 2011Mamy najwięcej zawodów regulowanych w EuropiePolska ogranicza dostęp do największej liczby zawodów spośród wszystkich państw europejskich. Zawodów w różny sposób reglamentowanych jest u nas aż 380. Dla porównania Niemcy ograniczają dostęp do 152 zawodów, Francja do 150, Holandia do 134, a Estonia jedynie do 47 zawodów.Tak wielka liczba zawodów reglamentowanych w Polsce przekłada się na rosnące bezrobocie wśród absolwentów, na emigrację zarobkową Polaków, na wysokie koszty usług, na wyzysk młodych pracowników, na wysokie koszty funkcjonowania państwa, na inflację prawa, i wreszcie na obniżenie konkurencyjności polskiej gospodarki.Z tych powodów Fundacja Republikańska opracowała raport omawiający wymogi potrzebne do wykonywania poszczególnych zawodów oraz analizujący te przepisy pod kątem zasadności wprowadzania konkretnych ograniczeń z punktu widzenia ochrony interesu publicznego. W raporcie proponujemy zdecydowane obniżenie wymagań lub całkowite zniesienie ograniczeń w przypadku większości zawodów w tej chwili zamkniętych. Wprowadzenie zmian rekomendowanych w raporcie dałoby Polsce 10 miejsce w zestawieniu państw europejskich o najniższym poziomie reglamentacji dostępu do zawodów. Przed kandydatami do omawianych 380 zawodów stawiane są obecnie bariery w postaci odpowiedniego wykształcenia, egzaminów państwowych lub korporacyjnych, konieczności uzyskania wpisu do rejestru po spełnieniu określonych warunków, wymogów doświadczenia i praktyk zawodowych, a także różnych dodatkowych kryteriów, takich jak niekaralność, świadectwa zdrowia, etc. Trudno nie dostrzec związku między olbrzymią liczbą zawodów regulowanych a dynamicznie rosnącym bezrobociem wśród absolwentów. Według Eurostatu udział młodych bez pracy wśród ogółu bezrobotnych w Polsce w pierwszym kwartale 2011 roku sięgnął 25%. Bezrobocie wśród młodych jest u nas wyraźnie powyżej średniej europejskiej (20%). W ciągu ostatnich 3 lat wzrosło ono o około 7%, a Polska wyprzedziła w tym niechlubnym rankingu m.in. Rumunię, Szwecję i Francję. Minister Michał Boni w raporcie „Młodzi 2011” poszukuje rozwiązania problemu bezrobocia wśród absolwentów proponując, między innymi, wprowadzenie doradców zawodowych w gimnazjach. Naszym zdaniem znacznie bardziej skutecznym sposobem byłoby zdecydowane otwarcie dostępu do zamkniętych korporacji zawodowych. Uważamy, że reglamentowanie dostępu do tak wielkiej liczby zawodów oznacza ograniczenie wolności i praw konstytucyjnych. Zgodnie z art. 65 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Ograniczeniem tej wolności może być jedynie ochrona wartości wyższych takich jak zdrowie czy bezpieczeństwo publiczne. Obecny poziom reglamentacji zawodów w większości przypadków nie spełnia kryterium ochrony interesu publicznego. Jest natomiast zabezpieczeniem partykularnych interesów obecnych członków korporacji, ograniczaniem konkurencji i zbędnym utrudnieniem dla kandydatów do zawodów. Jeśli polska gospodarka ma na równi konkurować z gospodarkami pozostałych państw europejskich potrzebne jest zdecydowane ograniczenie liczby zawodów regulowanych. Zachęcam do zapoznania się z załączonym niżej raportem i tabelą przestawiającą ograniczenia w dostępie do zawodów.
ZAWODY REGULOWANE - RAPORT - KLIKNIJ! TABELA ZAWODÓW REGULOWANYCH - KLIKNIJ!
| |
wtorek, 4 października 2011 Grupa trzymająca sondażeSondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program.Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę "Szwindel": "Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy". |
Piknik Lotniczy Rodzina Pod Skrzydłami w Łodzi! Piknik odbędzie się 18 września (niedziela), w godzinach 11.00 – 18.00 w unikalnym miejscu, jakim jest Muzeum Lotnictwa, oraz na specjalnie wyznaczonym pasie na terenie Lotniska im. Władysława Reymonta w Łodzi. Jest to jedyna, tego typu rodzinna impreza charytatywna o charakterze masowym. W tym roku zaplanowano udział w pikniku ponad 1000 osób. Głównymi atrakcjami będzie pokaz lotniczej Grupy Akrobacyjnej „Żelazny”. Planowane są również pokazy Grupy Akrobacyjnej „Orliki” i „Biało-Czerwone Iskry”. Organizatorzy mają nadzieję, że na łódzkim niebie będzie można zobaczyć przelot wojskowej formacji samolotów bojowych F-16, a na ziemi będzie można zasiąść w kokpicie TU-134, Mi-6 czy MiG-a. Również zaprezentowane zostaną maszyny zaliczające się do grona General Aviation: Cessna 152, Cessna 172, Piper oraz Tecnam. Swój udział zapowiedzieli też modelarze, którzy zaprezentują swoje maszyny oraz zorganizują pokaz akrobacji maszyn w skali micro. Całość uświetni koncert estradowy z udziałem gwiazd. Udział w pikniku będzie bezpłatny. __________________________________________________ | |
niedziela, 11 września 2011MiG-21 sprzed Hali Sportowej na sprzedażMiG-21, samolot, który od lat stoi na cokole przed łódzką halą sportową przy al. Politechniki, ma zostać zabrany. Agencja Mienia Wojskowego znalazła już na niego kupca.
MOSiR nie wyraził zainteresowania, by przejąć MiG-a, więc AMW postanowiła go sprzedać. Kiedy samolot zostanie zabrany - jeszcze nie wiadomo. | |
sobota, 10 września 2011MON: nic niezwykłego w odejściu generałów- W bieżącym roku wypowiedzenia złożyło mniej generałów niż rok wcześniej, ich odejście nie zagrozi ciągłości dowodzenia - powiedział rzecznik MON Jacek Sońta.
- Sam fakt, że w połowie roku złożyli wypowiedzenia służby w roku następnym, sprawia, że jest czas na przygotowanie następców. Oficerowie na dowódczych stanowiskach mają swoich zastępców, więc nawet w przypadku niepowołania następcy na to samo stanowisko, ciągłość dowodzenia jest zachowana - podkreślił rzecznik. Wśród generałów, którzy zamierzają odejść z wojska, jest gen. dyw. Anatol Czaban, który o swojej rezygnacji poinformował PAP w sierpniu, kilka dni po odwołaniu go ze stanowiska w związku z publikacją raportu Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Czaban ostatnio był asystentem szefa Sztabu Generalnego ds. Sił Powietrznych, wcześniej szefem szkolenia Sił Powietrznych. Jak podaje "GW", rezygnację złożyli m.in. także szef szkolenia Wojsk Lądowych gen. dyw. Paweł Lamla, szef logistyki Inspektoratu Wsparcia gen. bryg. Roman Klecha, kontradm. Adam Mazurek z Dowództwa Operacyjnego i kilku generałów ze Sztabu Generalnego. Niektórzy ze składających rezygnację znajdują się obecnie w rezerwie kadrowej lub zajmują stanowiska w strukturach przewidzianych do likwidacji, jak Pomorski Okręg Wojskowy. | |
piątek, 9 września 2011Brak zadośćuczynień za śmierć żołnierzy, bo zabijali terroryściZadośćuczynienia od MON dostaną rodziny ofiar katastrofy wojskowego samolotu Bryza, który rozbił się w Gdyni w 2009 r. Na takie świadczenia nie mogą jednak liczyć bliscy poległych w Iraku i Afganistanie. Zdaniem ministerstwa różna jest sytuacja prawna obu grup. MON stoi na stanowisku, że skoro sprawcami śmierci żołnierzy są terroryści, nie może dojść do wypłaty zadośćuczynienia od państwa polskiego.
Zarówno rzecznik prasowy MON Jacek Sońta, jak i prawnicy reprezentujący rodziny – Sylwester Nowakowski i Piotr Sławek – poinformowali, że ws. katastrofy Bryzy dojdzie do zawarcia ugód z siedmioma osobami, bliskimi dwóch z czterech pilotów, którzy stracili wówczas życie (rodziny pozostałych dwóch dotychczas nie wystąpiły z roszczeniami wobec MON). Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy kwota zaproponowana rodzinom przez MON wynosi 250 tys. zł dla każdego z bliskich – czyli jest taka sama, jak ta, na którą zawierane są ugody po katastrofie wojskowego samolotu CASA pod Mirosławcem; odpowiada też propozycji ugodowej Skarbu Państwa dla rodzin, które straciły bliskich w katastrofie smoleńskiej. Odnośnie roszczeń, jakie zgłosiły rodziny poległych w Iraku i Afganistanie, już w ub. tygodniu wiceminister obrony Czesław Mroczek poinformował, że sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd, bowiem "na gruncie przepisów prawa nie ma tutaj odpowiedzialności resortu". MON podtrzymał to stanowisko. - Na razie te przypadki, które rozpatrzono, rozpatrzono negatywnie, uważając, że skoro sprawcami są terroryści, nie może dojść do wypłaty zadośćuczynienia od państwa polskiego, mimo że ci żołnierze znaleźli się w tym obszarze, skierowani przez państwo polskie – powiedział dziennikarzom Nowakowski. Resort obrony podkreśla, że – w przeciwieństwie do lotników – żołnierzom wyjeżdżającym na misje MON wykupił polisy ubezpieczeniowe i dlatego nie ma podstaw prawnych, by wypłacić zadośćuczynienie. Ponadto rodziny wszystkich żołnierzy, którzy zginęli na służbie, otrzymują od resortu m.in. pomoc dla dzieci uczących się, ułatwienia w przekwalifikowaniu zawodowym, a w określonych przypadkach renty. Z kolei prawnicy reprezentujący rodziny argumentują, że w polskim prawie cywilnym nie ma tzw. zaliczalności świadczeń – pieniądze wypłacone na podstawie polisy ubezpieczeniowej nie mogą być zaliczone na poczet zadośćuczynienia. Nowakowski powiedział, że sprawę powinien jeszcze raz rozważyć premier Donald Tusk jako przełożony szefa MON. Na konferencji prasowej Tusk powiedział, że jak najszybciej będzie chciał ustalić przebieg spotkania w MON, poznać argumenty obu stron oraz - "jak będzie trzeba - także wpłynąć na działania ministerstwa". - Niezależnie od kontekstu prawnego i finansowego ofiarom i ich rodzinom, pełnomocnikom zawsze należy się najwyższy szacunek i respekt - podkreślił Tusk. Jak poinformował rzecznik prasowy MON, dotychczas wezwania do ugody skierowało do MON 69 osób – wdowy, dzieci i rodzice 27 żołnierzy i jednego cywila, którzy zginęli na misjach. Z tej liczby Nowakowski i Sławek reprezentują 66 osób – bliskich 14 żołnierzy poległych w Iraku i 13 w Afganistanie. Każde ze złożonych przez nich w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia wezwań do ugody opiewa na kwotę 1 mln zł. W sprawie poległych w Iraku i Afganistanie pierwszy z serii terminów posiedzeń ugodowych Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wyznaczył na 15 września. Jeśli - jak wszystko wskazuje - strony nie dojdą do porozumienia, proces, ze względu na wartość przedmiotu sporu, będzie się toczył przed sądem okręgowym. W sprawie katastrofy Bryzy pierwsze posiedzenie ugodowe odbędzie się w czwartek. Należący do Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej samolot An-28 Bryza rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku Gdynia-Babie Doły 31 marca 2009 r. maszyna runęła na ziemię, gdy piloci ćwiczyli awaryjne lądowanie na jednym silniku; zginęła cała czteroosobowa załoga. Zarówno prokuratura, jak i komisja badająca katastrofę uznały, że wypadek był wynikiem błędu pilotów. W Iraku w latach 2003-2007 poległo 22 polskich żołnierzy i jeden funkcjonariusz BOR (ponadto: trzech byłych wojskowych zatrudnionych przez zagraniczne firmy ochroniarskie i dwóch dziennikarzy). W Afganistanie do połowy sierpnia 2011 r. zginęło na służbie 28 żołnierzy i jeden cywil - ratownik medyczny. | |
czwartek, 8 września 2011Wirtualne szkolenia policji przed Euro 2012Policja ma symulator, który pozwoli mundurowym na sprawdzenie umiejętności radzenia sobie z agresywnymi grupami kibicówNaukowcy z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i spółki ETC-PZL Aerospace Industries (produkującej symulatory na potrzeby lotnictwa) pracowali nad symulatorem działań policji w sytuacjach kryzysowych dwa lata.- W lutym przyszłego roku planujemy rozpocząć na uczelni pierwsze szkolenia, tak aby polska policja jeszcze lepiej była przygotowana do Euro 2012 – powiedział gazecie Arkadiusz Letkiewicz, komendant-rektor WSP w Szczytnie. Jego zdaniem to pierwsze tego typu urządzenie na świecie. Symulator ma odzwierciedlać centrum dowodzenia policji. W kilku salach wyposażonych w komputery, ekrany dotykowe, monitory i system łączności funkcjonariusze mają sprawdzać swoje umiejętności w czasie wirtualnych demonstracji, pochodów czy imprez sportowych. | |
wtorek, 6 września 2011Spektakularny sukces kieleckiego SalonuXIX Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, fot. PAP/Piotr PolakPodczas XIX Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego swoje towary i możliwości technologiczne przedstawi prawie 400 wystawców z 20 krajów – w tym reprezentanci największych koncernów zbrojeniowych. W targach biorą udział przedstawiciele ministerstw obrony 30 państw. | |
czwartek, 1 września 2011Mniej polskich żołnierzy w Afganistanie?Szef MON Tomasz Siemoniak powiedział, że najważniejszym kryterium branym pod uwagę przy określeniu liczebności wojsk polskich w Afganistanie jest zapewnienie zdolności bojowej i bezpieczeństwa na misji.Minister, który przebywał w czwartek w Elblągu, odnosząc się do informacji dotyczących zmniejszenia kontyngentu wojsk polskich w Afganistanie podkreślił, że ostateczną decyzję podejmie prezydent.- W połowie września Rada Ministrów zwróci się z wnioskiem do prezydenta w tej sprawie. Rozpatrujemy różne warianty; także i takie, które zakładałyby pewne zmniejszenie liczebności kontyngentu, natomiast głównym kryterium jest oczywiście bezpieczeństwo żołnierzy i zapewnianie zdolności bojowej w Afganistanie - podkreślił szef resortu obrony. Dodał, że decyzja będzie podjęta w oparciu o opinie sztabu generalnego i dowódców, którzy są na miejscu. Siemoniak odniósł się także do decyzji o powołaniu na swego doradcę generała Waldemara Skrzypczaka. Podkreślił, że jako emerytowany wojskowy i praktyk generał Skrzypczak ma "bardzo racjonalne spojrzenie na armię". - Odbyłem kilka długich rozmów z generałem Skrzypczakiem, gdybym nie był przekonany, że dobrze będzie się nam współpracowało, to bym takiej decyzji nie podjął. Ja bardzo cenię, jeżeli ludzie mówią prawdę, a nie mówią tak, by tylko sprawić przyjemność - dodał. Siemoniak poproszony o komentarz do kolejnej kontroli CBA w jednostce specjalnej GROM podkreślił, że popiera "wszelkie działania, które mają wyeliminować wszelkie nieprawidłowości z resortu". - Spotkałem się przedwczoraj z szefem CBA, po raz kolejny zapewniając go o "zielonym świetle" dla wszystkich działań, które mają wyeliminować korupcję z MON - podkreślił. Dodał, że do uznania prokuratury pozostawia, czy należy wszcząć postępowanie w tej sprawie. Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło w czwartek kolejną kontrolę w jednostce specjalnej GROM. Ma ona związek z przetargiem na dwa specjalistyczne samochody - poinformował PAP rzecznik biura Jacek Dobrzyński. Jak wyjaśnił, kontrola przewidziana jest na trzy miesiące. - Dotyczy ona zamówienia publicznego na zakup w 2007 r. samochodów ciężarowo-osobowych do zadań specjalnych, o wartości kilku milionów zł - powiedział Dobrzyński. Poinformował również, że kontrola jest wynikiem analiz przeprowadzonych przez agentów CBA. Po poprzedniej kontroli CBA w GROM (prowadzonej od grudnia 2010 r.) Wojskowa Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązku i przekroczenia uprawnień m.in. przez dwóch byłych dowódców jednostki w trakcie przetargów na 58 samochodów i specjalistyczny sprzęt. | |
czwartek, 1 września 2011Kolejna kontrola CBA w jednostce GROMCentralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło kolejną kontrolę w jednostce specjalnej GROM. Ma ona związek z przetargiem na dwa specjalistyczne samochody - poinformował rzecznik biura Jacek Dobrzyński.Jak wyjaśnił, kontrola przewidziana jest na trzy miesiące. - Dotyczy ona zamówienia publicznego na zakup w 2007 r. samochodów ciężarowo-osobowych do zadań specjalnych, o wartości kilku milionów zł - powiedział Dobrzyński.Poinformował również, że kontrola jest wynikiem analiz przeprowadzonych przez agentów CBA. Po poprzedniej kontroli CBA w GROM (prowadzonej od grudnia 2010 r.) Wojskowa Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązku i przekroczenia uprawnień m.in. przez dwóch byłych dowódców jednostki w trakcie przetargów na 58 samochodów i specjalistyczny sprzęt. W tej sprawie CBA skierowało 9 sierpnia br. zawiadomienie do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Według Biura mogło dojść do złamania prawa przez dwóch byłych dowódców jednostki - z nieoficjalnych informacji wynika, że Piotra Patalonga (jest już generałem i zajmuje stanowisko Dowódcy Wojsk Specjalnych) oraz płk Jerzego Guta (obecnie jest zastępcą gen. Patalonga) - i 16 żołnierzy. Zawiadomienie dotyczyło w sumie trzech przetargów z lat 2002-2010. Wojskowa prokuratura prowadzi też inne śledztwo dot. jednostki specjalnej GROM. Chodzi o nieprawidłowości w zaopatrywaniu w artykuły mundurowe. Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków usłyszało w tym przypadku 12 osób. W ubiegłym roku w GROM przeprowadzane były dwie kontrole MON. Pierwsza z nich obejmowała lata 2008-2010; wszczęto ją wiosną 2010 r. po doniesieniach żołnierzy, mających zastrzeżenia do polityki kadrowej ówczesnego dowódcy. Ich zarzuty nie zostały potwierdzone. Druga kontrola zakończyła się 30 listopada 2010 r. Ówczesny minister obrony Bogdan Klich mówił, że z jej ustaleń wynika, iż w jednostce nie ma poważnych nieprawidłowości. GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego) powstał w 1990 r. Komandosi tej jednostki brali udział w misjach na Haiti, w Sławonii, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku. Za twórców GROM uznawani są gen. Sławomir Petelicki - pierwszy dowódca, a także były minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski. Od 1995 r. jednostce patronują Cichociemni - legendarni komandosi, spadochroniarze Armii Krajowej. Do września 1999 GROM podlegał MSWiA, potem został podporządkowany MON. Wtedy też ówczesny koordynator służb specjalnych Janusz Pałubicki odwołał Petelickiego ze stanowiska dowódcy. W maju 2000 r. dowódcą został płk Roman Polko, który dowodził nią do stycznia 2004 r., kiedy to odszedł ze służby. Zastąpił go płk Tadeusz Sapierzyński. Polko wrócił na stanowisko na początku 2006 r. i dowodził jednostką do listopada 2006 r., kiedy - odchodząc na stanowisko wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - przekazał dowodzenie płk. Piotrowi Patalongowi. W marcu 2008 r. płk Patalong został przeniesiony na stanowisko dowódcy 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku Białej, którego kilkunastu żołnierzy miało konflikt z prawem. Jak mówił wtedy Klich, Patalong miał tam uzdrowić sytuację. Tymczasowym dowódcą GROM został ppłk Jerzy Gut - wówczas zastępca Patalonga. Gut kierował wtedy jednostką przez cztery miesiące, do lipca 2008 r. Wtedy dowódcą został płk Dariusz Zawadka - b. żołnierz GROM, powołany z rezerwy. Latem 2010 r. Zawadka złożył wypowiedzenie ze stanowiska. Według pojawiających się w mediach nieoficjalnych informacji powodem odejścia Zawadki miały być planowane zmiany kadrowe i zapowiedź powołania przez prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego na stanowisko dowódcy Wojsk Specjalnych płk. Patalonga. Sam Zawadka temu zaprzeczał. W rozmowie z tygodnikiem "Polityka" tłumaczył, że udało mu się "wyciągnąć jednostkę z zapaści" i powstrzymać falę odejść żołnierzy, ale nie udało mu się przekonać ministra obrony do jego wizji przyszłości jednostki. Uznał więc, że nieuczciwe byłoby pozostawanie na stanowisku do końca kadencji. "Nie można brać pieniędzy za wykonywanie zadań, których się nie akceptuje" - mówił. Od sierpnia ubiegłego roku dowódcą GROM był płk Gut. Pod koniec lipca tego roku nowym szefem GROM został ppłk Piotr Gąstał. Gut został awansowany na zastępcę dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Piotra Patalonga. | |
czwartek, 1 września 2011Zła sytuacja w specpułku. "Żal i rozgoryczenie"Aż dziesięciu żołnierzy - pilotów i inżynierów - służących w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego po zapowiedzi szefa MON o rozformowaniu tej jednostki zdecydowało o rozstaniu z wojskiem.W pułku panuje atmosfera żalu i rozgoryczenia. Brakuje podstawowej informacji o tym, jakie będą dalsze losy osób tam pracujących. - Tak naprawdę wiemy tylko tyle, co podadzą media, że pułk będzie rozformowany, a samoloty sprzedane - mówią piloci. Według nich, znaczna część kadry zostanie skierowana do rezerwy.Oficjalnie Dowództwo Sił Powietrznych utrzymuje, że żołnierze pułku zostaną "zagospodarowani", a rozformowanie pułku nie spowodowało wśród personelu nerwowych ruchów. Według informacji dziennika, już dziesięciu żołnierzy przesądziło o swoim rozstaniu z armią. - To zarówno piloci, jak i starsi, bardziej doświadczeni inżynierowie – mówi jeden z pilotów. Jak ocenia, do rezerwy odejdą przede wszystkim piloci samolotów, którzy nie znajdą zatrudnienia w nowo formowanej eskadrze śmigłowcowej, a posiadają licencje cywilne. |
poniedziałek, 29 sierpnia 2011Afera w GROM, prokuratura wszczęła śledztwoWojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przetargów w jednostce specjalnej GROM. Sprawdza m.in. czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za zakup 58 samochodów terenowych.
Chodzi o zawiadomienie CBA skierowane do Naczelnej Prokuratury Wojskowej 9 sierpnia. Według Biura mogło dojść do złamania prawa przez dwóch byłych dowódców jednostki i 16 żołnierzy. Zawiadomienie dotyczyło w sumie trzech przetargów z lat 2002-2010 na zakup 58 samochodów terenowych i specjalistycznego sprzętu. Było efektem kontroli przeprowadzanej przez Biuro w GROM od grudnia ubiegłego roku. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy, z doniesienia CBA wynikało, że byli dowódcy, którzy mogli złamać prawo, to Piotr Patalong (jest już generałem i zajmuje stanowisko Dowódcy Wojsk Specjalnych) oraz płk Jerzy Gut (obecnie jest zastępcą gen. Patalonga). - Cieszymy się, że prokuratura podzieliła nasze zdanie, że mogło dojść w tej sprawie do popełnienia przestępstwa i zdecydowała o wszczęciu śledztwa - powiedział pytany o decyzję prokuratury rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Wojskowa prokuratura prowadzi już inne śledztwo dotyczące nieprawidłowości w jednostce specjalnej GROM. Chodzi o nieprawidłowości w zaopatrywaniu w artykuły mundurowe. Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków usłyszało w tym przypadku 12 osób. W ubiegłym roku w GROM przeprowadzane były też dwie kontrole MON. Pierwsza z nich obejmowała lata 2008-2010; wszczęto ją wiosną po doniesieniach żołnierzy, mających zastrzeżenia do polityki kadrowej ówczesnego dowódcy. Ich zarzuty nie zostały potwierdzone. Druga kontrola zakończyła się 30 listopada. Ówczesny minister obrony Bogdan Klich mówił, że z jej ustaleń wynika, iż w jednostce nie ma poważnych nieprawidłowości. GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego) powstał w 1990 r. Komandosi tej jednostki brali udział w misjach na Haiti, w Sławonii, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku. Za twórców GROM uznawani są gen. Sławomir Petelicki - pierwszy dowódca, a także były minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski. Od 1995 r. jednostce patronują Cichociemni - legendarni komandosi, spadochroniarze Armii Krajowej. Do września 1999 GROM podlegał MSWiA, potem został podporządkowany MON. Wtedy też ówczesny koordynator służb specjalnych Janusz Pałubicki odwołał Petelickiego ze stanowiska dowódcy. W maju 2000 r. dowódcą został płk Roman Polko, który dowodził nią do stycznia 2004 r., kiedy to odszedł ze służby. Zastąpił go płk Tadeusz Sapierzyński. Polko wrócił na stanowisko na początku 2006 r. i dowodził jednostką do listopada 2006 r., kiedy - odchodząc na stanowisko wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - przekazał dowodzenie płk. Piotrowi Patalongowi. W marcu 2008 r. płk Patalong został przeniesiony na stanowisko dowódcy 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku Białej, którego kilkunastu żołnierzy miało konflikt z prawem. Jak mówił wtedy Klich, Patalong miał tam uzdrowić sytuację. Tymczasowym dowódcą GROM został ppłk Jerzy Gut - wówczas zastępca Patalonga. Gut kierował wtedy jednostką przez cztery miesiące, do lipca 2008 r. Wtedy dowódcą został płk Dariusz Zawadka - b. żołnierz GROM, powołany z rezerwy. Latem 2010 r. Zawadka złożył wypowiedzenie ze stanowiska. Według pojawiających się w mediach nieoficjalnych informacji powodem odejścia Zawadki miały być planowane zmiany kadrowe i zapowiedź powołania przez prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego na stanowisko dowódcy Wojsk Specjalnych płk. Patalonga. Sam Zawadka temu zaprzeczał. W rozmowie z tygodnikiem "Polityka" tłumaczył, że udało mu się "wyciągnąć jednostkę z zapaści" i powstrzymać falę odejść żołnierzy, ale nie udało mu się przekonać ministra obrony do jego wizji przyszłości jednostki. Uznał więc, że nieuczciwe byłoby pozostawanie na stanowisku do końca kadencji. "Nie można brać pieniędzy za wykonywanie zadań, których się nie akceptuje" - mówił. Od sierpnia ubiegłego roku dowódcą GROM był płk Jerzy Gut. Pod koniec lipca tego roku nowym szefem GROM został ppłk Piotr Gąstał. Gut został awansowany na zastępcę dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Piotra Patalonga. | |
poniedziałek, 29 sierpnia 2011Adam Rapacki - wiceszef MSWIA - NIE WIE, ILU ma generałówWiceszef MSWiA Adam Rapacki nadzorujący służby mundurowe w Polsce zaliczył przed posłami z Sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji dwie spore wpadki. Wykazał się niewiedzą dotyczącą Biura Ochrony Rządu oraz Państwowej Straży Pożarnej, które podlegają Rapackiemu.
Ze strony ministerstwa i rządu odpowiedzialny za zmiany w prawie był wiceszef MSWiA Adam Rapacki. Okazało się, że popełniał rażące błędy... Podczas posiedzenia komisji zapewniał posłów, że w Biurze Ochrony Rządu jest czterech generałów. Jest jednak inaczej... - W BOR są trzy etaty generalskie. Generałem jest szef Biura Marian Janicki oraz jego dwóch zastępców - informuje nas rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz. Rapacki nie zna PRAWA Później, chcąc błysnąć znajomością prawa, Rapacki popełnił kolejny błąd. Mówiąc o nominacjach generalskich, powiedział, że w ustawie o Państwowej Straży Pożarnej nie ma wymaganego stażu do awansu ze stopnia pułkownika do stopnia generała. Jest znowu inaczej... Taki wymóg jest wpisany w ustawie (w art. 54, który mówi, że ze stopnia st. brygadiera na nadbrygadiera można awansować po 4 latach). Ustawę - mimo wpadek Rapackiego - przegłosowały 19 sierpnia Platforma Obywatelska i PSL. Teraz czeka na podpis prezydenta Polski. | |
poniedziałek, 29 sierpnia 2011Problemy w armii, minister prosi o pomoc CBAŻandarmeria i kontrwywiad wojskowy nie dają sobie rady z tropieniem nieprawidłowości. Dlatego nowy minister obrony prosi o wsparcie Centralne Biuro Antykorupcyjne – informuje "Rzeczpospolita".Tomasz Siemoniak spotkał się już z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. - Zadeklarowali ścisłą współpracę w walce z korupcją. Na bieżąco utrzymują kontakt. Kolejne spotkanie planowane jest na przyszły tydzień – mówi rzecznik MON Jacek Sońta.Jak wyjaśnia wysoki rangą urzędnik MON, resort prosi o pomoc CBA, bo powołane do tego instytucje nie wypełniają należycie swoich zadań. Chodzi m.in. o Departament Kontroli MON, Żandarmerię Wojskową i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Jednak resort obrony oficjalnie nie krytykuje ich działań. - Żandarmeria czy SKW wykonują wiele ważnych zadań. Jednak nie można poprzestać na tym, co jest w tej chwili. Cały czas należy bowiem poprawiać system – zaznacza Sońta. Zadowolony ze stanowiska MON jest szef CBA, który podkreśla, że w przeciwieństwie do SKW czy ŻW, Biuro ma bardzo szerokie uprawnienia kontrolne. - Wojsko jest tak duże, ma tak ogromny majątek i prowadzi tyle przedsięwzięć finansowych, że spraw do prześwietlenia wystarczy dla wszystkich – mówi Wojtunik. | |
poniedziałek, 29 sierpnia 2011BOR szuka oszczędnościBiuro Ochrony Rządu zrezygnowało z ochrony warszawskiej rezydencji szefa MSWiA i wicepremiera Grzegorza Schetyny (46 l.) przy ul. Zawrat. Nie chroni też pałacyku MSZ przy ul. Foksal. Powód? Oszczędności w budżecie.
- Odstąpiliśmy od ochrony niektórych obiektów, bo nie zgodzę się na robienie darmowej firmy ochroniarskiej z BOR-u - mówi "SE" szef BOR, gen. Marian Janicki (48 l.). Koszt ochrony przypadający na jednego funkcjonariusza w takich miejscach to ok. 60 tys. zł rocznie. Biuro zaoszczędzi też na wykreśleniu z planów zakupu nowych samochodów, zewnętrznych szkoleń i nauki języków obcych. - Cięcia nie wpłyną na jakość zadań wykonywanych przez naszą formację - zapewnia gen. Janicki. | |
niedziela, 28 sierpnia 2011Słynne radiowozy idą na emeryturęMiliony przejechanych mil, tysiące rozbitych egzemplarzy, setki występów w filmach… Po 30 latach służby w każdych warunkach pogodowych słynne Fordy Crown Victoria idą na emeryturę.
Zastrzeżenia mogła jedynie budzić jakość materiałów zastosowanych do wykończenia wnętrza, ale najwyraźniej nie przeszkadzało tu zbytnio stróżom prawa. W USA model Crown Victoria zdominował ok. 70 proc. rynku radiowozów. Słynny samochód był produkowany w kanadyjskiej fabryce marki zlokalizowanej w Ontario. Od 2008 roku auto było dostępne tylko w sprzedaży flotowej. Ford ma nadzieję, że po przejściu radiowozu na zasłużoną emeryturę, jego miejsce zajmą policyjne wersje modeli Explorer i Taurus, jednak to może nie być takie proste. Konkurencją dla nowości producenta z Detroit będą Chevrolet Caprice i Dodge Charger. | |
sobota, 27 sierpnia 2011Czuwają nad bezpieczeństwem widzówPonad 500 mazowieckich policjantów czuwa nad bezpieczeństwem osób odwiedzających w ten weekend Radom, gdzie na Lotnisku Wojskowym trwają Międzynarodowe Pokazy Lotnicze – Air Show Radom 2011 oraz imprezy towarzyszące. Pierwszego dnia pokazy mogło obejrzeć nawet 80 tysięcy widzów. Podczas dwudniowych pokazów można zobaczyć 150 statków powietrznych z 26 krajów.
W tym roku na na radomskim niebie można m.in. zobaczyć: P-38 Lightning, belgijskie, greckie i holenderskie F-16, W-3 Sokół, zespół Biało-Czerwone Iskry i „Orliki”, SW-4, M-28, Herkules, C-295M, Mig-29, Su-22, szwajcarski zespół Patrouille Suisse, Mi-24, JAS-39 Gripen, Pilatus PC-7, włoski AMX, M-346, Bolkow BO-105, L-159 ALCA, francuski zespół Patrouille de France, włoski Frecce TriColori i W-3RM. Radomskie pokazy lotnicze, to także duże wyzwanie organizacyjne dla mazowieckiej policji. Nad bezpieczeństwem osób odwiedzających w ten weekend Radom czuwa ponad 500 policjantów współpracujących ściśle z Żandarmerią Wojskową, Strażą Pożarną, Strażą Miejska, Pogotowiem Ratunkowym oraz BOR-em. Już na rogatkach Radomia osoby wjeżdżające do miasta mogą zobaczyć i poprosić o pomoc funkcjonariuszy prewencji oraz policjantów drogówki. Na pewno uwagę wszystkich przykuwają też policjanci pełniący służbę na rowerach oraz krążący nad drogami dojazdowym do lotniska śmigłowiec z łódzkiej policji. Policjantów operacyjnych nie widać, ale oni także zapewniają bezpieczeństwo, dyskretnie wmieszani w tłum widzów. Air Show zabezpieczane jest również przez antyterrorystów z mazowieckiej komendy. | |
piątek, 26 sierpnia 2011Skutecznie odbierać majątek przestępcom - sprostowanie do artykułu "Policji ciągle mało" zamieszczonego w Gazecie Wyborczej 26.08.02011 r.W dzisiejszej Gazecie Wyborczej (26.08.2011 r.) opublikowano artykuł Ewy Siedleckiej pt. „Policji ciągle mało”, w którym zamieszczono nieprawdziwe i wprowadzające w błąd czytelników informacje.Policja posiada dzisiaj dostęp jedynie do informacji objętych tajemnicą bankową i ubezpieczeniową. W związku ze zmieniającą się rzeczywistością i możliwościami lokowania przez przestępców nielegalnie uzyskanych korzyści majątkowych za pośrednictwem różnych, nowych instrumentów finansowych, zaproponowano zmiany prawne umożliwiające dostęp do informacji chronionych tajemnicami skarbową i zawodową: przetwarzanych przez fundusze inwestycyjne, osoby wykonujące działalność w zakresie obrotu papierami wartościowymi i innymi instrumentami finansowymi, podmioty wykonujące działalność na podstawie ustawy o giełdach towarowych oraz informacji o umowach kredytowych zawieranych przez SKOK.Policja zgodnie z projektem ma na etapie wstępnych czynności uzyskiwać jedynie podstawowe dane, w określonych przez ustawę przypadkach i ograniczonym zakresie. Dotyczy to np. potwierdzania sytuacji, czy osoba podejrzewana o popełnienie przestępstwa ma rachunek bankowy w Polsce, czy nie, czy jest płatnikiem podatku czy też nie. W przypadku potwierdzenia takiego faktu następowałyby dalsze czynności związane z ustalaniem jej składników majątkowych – już pod kontrolą sądu. Chcąc skutecznie zwalczać przestępczość musimy przyjąć rozwiązania, które pozwolą szybko odbierać przestępcom nielegalnie zgromadzony majątek, którego na skutek przewlekłego działania organów ścigania, wynikającego z braku skutecznych rozwiązań prawnych, mogliby się pozbywać. Nie jest prawdą, że projekt ustawy rozszerza uprawnienia Policji na wszystkie przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego, a wprost przeciwnie, zawęża nasze działania jedynie do wymienionych enumeratywnie w Ustawie o Policji (art. 19 ust. 1 pkt. 2) najbardziej niebezpiecznych przestępstw. Na podstawie art. 31 pkt 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo Prasowe (Dz.U. Nr 5, poz. 24 oraz z 2010 r. Nr 182, poz. 1228) wnoszę o zamieszczenie poniższego sprostowania . SPROSTOWANIE W artykule nieprawdziwe są zdania: • „(…)Rząd proponuje: policja i inne służby mają mieć łatwy dostęp, bez zgody sądu, do informacji • o naszych rachunkach bankowych i maklerskich.” – Bez zgody sądu Policja ma mieć możliwość uzyskania jedynie podstawowych informacji np. co do faktu posiadania bądź braku konta w Polsce. W przypadku potwierdzenia takiego faktu dalsze czynności odbywają się pod kontrolą sądu w normalnym trybie • „(…)Tylko, że Unia takiego poszerzenia uprawnień nie wymaga” – Eksperci Unii Europejskiej w listopadzie 2010 r. przedstawili w ramach V Rundy Wzajemnych Ewaluacji dot. Przestępczości Finansowej i Dochodzeń w Sprawach Finansowych rekomendację z zaleceniami zmian prawnych w Polsce • „(…)Projekt przechodzi przez Sejm po cichu, w ekstraszybkim Tempie” – Od listopada 2010 r. projekt ustawy zamieszczony był w BIP MSWiA i BIP KGP • „(…)A nowy projekt rozszerza te uprawnienia na wszystkie przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego, np. na przestępstwo „znieważenia konstytucyjnego organu” – Projekt nie rozszerza uprawnień Policji, zawężając katalog przestępstw do czynów opisanych w art. 19 ust.1 pkt 2 Ustawy o Policji, który nie zawiera przestępstwa „znieważenia konstytucyjnego organu”. • „(…)To oznacza, że policja mogłaby założyć podsłuch np. autorowi strony antykomor.pl” – Policja nie może zakładać podsłuchu w przypadku „znieważenia konstytucyjnego organu”, co wynika z art. 19 ust.1 pkt. 2 ustawy o Policji. Nie jest to również przewidywane w projekcie. • „(…)Według nowego projektu służby mogłyby np. zakładać podsłuchy przy przestępstwach „znieważenia organu konstytucyjnego”.- Policja nie może zakładać podsłuchu w przypadku „znieważenia konstytucyjnego organu”, co wynika z art. 19 ust.1 pkt. 2 ustawy o Policji. Nie jest to również przewidywane w projekcie • „(…)Ułatwienie dla Policji i służb polegałoby nie tyle na oszczędności czasu, ile na tym, że mogłyby sprawdzić każdą osobę, a nie - jak dziś – tylko podejrzanego.” – Policja zgodnie z projektem nie może sprawdzać każdej osoby, jedynie taką, co do której istnieje uzasadnione przypuszczenie popełnienia najbardziej niebezpiecznych przestępstw wymienionych w art. 19 ust.1 pkt. 2 ustawy o Policji • „(…)Np. Policja, dziś mająca zamknięty katalog przestępstw, w których może stosować działania operacyjne, miałaby nie mieć już żadnych ograniczeń.” – Zgodnie z projektem ustawy, ograniczenie działań Policji wynika z art. 19 ust.1 pkt. 2 ustawy o Policji. Nie są przewidywane zmiany w tym zakresie. • (…)W tym tworzy się centralny rejestr rachunków bankowych rachunków papierów wartościowych i innych instrumentów finansowych, dzięki któremu służby mogłyby badać naszą sytuację materialną. I to bez zgody sądu, nie mówiąc już o naszej zgodzie czy wiedzy.” – Zgodnie z projektem ustawy bez zgody sądu Policja ma mieć możliwość uzyskania jedynie podstawowych informacji np. co do faktu posiadania bądź braku konta w Polsce. W przypadku potwierdzenia takiego faktu dalsze czynności odbywają się pod kontrolą sądu w normalnym trybie • „(…)Tymczasem tradycyjnie takie przepisy przemyca się cichcem, by zmylić przeciwnika…czyli społeczeństwo.” - Od listopada 2010 r. projekt ustawy zamieszczony był w BIP MSWiA i BIP KGP RZECZNIK PRASOWY KOMENDANTA GŁÓWNEGO POLICJI mł. insp. dr Mariusz Sokołowski | |
piątek, 26 sierpnia 2011Obchody Święta LotnictwaW piątek odbyły się centralne obchody święta Lotnictwa.
Następnie w Katedrze Polowej WP odbyła się uroczysta Msza Święta w intencji lotników polskich. Kolejnym punktem tegorocznych obchodów byłuroczysty apel z okazji Święta Lotnictwa pod „Pomnikiem ku czci lotników polskich poległych w latach 1939 - 1945" na Polach Mokotowskich. Podczas tej uroczystości wręczone zostały odznaczenia państwowe zasłużonym lotnikom, żołnierzom oraz kombatantom. Ceremoniał uświetnił przelot zespołów akrobacyjnych „Biało - Czerwone ISKRY" i „Orlik". Uroczystości zakończył koncert Orkiestry Symfonicznej „Sonata". | |
piątek, 26 sierpnia 2011Polskie studentki wojskowe w Hiszpanii i FrancjiDo kraju powróciły dwie studentki wojskowe Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, które zaliczały semestr nauki we Francji i Hiszpanii. Studia w zagranicznych uczelniach odbyły w ramach wymiany studenckiej Erasmus Military. Podchorąży Paulina Babicka uczyła się we francuskiej Akademii Marynarki Wojennej, a podchorąży Patrycja Jurdzińka studiowała w Hiszpanii, spędzając znaczny czas na żaglowcu i lotniskowcu.Podchorąży Paulina Babicka zajęcia we Francji rozpoczęła 7 lutego. Podczas pobytu w Ecole Navale brała udział w zajęciach na IV semestrze profilu Master dla przyszłych nawigatorów i oficerów francuskiej Marine National. Program studiów obejmował przedmioty takie jak systemy informacji przestrzennej, architekturę i praktyczne zastosowanie sonarów morskich, informatykę, astronawigację, wytrzymałość materiałów, budowa oraz zachowanie się kadłuba okrętu na morzu, wytrzymałość kadłuba okrętu, mechanikę płynów, budowę mechanicznych napędów okrętu. Jednak nauka to nie było wszystko, czemu musiała sprostać studentka wojskowa. Brała również udział w szkoleniu fizycznym oraz w zajęciach poligonowych. W ramach dodatkowych zajęć sportowych szkoliła się w żeglarstwie i surfingu. Natomiast raz w miesiącu, razem z kolegami, brała udział w nocnym marszu na długi dystans z pełnym oporządzeniem i 10-kg plecakiem. W czasie tych działań nocnych organizowano wspinaczkę górską, pływanie kajakami na azymut, organizowanie obrony i ataku oraz ewakuację rannych z pola walki. W ramach studiów podchorąży Babicka brała udział w konferencji zorganizowanej dla wszystkich szkół wojskowych Francji „SIGEM”, która odbywała się w Paryżu. Tematem przewodnim było „Dowodzenie dzisiaj”. Dzięki temu miała okazję porównać proces kształcenia oficerów różnych sił zbrojnych Europy i Stanów Zjednoczonych. Najtrudniejszym etapem, jak sama stwierdziła, było szkolenie poligonowe „Espadon”, podczas którego realizowano zadania na wodzie i na lądzie. Celem szkolenia była praktyka dowódcza. Instruktorzy sprawdzali naszą wytrzymałość na stres i trudne warunki podczas dowodzenia grupą żołnierzy. Przy realizacji zadań towarzyszyły nam śmigłowce i samoloty MW oraz szybkie łodzie motorowe i inne środki transportu wodnego. Każdy uczestnik szkolenia posiadał broń etatową FAMAS oraz zapas amunicji. Każdy podchorąży musiał znać zasady taktyki wojskowej, które były niezbędne do realizacji rozkazów dowódców. Podczas tego szkolenia miałam okazje sprawdzić się jako dowódca, a także poznać granice wytrzymałości organizmu w ciężkich warunkach – relacjonowała nasza studentka wojskowa. Za najciekawszy element uznała rejs na francuskiej korwecie szkolnej „LION”. Podczas pobytu okrętu na morzu pełniła funkcje oficera wachtowego, nawigatora, sternika, sygnalisty (łączność radiowa) i obserwatora. Miała okazję brać udział w ćwiczeniach okrętów szkolnych tj. EVOLEX, PASSEX, PRERAM, NAVRES i inne. Sama stwierdziła: Szkolenie na okręcie było dla mnie bardzo ważnym etapem wymiany studenckiej, dzięki niemu mogłam poznać zasady służby na okrętach francuskiej marynarki wojennej.Podchorąży Patrycja Jurdzińska przez jeden semestr studiowała w Akademii Marynarki Wojennej Hiszpanii. Zajęcia rozpoczęła w styczniu, a zakończyła w lipcu. Studia rozpoczęły się czteromiesięcznym rejsem żaglowcem szkolnym „Juan Sebastian de Elcano”. W czasie rejsu pełniła wachty morskie na GSD, w kabinie nawigacyjnej, na pokładzie oraz w CSS wraz z hiszpańskimi podchorążymi z czwartego roku. Oprócz przedsięwzięć, które normalnie realizuje się na żaglowcu, podchorąży Jurdzińska codziennie od 8:00 do 17:00 uczestniczyła w zajęciach z następujących przedmiotów: nawigacja i astronawigacja, oceanografia, budowa i znajomość okrętu, język angielski, meteorologia, geografia i wychowanie fizyczne. W trakcie rejsu odbywały się zaliczenia z powyższych przedmiotów, a na zakończenie rejsu odbył się egzamin końcowy. Odwiedzili dużo portów, które studentka wojskowa jednym tchem wymienia: Istambuł, Wenecja, Tulon, Bilbao, Londyn, Hamburg, Kopenhaga i Lizbona. Rejs zakończył się w porcie Kadyks, gdzie 2 maja została zaokrętowana wraz z hiszpańskimi podchorążymi na lotniskowcu Juan Carlos I. Stwierdziła, iż okręt o wymiarach 260 m długości i prawie 30 m wysokości zrobił na niej ogromne wrażenie. Na lotniskowcu również musiała pogodzić obowiązek pełnienia wacht i uczestniczenie w zajęciach, z których była później rozliczana. Relacjonując, podaje: Po zakończeniu dwumiesięcznego rejsu lotniskowcem, kolejne dwa tygodnie spędziliśmy w hiszpańsko - amerykańskiej bazie w mieście Rota. Po zakończeniu przygody na hiszpańskich okrętach, ostatnie dwa tygodnie spędziłam w Escuela Naval Militar, która znajduje się w mieście Marin w Galicji w północno-zachodniej części Hiszpanii. Tam przygotowywaliśmy się do zakończenia roku akademickiego, które połączone było z przysięgą podchorążych pierwszego rocznika i promocją piątego roku na pierwszy stopień oficerski. Podchorąży Patrycja Jurdzińska najlepiej wspomina pobyt na lotniskowcu Juan Carlos I. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć tak nowoczesny okręt. Miałam dostęp do całego sprzętu, w który Juan Carlos I był wyposażony. Poznałam również styl pracy i sposoby nauczania na okrętach hiszpańskiej Marynarki Wojennej – stwierdza studentka. Uczelnie z Francji i Polski nawiązały współpracę w latach dziewięćdziesiątych. Od tego czasu odbywają się coroczne spotkania przedstawicieli uczelni. Od trzech lat dokonują się wymiany studentów. W 2009 roku francuska uczelnia wyróżniła Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni Szablą Honoru. Odznaczenie to jest uhonorowaniem długoletniej i owocnej współpracy między uczelniami. Natomiast z hiszpańską Akademią Marynarki Wojennej wymiana została dokonana po raz pierwszy. Obie uczelnie mają nadzieję, iż zapoczątkuje to długotrwałą współpracę. | |
czwartek, 25 sierpnia 2011Międzynarodowe Pokazy Lotnicze AIR SHOW – 2011 RadomRamowy program AIR SHOW - 2011 sobota 27.08 i niedziela 28.087:30 – sprzedaż biletów 9:00 – rozpoczęcie pokazów w powietrzu 11:20 – blok Aeroklubu Polskiego 12:00 – oficjalne rozpoczęcie Międzynarodowych Pokazów Lotniczych 12:15 – 18:30 – blok wojskowy - pokazy grup akrobacyjnych - pokazy indywidualne 18:30 – Zakończenie pokazów | |
czwartek, 25 sierpnia 2011LOTNICTWO MARYNARKI WOJENNEJ NA AIR SHOW 2011Podczas tegorocznej edycji Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show w Radomiu pojawią się aż cztery statki powietrzne z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. W 10 minutowym pokazie dynamicznym zaprezentuje się załoga śmigłowca ratowniczego W-3RM „Anakonda”. Na wystawie statycznej będzie można zobaczyć samolot patrolowo – rozpoznawczy Bryza, śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych Mi-14PŁ oraz śmigłowiec pokładowy SH-2G.
| |
czwartek, 25 sierpnia 2011Konferencja prasowa MON24.08. W środę, 24 sierpnia, odbyła się konferencja prasowa nt. stanu realizacji zaleceń wynikających z "Raportu końcowego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego", zaprezentowanego 29 lipca br.W czasie spotkania z dziennikarzami zaprezentowano Ramowy program wdrażania wniosków wynikających z „Raportu końcowego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska Smoleńsk Północny”. Program ten porządkuje zadania wynikające z zaleceń „Raportu”, wskazuje osoby odpowiedzialne za nadzór nad realizacją oraz wykonawców poszczególnych zaleceń, a także podmioty współpracujące przy ich realizacji. Określa również termin ich wykonania. Niektóre z zaleceń opatrzono szczegółowymi uwagami, dotyczącymi sposobu ich wykonania, co wynikało ze zmian, jakie miały miejsce już w trakcie opracowywania tego dokumentu, np. w związku z decyzją o rozformowaniu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Taktycznego czy rezygnacji z dalszego użytkowania samolotów Tu-154M i Jak-40 oraz przekazaniu ich do Agencji Mienia Wojskowego.Minister obrony narodowej powołał sekretarza stanu w MON na swojego pełnomocnika ds. wdrażania ustaleń wynikających z zaleceń Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i wyznaczył go ─ obok szefa Sztabu Generalnego WP ─ jako osobę odpowiedzialną za nadzór nad realizacją zaleceń przedstawionych w „Ramowym programie…”. Wśród najważniejszych zadań, jakie stoją przed dowódcami Rodzajów Sił Zbrojnych, w tym zwłaszcza dowódcą Sił Powietrznych, a także szefami Inspektoratu Wsparcia SZ, Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia oraz dyrektorami departamentów Kontroli i Budżetowego MON, znalazło się m.in.: uporządkowanie dokumentów normatywnych, odnoszących się do specjalnego transportu lotniczego, opracowanie zasad współpracy z instytucjami rządowymi i administracji publicznej w zakresie organizowania tego transportu, udoskonalenie procesu pozyskiwania i wykorzystywania danych meteorologicznych, zweryfikowanie przepisów regulujących sposób i zakres sprawowania nadzoru nad procesem szkolenia lotniczego, dostosowanie systemów archiwizacji dokumentacji, opracowanie nowych zasad szkolenia, w tym instruktorskiego i z zakresu medycy lotniczej, dla personelu latającego i obsługi naziemnej, opracowanie nowych zasad prowadzenia nadzoru operacyjnego w lotach międzynarodowych, doposażenie statków powietrznych lotnictwa Sił Zbrojnych RP w nowoczesny sprzęt, w tym niezbędne urządzenia łączności dalekiego zasięgu. W konferencji udział wzięli: minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, sekretarz stanu w MON Czesław Mroczek, szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Cieniuch, podsekretarz stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji Marcin Idzik i dowódca Sił Powietrznych gen. broni pil. Lech Majewski. | |
środa, 24 sierpnia 2011Wizyta MON w 31.bltW środę, 24 sierpnia, w godzinach przedpołudniowych minister ON Tomasz Siemoniak oraz szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Cieniuch odwiedzili 31. bazę lotnictwa taktycznego w Poznaniu-Krzesinach.Delegację powitali: dowódca Sił Powietrznych gen. broni pil. Lech MAJEWSKI, dowódca 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego gen. bryg. pil. Włodzimierz USAREK oraz dowódca 31. bazy lotnictwa taktycznego płk pil. Cezary WIŚNIEWSKI. Następnie gospodarze zapoznali gości z zadaniami i infrastrukturą bazy oraz zaprezentowali sprzęt bojowy będący na jej wyposażeniu. Głównym punktem programu wizyty był pokaz statyczny uzbrojonych samolotów wielozadaniowych F-16 Block 52+ (C/D), sprzętu Naziemnej Obsługi Statków Powietrznych (NOSP) i Wojskowej Straży Pożarnej, a także prezentacja możliwości symulatora lotu samolotu F-16 do misji (Full Mission Trainer).Na terenie 6. eskadry lotniczej 31. BLT minister T. Siemoniak obserwował procedurę przygotowania personelu latającego do wykonania misji. Szef resortu spotkał się również z żołnierzami pełniącymi służbę w bazie. | |
środa, 24 sierpnia 2011NIEWYBUCHY NA DNIE JEZIORADzisiaj, w środę 24 sierpnia, nurkowie-minerzy Marynarki Wojennej wydobyli z dna jeziora Chycina w pobliżu Międzyrzecza cztery granaty moździerzowe kalibru 50mm. Podczas akcji nurkowie operowali w składzie 6 osobowej drużyny, przeszukując dno jeziora o obszarze ponad 2 tysięcy metrów kwadratowych.
Dzisiaj, w środę 24 sierpnia, nurkowie-minerzy MW przystąpili do wydobycia znaleziska na brzeg jeziora. Przedmiot został podniesiony z dna, a następnie nurkowie przetransportowali go na brzeg i przekazali saperom z Krosna Odrzańskiego. Operacją lokalizacji i podjęcia materiału niebezpiecznego z dna jeziora dowodził st. bosm. Robert Rozpłoch – zastępca dowódcy zespołu działań przeciwminowych w Grupie Nurków Minerów. Pracę nurków cały czas zabezpieczała specjalistyczna mobilna baza nurkowa „Ortolan” z komorą dekompresyjną. Nurkowie-minerzy Marynarki Wojennej wielokrotnie prowadzili tego typu akcje na morzu oraz wspierali akcje saperskie w głębi lądu. Ich zadania polegają na poszukiwaniu min w basenach i kanałach portowych oraz dokładnej lokalizacji i identyfikacji obiektów minopodobnych wykrytych przez okręty na morzu. Działają głównie na akwenach morskich aż do granicy polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Ponadto nurkowie - minerzy MW zajmują się likwidacją niewypałów, niewybuchów oraz podwodnych przeszkód nawigacyjnych na morzu. Udzielają pomocy jednostkom pływającym w porcie i na morzu, wspierają akcje ratowniczo-poszukiwawcze. Zabezpieczają zacumowane i zakotwiczone okręty przed siłami dywersji podwodnej. Marynarka Wojenna dysponuje dwoma Grupami Nurków Minerów. Jedna wchodzi w skład 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu, a druga w skład 3 Flotylli Okrętów w Gdyni. Ostatnia akcja saperów Marynarki Wojennej w głębi lądu miała miejsce zaledwie 5 dni temu na jeziorze Niesłysz w pobliżu Świebodzina. W ostatnich miesiącach grupy nurków-minerów Marynarki Wojennej oprócz akcji prowadzonych na morzu podejmowały także niewypały i niewybuchy m.in. z dna Jeziora Ostrowieckiego (woj. zachodniopomorskie), jeziora w Sztumie (woj. pomorskie), a także z dna kanału przy Tamie Brodzkiej (woj. kujawsko-pomorskie) oraz z rzeki Odry w centrum Wrocławia. | |
wtorek, 23 sierpnia 2011III RP w szponach SB Byli esbecy przeniknęli w wolnej Polsce do najważniejszych sfer życia społecznego. Partii politycznych, strategicznych firm, banków, organów bezpieczeństwa, uczelni, prokuratury, sądownictwa, dyplomacji, mediów. I struktur władzy Część publicystów nieformalne grupy powiązanych ze sobą byłych esbeków nazywa mafią. To o tyle nie do końca trafne porównanie, że mafia próbuje znaleźć osłonę i oparcie w niektórych instytucjach państwa, głównie w policji, prokuraturze, sądownictwie, ale w istocie egzystuje całkowicie poza nimi. Działa od nich niezależnie. Zagrożenia, jakie występują ze strony byłej tajnej policji politycznej, a także jej siła, wynikają z tego, że wraz ze swoimi patologicznymi atrybutami wtopiła się w żywą tkankę państwa i newralgiczne miejsca dla jego prawidłowego funkcjonowania. Wszędzie tam, gdzie tylko znajduje do nich dostęp, wykorzystuje je do własnych celów niczym klasyczny pasożyt. Cały artykuł do przeczytania w tygodniku "Uważam Rze"nr 29 z dn. 22.08.2011 | |
wtorek, 23 sierpnia 2011Polska dostarczała broń libijskim powstańcomPolska kilka miesięcy temu dostarczyła broń dla powstańców w Libii – dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródła rządowego. Od kilku miesięcy nasi oficerowie są w NATO-wskim dowództwie operacji libijskiej.Spora sprzedaż broni dla powstańców miała miejsce wiosną. - To było robione za zgodą rządu - podkreślił rozmówca PAP. Nie chciał jednak powiedzieć, czy operacja odbyła się z inicjatywy naszych władz. Nie wiadomo również jakiego rodzaju broń pojechała z Polski do Libii.Źródło podaje również, że od kilku tygodni w dowództwie NATO-wskiej operacji w Libii jest 15 polskich oficerów; siedmiu z nich jest w dowództwie w Neapolu, natomiast pozostała ósemka w dowództwie operacji powietrznej. Polska, mimo że nie wzięła udziału w operacji militarnej w Libii, jeszcze przed objęciem prezydencji w UE wspierała siły walczące z reżimem Muammara Kadafiego. Szef MSZ Radosław Sikorski jako pierwszy zachodni minister SZ odwiedził w maju w Benghazi Narodową Radę Libijską. Jej szefowi Mustafie Abdulowie Dżalilowi przekazał wówczas, że UE uznaje Radę za prawowitego partnera do rozmów. Polski ambasador w Libii Wojciech Bożek był też pierwszym zachodnim szefem placówki dyplomatycznej, który jeszcze w czerwcu zdecydował się na rezydowanie w Benghazi. Sikorski mówił wówczas, że Polska nie widzi możliwości współpracy z Kadafim i wolałaby, aby konflikt w Libii został rozwiązany za pomocą metod politycznych, a nie wojskowych. | |
poniedziałek, 22 sierpnia 2011Wojskowe uczelnie wkrótce czeka rewolucjaZostaną tylko dwie wyższe szkoły oficerskie z pięciu. Jedna ma kształcić specjalistów, a druga generałów. Zwycięska batalia Bronisława Komorowskiego o to, by nie tworzyć akademii na bazie dęblińskiej Szkoły Orląt (w piątek Sejm podtrzymał weto prezydenta w tej sprawie), to dopiero początek rewolucji, jaka w najbliższym czasie ma zostać zainicjowana w szkolnictwie wojskowym.Dziś kandydaci oraz oficerowie mogą się kształcić w pięciu wyższych uczelniach wojskowych: w Akademii Obrony Narodowej, Wojskowej Akademii Technicznej, Akademii Marynarki Wojennej, Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu i Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Jednak wkrótce resort obrony narodowej przygotuje zmiany w tym zakresie.– Zostaną opracowane na podstawie postanowienia prezydenta, który określił je w dokumencie dotyczącym głównych kierunków rozwoju Sił Zbrojnych na najbliższe lata – mówi gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Na czym ma polegać reforma? – Na podstawie już istniejących szkół powinny powstać dwie uczelnie – podkreśla gen. Koziej. Jedna zostałaby zbudowana na bazie WAT i kształciłaby oficerów dla wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych: lądowych, lotniczych, specjalnych i Marynarki Wojennej. Pracownicy WAT, z którymi rozmawiała "Rz", twierdzą, że uczelnia jest gotowa podjąć się takiej roli. – Dowódcy powinni znać przede wszystkim sprzęt, na którym będą pracować – wyjaśnia jeden z pracowników technicznej uczelni. – My zaś jesteśmy w stanie ich tego nauczyć. Mury naszej uczelni już opuszczają oficerowie, którzy są lotniczymi specjalistami m.in. w zakresie łączności, obsługi sprzętu. Marynarze, którzy stali się fachowcami od nawigacji, techniki. Nie wspominając o Wojskach Lądowych, dla których uczymy saperów, chemików, łącznościowców. Druga uczelnia powstałaby na bazie Akademii Obrony Narodowej, ale kształciłaby nie tylko kadry wojskowe. – Akademia Bezpieczeństwa Narodowego (bo tak miałaby się nazywać – red.) obejmowałaby cały obszar bezpieczeństwa państwa. Mogłaby kształcić np. dyplomatów, policjantów, polityków. A jeżeli chodzi o wojskowych, to trafialiby tam najważniejsi dowódcy – wymienia gen. Koziej. Szkoły w Gdyni, Dęblinie i Wrocławiu przestałyby być uczelniami wyższymi, a stałyby się ośrodkami szkolenia dla poszczególnych rodzajów Sił Zbrojnych. – Ale też byłyby ośrodkami dla absolwentów cywilnych uczelni wyższych, którzy tam mogliby dostawać patenty oficerskie – wyjaśnia szef BBN. Zaznacza, że reforma musi być przeprowadzona stopniowo, by ci, którzy zaczęli studia na określonej uczelni, mogli je ukończyć. – Nie można zmieniać reguł gry w jej trakcie – mówi gen. Koziej. | |
poniedziałek, 22 sierpnia 2011Leki i zapomogi - nowe przywileje weteranówLepsze niż obecnie uhonorowywanie weteranów misji zagranicznych, m.in. nieodpłatne leki oraz zapomogi, przewiduje ustawa o weteranach działań poza granicami kraju. W piątek Sejm głosował nad senackimi poprawkami do niej.Ustawa wskazuje dwie grupy weteranów: weterana działań poza granicami państwa oraz weterana poszkodowanego w działaniach poza granicami państwa. Status weterana - zgodnie z ustawą - otrzyma osoba, które brała udział w działaniach za granicą w misji pokojowej lub stabilizacyjnej przez co najmniej 60 dni. Natomiast za weterana poszkodowanego zostaną uznane osoby, które doznały uszczerbku na zdrowiu, niezależnie od czasu spędzonego poza granicami.W latach 1953-2010 w misjach wojskowych wzięło udział ponad 95 tys. żołnierzy i pracowników wojska oraz ok. 3 tys. funkcjonariuszy służb podległych MSWiA. Według szacunków MON w misjach poszkodowanych zostało 500 osób; kilkanaście to osoby trwale poszkodowane. Najważniejsza z przyjętych w piątek przez Sejm poprawek Senatu doprecyzowuje zasady nadawania odznaki "Za Rany i Kontuzje", ustanawianej dla weteranów poszkodowanych. Pozostałe poprawki mają charakter porządkujący, doprecyzowujący, językowy lub redakcyjny. Ustawa przewiduje, że poszkodowani na misjach będą mogli uzyskać pomoc finansową na naukę na poziomie szkoły ponadgimnazjalnej, studiów I stopnia, studiów magisterskich lub studiów podyplomowych. Weteran poszkodowany będzie miał zapewnione pierwszeństwo do zatrudnienia w jednostkach organizacyjnych podległych MON lub MSWiA na stanowiskach odpowiadających jego wykształceniu i sprawności. Weterani będą mogli nieodpłatnie otrzymywać leki umieszczone w wykazach leków podstawowych i uzupełniających oraz leki recepturowe, a także wyroby ortopedyczne. Weterani będą mogli też korzystać ze świadczeń specjalistycznych, finansowanych ze środków publicznych. Ustawa przewiduje także stworzenie specjalnego systemu zapomóg; zakłada on m.in., że weterani - bez względu na to, czy wrócili z misji poszkodowani, czy nie - oraz ich rodziny będą mieli zapewniony dostęp do bezpłatnej opieki psychologicznej. Przewidziano także ulgi komunikacyjne - 50 proc. przy przejazdach komunikacją miejską oraz 37 proc. w przypadku podróży autobusem lub pociągiem. Po ukończeniu 65. roku życia weteranowi będzie przysługiwać zapomoga i prawo do dodatku w wysokości 290 zł miesięcznie. Zmarłemu weteranowi będzie przysługiwać podczas pogrzebu w Polsce asysta honorowa. Międzynarodowy Dzień Uczestników Misji Pokojowych 29 maja w Polsce ma być Dniem Weterana Działań poza Granicami Państwa. Status weterana i weterana poszkodowanego będzie nadawany przez odpowiedniego ministra na wniosek żołnierza lub funkcjonariusza. Jego uzyskanie będzie potwierdzone przez wydanie specjalnej legitymacji. Ustawa reguluje też funkcjonowanie Domu Weterana, uruchomionego w styczniu w Lądku Zdroju. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta. | |
poniedziałek, 22 sierpnia 2011Kandydaci do Narodowych Sił Rezerwowych poszukiwaniDroga do pracy stałej w wojsku - w charakterze żołnierza zawodowego - niemal przed każdym stoi otworem. Warto zacząć od Narodowych Sił Rezerwowych.
W Pomorskiem trwają kwalifikacje kandydatów do Narodowych Sił Rezerwowych. Ostatnia odbyła się w miniony czwartek w Pruszczu Gdańskim, w tamtejszej jednostce wojskowej. Kontrakty zawarto z ponad dwudziestoma osobami - dowiadujemy się od ppłk. Sławomira Grześkowiaka, szefa Wydziału Mobilizacji i Uzupełnień Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Gdańsku. Następna kwalifikacja kandydatów do kompanii NSR przy WSzW Gdańsk odbędzie się 25 sierpnia, też w Jednostce Wojskowej 1300 w Pruszczu Gdańskim - początek o godz. 10. Głównym zadaniem żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych w czasie pokoju jest ochrona przed klęskami żywiołowymi, ochrona ludności przed różnego rodzaju kataklizmami. Kompania Narodowych Sił Rezerwowych (NSR) w Pomorskiem liczy około 900 osób. Ci żołnierze w każdej chwili gotowi są nieść pomoc w sytuacjach kryzysowych i zależnie od potrzeb wesprzeć zawodową armię albo służby cywilne. Służba w NSR pełniona jest na podstawie kontraktów podpisywanych z dowódcami jednostek wojskowych. Dotychczas kontrakty w ramach NSR zawarli dowódcy ponad 20 jednostek wojskowych, znajdujących się na terenie województwa pomorskiego. Do pomorskich Narodowych Sił Rezerwowych przyjmowani są żołnierze rezerwy, od szeregowych po oficerów. Muszą zdać egzaminy, zwłaszcza ze sprawności fizycznej. Po podpisaniu kontraktów mogą być powoływani na ćwiczenia - do 30 dni w ciągu roku. Terminy uzgadniane są z dowódcami jednostek. Za każdy dzień ćwiczeń otrzymują co najmniej 80 złotych (im wyższy stopień wojskowy ma żołnierz NSR, tym wyższa stawka mu przysługuje). Jeżeli spełnią wymagania regulaminowe, w następnym roku mogą otrzymać dodatkowo 2000 złotych - za uczestnictwo w ćwiczeniach. Do NSR zgłaszają się i są przyjmowani zarówno bezrobotni, jak też czynni zawodowo, pracujący. Dla szeregowych górna granica wieku wynosi 50 lat, a dla oficerów i podoficerów - 60 lat. Niedawno, wielki podziw i uznanie wywołał pan Marek, rok urodzenia 1959, który z sukcesem zdał egzamin z wychowania fizycznego. Chciał swym synom udowodnić, że potrafi sprostać dość wysokim wymaganiom. Żeby dostać się do NSR, czyli wrócić do wojska, trzeba zdać egzamin m.in. ze sprawności fizycznej. Ponadto kandydaci poddawani są badaniom psychologicznym, przeprowadzane są z nimi rozmowy kwalifikacyjne. Kontrakty zawierane 0są na 2 - 5 lat. W Pomorskiem NSR będzie liczyć 1500 żołnierzy, a w całym kraju: około 20 tysięcy. Kto nie był jeszcze w wojsku, a chciałby znaleźć się w NSR albo na stałe w armii - musi najpierw zostać przyjęty do służby przygotowawczej. Wszelkie formalności załatwia się za pośrednictwem wojskowych komend uzupełnień. Wiadomości o tym są na stronie www.wszwgdansk.mil.pl - WSzW w Gdańsku. Narodowe Siły Rezerwowe (NSR) tworzą żołnierze rezerwy, którym nadano przydziały kryzysowe. Jest to wyselekcjonowany zasób żołnierzy rezerwy, posiadających przydziały kryzysowe na określone stanowiska służbowe w jednostkach wojskowych, nadane w wyniku ochotniczo zawartych kontraktów na pełnienie służby wojskowej w rezerwie i pozostających w dyspozycji do wykorzystania w przypadku realnych zagrożeń militarnych i niemilitarnych, także poza granicami państwa. Główne cele NSR to: zwalczanie klęsk żywiołowych i likwidacja ich skutków; działania antyterrorystyczne; ochrona mienia; akcje poszukiwawcze; ratowanie lub ochrona zdrowia i życia ludzkiego; oczyszczanie terenów z materiałów wybuchowych oraz ich unieszkodliwianie; realizacja zadań z zakresu zarządzania kryzysowego. | |
niedziela, 21 sierpnia 2011Zawód: poszukiwacz skarbów W Polsce niewiele osób żyje z poszukiwania skarbów, ale wiele sobie w ten sposób dorabia. Szukając na plażach, można zarobić nawet kilkadziesiąt złotych dziennie.Bip, bip – dłuższe, krótsze, pojedyncze lub podwójne – to charakterystyczny dźwięk średnich rozmiarów urządzenia - wykrywacza metali. Towarzyszy on każdemu poszukiwaczowi skarbów, zarówno temu zaawansowanemu, jak i początkującemu. Każdy z nich w tym dźwięku usłyszy jednak co innego. Poszukiwacz wsłuchuje się, czy jest to dźwięk krótszy czy dłuższy - blaszane śmieci czy przedmiot bardziej wartościowy. Ktoś, kto ma w tym wprawę, rozpoznaje wartość sygnału natychmiast. Osobie niewtajemniczonej i niewyćwiczonej w poszukiwaniach, odgłos wydawany przez wykrywacz metali niewiele powie i skłoni do kopania w każdym miejscu, gdzie urządzenie coś wykryje. Będzie kopała półmetrowy dołek po to, żeby znaleźć kawałek pralki lub samochodu, albo łuski, które można zbierać na kilogramy na dawnych polach bitew. Poszukiwacz, który zna się na rzeczy, przejdzie obojętnie obok „blaszanego” sygnału, ale przy tym właściwym serce zabije mu mocniej. To właśnie o adrenalinie, przeżyciu i przygodzie mówi większość, mniej lub bardziej zaawansowanych, poszukiwaczy skarbów, zapytanych o powody, dla których się tym zajęli. Ci, którzy szukają w tym hobby zarobku, są w mniejszości. Jednak nikt nie ukrywa, że przyjemnie jest znaleźć wartościowy przedmiot lub parę złotych.
![]() Pasja i zarabianie | |
sobota, 20 sierpnia 2011PASSEX NA BAŁTYKUNa Morzu Bałtyckim zakończyło się polsko-amerykańskie ćwiczenie sił morskich PASSEX. Przez dwa dni (18-19 sierpnia) okręty i lotnictwo morskie przećwiczyły operację poszukiwania okrętu podwodnego, zwalczania celów powietrznych oraz antyterrorystyczną z użyciem grup boardingowych. Doskonalono także elementy łączności i manewrowania. W manewrach udział wzięły dwie „bliźniacze” fregaty rakietowe – polska i amerykańska.
Kluczowym elementem ćwiczenia była obrona zespołu jednostek nawodnych przed działaniami okrętu podwodnego. Okręt podwodny stwarza największe zagrożenie dla konwojów, transportu morskiego i szlaków komunikacyjnych. Może również łamać blokady oraz wykonywać ataki torpedowe. Takie właśnie działania symulował podczas ćwiczenia polski okręt podwodny typu „Kobben” - ORP „Kondor”. Natomiast fregaty rakietowe ORP „Gen. T. Kościuszko” i USS „Carr” we współpracy ze śmigłowcami – jednym pokładowym SH-2G i dwoma Mi-14PŁ, poszukiwały i zwalczały okręt podwodny, aby zapewnić bezpieczeństwo morskich szlaków komunikacyjnych. Załogi przećwiczyły również procedury obronne przed atakiem z powietrza oraz atakiem terrorystycznym. Podczas treningów na morzu przećwiczone zostały podstawowe zadania indywidualne każdego okrętu oraz funkcjonowanie zespołu w wypadkach awarii, pożarów, poszukiwań i akcji ratowniczych. Fregaty rakietowe typu „Oliver Hazard Perry” są najbardziej popularnymi jednostkami tej klasy na świecie. Zbudowano ponad 50 takich jednostek. Służą we flotach kilku państw świata m.in. amerykańskiej, tureckiej, hiszpańskiej, egipskiej, tajwańskiej i pakistańskiej. Również w składzie polskiej Marynarki Wojennej znajdują się dwie fregaty tego typu – ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”. Okręty te są uniwersalnymi jednostkami. Mogą być wykorzystywane do poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych, zwalczania okrętów nawodnych, statków oraz samolotów i śmigłowców. Okręty te przeznaczone są również do osłony własnych okrętów i statków, patrolowania, prowadzenia akcji embarga, humanitarnych i pokojowych. Wszystko po to aby zapewnić bezpieczeństwa strategicznych szlaków komunikacyjnych. Z pokładu fregaty może operować śmigłowiec pokładowy (w polskiej Marynarce Wojennej jest to śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych SH-2G). Tegoroczna wizyta amerykańskiej fregaty w Marynarce Wojennej RP wpisuje się w cykl spotkań, wizyt i wspólnych manewrów obu flot. Gdynię w zeszłym roku odwiedził amerykański niszczyciel USS „Kauffman” (typu Oliver Hazard Perry), a w latach poprzednich m.in. krążownik USS „Gettysburg” (typu Ticonderoga) oraz trzy niszczyciele USS „Ramage”, USS „Cole” i USS „Mitscher” (typu Arleigh Burke). | |
piątek, 19 sierpnia 2011Ich praca traci sens. "Bez fazy przejściowej kopnął mnie w krocze i uderzył w twarz"– Nie mieliśmy swojego Smoleńska, ale naszą degrengoladę można porównać do tej w wojsku – mówią policjanci. – Bandyta z bejsbolem ma się nas bać, a częściej się śmieje! Prawda o tej robocie to nie wypisywanie mandatów, obsługa festynów czy przejażdżki służbowym samochodem po hamburgery. Policjanci nie czują się bezpieczni i coraz częściej mają wrażenie, że ich praca traci sens - przekonuje na łamach "Tygodnika Powszechnego" Przemysław Wilczyński.
"Na przykład pierwszy rok służby – wbicie w ciało interweniującego aspiranta sztachety z gwoździem w plecy czy wstrząs mózgu od ciosu przy okazji interwencji domowej" - czytamy w "Tygodniku". Podczas obchodu aspiranta Płatka policyjne radio donosi o awanturze domowej kilka przecznic dalej. – Kiedy doszedłem na miejsce, sprawca właśnie wychodził z klatki – opowiada policjant. – Bez fazy przejściowej kopnął mnie w krocze i uderzył w twarz. Udało mi się spiąć z nim kajdankami, i zaczęła się szamotanina na ulicy - relacjonuje dalej funkcjonariusz. - Agresja w stosunku do nas to nie tylko kilka pokazywanych przez media przypadków zabójstw czy okaleczeń policjantów – mówi aspirant. – To codzienność. Jak pisze dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" policyjne statystyki wskazują, że do czynnej napaści na stróżów prawa dochodzi w Polsce średnio raz dziennie. Ale to nie one wywołują największy społeczny rezonans i oburzenie samych policjantów. – Praktyka sądowa dotycząca przypadków naruszania nietykalności funkcjonariuszy sprawia, że nie czujemy się bezpiecznie, a nasza praca traci sens – mówią w nieoficjalnych rozmowach policjanci po serii napaści na swoich kolegów, po których sądy wydawały kontrowersyjne wyroki. "Kwiecień tego roku, Toruń. Dwaj policjanci po służbie usiłują zatrzymać złodzieja włamującego się do samochodu. Funkcjonariuszy otacza kilkunastoosobowa grupa wyrostków, którzy przewracają policjantów na ziemię, bijąc i kopiąc po twarzy. Na ławie oskarżonych zasiada tylko czterech wyrostków. Wyroki: dwa lata więzienia w zawieszeniu" - opisuje dziennikarz "Tygodnika Powszechnego". | |
piątek, 19 sierpnia 2011Nowe radiowozy stoją bezużyteczneMSWiA nie zdążyło z rozporządzeniem umożliwiającym policji, BOR, CBA, ABW i celnikom rejestrowanie służbowych aut. W efekcie od czterech miesięcy na parkingach stoi kilkadziesiąt nowych pojazdów – stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".- Nie można nimi wyjechać, gdyż nie mamy jak zarejestrować tych samochodów. Musimy poczekać, aż pojawi się nowe rozporządzenie – mówi funkcjonariusz BOR. Z kolei Krzysztof Hajdas z biura prasowego Komendy Głównej Policji, wylicza, że w przypadku jego służby, problem może dotyczyć pojedynczych aut kupowanych np. przez samorządy.Resort spraw wewnętrznych i administracji już w 2009 roku wiedział, że 1 maja tego roku traci ważność dotychczasowe rozporządzenie. MSWiA tłumaczy, że przyczyną opóźnień był "skomplikowany proces legislacyjny". - Na każdym jego etapie zgłaszano wiele uwag o charakterze merytorycznym – mówi rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak. Zapewnia jednak, że w przyszłym tygodniu ostateczny projekt zostanie przedłożony do podpisu szefowi MSWiA. - Prawnicy resortu znów spali. Mieli niemal dwa lata na nowelizację, ale nawet o tym nie wiedzieli – mówi wysoki rangą urzędnik ministerstwa, wytykając, że to nie pierwsza taka wpadka. | |
piątek, 19 sierpnia 2011ORP „ARCTOWSKI” POWRÓCIŁ DO KRAJUW piątek, 19 sierpnia o godz. 11.00, do Portu Wojennego w Gdyni powrócił okręt hydrograficzny ORP „Arctowski”. Na pokładzie okrętu do kraju wrócili studenci Akademii MW, którzy przez prawie dwa miesiące odbywali praktykę nawigacyjno-astronomiczną, wykorzystując wcześniej zdobytą wiedzę teoretyczną. Praktyki morskie, to integralna część wojskowych studiów w Akademii Marynarki Wojennej. Studenci wojskowi, zanim zostaną oficerami Marynarki Wojennej muszą poznać rzemiosło marynarskie, kształtować swój charakter w ramach praktyk pod żaglami, poznać sztukę nawigacji, mechanikę okrętową, a także odbyć szkolenie dowódcze polegające na przygotowaniu do dowodzenia działami okrętowymi czy podwładnymi w jednostkach brzegowych. Cykl praktyk i szkoleń uzupełnia wiedzę teoretyczną zdobytą w trakcie wykładów w AMW oraz umiejętności wyniesione z symulatorów i trenażerów uczelnianych. | |
piątek, 19 sierpnia 2011Polska wymieni się tajnymi danymi z Izraelem?Rząd chce szybkiej ratyfikacji, w praktyce bez udziału Sejmu, umowy z Izraelem dotyczącej wymiany tajnych informacji związanych z obronnością i sprawami wojskowymi – alarmuje "Nasz Dziennik".Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych wyraziła właśnie zgodę na ratyfikację. - Wystarczy tzw. mała ratyfikacja - stwierdził na posiedzeniu komisji Maciej Szpunar, wiceminister spraw zagranicznych. Dodał, że nie zachodzą w tym przypadku przesłanki wymagające tzw. dużej ratyfikacji, czyli wyrażenia zgody na umowę przez Sejm.Z taką oceną nie zgadza się prof. Krystyna Pawłowicz (UW), specjalistka prawa międzynarodowego. - W mojej ocenie, istnieje tutaj podstawa do zastosowania art. 89 Konstytucji, który wymaga zgody Sejmu na ratyfikację umowy wyrażonej w formie ustawy - podkreśla. Umowa między Polską a Izraelem w sprawie wzajemnej ochrony informacji niejawnych związanych ze współpracą obronną i wojskową została podpisana w lutym tego roku podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Izraelu. Nie zdecydowano się na debatę sejmową na temat tego porozumienia. | |
piątek, 19 sierpnia 2011Każdy będzie mógł kupić samolot Tu-154Na sprzedaż trafią wysłużone samoloty, którymi latały najważniejsze osoby w Polsce – ustaliła "Rzeczpospolita".MON chce za pośrednictwem Agencji Mienia Wojskowego sprzedać maszyny ze zlikwidowanego 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Na wolny rynek trafią cztery samoloty typu Jak-40 i jeden Tu-154M. AMW na razie oficjalnie nic o sprawie nie wie.- Większych pieniędzy z tego nie będzie, jeśli w ogóle uda się je sprzedać – ocenia Mariusz Szpilkowski, prezes prywatnej linii lotniczej. - Na pewno nie kupimy za to nowego samolotu ani nawet dobrego śmigłowca – uważa Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny "Skrzydlatej Polski". Wystawiane na sprzedaż samoloty trudno określić jako specjalnie atrakcyjne. Tupolewa wycofał z użycia nawet rosyjski Aeroflot. Według Szpilkowskiego potencjalnymi nabywcami mogą być linie lotnicze z Dalekiego Wschodu bądź Afryki. Śmigłowce z 36 SPLT trafią natomiast do nowo tworzonej bazy lotnictwa transportowego. "W ubiegłym tygodniu przygotowaliśmy strukturę nowej jednostki" – potwierdził ppłk Robert Kupracz, rzecznik Sił Powietrznych. | |
czwartek, 18 sierpnia 2011Atak na polski patrol w Afganistanie18 sierpnia 2011 roku, w godzinach popołudniowych doszło do ataku na polski patrol. W wyniku zdarzenia zginął polski saper st. szer. Szymon Sitarczuk.Do ataku doszło w północnej części prowincji Ghazni, gdzie żołnierze 1. kompanii piechoty zmotoryzowanej Zgrupowania Bojowego „Alfa” wykonywali zadania patrolowe. Podczas sprawdzania przez saperów podejrzanego terenu zdetonowane zostało improwizowane urządzenie wybuchowe (IED). W wyniku zdarzenia śmierć na miejscu poniósł saper st. szer. Szymon Sitarczuk. Poszkodowany został także inny polski żołnierz oraz dwóch afgańskich policjantów.Po detonacji IED polski patrol został zaatakowany z broni strzeleckiej. Żołnierze natychmiast odpowiedzieli ogniem zmuszając rebeliantów do wycofania. Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano śmigłowiec ewakuacji medycznej MEDEVAC. Po udzieleniu pierwszej pomocy, poszkodowanego żołnierza i afgańskich policjantów przetransportowano do szpitala w bazie Ghazni. Życiu poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo. Rodzina poległego żołnierza została powiadomiona o zdarzeniu. *** St. szer. Szymon Sitarczuk od 2004 służył w 1. Brzeskiej Brygadzie Saperów. Najpierw jako żołnierz służby zasadniczej, a od września 2005 roku w służbie zawodowej na stanowiskach: saper, kierowca i zwiadowca. Na początku sierpnia br dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego przedstawił st. szer. Sitarczuka do wyróżnienia tytułem honorowym przyznawanym przez Dowódcę Sektora Wschodniego Sił ISAF (RC-East) - „Hero of the Battle”. Wyróżnienie polski saper otrzymał m.in. za odnalezienie podczas przeprowadzonej w czerwcu operacji w dystrykcie Zanakhan skrytki należącej do rebeliantów, w której ukryte były 22 pociski moździerzowe. Wyróżnienie było także podziękowaniem za poświęcenie jakim st. szer. Sitarczuk wykazał się, kiedy rebelianci zaatakowali polski patrol. Mimo odniesionych obrażeń postanowił sprawdzić teren, gdzie doszło do ataku. Dzięki podjętym przez niego działaniom znaleziona została kolejna mina, przygotowana do użycia przeciwko siłom koalicji. Starszy szeregowy Szymon Sitarczuk to pierwszy polski żołnierz, przedstawiony do wyróżnienia „Hero of the Battle”. Misja w Afganistanie była jego drugą misją. Wcześniej służył podczas IV zmiany PKW Afganistan. Był kawalerem, miał 28 lat. * * * Od kwietnia 2011 roku IX zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego wspólnym wysiłkiem wszystkich komponentów wykryła i zniszczyła ponad 30 skrytek na broń i środki walki. Polacy pozbawili rebeliantów ponad 400 różnego rodzaju rakiet, pocisków artyleryjskich oraz granatów, a także ponad 2,5 tony materiałów wybuchowych, które nie zostaną już wykorzystane do ataków przeciwko ludności cywilnej, Afgańskim Siłom Bezpieczeństwa i wojskom międzynarodowej koalicji. W wyniku ofensywnych działań prowadzonych na północy i południu prowincji w walce poległo ponad 100 rebeliantów, rannych zostało ponad 30, a kolejnych 200 zatrzymano i przekazano Afgańskim Siłom Bezpieczeństwa. Schwytano, także 6 liderów ugrupowań rebelianckich, figurujących na liście najbardziej poszukiwanych w Afganistanie (JPEL – ang. Joint Prioritized Effective List). Polacy uwolnili również przetrzymywanych zakładników. | |
czwartek, 18 sierpnia 2011POLAK SZEFEM SZTABU NATOWSKIEGO ZESPOŁU OKRĘTÓWKmdr ppor. Michał Bońkowski został Szefem Sztabu Stałego Zespołu Sił Przeciwminowych NATO - SNMCMG1. To drugie w historii najważniejsze stanowisko w elitarnym NATO-wskim Zespole jakie objął polski oficer. Przez cały 2010 rok „Tarczą Przeciwminową NATO” i międzynarodowym sztabem zaokrętowanym na ORP „Kontradmirał X. Czernicki” dowodził Polak.
Kmdr ppor. Michał Bońkowski rozpoczął służbę wojskową w 1991 roku. Po ukończeniu Akademii Marynarki Wojennej w 1997 roku i rozpoczął służbę w 12 Dywizjonie Trałowców w Świnoujściu na stanowisku zastępcy dowódcy trałowca ORP Bukowo. Dalsze stanowiska służbowe pełnił także na trałowcach - był zastępcą dowódcy ORP Nakło i dowódcą ORP Hańcza. W 2006 roku ukończył studia podyplomowe w AMW i jako dowódca ORP Resko został jednocześnie dowódcą grupy trałowców. W 2007 roku odbył kurs wojny minowej w Eguermine (Belgia). W kwietniu 2010 roku w tej samej uczelni ukończył czteromiesięczny kurs sztabowy dla oficerów broni podwodnej. Doświadczenie zawodowe zdobywał na pokładzie trałowców MW RP i na okrętach innych bander. W 2008 roku na pokładzie brytyjskiego niszczyciela min HMS Robuck brał udział w operacji bojowej OPEN SPIRIT, a w 2010 roku jako członek sztabu Zespołu SNMCMG1 w operacji HOD OPS Estonia. Ponadto czterokrotnie brał udział w międzynarodowych ćwiczeniach typu BALTOPS i Joint Warrior, zarówno jako dowódca okrętu, oficer operacyjny jaki i członek sztabu. Kmdr ppor. Michał BOŃKOWSKI jest żonaty, ma dwóch synów: Adama i Mateusza. Jego pasją jest sport. Jest zapalonym kibicem, zwłaszcza dyscyplin olimpijskich jak również aktywnym sportowcem. Szczególnie chętnie uprawia sporty walki. SNMCMG1 jest najstarszym z czterech natowskich Zespołów sił NATO pozostających w stałej gotowości do wykonywania zadań na całym świecie. Głównym zadaniem okrętów SNMCMG1 jest utrzymanie bezpieczeństwa żeglugi poprzez poszukiwanie, wykrywanie i niszczenie niebezpiecznych obiektów podwodnych. W ten sposób okręty Zespołu tworzą system obrony przeciwminowej na akwenach morskich. Zespół SNMCMG1 poprzez ciągłe prowadzenie operacji przeciwminowych tworzy atmosferę do bezpiecznego rozwoju żeglugi morskiej i jest w natychmiastowej gotowości do reagowania wobec zagrożeń na morzu. | |
środa, 17 sierpnia 2011Stracił nogę w Afganistanie, bez odszkodowania. ''Mam wystawić moją protezę na Allegro?''Polscy żołnierze podpisują polisy ubezpieczeniowe, które "nie działają" na wojnie. PZU, choć wypłaciło odszkodowanie, zażądało potem od rannych zwrotu pieniędzy. - Mam wystawić moją protezę na Allegro?- pyta chorąży Franciszek Jurgielewicz - w tekście w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
Za uszczerbek na zdrowiu Jurgielewicz otrzyma odszkodowanie z polisy, którą zawarło dla niego wojsko przed wyjazdem na misję (życie każdego polskiego żołnierza ubezpieczone jest na 250 tys. zł), armia zafundowała mu też naszpikowaną elektroniką protezę za ponad 100 tys. zł. Ale Jurgielewicz miał jeszcze jedno ubezpieczenie, które przed wyjazdem zawarł razem z kolegami z firmą PZU Życie. Polisa miała chronić go finansowo przed "trwałym uszczerbkiem na zdrowiu spowodowanym nieszczęśliwym wypadkiem". - PZU odmówiło mi wypłaty pieniędzy w związku z wypadkiem w Afganistanie - mówi Jurgielewicz. -Wyjaśnili to tym, że doszło do niego w wyniku działań wojennych, a takich przypadków polisa nie obejmuje. Ale dostał od PZU 6,8 tys. zł za to, że ponad sto dni spędził w ubiegłym roku w różnych szpitalach w Polsce. Tyle że niedawno PZU przysłało Jurgielewiczowi pismo, w którym chce "zwrotu niesłusznie wypłaconych świadczeń", bo - jak wyjaśnia firma -"konieczność pobytu w szpitalu oraz leczenia operacyjnego związana była ze zdarzeniem, do którego doszło w Afganistanie podczas prowadzenia działań wojennych". - Skąd ja im wezmę te pieniądze, mam wystawić protezę na Allegro? -pyta Jurgielewicz. -Przecież wszystko, co dostałem, już dawno poszło na leczenie u prywatnych specjalistów. Mówi, że podpisując umowę, podejrzewał, że nie dostanie pieniędzy za uszczerbek na zdrowiu, ale nie przypuszczał, że ubezpieczyciel odmówi też wypłaty za leczenie w szpitalu. -W końcu dali mi te pieniądze. To kto się pomylił? Ja czy oni? -pyta ranny żołnierz. | |
środa, 17 sierpnia 2011Pomoc humanitarna dla albańskiego szpitalaJak co miesiąc polscy żołnierze XXIV Zmiany PKW KFOR zorganizowali w sierpniu akcję humanitarną. Narodowy Element Zaopatrywania po raz pierwszy zawitał do miejscowości Ferizaj w enklawie albańskiej, gdzie mieści się szpital.Chor. Marzenna Walkiewicz, podoficer specjalista sekcji medycznej oraz inni żołnierze Narodowego Elementu Zaopatrywania przekazali medykamenty, które są niezbędne w szpitalu.Miejscowi lekarze przyjęli pomoc z ogromną wdzięcznością, nie kryjąc swojego zaskoczenia, ponieważ pomoc taka do tej pory nie była im udzielana. | |
środa, 17 sierpnia 2011Chiński lotniskowiec numer 2 będzie... hotelemPierwszy w historii Chin całkiem niedawno kupiony od Rosjan lotniskowiec po raz pierwszy wypłynął z portu przy okazji dając szansę Tajwańczykom na popisanie się swoją nową zabawką, a tu kolejny pojawia się na horyzoncie.Wariag, bo tak nazywa się pierwszy lotniskowiec Państwa Środka, miał być przerobiony na kasyno, zaś jego następca na hotel. Teraz już wiemy, że tylko jeden z nich zostanie wykorzystany w celach pokojowych.Leciwy lotniskowiec stacjonuje w Tianjin Binhai Aircraft Carrier Theme Park, gdzie prezentuje się nad wyraz godnie. Jego właściciel wydał ponad 100 milionów juanów (niecałe 46 milinów złotych) na przerobienie go, w liczący 6000 metrów kwadratowych luksusowy hotel, w którym szara stal korytarzy mocno kontrastuje z niektórymi pokojami, na przykład prezydenckim wyposażonym w gigantyczne łóżko, plazmę i schłodzonego szampana. | |
wtorek, 16 sierpnia 2011Dramatyczna sytuacja sąsiada Polski. "Nie możemy się bronić"- Słowacka armia nie jest w stanie zapewnić sobie przetrwania na polu walki - przyznało ministerstwo obrony w Bratysławie we wnioskach do raportu oceniającego potencjał sił zbrojnych kraju.Przestarzałe są wszystkie słowackie czołgi T-72, wozy bojowe BWP-1, wyrzutnie pocisków MODULAR 122 mm, a także ciężarówki Praga V3S. 90 proc. amunicji, zalegającej w wojskowych magazynach, minęła data ważności. Ponadto - ze względu na ciągły niedostatek funduszy - nie stworzono odpowiednich zasobów amunicji na utrzymanie działań bojowych. Narastają niedobory i zapasy nie wystarczą nawet na miesiąc obrony terytorium.- Większość jednostek logistycznych jest wyposażona w sprzęt o zerowym stopniu ochrony przeciwrakietowej - piszą autorzy ogłoszonego w poniedziałek dokumentu, cytowanego przez słowacką agencję informacyjną SITA. Według komisji ministerstwa obrony wojsko nie ma sprzętu, który zapewniałby aktywną bądź pasywną osłonę pojazdów lub załóg. Jak się podkreśla, wyposażenie techniczne śmigłowców Mi-17M nie spełnia warunków pozwalających na wysłanie ich na obszar o wysokim stopniu ryzyka, jak misja ISAF w Afganistanie. Samoloty transportowe L-410 oraz An-26 nie mają żadnych środków obrony pokładowej. Ponadto - dodaje komisja - większość sprzętu należącego do armii przekroczyła już okres przydatności, tymczasem na naprawy w ubiegłym roku przeznaczono o połowę mniej pieniędzy niż rok wcześniej. Kierownictwo ministerstwa otwarcie mówi, że stan przemian słowackiej armii z okresu zimnej wojny na nowoczesne siły zbrojne średnio sięga - według standardów NATO - około 54 proc. Najlepiej wypadły jednostki lotnicze (66 proc.) i zmechanizowane (62 proc.), najgorzej - wojska inżynieryjne (29 proc.) i jednostki łączności (bliskie zeru). Latający na samolotach MiG-29 słowaccy piloci mają rocznie wylatanych zaledwie 60 godzin, podczas gdy natowskie zalecenia mówią o 180-godzinowych ćwiczeniach. Natomiast wojsk obrony przeciwlotniczej nie można włączyć do taktycznego dowództwa NATO, gdyż nie zrealizowano projektu integracyjnego na etapie brygady. Ze słowackich sił zbrojnych zintegrowane z systemami NATO zostało jedynie dowództwo sił powietrznych. Pozostałe jednostki nie są w stanie uczestniczyć we wspólnych operacjach nawet na terenie własnego państwa - wynika z dokumentu. Dotyczy to także działań informacyjnych, wywiadowczych i badawczych - podkreślają jego autorzy. Spada też poziom wyszkolenia jednostek według standardów Sojuszu Północnoatlantyckiego. W roku 2008 jeszcze 58 proc. wojsk osiągnęło najwyższy stopień wyszkolenia. W 2009 było to już 46 proc., a w 2010 - już 44 proc. Słowacja została członkiem NATO w 2004 roku. Od tego czasu Sojusz wielokrotnie upominał Bratysławę za niedotrzymywanie zobowiązań. W czasie majowej wizyty w Bratysławie sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen w rozmowie z premier Ivetą Radiczovą wyraził niezadowolenie z ciągłej redukcji wydatków obronnych i podkreślił, że członkowie Sojuszu powinni rozwijać inwestycje w obronę. W ramach oszczędności obecny słowacki rząd zmniejszył w tym roku budżet ministerstwa obrony o około 7 procent. | |
wtorek, 16 sierpnia 2011Słynny policjant zamieszany w śmierć Papały?Według informacji portalu tvn24.pl świadek koronny Piotr K. ps. Broda oskarżył byłego policjanta Sławomira O., pierwowzór komisarza "Despero" z serialu "Pitbull", o to, że był zamieszany w zabójstwo generała Marka Papały. Według niego, mordercami byli dwaj Rosjanie. To obecnie główny wątek śledztwa w sprawie mordu na byłym szefie polskiej policji.Z zeznań skruszonego gangstera wynika, że Sławomir O. trzynaście lat temu pomagał "Brodzie" opiekować się dwoma Rosjanami z Sankt Petersburga – Sieriożą i Aleksandrem. Policjant jeździł z nimi obserwować Papałę. O. udostępnił Aleksandrowi mieszkanie operacyjne Komendy Stołecznej Policji na warszawskim Mokotowie. Stamtąd 25 czerwca 1998 roku wieczorem Rosjanin wyszedł, by zabić Papałę.- Współpracował ze mną, dokonywał ze mną przestępstw, pracował u mnie – tak Piotr K. mówił o byłym policjancie w trakcie przesłuchań. Kilka godzin po śmierci Papały Sławomir O. skontaktował się z "Brodą". Umówili się w warszawskim Parku Saskim. Policjant naskoczył na "Brodę", że każąc mu zająć się Rosjanami, wrobił go w zabójstwo Papały - czytamy na stronie tvn24.pl. Wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi Marek Kujawski potwierdził w rozmowie z dziennikarzami portalu, że śledczy badają rolę Rosjan i Sławomira O. - To jeden z bieżących wątków w śledztwie w sprawie zabójstwa generała Papały - dodał. Sławomir O. został zatrzymany i aresztowany na wniosek katowickiej prokuratury w kwietniu. Chodzi o śledztwo w sprawie działalności gangów związanych z tzw. starym Pruszkowem - mówił prok. Leszek Goławski z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Katowiccy prokuratorzy z wydziału przestępczości zorganizowanej zarzucili byłemu policjantowi m.in. udział w tzw. grupie pruszkowskiej, przestępstwa urzędnicze polegające na przekroczeniu uprawnień, związane z tym przyjmowanie korzyści majątkowych, a także nielegalne posiadanie broni palnej. Sławomir O. pracował w strukturach wydziału zabójstw stołecznej policji, ze służby odszedł przed kilkoma laty. Jego postać została później przedstawiona m.in. w telewizyjnym dokumencie "Prawdziwe psy", był też pierwowzorem komisarza "Despero" z serialu "Pitbull". Generał Marek Papała, były komendant główny policji, został zastrzelony w Warszawie 25 czerwca 1998 r. w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał. W toku śledztwa rozpatrywano 11 wersji; przesłuchano ok. 400 świadków - kilkudziesięciu wielokrotnie. Czynności śledcze podejmowały UOP, ABW i prokuratura m.in. w USA, Szwecji, Austrii i w Niemczech. Śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały, w którym podejrzanym o zlecenie zabójstwa jest polonijny biznesmen z USA Edward Mazur, trafiło do Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi w listopadzie 2009 roku. O jego przeniesieniu z Warszawy do Łodzi zdecydował ówczesny prokurator krajowy. Uznał on wtedy, że po 11 latach wymaga ono "nowego spojrzenia". W kręgu 20 osób typowanych przez łódzkich prokuratorów są m.in. Ryszard Bogucki i Andrzej Z., pseud. Słowik, którzy odpowiadają przed stołecznym sądem w procesie o nakłanianie do zabójstwa Papały; w łódzkim śledztwie obaj są - jak dotąd - świadkami. "Broda" to skruszony gangster, który w katowickiej prokuraturze miał złożyć zeznania obciążające bossów gangu pruszkowskiego "Wańkę" i "Maliznę" i otrzymał tam status świadka koronnego. | |
wtorek, 16 sierpnia 2011Odpowie za nielegalne posiadanie broni i materiałów wybuchowychDwa razy w tygodniu musi stawiać się w komendzie w Pruszkowie Henryk R., który został zatrzymany w związku z posiadaniem bez zezwolenia broni palnej i ostrej amunicji oraz materiałów wybuchowych. Grozi mu do 8 lat więzienia.Policjanci z wydziału prewencji pruszkowskiej komendy otrzymali zgłoszenie o awanturze domowej. Pijany mężczyzna był agresywny zarówno wobec żony jak i syna. Ten drugi, aby utrudnić ojcu demolowanie mieszkania siedział na 49-latku do przyjazdu policjantów.Podejrzanym był Henryk R., karany wcześniej w związku z posiadaniem broni. W związku z tym funkcjonariusze zdecydowali się przeszukać posesję. Intuicja ich nie zawiodła. W kuchni operacyjni znaleźli pistolet z amunicją, a w piwnicy 200-gramową laskę materiału wybuchowego oraz inne substancje, które pirotechnicy uznali za niebezpieczne. Wszystkie materiały po oględzinach zostały zneutralizowane. Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury i policjantów o tymczasowe aresztowanie i zastosował wobec Henryka R. policyjny dozór. | |
wtorek, 16 sierpnia 2011PRAKTYKA UZBROJENIOWA PODCHORĄŻYCHOd 27 czerwca do 12 sierpnia podchorążowie - studenci III roku Wydziału Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego odbywali praktykę uzbrojeniową, na okrętach 3 Flotylli Okrętów w Gdyni i 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Uczyli się budowy, obsługi i sposobów wykorzystania okrętowego uzbrojenia artyleryjskiego i rakietowego oraz broni podwodnej w tym: torped, min i trałów.W ramach szkolenia specjalistyczno-technicznego podchorążowie III roku WNiUO przygotowywali m.in. armaty do wykonywania artyleryjskich zadań ogniowych, prowadzili poszukiwanie i niszczenie min oraz stawiali trały. Zapoznali się z zasadami przechowywania min morskich oraz nauczyli, na czym polega praktyczne przygotowanie rakiet do strzelania, jak załadować torpedę do wyrzutni i jak ją wystrzelić? Tę wiedzę specjalistyczno-uzbrojeniową zdobywali podczas zajęć i ćwiczeń praktycznych na niemal wszystkich rodzajach okrętów Marynarki Wojennej.Zasadniczym celem praktyki uzbrojeniowej studentów Akademii Marynarki Wojennej było poznanie praktycznego wykorzystania uzbrojenia okrętowego, czyli istoty bojowych działań na morzu. Podchorążowie mieli okazję skonfrontować wiedzę teoretyczną, zdobytą w murach AMW, z praktycznymi umiejętnościami. Pod czujnym okiem dowódców okrętów i ich załóg oraz kierowników praktyk - wykładowców z uczelni, poznawali sprzęt, na którym już niedługo przyjdzie im w rzeczywistości pracować. Specjalistyczne praktyki uzbrojeniowe to dla podchorążych 3. roku WNiUO kolejne szkolenie wpisujące się w cykl praktyk odbywanych przez nich od początku studiów wojskowych w Akademii Marynarki Wojennej. Do tej pory uczestniczyli w podstawowym szkoleniu unitarnym i rejsie kandydackim (oba odbywają się przed rozpoczęciem studiów), w praktykach marynarskich (po 1. roku), nawigacyjno-astronomicznych (po 2 roku ). Cykl praktyk i szkoleń uzupełnia wiedzę teoretyczną zdobytą w trakcie wykładów w AMW oraz umiejętności wyniesione z symulatorów i trenażerów uczelnianych. Przed podchorążymi 3. roku WNiUO dwa ostatnie lata studiów, po których jako podporucznicy marynarki trafią na pierwsze stanowiska służbowe na okrętach i w jednostkach brzegowych Marynarki Wojennej. | |
wtorek, 16 sierpnia 2011Discovery i Endeavour razem po raz ostatni?Wszystkie amerykańskie promy kosmiczne, które ostały się do naszych czasów przeszły już na zasłużoną emeryturę. Jednak ich żywot nie dobiegł końca i wciąż pełnią one ważną rolę w procesie poznawania kosmosu. Ich miejsce spoczynku to Centrum Kosmiczne na Florydzie, gdzie przechodzą przygotowania do publicznej prezentacji.W ostatnich dniach miało miejsce wyjątkowe widowisko, w którym promy Discovery i Endeavour spotkały się w trakcie jednego z etapów przygotowujących je do roli obiektów muzealnych. Obie maszyny zamieniły się miejscami w poszczególnych halach, gdzie odbywa się czyszczenie wahadłowców z aparatury i instrumentów pokładowych. Po ich zakończeniu wszystkie trzy promy trafią w swoje miejsca docelowe, Discovery stanie w największym kompleksie muzeów Smithsonian, Endeavour trafi do Kalifornijskiego Centrum Naukowego, a Atlantis pozostanie na Florydzie.Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć unikatowe zdjęcia z akcji przetransportowania Discovery i Endeavour. Możliwe, że wkrótce będzie okazja zobaczenia wszystkich trzech zachowanych promów obok siebie w ostatniej chwili przed rozdzieleniem.
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
| |
poniedziałek, 15 sierpnia 201115 sierpnia - święto Wojska Polskiego. Relacja Żołny z Helu Dziś w Helu, w uroczystym przemarszu przez całe miast,o wzięli liczny udział przedstawiciele helskich władz, instytucji i organizacji - w tym oczywiście przedstawiciele Muzeum Obrony Wybrzeża i grup rekonstrukcyjnych, biorących udział w D-Day Hel 2011. Mimo mżącego, a potem już padającego deszczu do pochodu dołączyły nieprzeliczone masy turystów. Przemarsz otwierała wspaniale grająca orkiestra dudziarska "Częstochowa Pipes & Drums" i oddelegowany oddział Wojska Polskiego. Pod pomnikiem Obrońców Helu wartę honorową trzymali zarówno polscy żołnierze, jak i rekonstruktorzy w historycznych mundurach brytyjskich i amerykańskich. Po odegraniu hymnu polskiego i salwie honorowej odczytano apel poległych, a zgromadzone delegacje złożyły kwiaty, oddając cześć zarówno obrońcom Helu, jak i innym poległym na frontach wojen związanych z dziejami naszego narodu.
![]()
__________________________________________________ | |
sobota, 13 sierpnia 2011Oto najbardziej znane nowe nabytki wojskaF-16, Rosomak, samolot C295 to najbardziej znane nowe nabytki wojska ostatnich lat. Do 2018 r. MON zaplanowało wydać na modernizację ok. 30 mld zł i kupić m.in. śmigłowce i samolot bojowo-szkolny. Eksperci za najpilniejsze uważają teraz inwestycje w obronę powietrzną.Formułując 14 programów modernizacyjnych – pięć głównych i dziewięć szczegółowych – MON przed niespełna dwoma laty zapowiedziało skupienie się właśnie na obronie powietrznej, w tym zakupach broni rakietowej, a także elektronicznych systemów wsparcia dowodzenia, rozpoznawczych bezzałogowców, samobieżnej haubicy, wyposażenia indywidualnego i kolejnych Rosomaków. Według ostatnich zapowiedzi w przyszłym roku miałby zostać przeprowadzony przetarg na 26 śmigłowców dla wojsk lądowych, powietrznych i marynarki.- Generalnie modernizacja postępuje, oczywiście w ramach dostępnych środków finansowych. Gdybyśmy chcieli radykalnie poprawić sytuację, trzeba by było trzy razy więcej pieniędzy – ocenia redaktor naczelny "Nowej Techniki Wojskowej" Andrzej Kiński. Zwraca jednak uwagę, że wskaźniki polskich wydatków obronnych odpowiadają średniej w NATO i "jeżeli będą konsekwentnie przeznaczane podobne środki, modernizacja będzie postępować". Według Kińskiego "na modernizacji technicznej negatywnie zaważył udział w operacjach w Iraku i Afganistanie", trzeba było bowiem duży wysiłek skierować na wyposażenie oddziałów ekspedycyjnych. - Z punktu widzenia jednostek w kraju misje negatywnie odbiły się na wyposażeniu, choćby gros wozów Rosomak skierowano do Afganistanu, gdzie są eksploatowane w trudnych warunkach i po powrocie będą wymagały poważniejszych remontów, niżby to wynikało z ich wieku – wyjaśnił Kiński. Z drugiej strony – jak zauważył - Irak i Afganistan pozytywnie wpłynęły na unowocześnienie umundurowania i wyposażenia indywidualnego. Zdaniem Kińskiego "modernizacja jest prowadzona na zbyt szerokim froncie; rozpraszamy wysiłek". - Lepszą metodą wydaje się koncentracja na poszczególnych dziedzinach i osiąganie tam nowych zdolności operacyjnych – ocenił. Jako przykład podał program F-16. - Jednak nie poszły za nim inne programy, które należało powiązać z wprowadzeniem nowego wielozadaniowego samolotu bojowego, np. szkolenia i implementacji łącza transmisji danych w standardzie Link 16 – zauważył. Według redaktora naczelnego miesięcznika "Raport", Grzegorza Hołdanowicza, najgorzej sytuacja wygląda w Marynarce Wojennej. - Zastój jest kompletny, brak kroków sanacyjnych. Teraz kryzys prawdopodobnie się pogłębi przez brak kontynuacji programu korwety przy równoczesnych planach modernizacji dwóch fregat za oceanem, za ogromne pieniądze – ocenił Hołdanowicz. - Brakuje decyzji w sprawie korwety Gawron, do której wciąż nie wybrano systemu walki. Koszty rosną koszmarnie, ale tak jest zawsze, gdy produkcja nie przekracza progu opłacalności – zauważył. Zakwestionował też sens remontu dwóch otrzymanych od USA fregat – "okrętów, które mają ogromne załogi i raczej nie przystają do współczesnych potrzeb; nie są złe, ale na pewno nie przyszłościowe". Zdaniem Kińskiego marynarka jest przykładem niefortunnych kierunków modernizacji. On także uważa, że 200 mln dolarów, które kosztowałby remont fregat, z większym pożytkiem można by przeznaczyć na budowaną od lat korwetę. - Lepsza byłaby inwestycja w lotnictwo morskie, okręty podwodne i walkę z minami – niekoniecznie przez wyspecjalizowane okręty – uważa Kiński. Za trafną inwestycję uznaje on natomiast budowę Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego Marynarki Wojennej, który ma być wyposażony w rakiety NSM norweskiej firmy Kongsberg, testowane w czerwcu wraz z polskim podwoziem na amerykańskim poligonie. - W warunkach polskiego wybrzeża taki dywizjon ma większe możliwości bojowe niż rakiety zamontowane na okrętach, które w przypadku konfliktu zostałyby zniszczone przez wrogie lotnictwo - ocenił Kiński. Według Hołdanowicza pod względem modernizacji "na drugim biegunie są Wojska Specjalne. To najmniejszy rodzaj sił zbrojnych, gdzie stosunkowo łatwo osiągnąć znaczący postęp, zwłaszcza jeśli się wie, co się chce kupować". Opisując sytuację w Siłach Powietrznych Hołdanowicz zwraca uwagę, że trzy eskadry F-16, łącznie 48 samolotów, nie są wystarczającą siłą. - Powinno być 100-120 samolotów bojowych, z całą infrastrukturą. To wszystko kosztuje, ale utrzymywanie Su-22 i MiG-ów-29 będzie tylko oszukiwaniem siebie. Będą coraz więcej kosztować, a ich zdolności bojowe po roku 2020 będą praktycznie żadne. Przypomina to absurdalnie długie utrzymywanie w jednostkach MiG-ów-21 – uważa Hołdanowicz. Stan wyposażenia lotnictwa transportowego, gdzie w ostatnich latach wycofano samoloty An-24, zastępując je C295, Hołdanowicz uważa za dobry. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem niż przyjęcie używanych poamerykańskich Herculesów byłby zakup nowych, droższych, ale wymagających rzadszych przeglądów samolotów C-130 w wersji J. Wątpliwości Hołdanowicza budzi program LIFT, gdzie "po cichu mówi się, że po dostarczeniu pierwszych 16, następne samoloty miałyby trafić do dwóch eskadr czysto bojowych". Także Kiński ma zastrzeżenia do warunków przetargu, w których MON żąda, by samoloty miały przede wszystkim cechy bojowe. - LIFT w pierwszej kolejności powinien zapewnić warunki do szkolenia, w drugim rzędzie może być samolotem bojowym. Może się zdarzyć, że dwa najbliższe spełnienia polskich wymagań samoloty będą kosztować więcej niż zakładany budżet. Ich zdolności bojowe będą większe niż Su-22, ale nieporównanie mniejsze niż F-16. Dlatego pozyskanie nawet używanych, starszej generacji F-16, byłoby większym wzmocnieniem niż samolot klasy LIFT – ocenia Kiński. Obaj komentatorzy są zgodni, że do najpilniejszych zakupów należą nowe systemy obrony powietrznej. - Priorytetem powinien być program modernizacji obrony powietrznej, przeprowadzany przy maksymalnym wykorzystaniu krajowego przemysłu. Za granicą trzeba by kupić elementy, które nie są wytwarzane w kraju – rakiety – ale już radary czy środki przenoszenia są do wykonania w kraju – uważa Hołdanowicz. Kiński zauważył, że w ciągu kilku lat będziemy musieli zakończyć eksploatację środków obrony powietrznej pochodzących jeszcze z czasów Układu Warszawskiego. - Biorąc pod uwagę, że do dziś procesy się nie rozpoczęły i nie ma pomysłu na ich finansowanie, można się obawiać, że wkrótce nastąpi skokowy spadek zdolności obrony powietrznej, a to podstawowy element obrony terytorium – zaznaczył. Według założeń MON wzmocnienie systemu obrony powietrznej skupiałoby się na zakupach broni krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, w tym zestawów Grom i Pilica, radaru Narew. Resort zrezygnował natomiast z programu samobieżnego zestawu przeciwlotniczego Loara. | |
czwartek, 11 sierpnia 2011Już w najbliższą niedzielę rozpoczyna się kolejna edycja D-Day w Helu!Wielka inscenizacja, kilka czołgów, kilkadziesiąt pojazdów pancernych, ponad 400 rekonstruktorów, 7 dni imprezy - tak właśnie będzie wyglądał kolejny D-Day w Helu!
| |
czwartek, 11 sierpnia 2011Tajne, ale jawne w sieciPlany siedzib GROM i Formozy były dostępne w internecie. Zniknęły dopiero po naszych pytaniach. Magazyny broni, korytarze, wejścia, okna, sale treningowe – to wszystko było dokładnie pokazane na schematach budynków Formozy. Każdy mógł obejrzeć, jak wygląda siedziba morskich komandosów. Plany zostały dołączone do przetargu na wykonanie robót budowlanych w pomieszczeniach ściśle tajnej Morskiej Jednostki Działań Specjalnych – Formoza rozpisanego przez wojskowy Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Gdyni.Podobne rysunki dołączono do informacji o przetargu na remont "zewnętrznej sieci sanitarnej i deszczowej w Jednostce Wojskowej 2305 Gdańsk Westerplatte". Chodzi o siedzibę oddziału wodnego najbardziej elitarnej jednostki specjalnej GROM.To nie pierwszy raz – Nasze wizerunki są tajne, siedziby, wyposażenie. Nawet nie można podawać tego, jak liczne są oddziały specjalne, a tu takie coś. To jakaś kpina – bulwersuje się jeden z komandosów. – Jeśli tak to wszystko ma wyglądać, to dajmy sobie spokój z tą tajnością. Sprawa jest tym bardziej zaskakująca, że wczesną jesienią ubiegłego roku ten sam Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Gdyni rozpisał inny przetarg na rozbudowę Formozy. Wtedy też wojskowi urzędnicy umieścili w internecie plany siedziby jednostki. Kiedy dowiedział się o tym dowódca morskich komandosów komandor Dariusz Wichniarek, zgłosił sprawę do Żandarmerii Wojskowej i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Gdy te sprawdziły już rozstrzygnięty przetarg, okazało się, że remont siedziby Formozy robią firmy, które nawet nie miały certyfikatów wymaganych ustawą o ochronie informacji niejawnych. Plany siedziby zniknęły z internetu, a firmom bez odpowiednich certyfikatów podziękowano za współpracę. – Jeśli taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz, można przyjąć, że to głupota, ale jeśli takie rzeczy dzieją się po raz kolejny, to już jest jakiś sabotaż albo dywersja – oburza się jeden z komandosów GROM. Podobnego zdania jest Janusz Walczak, były oficer Marynarki Wojskowej. – Ujawnienie takich informacji w przypadku każdej innej jednostki wojskowej nie byłoby w mojej ocenie problemem, ale jednostki specjalne przeznaczone m.in. do zwalczania terroryzmu są tzw. wrażliwym elementem funkcjonowania państwa – zaznacza. I dodaje, że ujawnienie planów ich siedzib godzi po prostu w bezpieczeństwo kraju. Kontrwywiad wojskowy zaspał? Jak to możliwe, że plany siedzib tajnych jednostek znalazły się w internecie? Sprawami inwestycji budowlanych, remontów, napraw zajmują się Rejonowe Zarządy Infrastruktury. Podlegają one Wojskowemu Inspektoratowi Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Jak wyjaśniają rozmówcy "Rz", dowódcy poszczególnych jednostek mogą jedynie na takie usługi składać zapotrzebowanie. Nie mają zaś wpływu na to, jak te inwestycje będą przebiegać ani nawet kiedy zostaną rozpisane przetargi. – Urzędnicy wojskowi, którzy siedzą w RZI, nie chcą się przemęczać – zarzuca Walczak. – A zorganizowanie przez nich niejawnego przetargu wymagałoby trochę zachodu. Trzeba by było zorganizować tajną kancelarię, zaprosić służby specjalne, przygotować odpowiednie procedury. A tak wrzuca się informacje do Internetu i sprawa z głowy. Jak twierdzą nasi rozmówcy, takie sytuacje się zdarzają, bo urzędnicy wojskowi obecnie bardziej boją się naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych niż ustawy o ochronie informacji niejawnych. Tak zwana infrastruktura krytyczna państwa, jaką są m.in. siedziby jednostek specjalnych, powinna podlegać szczególnej ochronie wojskowych służb specjalnych i Żandarmerii Wojskowej. – Facet z infrastruktury może się pomylić, ale służby powinny szybko zareagować – mówi jeden z oficerów. Jego zdaniem za takie zaniedbanie minister obrony narodowej powinien wyciągnąć konsekwencje wobec szefów wojskowych służb. – To jest totalna kompromitacja – uważa gen. Tadeusz Rusak, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych. – To one powinny takie informacje chronić. A to, co się stało, świadczy o tym, że kontrwywiad wojskowy po prostu u nas nie istnieje. SKW nie odpowiedziała wczoraj "Rz" na pytania w tej sprawie. Obietnica MON Co na to resort obrony? Po naszych pytaniach załączniki do przetargów natychmiast zniknęły z sieci. – Dowództwo Wojsk Specjalnych już analizuje tę sytuację – zapewnia Jacek Sońta, rzecznik MON. I obiecuje, że to ostatni przypadek, gdy tak szczegółowe informacje dotyczące jednostek specjalnych można było oglądać w sieci. | |
środa, 10 sierpnia 2011Pierwsza kobieta dowódcą okrętu Royal Navy39-letnia Sarah West będzie pierwszą kobietą w historii brytyjskiej marynarki wojennej, która obejmie dowództwo na okręcie Jej Królewskiej Mości - poinformowało ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii.- West będzie dowodzić fregatą HMS Portland i obejmie komendę w kwietniu przyszłego roku - powiedział rzecznik resortu obrony, cytowany przez agencję Reuters.Komandor porucznik Sarah West pochodzi z Lincolnshire, we wschodniej Anglii, i jako pierwsza przełamała tabu wokół służby kobiet we flocie wojennej. Jej wcześniejsze doświadczenia wojskowe obejmują m.in. służbę w brytyjskich siłach morskich stacjonujących w Zatoce Perskiej. Kobiety służą w Royal Navy od 1991 roku i stanowią ok. 10 procent personelu tego rodzaju wojsk. Wciąż nie mogą służyć m.in. w piechocie morskiej (Royal Marines) i na okrętach podwodnych. | |
środa, 11 sierpnia 2011Zdymisjonowany generał: odchodzę z wojskaAnatol Czaban, jeden z trzech generałów zdymisjonowanych w ubiegłym tygodniu wraz z innymi oficerami Sił Powietrznych, odchodzi z wojska. O decyzji wypowiedzenia służby generał poinformował dzisiaj.W przesłanym oświadczeniu generał – w ostatnim czasie asystent szefa Sztabu Generalnego ds. Sił Powietrznych, wcześniej szef szkolenia Sił Powietrznych - za bezpodstawne uznał przypisywanie mu bezpośredniej odpowiedzialności za szkolenie lotnicze w jednostkach wojskowych, w tym w 36. specjalnym pułku lotnictwa transportowego."Wszystko, co się działo od 10 kwietnia 2010 r., jest straszne dla mnie, a szczególnie dla mojej rodziny. Czułem wewnętrznie, że w części głównej raportu (komisji Jerzego Millera ws. katastrofy smoleńskiej-red.), dotyczącej odpowiedzialności, nie znajdzie się moje stanowisko i się nie znalazło. Jest wymienione tylko raz w jedynym zaleceniu, dotyczącym szkolenia personelu w WIML (Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej - red.)" – zaznaczył. - Chciałem bronić dobrego imienia żołnierzy 36. pułku. Po katastrofie nikt oprócz mnie nie chciał się za bardzo wypowiadać. Może nie zawsze przekazałem w pełni wiarygodne informacje, bazowałem na otrzymywanych materiałach, często przygotowywanych w pośpiechu. Za to przepraszam – oświadczył. Dodał, że pułkowi "obiecywano nowe samoloty i śmigłowce, tworzono wizje wspaniałej przyszłości, a jednocześnie zlecano coraz więcej zadań", a zlecenia przychodziły spoza Dowództwa Sił Powietrznych. Podkreślił, że jego zadaniem jako szefa szkolenia Sił Powietrznych było kierowanie „procesami szkolenia bojowego, taktyczno–specjalnego i ogólnowojskowego w Siłach Powietrznych i instytucjach wojskowego szkolnictwa zawodowego”, a także „przygotowanie jednostek do działań w systemie obrony powietrznej i współpracę międzynarodową”. Zaznaczył, że szczegółowy opis obowiązków szefa szkolenia SP jest tajny. - Nigdy nie powiedziałem, że szkolenie na symulatorach jest niepotrzebne – napisał. Dodał, że "w przypadku braku symulatora, jedyną metodą treningu, stosowaną również w innych państwach jest metoda »pieszo latając«”, w której wykorzystuje się kabinę samolotu, modele samolotów, a czasami tylko wyobraźnię; i są to sposoby używane także przez pilotów akrobatycznych z całego świata. Po katastrofie smoleńskiej Czaban mówił, że załoga, która wykonywała lot do Smoleńska, była właściwie wyszkolona, miała wszystkie uprawnienia oraz była zgrana. Raport Millera stwierdził m.in., że w pułku zaniedbywano wymagania dotyczące szkoleń, treningów i kontroli lotników, a pierwszy pilot w dniu katastrofy nie miał aktualnych uprawnień do lotu jako dowódca załogi. Niedostateczne uprawnienia mieli także drugi pilot i nawigator. Czaban mówił też, że strona polska zrezygnowała ze szkoleń lotników na symulatorach w Rosji w 2007 roku, uznając, iż symulatory Tu-154 w wersji znacznie różniącej się od wersji zmodernizowanych polskich maszyn specjalnych nie spełniają kryteriów szkolenia. Po katastrofie pułk powrócił do szkoleń na symulatorach, umowę w sprawie szkoleń załóg w Moskwie podpisano w czerwcu tego roku. W ciągu całego okresu służby "zawsze starałem się dawać z siebie wszystko i bronić dobrego imienia, honoru i godności żołnierza polskiego i Sił Powietrznych (...). Wyszkoliłem wielu pilotów, z których do tej pory nikt nie zginął. Większość jest już w cywilu" – oświadczył generał. Odnosząc się do komentarzy w mediach o jego awansie po katastrofie smoleńskiej, Czaban oświadczył: "Nie przeniesiono mnie na wyższe stanowisko służbowe do Sztab Generalnego Wojska Polskiego". "Wręcz przeciwnie ze stanowiska o ogromnej odpowiedzialności w systemie obrony kraju przeszedłem na doradcę-urzędnika" – napisał Czaban, który w lipcu 2010 roku został asystentem szefa Sztabu Generalnego. Jak ocenił, "nie jest to stanowisko bardziej prestiżowe". - Nie byłem awansowany w czasie pracy w SG WP. Nominację na generała dywizji otrzymałem 15 sierpnia 2009 r. z rąk prezydenta Pana Lecha Kaczyńskiego; na stanowisko szefa szkolenia wyznaczył mnie minister Aleksander Szczygło i zawsze będę szanować jego decyzje – zaznaczył. - Ludzie pytają, jak się czuję. Odpowiadam - fatalnie - tak jakbym został w ciemnym przejściu podziemnym wrzucony do szczeliny, zasypany kamieniami i jedynym moim pragnieniem jest, aby krew wypłynęła na powierzchnię i wskazała miejsce zbrodni - opisał swe obecne samopoczucie. W ubiegły czwartek Czaban, asystent szefa Sztabu Generalnego ds. Sił Powietrznych, a wcześniej szef szkolenia Sił Powietrznych, został zdymisjonowany i przeniesiony do rezerwy kadrowej. Rozformowanie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego i dymisje 13 oficerów odpowiedzialnych za szkolenie pilotów, w tym 3 generałów, wśród nich Czabana, były pierwszymi decyzjami ministra obrony Tomasza Siemoniaka, o których poinformowano na wspólnej konferencji prasowej premiera Donalda Tuska i szefa MON w ubiegły czwartek. Czaban był szefem szkolenia Sił Powietrznych od lipca 2007 do lipca 2010, kiedy został asystentem szefa Sztabu Generalnego ds. Sił Powietrznych. Zastąpił na tym stanowisku gen. broni Lecha Majewskiego, który od maja ubiegłego roku jest dowódcą Sił Powietrznych. Następcą Czabana na stanowisku szefa szkolenia SP został gen. dyw. Leszek Cwojdziński, także zdymisjonowany przez nowego ministra obrony. | |
wtorek, 9 sierpnia 2011Pierwszy chiński lotniskowiec wypłynął w morzePierwszy chiński lotniskowiec wypłynął w środę w próbny rejs. Jak poinformowała oficjalna agencja Xinhua, okręt opuścił port Dalian w północno-wschodnich Chinach, ale wkrótce do niego powróci.Lotniskowiec nazwany "Shi Lang" to były radziecki okręt o nazwie "Wariag", który po rozpadzie ZSRR nigdy nie został ukończony. Pod koniec lat 90-tych Chiny kupiły go od Ukrainy. Władze w Pekinie zapewniają, że po modernizacji ma on służyć do celów szkoleniowych. "Shi Lang" ma około 300 metrów długości i 73 metry szerokości. Napędzają go silniki konwencjonalne.Według niepotwierdzonych informacji, Chińczycy budują w stoczni w Szanghaju całkowicie własny lotniskowiec, a może nawet dwa. Zdaniem obserwatorów, Chinom zależy na posiadaniu lotniskowców, by zyskać przewagę na morzu wobec licznych sporów terytorialnych z sąsiadami. W ostatnich miesiącach ponownie rozgorzał chińsko-wietnamski spór o archipelagi małych wysp, Parceli i Spratlay. Pod dnem morskim wokół tych niewielkich skrawków lądów i raf kryją się duże złoża ropy naftowej i gazu. | |
wtorek, 9 sierpnia 2011Kłopoty b. dowódców i żołnierzy GROM po kontroli CBACBA skierowało do Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienie w sprawie przetargów w jednostce specjalnej GROM. Według biura mogło dojść do złamania prawa przez dwóch byłych dowódców jednostki i 16 żołnierzy.Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński poinformował, że zawiadomienie dotyczy przetargów z okresu 2002-2010 i jest efektem kontroli przeprowadzanej przez agentów CBA w jednostce od 6 grudnia ubiegłego roku.Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy byli dowódcy, którzy mogli złamać prawo to płk Piotr Patalong oraz płk Jerzy Gut. Rzecznik CBA nie chciał jednak tego potwierdzić. - Kilkumiesięczne postępowanie wykazało nieprawidłowości świadczące o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w trzech przetargach dotyczących zakupu 58 samochodów terenowych i specjalistycznego sprzętu - powiedział Dobrzyński. Jak dodał, dlatego szef CBA Paweł Wojtunik przesłał do Naczelnego Prokuratora Wojskowego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłych dowódców i żołnierzy GROM. Dołączył do niego wniosek o wszczęcie w tej sprawie śledztwa i powierzenie go do prowadzenia CBA. W grudniu, gdy kontrola się rozpoczęła, Dobrzyński mówił, że CBA samo zdecydowało się na sprawdzenie przetargów w GROM-ie. Pytany o przyczyny takiej decyzji mówił jedynie, że "biuro ma taki ustawowy obowiązek". W sprawie nieprawidłowości w jednostce specjalnej GROM śledztwo prowadzi już Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Chodzi o nieprawidłowości w zaopatrywaniu w artykuły mundurowe. Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków usłyszało 12 osób. W ubiegłym roku w GROM przeprowadzane były też dwie kontrole MON. Pierwsza z nich, wiosną, dotyczyła lat 2008-2010, a wszczęto ją po doniesieniach żołnierzy, mających zastrzeżenia do polityki kadrowej ówczesnego dowódcy. Ich zarzuty nie zostały potwierdzone. Druga kontrola zakończyła się 30 listopada. Ówczesny minister obrony Bogdan Klich mówił, że z jej ustaleń wynika, iż w jednostce nie ma poważnych nieprawidłowości. GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego) powstał w 1990 r. Komandosi tej jednostki brali udział w misjach na Haiti, w Sławonii, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku. Za twórców GROM uznawani są gen. Sławomir Petelicki - pierwszy dowódca, a także b. minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski. W 1995 r. jednostka przyjęła za patrona Cichociemnych - legendarnych komandosów - spadochroniarzy Armii Krajowej. Do września 1999 GROM podlegał MSWiA, potem został podporządkowany MON. Wtedy też ówczesny koordynator służb specjalnych Janusz Pałubicki odwołał Petelickiego ze stanowiska dowódcy. W maju 2000 r. dowódcą został płk Roman Polko, który dowodził nią do stycznia 2004 r., kiedy to odszedł ze służby. Zastąpił go płk Tadeusz Sapierzyński. Polko wrócił na stanowisko na początku 2006 r. i dowodził jednostką do listopada 2006 r., kiedy - odchodząc na stanowisko wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - przekazał dowodzenie płk. Piotrowi Patalongowi. W marcu 2008 r. płk Patalong został przeniesiony na stanowisko dowódcy 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku Białej, którego kilkunastu żołnierzy miało konflikt z prawem. Jak mówił wtedy Klich, Patalong miał tam uzdrowić sytuację. Tymczasowym dowódcą GROM został ppłk Jerzy Gut - wówczas zastępca Patalonga. Gut kierował wtedy jednostką przez cztery miesiące, do lipca 2008 r. Wtedy dowódcą został płk Dariusz Zawadka - b. żołnierz GROM, powołany z rezerwy. Latem 2010 r. Zawadka złożył wypowiedzenie ze stanowiska. Według pojawiających się w mediach nieoficjalnych informacji powodem odejścia Zawadki miały być planowane zmiany kadrowe i zapowiedź powołania przez prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego na stanowisko dowódcy Wojsk Specjalnych płk. Patalonga. Sam Zawadka temu zaprzeczał. W rozmowie z tygodnikiem "Polityka" tłumaczył, że udało mu się "wyciągnąć jednostkę z zapaści" i powstrzymać falę odejść żołnierzy, ale nie udało mu się przekonać ministra obrony do jego wizji przyszłości jednostki. Uznał więc, że nieuczciwe byłoby pozostawanie na stanowisku do końca kadencji. "Nie można brać pieniędzy za wykonywanie zadań, których się nie akceptuje" - mówił. Od sierpnia ub.r. dowódcą GROM był płk Jerzy Gut. Pod koniec lipca br. nowym szefem GROM został ppłk Piotr Gąstał. Gut został awansowany na zastępcę dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Piotra Patalonga. | |
czwartek, 4 sierpnia 201136. pułk specjalny został zlikwidowany36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego zostanie rozformowany, 13 oficerów, w tym 3 generałów zostało zdymisjonowanych - to pierwsze zmiany w polskim wojsku. Poinformowano o nich na wspólnej konferencji premiera i nowego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka.- Jako rząd jesteśmy bardzo zdeterminowani, by szybko i - jak sądzę nie bezboleśnie - wdrażać rekomendacje komisji Millera - powiedział premier Tusk. Podkreślił, że "już dawno nie było takiego poczucia, że kondycja i reputacja polskiego wojska jest równoznaczna z reputacją polskiego państwa".- Pilna naprawa niektórych fragmentów polskich sił zbrojnych jest równoznaczna z naprawą sytuacji w państwie - mówił szef rządu. Donald Tusk poinformował, że zaakceptował pierwsze decyzje nowego szefa MON. 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego zostanie zlikwidowany. Tusk ujawnił też, że zdymisjonowano 13 oficerów - w tym trzech generałów: Anatola Czabana (b. szefa szkolenia Sił Powietrznych, obecnie asystent szefa Sztabu Generalnego WP ds. Sił Powietrznych), Leszka Cwojdzińskiego (obecny szef Szkolenia Sił Powietrznych) i Zbigniewa Galca (zastępca Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych). Odchodzi również dotychczasowy wiceszef MON Czesław Piątas. Jego miejsce zajmuje Czesław Mroczek, który pełnił funkcję wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Szef MON Tomasz Siemoniak powiedział dziennikarzom, że nowy wiceminister będzie odpowiadał m.in. za wdrożenie zaleceń raportu polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej. Dodał, że podjął również decyzje o zwolnieniu dyrektora generalnego i dyrektora departamentu kontroli MON. Z kolei szef Sztabu Generalnego ma przygotować informację dotyczącą zmian przeprowadzanych w wojsku w związku z pracami komisji Millera. Siemoniak powiedział, że po rozwiązaniu 36. specpułku najważniejsze osoby w państwie będą częściej korzystać z lotów rejsowych. - Dowództwo sił powietrznych zostanie przeze mnie zobowiązane do stworzenia nowej komórki odpowiedzialnej za śmigłowce – stwierdził. - Dla wiarygodności sił powietrznych nasza determinacja ma duże znaczenie – dodał. Siemoniak oświadczył również, że dla dobrych pilotów i personelu rozformowanego 36. Specjalnego Pułk Lotnictwa Transportowego będzie miejsce w Siłach Powietrznych. Pod koniec konferencji premier powiedział, że nie wie jeszcze, co stanie się z Tu-154M o numerze bocznym 102 i Jakami-40 oraz śmigłowcami, które pozostawały na stanie 36. specpułku. Jak stwierdził, "odpowiedni ludzie" będą podejmowali próby ich sprzedania. Premier opowiedział się za utrzymaniem obowiązującej dziś dzierżawy od LOT 2 embraerów wożących vip-ów. - Wymieniliśmy na ten temat z prezydentem bardzo szczegółowe uwagi. Dwa embraery dzierżawione od narodowego przewoźnika zupełnie wystarczą, a na kraj potrzebny byłby raczej nowoczesny śmigłowiec - ocenił Tusk. Premier zapowiedział, że przewozy najważniejszych osób w państwie z użyciem samolotów będą wykonywane już wyłącznie w formule cywilnej we współpracy z PLL LOT. | |
czwartek, 4 sierpnia 2011Marynarka Wojenna w pokazach ratowniczych w ŁebieW sobotę, 6 sierpnia, Marynarka Wojenna weźmie udział w pokazowych ćwiczeniach ratowniczych pod hasłem „Bezpiecznie nad wodą w Łebie”. Działania służb ratowniczych zaprezentują: okręt ratowniczy ORP „Zbyszko” i Brzegowa Grupa Ratownicza z Dywizjonu Okrętów Wsparcia oraz śmigłowiec W-3RM „Anakonda” z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego.Pokaz działania służb ratowniczych rozpocznie się w sobotę o godzinie 12:00. Jako pierwsza do akcji przystąpi załoga śmigłowca „Anakonda”, podejmując na pokład rozbitka z wody oraz współpracując z jednostką MSPiR m/s „Huragan”. Następnie marynarze z Brzegowej Grupy Ratowniczej zaprezentują możliwości manewrowe łodzi ratowniczych. O godzinie 16:00 załoga „Anakondy” wykonana kolejne zadanie, przekazując poszkodowanego z pokładu do karetki pogotowia przy użyciu noszy opuszczanych ze śmigłowca. Kilka minut później ponownie będzie można zobaczyć marynarzy z Brzegowej Grupy Ratowniczej, którzy tym razem przedstawią różnorodne techniki ratownicze i ewakuacyjne. Nad bezpieczeństwem ćwiczących cały czas czuwać będzie okręt ratowniczy ORP „Zbyszko” – największa jednostka biorąca udział w ćwiczeniu. W pokazach udział wezmą także Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa oraz Morski Oddział Straży Granicznej.Weekend z ratownikami z Marynarki Wojennej rozpocznie się już w piątek, 5 sierpnia. Od godziny 11:00 do 17:00 na Skwerze Rybaka w Łebie swój sprzęt i wyposażenie prezentować będą marynarze z Brzegowej Grupy Ratowniczej. W tym samym miejscu i czasie oraz w dniu 6 sierpnia pomiędzy 11:00 a 17:00 przy Kapitanacie Portu w Łebie będzie można również uzyskać informacje na temat służby w Narodowych Siłach Rezerwowych. Do dyspozycji potencjalnych kandydatów będą między innymi specjaliści z 44. Bazy Lotnictwa Morskiego w Siemirowicach i Darłowie. Ćwiczenia ratownicze są stałym elementem szkolenia wszystkich jednostek MW. Rocznie Marynarka Wojenna organizuje lub uczestniczy w kilkudziesięciu ćwiczeniach i pokazach ratowniczych w kraju i zagranicą. Ponadto wszystkie manewry bez względu na charakter i typ jednostek obejmują zawsze elementy akcji SAR, obrony przeciwawaryjnej oraz pomocy uszkodzonym jednostkom. Każde ćwiczenie lub też pokaz ratowniczy ma na celu poprawę efektywności, doskonalenie procedur ratowniczych, szukanie nowych rozwiązań kooperacyjnych, jak również ułatwienie przeprowadzania faktycznych akcji ratowniczych przy współdziałaniu ze służbami cywilnymi. | |
czwartek, 4 sierpnia 2011Pierwsze decyzje ministra04.08. Warszawa. Czesław Mroczek nowym sekretarzem stanu w MON, konsekwentna realizacja zaleceń komisji Jerzego Millera, rozwiązanie 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, dymisja 13 oficerów odpowiedzialnych za szkolenie lotnicze w Siłach Powietrznych oraz przyszłe kontrole także innych obszarów Sił Zbrojnych – o tym m.in. poinformowali podczas wspólnej konferencji prasowej Prezes Rady Ministrów Donald Tusk oraz minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.esteśmy jako Rząd bardzo zdeterminowani, aby szybko i jak sądzę nie bezboleśnie wdrażać rekomendacje komisji Millera po katastrofie smoleńskiej – powiedział Donald Tusk. Prezes Rady Ministrów poinformował, że zaakceptował decyzje ministra obrony dotyczące zwolnienia ze stanowisk 3 generałów i 10 oficerów Sił Powietrznych odpowiedzialnych za szkolenie lotnicze - dotyczą one m. in. gen. dyw. pil. Anatola Czabana, gen. dyw. pil. Leszka Cwojdzińskiego oraz gen. dyw. Zbigniewa Galca.Jeśli chodzi o cywilną część MON-u podpisałem także propozycje jakie złożył minister Siemoniak. Odchodzi minister Czesław Piątas. W jego miejsce podpisałem nominację na sekretarza stanu Czesławowi Mroczkowi, dotychczasowemu wiceszefowi komisji obrony narodowej – powiedział premier. Minister Siemoniak poinformował, że wszczął procedurę zwolnienia Dyrektora Generalnego MON oraz dyrektora Departamentu Kontroli. Jak zapowiedział minister Tomasz Siemoniak, nowemu sekretarzowi stanu w MON Czesławowi Mroczkowi powierzona zostanie funkcja pełnomocnika MON ds. wdrożenia wniosków z raportu komisji ministra Millera. To jest najważniejsze zadanie, które Premier postawił nowemu sekretarzowi stanu – podkreślił szef MON. Prezes Rady Ministrów przekazał również informację o rozformowaniu 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Premier powiedział, że loty samolotami będą realizowane w oparciu o narodowego przewoźnika. Przewozy najważniejszych osób w państwie śmigłowcami zabezpieczone będą przez Siły Powietrzne. Dowódca Sił Powietrznych zostanie przeze mnie zobowiązany do utworzenia jednostki odpowiedzialnej za obsługę tych osób jeśli chodzi o śmigłowce – powiedział minister Siemoniak. | |
środa, 3 sierpnia 2011Niezwykłe wyzwanie dla inżynierów z wojskaŻołnierze dęblińskiego batalionu drogowo-mostowego kończą budowę 36-metrowego drewnianego mostu na rzece Pilica we wsi Chałupy (woj. łódzkie). Mieszkańcy tej małej wsi znaleźli się przed rokiem w trudnej sytuacji, kiedy wezbrana rzeka zniszczyła zbudowaną przez nich samych przeprawę.
- To nie był jakiś solidny betonowy most, ale taka prowizorka drewniana. Ponad 40 lat nam służył. Postawiliśmy go sami, sami remontowaliśmy, własnymi rękami. A jak się robi rękami, a nie maszyną, to wiadomo, że to nie jest mocne. Ale nam wystarczyło, nawet Zetor dał radę przejechać - opowiada Wiesław Stępień, sołtys Chałup. - Przed rokiem powódź most rozniosła. Potem burmistrz, jakimś cudem, wojsko zwerbował. Wdzięczni mu jesteśmy. Tyle lat żeśmy się z tym mostem mordowali, tyle zwierząt i sprzętu rolniczego tam się potopiło – dodaje. Największym problemem w odbudowie mostu był fakt, iż wcześniej była to samowola budowlana. Nie było żadnego projektu, ani żadnych dokumentów, które stwierdzałyby, że został on wybudowany zgodnie z prawem. Dodatkowo, droga do mostu – według map geodezyjnych – nie była drogą, więc gmina nie mogła odbudować przeprawy samodzielnie. Burmistrz Przedborza wystąpił do sztabu zarządzania kryzysowego wojewody łódzkiego, z prośbą o pomoc dla mieszkańców Chałup. Wojewoda zgodził się i na prośbę mieszkańców przekazał wszelkie wnioski do Ministerstwa Obrony Narodowej. Rozkaz odbudowy przeprawy otrzymał I Batalion Drogowo-mostowy z Dęblina. – Dla gospodarzy z Chałup to bardzo ważna inwestycja, bo jej ukończenie wiąże się z rozwiązaniem problemu dnia codziennego, a ten doskwiera im od czasu, kiedy most rozpadł się na dobre – powiedział sierżant sztabowy Robert Pieńkosz, rzecznik prasowy batalionu. - Pierwszy etap rozpoczęliśmy późną jesienią ubiegłego roku. Później musieliśmy zawiesić roboty. Aż do lipca tego roku. Uzgodnienia techniczne, porozumienia z ekologami w sprawie obszaru NATURA 2000, uzupełnianie dokumentacji, do tego nieprzyjazna aura i nurt Pilicy – to czynniki, które przesunęły w czasie odbudowę tak wyczekiwanego w Chałupach mostu – dodał. Most zostanie najprawdopodobniej ukończony przed czasem. Pierwotnie, termin oddania przeprawy do użytkowania, wytyczony był na 31 sierpnia. | |
środa, 3 sierpnia 2011Historia łączności w nowej odsłonieSłynna maszyna szyfrująca Enigma, radiostacja zrzutowa żołnierzy Armii Krajowej oraz amerykańska radiostacja skonstruowana na potrzeby konfliktu w Wietnamie – to tylko część bogatej ekspozycji Sali Tradycji Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu.
Mniej bogatą, ale również ciekawą historię mają też inne eksponaty, takie jak np. radiostacja PRC-25, szeroko używana przez amerykańskie wojska w czasie konfliktu w Wietnamie. Warto też zwrócić uwagę na wyprodukowany w 1942 roku nadajnik ratunkowy BC-778-D „Gibson Girl”, przeznaczony do nadawania sygnały SOS przez rozbitków ze statków i samolotów. Dużym zainteresowaniem wśród zwiedzających cieszy się unikatowy, polski mikrokomputer domowy Meritum I z 1983 roku, którego „sercem” jest NRD-owski procesor o szybkości … 2,5 Mhz i pamięci RAM 17 kb. W ostatnim czasie Sala Tradycji CSŁiI przeszła gruntowną renowację, zmieniono wystrój wnętrz, dodano też nowe eksponaty, zdjęcia i pamiątki, dzięki czemu całość nabrała nowego kształtu i blasku. Osobną ekspozycję stanowią nieco bardziej współczesne pojazdy łączności, wśród których największą atrakcją są doskonale zachowane i nadal popularne UAZ-y, czyli wozy dowodzenia WD-43 i RD-115 oraz wozy dowodzenia na transporterze SKOT. Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki umożliwia bezpłatne zwiedzanie Sali Tradycji, jednak termin wizyty w zegrzyńskiej jednostce wojskowej należy wcześniej ustalić z kapitanem Marcinem Syrówką, nr tel. (22) 248-3612. | |
środa, 3 sierpnia 2011Dlaczego analogowe radiostacje do Hond? - polemika do artykułu R. Zielińskiego i S. Jadczaka, pt. "Głuchy policjant na motorze" (DGP 03.08.2011)W „Dzienniku Gazecie Prawnej” opublikowano dziś artykuł Roberta Zielińskiego i Szymona Jadczaka pt. „Głuchy policjant na motorze”, w którym stwierdzono, że radiostacje zamontowane w policyjnych Hondach na terenie czterech miast są bezużyteczne. Czy rzeczywiście tak jest? Biorąc pod uwagę fakt, że podstawowym systemem łączności służb w Polsce jest system analogowy, w którym to funkcjonuje również Krajowa Sieć Współdziałania i Alarmowania, a w miastach są wydzielone kanały do tego typu łączności policjantów ruchu drogowego, stwierdzenie to wydaje się być niewłaściwe.W ubiegłym roku polska Policja zakupiła 368 motocykli Honda CBF 1000 wraz z analogowym systemem łączności. Motocykle te z powodzeniem pełnią służbę na terenie większości polskich miast. Dokonując wyboru systemu łączności w 2008 roku, kiedy to formułowano wymogi do specyfikacji zamówienia, wzięto pod uwagę kilka elementów.Po pierwsze, system łączności analogowej był wówczas i nadal jest podstawowym systemem łączności służb w całym kraju, w tym także w miastach, które wdrożyły na swoim terenie łączność cyfrową (dziś to zaledwie cztery miasta: Warszawa, Kraków, Łódź i Szczecin). Oczywiście nie oznacza to, że jest on lepszy od systemu cyfrowego, ale to właśnie ten system obejmuje swoim zasięgiem cały kraj i jest uznawany za system podstawowy. Po drugie, w Polsce funkcjonuje Krajowa Sieć Współdziałania i Alarmowania (KSWA), która jest również systemem analogowym, a korzystają z niego Policja, Straż Pożarna, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa i BOR. Po trzecie, w każdym z czterech miast, w których oprócz systemu analogowego funkcjonuje system cyfrowy, funkcjonują specjalne kanały łączności analogowej dla policjantów ruchu drogowego, dzięki czemu policjanci pracujący na motocyklach, także w Szczecinie, Krakowie, Warszawie czy Łodzi, mogą bez przeszkód kontaktować się z dyżurnym jednostki i innymi policjantami (radiowozy policyjne także są wyposażone w oba systemy łączności – nie tylko w Polsce, ale także w innych państwach). Potwierdzają to naczelnicy wydziałów łączności z wymienionych wyżej miast. Po czwarte, przy dużych zabezpieczeniach, chociażby w ramach Euro 2012 czy Prezydencji, zakłada się uczestniczenie w działaniach policyjnych motocykli z całego kraju, a zatem łączność między nimi jest zapewniona tylko dzięki łączności analogowej. Po piąte, w momencie formułowania specyfikacji istotnych warunków zamówienia, w 2008 roku, policyjni motocykliści uznali za bardzo ważny element nowego zakupu, łączność podkaskową (intercom), umożliwiającą ciągłą komunikację pomiędzy policjantami pracującymi na motocyklach, w niewielkiej odległości od siebie. Przy takim rozwiązaniu mogą swobodnie prowadzić komunikację między sobą w trakcie jazdy, nie zajmując kanału, na którym pracują inni policjanci. Z analizy rynku wynikało wówczas, że jedynie zakupione rozwiązanie, z systemem analogowym dawało taką możliwość. | |
środa, 3 sierpnia 2011Głuchy policjant na motorze. 5,5 mln wydała KGP na bezużyteczne radiostacje 5,5 mln złotych wydała KGP na wyposażenie niemal 370 nowych motocykli honda w analogowe radiostacje. Ale w czterech dużych miastach funkcjonuje system komunikacji cyfrowej, więc w efekcie radiostacje są tam bezużyteczne.Na oficjalnej witrynie policji kupno 368 motocykli to powód do dumy: „Motocykle są wyposażone w nowoczesny, zintegrowany system łączności podkaskowej” – brzmi komentarz do filmiku, w którym prezentowane są zalety finansowanego ze środków unijnych zakupu.
Jednak jak ustalił „DGP” wspólnie z programem TVN „Uwaga”, policja ukrywa, że system jest niemal bezużyteczny w czterech dużych miastach: Warszawie, Łodzi, Krakowie i Szczecinie. – Mikrofony i słuchawki w kaskach pozwalają komunikować się bez odrywania rąk od kierownicy. Ale nie w tych miastach. Tu koledzy używają w trakcie jazdy telefonów komórkowych, aby porozumieć się z partnerem w patrolu albo oficerem dyżurnym – ujawnia nam funkcjonariusz zachodniopomorskiej policji Marcin Tomczak. Przetarg na dostawę 368 motocykli wraz z systemem łączności zorganizowała i przeprowadziła w 2010 roku Komenda Główna Policji. Najkorzystniejszą ofertą okazała się Honda CBF 1000 wyposażona w zgodną ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia radiostacją analogową z Radmoru. Wartość całego przetargu to 23 miliony zł, a każdego systemu łączności podkaskowej – 15 tysięcy zł. – W KGP zapomniano, że w tych czterech miastach nasza łączność oparta jest na technologii cyfrowej. Czyli policjanci na hondach mogą porozmawiać między sobą, ale już z oficerem dyżurnym i kolegami w radiowozach nie mają kontaktu – wyjaśnia jeden z policjantów. Aż 30 takich motocykli trafiło do Warszawy, kolejnych kilkanaście do pozostałych miast z łącznością cyfrową. Jak łączność wygląda w praktyce, obserwowaliśmy podczas niedawnej wizyty prezydenta USA Baracka Obamy. Jego eskortę honorową tworzyli właśnie policjanci na nowiutkich hondach. Po tym wydarzeniu zapytaliśmy ich, czemu nie mają anten w radiostacjach, bez których ta po prostu nie działa. Choć chwilę wcześniej dzielili się uwagami na temat samych motocykli, to nagle zamilkli: – Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie rzecznik – ucinali dalsze pytania. Krzysztof Hajdas z zespołu prasowego Komendy Głównej zapewnia, że policyjni technicy pracują nad rozwiązaniem integrującym systemy łączności analogowej z cyfrową. – Ta integracja polega wyłącznie na używaniu telefonów komórkowych. To przez nie lub ręczne radiostacje komunikujemy się z oficerem dyżurnym lub kolegami w radiowozach – kpi oficer policji z Łodzi. – Trudno nie myśleć o sytuacji, gdy ruszę w pościg, zostanę ranny lub wywrócę się i nie będę miał nawet jak wezwać pomocy, bo moja radiostacja jest głucha – kwituje jeden z policyjnych motocyklistów. Według ekspertów problemów można było łatwo uniknąć – wystarczyłoby, że KGP zorganizowała oddzielny przetarg na cyfrowe radiostacje dla motocykli przeznaczonych dla tych czterech miast. – Wystawiamy mandat kierowcom aut za rozmowę przez telefon. Tylko w Komendzie Głównej nie wiedzą, że używanie komórki podczas jazdy motocyklem jest znacznie niebezpieczniejsze – komentuje jeden z naszych rozmówców. Policyjne przetargi, czyli raz z górki, raz pod górkę Polscy policjanci mają do dyspozycji ponad 12 tysięcy radiowozów, prawie 500 ciężkich motocykli i osiem śmigłowców. Wśród najnowszych zakupów jest 600 furgonetek marki Mercedes Sprinter i budzący kontrowersje wybór 120 alf romeo. Aktualnie minister spraw wewnętrznych i administracji kontroluje szczegóły tego przetargu po serii tekstów, które ukazały się na łamach „DGP”. Opisywaliśmy m.in. przypadki odkręcania się kół w alfach romeo oraz problemy, jakie stwarzają zainstalowane w nich radiostacje. Same policyjne zakupy od lat wywołują mocne kontrowersje. Do najsłynniejszych należy kupno radiowozów egzotycznej rumuńskiej marki Aro. Był to pierwszy i ostatni sukces firmy, gdyż wkrótce potem zbankrutowała. Mimo powtarzających się wątpliwości policyjni logistycy mają również sukcesy – organizują np. licytacje elektroniczne, które pozwalają kupować sprzęt znacznie taniej. Zaś skuteczności w ściąganiu środków unijnych zazdroszczą im inne jednostki administracji. | |
wtorek, 2 sierpnia 2011Przekazanie obowiązków Ministra Obrony Narodowej2.08. We wtorek na dziedzińcu przed siedzibą MON odbyła się uroczystość przekazania obowiązków przez ministra Bogdana Klicha nowemu ministrowi obrony narodowej Tomaszowi Siemoniakowi.Podczas odbywającej się w asyście Kompanii Reprezentacyjnej WP ceremonii obecni byli m.in. sekretarz stanu ds. społecznych i profesjonalizacji Czesław Piątas, szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Cieniuch, podsekretarz stanu ds. uzbrojenia i modernizacji Marcin Idzik, podsekretarz stanu ds. polityki obronnej dr Zbigniew Włosowicz, Dyrektor Generalny MON Jacek Olbrycht, a także dowódcy rodzajów Sił Zbrojnych oraz kadra kierownicza resortu. | |
poniedziałek, 1 sierpnia 2011Kolejne zmiany w CytadeliZgodnie z decyzją Ministra Obrony Narodowej z dniem 1 sierpnia 2011 roku kilku oficerów pożegna się z Dowództwem Wojsk Lądowych, obejmując kolejne stanowiska służbowe poza strukturami Wojsk Lądowych. Na uroczystej zbiórce, która odbyła się 28 lipca w warszawskiej Cytadeli, odchodzących pożegnał Szef Szkolenia Wojsk Lądowych generał dywizji Paweł Lamla.
W czasie uroczystości akty wyznaczenia na kolejne i pierwsze stanowiska w Dowództwie Wojsk Lądowych z rąk generała dywizji Pawła Lamli odebrali: podpułkownik Dominik Kamiński awansowany z dniem objęcia nowego stanowiska do stopnia pułkownika, podpułkownik Stanisław Oszust, major Kazimierz Czapracki awansowany z dniem objęcia obowiązków do stopnia podpułkownika, major Dariusz Wierucki awansowany z dniem objęcia stanowiska do stopnia podpułkownika, major Rafał Fudal awansowany jednocześnie do stopnia podpułkownika, major Zbigniew Wójcik awansowany do stopnia podpułkownika, major Aleksy Wieremczuk oraz major Juliusz Sawicki awansowany do stopnia podpułkownika. Wszystkim nowo przybyłym i obejmującym nowe stanowiska Panom życzę szybkiej aklimatyzacji i podołania nowym obowiązkom. Awanse to wymierny efekt Waszej pracy i cieszę się ogromnie, że stoi przede mną w większości młoda, perspektywiczna kadra. Jest to przykład na to, że nie tylko pustoszeją nasze szeregi, ale też jest to szansa awansu dla młodych, perspektywicznych oficerów, którzy awansują i pną się w górę na kolejne stanowiska - podkreślał generał Lamla. Jednocześnie zauważył, że awanse i możliwość poświęcenia się pracy jest w dużej mierze wynikiem wsparcia, jakiego żołnierzom udzielają ich najbliżsi. Dodatkowym, a jednocześnie miłym akcentem uroczystości było pożegnanie kończącego swoją służbę w Polsce oficera armii Stanów Zjednoczonych, podpułkownika Michaela Kaffki oraz powitanie jego następcy majora Claudiusa Robinsona. Wręczając podpułkownikowi Kaffce pamiątkową flagę Wojsk Lądowych, Szef Szkolenia podziękował oficerowi za jego efektywną, owocną i ciężką pracę w obszarze współpracy amerykańsko - polskiej, zwłaszcza z pionem szkolenia Wojsk Lądowych. Jak podkreślił generał Lamla, jej efektem było wiele udanych przedsięwzięć i szkoleń, które pomagały między innymi właściwie przygotować kolejne zmiany polskich kontyngentów wojskowych. Następcy, majorowi Robinsonowi, życzył, by jak najszybciej wdrożył się do nowej pracy, w czym jak zaznaczył generał, pomoże mu z pewnością dobra znajomość języka polskiego. Zgodnie z tradycją uroczystość zakończyło wykonanie wspólnej fotografii pamiątkowej. | |
poniedziałek, 1 sierpnia 2011Zaproszenie na konferencję prasową Już niedługo największa w Polsce rekonstrukcja lądowania Aliantów w Normandii |
Wiadomości, "niusy", ciekawostki, aktualności - różne, różniste... 
piątek, 28 lipca 2011Pilot tupolewów wyraża opinię nt. przyczyn katastrofy smoleńskiejLech Karpowicz, emerytowany pilot tupolewów z wieloletnim stażem, przedstawił swoje zdanie na temat przyczyn katastrofy samolotu Tu-154M, z zaznaczeniem że nie czytał wniosków raportu komisji.Lech Karpowicz: "Latałem 35,5 roku w PLL LOT, z tego 30 lat byłem kapitanem i przez ileś tam lat na Tu-154. Miałem do czynienia z kolegami, którzy w różnych okolicznościach przychodzili z wojska i rzeczywiście oni byli gorzej wyszkoleni i różnie adaptowali się do latania w liniach lotniczych.Pilot, który ma symulatory, który ćwiczy sytuacje niebezpieczne, typu awarie, gorsza pogoda, odejście na drugi krąg, pożar silnika jednego, drugiego czy trzeciego, to on się pewniej czuje w lataniu rzeczywistym. Czy tam była mgła, czy jej nie było, czy byli gorsi czy lepsi kontrolerzy... Oni się rozbili dlatego, że zeszli poniżej wysokości decyzji i podjęli decyzję o odejściu na drugi krąg ze zbyt niskiej wysokości. Dochodząc do wysokości 120 metrów, jak nie stwierdzili, że widać ziemię, to powinni odejść na drugi krąg i albo poczekać, mając w zapasie paliwo, albo - jeśli nie mieli, mieli za mało albo mieli inną propozycję pracowników kancelarii - powinni odejść na lotnisko zapasowe. Gdyby oni dwie sekundy wcześniej podjęli decyzję, to by się uratowali. Proszę pamiętać, że Tu-154 to bardzo specyficzny samolot, jeśli chodzi o odejście na drugi krąg. Od momentu podjęcia decyzji, że odchodzimy na drugi krąg, a to się wszystko odbywa w momencie zniżania się, do momentu, kiedy samolot zaczyna się wznosić (...), może jeszcze utracić do 50 metrów wysokości. Była presja i nieprzestrzeganie podstawowych zasad wykonywania lotów, czyli kontynuowanie podejścia poniżej wysokości decyzji. U nich był ten przypadek, że oni zaczęli odchodzić, czy ręcznie, czy automatycznie to nie ma znaczenia, i uderzyli w to drzewo już nie w locie ślizgowym, schodząc do lądowania, tylko już silniki były na pełnej mocy i zaczęli się wznosić. I gdyby nie to drzewo, to oni by się uratowali. Dlaczego samolot rozleciał się na takie małe kawałeczki? Jest to możliwe, bo samolot był w fazie przejścia na drugi krąg, czyli silniki pracowały na pełnej mocy. A proszę wziąć pod uwagę, że te silniki, to jest trzy razy po 10,5 tony ciągu, czyli 31,5 tony ten samolot cisnęły w ogon, bo one są zamocowane - jak wiadomo - z tyłu. I dopóki ten samolot się nie sprasował w drobny mak, one pracowały do końca. To był ten problem, że te silniki pracowały na pełnej mocy". | |
![]() | Tomasz Siemoniak
|
piątek, 28 lipca 2011Nowy szef MON - Na miejsce Bogdana Klicha na szefa MON zaproponuję sekretarza stanu MSWiA Tomasza Siemoniaka. Będę oczekiwał od nowego ministra obrony narodowej rozpoczęcie procesu wdrażania zmian w kwestii bezpieczeństwa lotów - zapowiedział Tusk. | |
piątek, 28 lipca 2011Dymisja szefa MON Bogdana Klicha. Tusk ją przyjął- Wczoraj na moje ręce rezygnację złożył minister Bogdan Klich. Dzisiaj przyjmuje tę rezygnację. Czekaliśmy obaj na efekty pracy komisji Jerzego Millera - powiedział premier Donald Tusk na konferencji po publikacji raportu komisji Jerzego Millera, która badała przyczyny katastrofy smoleńskiej. | |
piątek, 28 lipca 2011Raport komisji Millera dotyczący katastrofy rządowego TU-154 w SmoleńskuDzisiaj, o godzinie 10-tej, został opublikowany raport komisji Millera. Postanowiliśmy nie komentować niczego związanego z katastrofą, a jedynie odwołać się do Państwa rozsądku, i opublikować raport oraz białą księgę autorstwa komisji sejmowej pod przewodnictwem Macierewicza.Raport komisji MSWIA pod kierownictwem Jerzego Millera nt. katastrofy rządowego TU-154M w Smoleńsku - KLIKNIJ!Biała Księga Smoleńskiej Tragedii autorstwa Antoniego Macierewicza - KLIKNIJ! | |
wtorek, 26 lipca 2011REKORDOWE IGRZYSKA12 dyscyplin, 102 sportowców i… 43 medale, w tym 14 zdobytych przez reprezentantów Marynarki Wojennej. To bilans udziału reprezentacji Wojska Polskiego w V Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych. W niedzielę, 24 lipca o godzinie 18:00 (23:00 czasu polskiego) w Rio de Janeiro odbyła się ceremonia zamknięcia olimpiady.
Polska w klasyfikacji medalowej igrzysk zajęła najlepsze w historii, 4. miejsce (tuż za Włochami, które zdobyły tylko o jeden złoty krążek więcej). Klasyfikację wygrała Brazylia przed Chinami. Marynarze wchodzący w skład reprezentacji Wojska Polskiego zdobyli 4 złote, 7 srebrnych i 3 brązowe medale. Trzy medale przywozi z Igrzysk por. mar. Sławomira Szpek.
SREBRNE MEDALE ZDOBYLI: starszy marynarz Daria Lajn - bieg na orientację
BRĄZOWE MEDALE ZDOBYLI: | |
poniedziałek, 25 lipca 2011URATOWALI TONĄCEGOMarynarze z okrętu ORP „Błyskawica” uratowali człowieka, który wpadł do basenu portowego w Gdyni i zaczął się topić. Do zdarzenia doszło w sobotę, 23 lipca nad ranem. Marynarze wyciągnęli poszkodowanego z wody i przekazali do karetki pogotowia.
„Służę na okręcie już 19 lat i w tym czasie mieliśmy kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt, udanych akcji ratunkowych” powiedział dowodzący akcją oficer dyżurny okrętu mł. chor. mar. Dariusz Chełmowski. „Bardzo się cieszę, że po raz kolejny uratowaliśmy człowiekowi życie. To wszystko dzięki błyskawicznej reakcji wachtowego – marynarza Sławomira Szkutnika i bardzo dobrej współpracy dwóch pozostałych członków mojej służby – pomocnika oficera dyżurnego marynarza Łukasza Nowaczyka i dyżurnego elektryka marynarza Pawła Mrożka”. ORP „Błyskawica” to okręt muzeum, który zacumowany jest przy Skwerze Kościuszki w Gdyni. Rocznie odwiedza go kilkadziesiąt tysięcy turystów. Okręt wchodzi w skład Marynarki Wojennej. Służy na nim etatowa załoga zawodowych marynarzy, którzy pełnią całodobowe wachty. | |
czwartek, 21 lipca 2011Moda na survivalChoć zapewne niewielu łodzian zamierza spędzić urlop, przedzierając się samotnie przez dżunglę czy wędrując przez pustynię, w sklepach z militariami nie brakuje chętnych na noże, krzesiwa czy linki tnące drewno.– Modę na survival (czyli sztukę przetrwania w ekstremalnych warunkach) zapoczątkował telewizyjny bohater Bear Grylls, który uczy, jak dawać sobie radę w każdej sytuacji – mówi Rafał Wieczorek ze sklepu z białą bronią przy ul. Narutowicza. – Noże sprzedawane w opakowaniach z jego podobizną cieszą się uznaniem wśród klientów. Popularne są także wielofunkcyjne scyzoryki armii szwajcarskiej, których mamy ponad 50 modeli.Najlepiej wyposażone mają między innymi przenośną pamięć USB czy wysokościomierz, który pokazuje dane na wyświetlaczu. Ich ceny wahają się od 40 do około 300 zł. Można też kupić noże podobne do tego, którym w filmach o Rambo posługiwał się Sylwester Stalone – ma ostrze z wyjątkowo twardej stali, a rękojeść obłożoną skórą bizona. Kosztuje 387 złotych. ![]() W ofercie sklepów są także linki-piły, którymi można przeciąć kawałek drewna. Do lamusa odchodzą natomiast busole i kompasy, które niegdyś obowiązkowo nosił przy sobie każdy harcerz. ![]() – To dlatego, że coraz mniej osób potrafi z nich korzystać – mówi sprzedawca. – Teraz korzystają z nawigacji GPS. | |
środa, 20 lipca 2011Przysięga wojskowa w Zegrzu22 lipca w zegrzyńskim Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki odbędzie się uroczysta przysięga wojskowa żołnierzy służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych (NSR).Przysięga wojskowa jest jednym z najważniejszych wydarzeń w służbie każdego żołnierza. Już w najbliższy piątek, 22 lipca, w tej wyjątkowej i niezwykle podniosłej uroczystości udział wezmą żołnierze III-go w tym roku turnusu służby przygotowawczej do NSR, którzy pod koniec czerwca, jako ochotnicy, rozpoczęli czteromiesięczne szkolenie w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki (CSŁiI) w Zegrzu. W obecności licznie zaproszonych gości, rodzin oraz bliskich, 130 elewów (w tym 18 kobiet) wypowie słowa roty przysięgi, czyniąc kolejny krok na drodze do służby w Narodowych Siłach Rezerwowych.Uroczysty apel z okazji przysięgi wojskowej rozpocznie się o godz. 9:00, ale już godzinę wcześniej każdy, bez przepustki, będzie mógł wejść na teren zegrzyńskiej jednostki i zobaczyć miejsce, w którym od 1919 roku szkoli się łącznościowców na potrzeby Wojska Polskiego. Jedną z atrakcji będzie stoisko z nowoczesnym sprzętem łączności, gdzie zainteresowani obejrzą m.in. zautomatyzowany wóz dowodzenia ZWD-3 oraz Ruchowy Węzeł Łączności Cyfrowej RWŁC-10/T. Będzie to już szósta w historii Centrum przysięga wojskowa żołnierzy służby przygotowawczej do NSR. Dotychczas szkolenie w Zegrzu ukończyło blisko 450 żołnierzy, uzyskując specjalności wojskowe takie jak m.in. obsługa radiostacji małej i średniej mocy oraz obsługa wozów dowodzenia. | |
środa, 20 lipca 2011Przysięga z morzem w tleW piątek, 22 lipca, przed Kapitanatem Portu w Ustce odbędzie się uroczysta przysięga wojskowa marynarzy elewów służby przygotowawczej do Narodowych Sił Rezerwowych. 60 ochotników złoży ślubowanie na sztandar Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w obecności swoich rodzin, mieszkańców Ustki i turystów.29 czerwca, 60 ochotników (w tym 12 kobiet) pochodzących ze wszystkich regionów kraju, przekroczyło bramę koszar Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej, by odbyć służbę przygotowawczą do Narodowych Sił Rezerwowych na potrzeby Marynarki Wojennej. Po ukończeniu pierwszego etapu szkolenia podstawowego, złożą uroczystą przysięgę wojskową, która odbędzie się 22 lipca o godzinie 10:00 przed Kapitanatem Portu w Ustce. W trakcie ceremonii, rodzice marynarzy osiągających najlepsze wyniki w szkoleniu zostaną wyróżnieni listami gratulacyjnymi. Wszyscy wyjadą na swoją pierwszą przepustkę. Po uroczystości będzie możliwość obejrzenia sprzętu artyleryjskiego, który wystawi 9 dywizjon przeciwlotniczy Marynarki Wojennej z Ustki. Ceremonię uświetni Orkiestra Marynarki Wojennej ze Świnoujścia.Służba przygotowawcza to nowy rodzaj służby wojskowej wprowadzony dla osób, które nigdy nie pełniły służby wojskowej, a chcą odbyć szkolenie wojskowe i w przyszłości wstąpić w szeregi Narodowych Sił Rezerwowych. Przez cztery miesiące ochotnicy będą się szkolić na potrzeby Marynarki Wojennej w kilku specjalnościach wojskowych, m.in.: obsługa artylerii okrętowej, obsługa min, trałów i bomb głębinowych, urządzeń hydroakustycznych, silników spalinowych czy systemów wodno - paliwowych i powietrznych. Proces kształcenia został podzielony na dwa etapy: szkolenie podstawowe, które trwa trzy miesiące oraz miesięczne szkolenie specjalistyczne, przygotowujące ochotników do objęcia konkretnych stanowisk w Narodowych Siłach Rezerwowych. Z chwilą rozpoczęcia pełnienia służby, żołnierze służby przygotowawczej w korpusie szeregowych otrzymują tytuł elewa. Okres służby przygotowawczej zakończy się egzaminem, który będzie podstawą do ubiegania się o stanowiska służbowe w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Służba przygotowawcza ma charakter całkowicie dobrowolny i dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. | |
wtorek, 19 lipca 2011Na polach GrunwalduŻołnierze 16 Pomorskiej dywizji Zmechanizowanej oraz 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej stanęli w 601 rocznicę na polu bitewnym pod Grunwaldem, by uczcić wielkie zwycięstwo polskiego rycerstwa.
![]()
| |
poniedziałek, 18 lipca 2011Dbają o kondycję strzeleckąNa przykoszarowym obiekcie szkoleniowym PCO-2 odbyło się comiesięczne szkolenie strzeleckie dla żołnierzy dowództwa, sztabu, pionu szkolenia i dowódców pododdziałów, żagańskiej 34 Brygady Kawalerii Pancernej.
Obowiązkiem każdego żołnierza jest dbałość o formę i kondycję strzelecką, która w naszym fachu jest nieodzowna - powiedział kierownik strzelania kpt Maciej Strzygocki. | |
niedziela, 17 lipca 2011Uroczystość patriotyczna przed Grobem Nieznanego Żołnierza17 lipca 2011 r. z okazji 67. rocznicy powstania Odrodzonego Wojska Polskiego złożono wieńce na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
W uroczystości wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej, Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Dowództwa Wojsk Lądowych, Federacji Rosyjskiej, władz samorządowych i administracyjnych regionu oraz poczty sztandarowe organizacji kombatanckich i grupy rekonstrukcji historycznej. Wojskową asystę honorową na uroczystości wystawiło Dowództwo Garnizonu Warszawa. | |



























