Piknik Lotniczy Rodzina Pod Skrzydłami w Łodzi!
Piknik odbędzie się 18 września (niedziela), w godzinach 11.00 – 18.00 w unikalnym miejscu, jakim jest Muzeum Lotnictwa, oraz na specjalnie wyznaczonym pasie na terenie Lotniska im. Władysława Reymonta w Łodzi.  W tym roku Fundacja „Happy Kids” wraz z firmą Bartolini Air oraz Portem Lotniczym im. Władysława Reymonta w Łodzi realizuje III edycję Pikniku Lotniczego „Rodzina pod Skrzydłami”. Impreza ma charakter integracyjny. Udział w niej wezmą dzieci z państwowych domów dziecka, rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka oraz łodzianie z dziećmi, dla których będzie to okazja spędzenia czasu w rodzinnym gronie przy wielu atrakcjach, przede wszystkim związanych z awiacją, ale również innych skierowanych do najmłodszych uczestników.
Jest to jedyna, tego typu rodzinna impreza charytatywna o charakterze masowym. W tym roku zaplanowano udział w pikniku ponad 1000 osób. Głównymi atrakcjami będzie pokaz lotniczej Grupy Akrobacyjnej „Żelazny”. Planowane są również pokazy Grupy Akrobacyjnej „Orliki” i „Biało-Czerwone Iskry”. Organizatorzy mają nadzieję, że na łódzkim niebie będzie można zobaczyć przelot wojskowej formacji samolotów bojowych F-16, a na ziemi będzie można zasiąść w kokpicie TU-134, Mi-6 czy MiG-a. Również zaprezentowane zostaną maszyny zaliczające się do grona General Aviation: Cessna 152, Cessna 172, Piper oraz Tecnam. Swój udział zapowiedzieli też modelarze, którzy zaprezentują swoje maszyny oraz zorganizują pokaz akrobacji maszyn w skali micro. Całość uświetni koncert estradowy z udziałem gwiazd. Udział w pikniku będzie bezpłatny.
__________________________________________________ | niedziela, 11 września 2011 MiG-21 sprzed Hali Sportowej na sprzedaż MiG-21, samolot, który od lat stoi na cokole przed łódzką halą sportową przy al. Politechniki, ma zostać zabrany. Agencja Mienia Wojskowego znalazła już na niego kupca. - Samolot został użyczony Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w 2000 roku - informuje Małgorzata Golińska, rzecznik prasowy AMW. - Umowa użyczenia obowiązywała jednak tylko do 2005 roku.
MOSiR nie wyraził zainteresowania, by przejąć MiG-a, więc AMW postanowiła go sprzedać. Kiedy samolot zostanie zabrany - jeszcze nie wiadomo. źródło: Express __________________________________________________ | sobota, 10 września 2011 MON: nic niezwykłego w odejściu generałów - W bieżącym roku wypowiedzenia złożyło mniej generałów niż rok wcześniej, ich odejście nie zagrozi ciągłości dowodzenia - powiedział rzecznik MON Jacek Sońta. Skomentował w ten sposób sobotni artykuł "Gazety Wyborczej" o odejściu w wojska za kilka miesięcy dwunastu generałów. - W ubiegłym roku odeszło 28 generałów, w 2009 - 12, w 2008 - 23, a w 2007, gdy ministrem był Aleksander Szczygło - 38 - przypomniał Sońta.
- Sam fakt, że w połowie roku złożyli wypowiedzenia służby w roku następnym, sprawia, że jest czas na przygotowanie następców. Oficerowie na dowódczych stanowiskach mają swoich zastępców, więc nawet w przypadku niepowołania następcy na to samo stanowisko, ciągłość dowodzenia jest zachowana - podkreślił rzecznik.
Wśród generałów, którzy zamierzają odejść z wojska, jest gen. dyw. Anatol Czaban, który o swojej rezygnacji poinformował PAP w sierpniu, kilka dni po odwołaniu go ze stanowiska w związku z publikacją raportu Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Czaban ostatnio był asystentem szefa Sztabu Generalnego ds. Sił Powietrznych, wcześniej szefem szkolenia Sił Powietrznych.
Jak podaje "GW", rezygnację złożyli m.in. także szef szkolenia Wojsk Lądowych gen. dyw. Paweł Lamla, szef logistyki Inspektoratu Wsparcia gen. bryg. Roman Klecha, kontradm. Adam Mazurek z Dowództwa Operacyjnego i kilku generałów ze Sztabu Generalnego. Niektórzy ze składających rezygnację znajdują się obecnie w rezerwie kadrowej lub zajmują stanowiska w strukturach przewidzianych do likwidacji, jak Pomorski Okręg Wojskowy. źródło: PAP __________________________________________________ | piątek, 9 września 2011 Brak zadośćuczynień za śmierć żołnierzy, bo zabijali terroryści Zadośćuczynienia od MON dostaną rodziny ofiar katastrofy wojskowego samolotu Bryza, który rozbił się w Gdyni w 2009 r. Na takie świadczenia nie mogą jednak liczyć bliscy poległych w Iraku i Afganistanie. Zdaniem ministerstwa różna jest sytuacja prawna obu grup. MON stoi na stanowisku, że skoro sprawcami śmierci żołnierzy są terroryści, nie może dojść do wypłaty zadośćuczynienia od państwa polskiego. Zespół MON zajmujący się sprawami zadośćuczynień spotkał się z pełnomocnikami rodzin żołnierzy. Ta sama trójmiejska kancelaria reprezentuje bowiem rodziny 27 żołnierzy, którzy stracili życie na misjach w Iraku i Afganistanie oraz bliskich dwóch lotników, którzy zginęli w katastrofie Bryzy.
Zarówno rzecznik prasowy MON Jacek Sońta, jak i prawnicy reprezentujący rodziny – Sylwester Nowakowski i Piotr Sławek – poinformowali, że ws. katastrofy Bryzy dojdzie do zawarcia ugód z siedmioma osobami, bliskimi dwóch z czterech pilotów, którzy stracili wówczas życie (rodziny pozostałych dwóch dotychczas nie wystąpiły z roszczeniami wobec MON).
Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy kwota zaproponowana rodzinom przez MON wynosi 250 tys. zł dla każdego z bliskich – czyli jest taka sama, jak ta, na którą zawierane są ugody po katastrofie wojskowego samolotu CASA pod Mirosławcem; odpowiada też propozycji ugodowej Skarbu Państwa dla rodzin, które straciły bliskich w katastrofie smoleńskiej.
Odnośnie roszczeń, jakie zgłosiły rodziny poległych w Iraku i Afganistanie, już w ub. tygodniu wiceminister obrony Czesław Mroczek poinformował, że sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd, bowiem "na gruncie przepisów prawa nie ma tutaj odpowiedzialności resortu". MON podtrzymał to stanowisko.
- Na razie te przypadki, które rozpatrzono, rozpatrzono negatywnie, uważając, że skoro sprawcami są terroryści, nie może dojść do wypłaty zadośćuczynienia od państwa polskiego, mimo że ci żołnierze znaleźli się w tym obszarze, skierowani przez państwo polskie – powiedział dziennikarzom Nowakowski.
Resort obrony podkreśla, że – w przeciwieństwie do lotników – żołnierzom wyjeżdżającym na misje MON wykupił polisy ubezpieczeniowe i dlatego nie ma podstaw prawnych, by wypłacić zadośćuczynienie. Ponadto rodziny wszystkich żołnierzy, którzy zginęli na służbie, otrzymują od resortu m.in. pomoc dla dzieci uczących się, ułatwienia w przekwalifikowaniu zawodowym, a w określonych przypadkach renty.
Z kolei prawnicy reprezentujący rodziny argumentują, że w polskim prawie cywilnym nie ma tzw. zaliczalności świadczeń – pieniądze wypłacone na podstawie polisy ubezpieczeniowej nie mogą być zaliczone na poczet zadośćuczynienia. Nowakowski powiedział, że sprawę powinien jeszcze raz rozważyć premier Donald Tusk jako przełożony szefa MON.
Na konferencji prasowej Tusk powiedział, że jak najszybciej będzie chciał ustalić przebieg spotkania w MON, poznać argumenty obu stron oraz - "jak będzie trzeba - także wpłynąć na działania ministerstwa".
- Niezależnie od kontekstu prawnego i finansowego ofiarom i ich rodzinom, pełnomocnikom zawsze należy się najwyższy szacunek i respekt - podkreślił Tusk.
Jak poinformował rzecznik prasowy MON, dotychczas wezwania do ugody skierowało do MON 69 osób – wdowy, dzieci i rodzice 27 żołnierzy i jednego cywila, którzy zginęli na misjach. Z tej liczby Nowakowski i Sławek reprezentują 66 osób – bliskich 14 żołnierzy poległych w Iraku i 13 w Afganistanie. Każde ze złożonych przez nich w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia wezwań do ugody opiewa na kwotę 1 mln zł.
W sprawie poległych w Iraku i Afganistanie pierwszy z serii terminów posiedzeń ugodowych Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wyznaczył na 15 września. Jeśli - jak wszystko wskazuje - strony nie dojdą do porozumienia, proces, ze względu na wartość przedmiotu sporu, będzie się toczył przed sądem okręgowym.
W sprawie katastrofy Bryzy pierwsze posiedzenie ugodowe odbędzie się w czwartek.
Należący do Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej samolot An-28 Bryza rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku Gdynia-Babie Doły 31 marca 2009 r. maszyna runęła na ziemię, gdy piloci ćwiczyli awaryjne lądowanie na jednym silniku; zginęła cała czteroosobowa załoga. Zarówno prokuratura, jak i komisja badająca katastrofę uznały, że wypadek był wynikiem błędu pilotów.
W Iraku w latach 2003-2007 poległo 22 polskich żołnierzy i jeden funkcjonariusz BOR (ponadto: trzech byłych wojskowych zatrudnionych przez zagraniczne firmy ochroniarskie i dwóch dziennikarzy). W Afganistanie do połowy sierpnia 2011 r. zginęło na służbie 28 żołnierzy i jeden cywil - ratownik medyczny. źródło: PAP __________________________________________________ | czwartek, 8 września 2011 Wirtualne szkolenia policji przed Euro 2012 Policja ma symulator, który pozwoli mundurowym na sprawdzenie umiejętności radzenia sobie z agresywnymi grupami kibiców
Naukowcy z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i spółki ETC-PZL Aerospace Industries (produkującej symulatory na potrzeby lotnictwa) pracowali nad symulatorem działań policji w sytuacjach kryzysowych dwa lata.
- W lutym przyszłego roku planujemy rozpocząć na uczelni pierwsze szkolenia, tak aby polska policja jeszcze lepiej była przygotowana do Euro 2012 – powiedział gazecie Arkadiusz Letkiewicz, komendant-rektor WSP w Szczytnie.
Jego zdaniem to pierwsze tego typu urządzenie na świecie. Symulator ma odzwierciedlać centrum dowodzenia policji. W kilku salach wyposażonych w komputery, ekrany dotykowe, monitory i system łączności funkcjonariusze mają sprawdzać swoje umiejętności w czasie wirtualnych demonstracji, pochodów czy imprez sportowych. źródło: rp.pl __________________________________________________ | wtorek, 6 września 2011 Spektakularny sukces kieleckiego Salonu XIX Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, fot. PAP/Piotr Polak Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach to najważniejsza impreza tego typu w regionie; okazja do nawiązywania kontaktów między wojskiem a przemysłem - powiedział inaugurując w poniedziałek targi minister obrony Tomasz Siemoniak.
Podczas XIX Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego swoje towary i możliwości technologiczne przedstawi prawie 400 wystawców z 20 krajów – w tym reprezentanci największych koncernów zbrojeniowych. W targach biorą udział przedstawiciele ministerstw obrony 30 państw.
- Salon kielecki stał się najważniejszą wystawą tego typu w Europie środkowej. Świadczy o tym rosnąca z roku na rok liczba zagranicznych delegacji i wystawców - powiedział Siemoniak. Dodał, że "imprezę można postawić w jednym szeregu z podobnymi wystawami organizowanymi w Londynie i Paryżu" i jest ona okazją do nawiązania kontaktów między wojskiem i innymi służbami mundurowymi a przemysłem zbrojeniowym.
Prezes Targów Kielce Andrzej Mochoń przypomniał, że pierwsze targi zbrojeniowe mieściły się w jednej hali, brało w nich udział kilkudziesięciu wystawców, dziś w sześciu halach swoje produkty prezentuje 380 wystawców. Honorowym gościem tegorocznych targów jest EDA - Europejska Agencja Obrony. źródło: PAP __________________________________________________ | czwartek, 1 września 2011 Mniej polskich żołnierzy w Afganistanie? Szef MON Tomasz Siemoniak powiedział, że najważniejszym kryterium branym pod uwagę przy określeniu liczebności wojsk polskich w Afganistanie jest zapewnienie zdolności bojowej i bezpieczeństwa na misji. Minister, który przebywał w czwartek w Elblągu, odnosząc się do informacji dotyczących zmniejszenia kontyngentu wojsk polskich w Afganistanie podkreślił, że ostateczną decyzję podejmie prezydent.
- W połowie września Rada Ministrów zwróci się z wnioskiem do prezydenta w tej sprawie. Rozpatrujemy różne warianty; także i takie, które zakładałyby pewne zmniejszenie liczebności kontyngentu, natomiast głównym kryterium jest oczywiście bezpieczeństwo żołnierzy i zapewnianie zdolności bojowej w Afganistanie - podkreślił szef resortu obrony. Dodał, że decyzja będzie podjęta w oparciu o opinie sztabu generalnego i dowódców, którzy są na miejscu.
Siemoniak odniósł się także do decyzji o powołaniu na swego doradcę generała Waldemara Skrzypczaka. Podkreślił, że jako emerytowany wojskowy i praktyk generał Skrzypczak ma "bardzo racjonalne spojrzenie na armię".
- Odbyłem kilka długich rozmów z generałem Skrzypczakiem, gdybym nie był przekonany, że dobrze będzie się nam współpracowało, to bym takiej decyzji nie podjął. Ja bardzo cenię, jeżeli ludzie mówią prawdę, a nie mówią tak, by tylko sprawić przyjemność - dodał.
Siemoniak poproszony o komentarz do kolejnej kontroli CBA w jednostce specjalnej GROM podkreślił, że popiera "wszelkie działania, które mają wyeliminować wszelkie nieprawidłowości z resortu".
- Spotkałem się przedwczoraj z szefem CBA, po raz kolejny zapewniając go o "zielonym świetle" dla wszystkich działań, które mają wyeliminować korupcję z MON - podkreślił. Dodał, że do uznania prokuratury pozostawia, czy należy wszcząć postępowanie w tej sprawie.
Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło w czwartek kolejną kontrolę w jednostce specjalnej GROM. Ma ona związek z przetargiem na dwa specjalistyczne samochody - poinformował PAP rzecznik biura Jacek Dobrzyński.
Jak wyjaśnił, kontrola przewidziana jest na trzy miesiące. - Dotyczy ona zamówienia publicznego na zakup w 2007 r. samochodów ciężarowo-osobowych do zadań specjalnych, o wartości kilku milionów zł - powiedział Dobrzyński.
Poinformował również, że kontrola jest wynikiem analiz przeprowadzonych przez agentów CBA.
Po poprzedniej kontroli CBA w GROM (prowadzonej od grudnia 2010 r.) Wojskowa Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązku i przekroczenia uprawnień m.in. przez dwóch byłych dowódców jednostki w trakcie przetargów na 58 samochodów i specjalistyczny sprzęt. źródło: PAP __________________________________________________ | czwartek, 1 września 2011 Kolejna kontrola CBA w jednostce GROM Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło kolejną kontrolę w jednostce specjalnej GROM. Ma ona związek z przetargiem na dwa specjalistyczne samochody - poinformował rzecznik biura Jacek Dobrzyński. Jak wyjaśnił, kontrola przewidziana jest na trzy miesiące. - Dotyczy ona zamówienia publicznego na zakup w 2007 r. samochodów ciężarowo-osobowych do zadań specjalnych, o wartości kilku milionów zł - powiedział Dobrzyński.
Poinformował również, że kontrola jest wynikiem analiz przeprowadzonych przez agentów CBA.
Po poprzedniej kontroli CBA w GROM (prowadzonej od grudnia 2010 r.) Wojskowa Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązku i przekroczenia uprawnień m.in. przez dwóch byłych dowódców jednostki w trakcie przetargów na 58 samochodów i specjalistyczny sprzęt.
W tej sprawie CBA skierowało 9 sierpnia br. zawiadomienie do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Według Biura mogło dojść do złamania prawa przez dwóch byłych dowódców jednostki - z nieoficjalnych informacji wynika, że Piotra Patalonga (jest już generałem i zajmuje stanowisko Dowódcy Wojsk Specjalnych) oraz płk Jerzego Guta (obecnie jest zastępcą gen. Patalonga) - i 16 żołnierzy. Zawiadomienie dotyczyło w sumie trzech przetargów z lat 2002-2010.
Wojskowa prokuratura prowadzi też inne śledztwo dot. jednostki specjalnej GROM. Chodzi o nieprawidłowości w zaopatrywaniu w artykuły mundurowe. Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków usłyszało w tym przypadku 12 osób.
W ubiegłym roku w GROM przeprowadzane były dwie kontrole MON. Pierwsza z nich obejmowała lata 2008-2010; wszczęto ją wiosną 2010 r. po doniesieniach żołnierzy, mających zastrzeżenia do polityki kadrowej ówczesnego dowódcy. Ich zarzuty nie zostały potwierdzone.
Druga kontrola zakończyła się 30 listopada 2010 r. Ówczesny minister obrony Bogdan Klich mówił, że z jej ustaleń wynika, iż w jednostce nie ma poważnych nieprawidłowości.
GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego) powstał w 1990 r. Komandosi tej jednostki brali udział w misjach na Haiti, w Sławonii, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku. Za twórców GROM uznawani są gen. Sławomir Petelicki - pierwszy dowódca, a także były minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski. Od 1995 r. jednostce patronują Cichociemni - legendarni komandosi, spadochroniarze Armii Krajowej.
Do września 1999 GROM podlegał MSWiA, potem został podporządkowany MON. Wtedy też ówczesny koordynator służb specjalnych Janusz Pałubicki odwołał Petelickiego ze stanowiska dowódcy. W maju 2000 r. dowódcą został płk Roman Polko, który dowodził nią do stycznia 2004 r., kiedy to odszedł ze służby. Zastąpił go płk Tadeusz Sapierzyński. Polko wrócił na stanowisko na początku 2006 r. i dowodził jednostką do listopada 2006 r., kiedy - odchodząc na stanowisko wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - przekazał dowodzenie płk. Piotrowi Patalongowi.
W marcu 2008 r. płk Patalong został przeniesiony na stanowisko dowódcy 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Bielsku Białej, którego kilkunastu żołnierzy miało konflikt z prawem. Jak mówił wtedy Klich, Patalong miał tam uzdrowić sytuację. Tymczasowym dowódcą GROM został ppłk Jerzy Gut - wówczas zastępca Patalonga. Gut kierował wtedy jednostką przez cztery miesiące, do lipca 2008 r. Wtedy dowódcą został płk Dariusz Zawadka - b. żołnierz GROM, powołany z rezerwy.
Latem 2010 r. Zawadka złożył wypowiedzenie ze stanowiska. Według pojawiających się w mediach nieoficjalnych informacji powodem odejścia Zawadki miały być planowane zmiany kadrowe i zapowiedź powołania przez prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego na stanowisko dowódcy Wojsk Specjalnych płk. Patalonga.
Sam Zawadka temu zaprzeczał. W rozmowie z tygodnikiem "Polityka" tłumaczył, że udało mu się "wyciągnąć jednostkę z zapaści" i powstrzymać falę odejść żołnierzy, ale nie udało mu się przekonać ministra obrony do jego wizji przyszłości jednostki. Uznał więc, że nieuczciwe byłoby pozostawanie na stanowisku do końca kadencji. "Nie można brać pieniędzy za wykonywanie zadań, których się nie akceptuje" - mówił. Od sierpnia ubiegłego roku dowódcą GROM był płk Gut.
Pod koniec lipca tego roku nowym szefem GROM został ppłk Piotr Gąstał. Gut został awansowany na zastępcę dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Piotra Patalonga. źródło: PAP __________________________________________________ | czwartek, 1 września 2011 Zła sytuacja w specpułku. "Żal i rozgoryczenie" Aż dziesięciu żołnierzy - pilotów i inżynierów - służących w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego po zapowiedzi szefa MON o rozformowaniu tej jednostki zdecydowało o rozstaniu z wojskiem.
W pułku panuje atmosfera żalu i rozgoryczenia. Brakuje podstawowej informacji o tym, jakie będą dalsze losy osób tam pracujących. - Tak naprawdę wiemy tylko tyle, co podadzą media, że pułk będzie rozformowany, a samoloty sprzedane - mówią piloci. Według nich, znaczna część kadry zostanie skierowana do rezerwy.
Oficjalnie Dowództwo Sił Powietrznych utrzymuje, że żołnierze pułku zostaną "zagospodarowani", a rozformowanie pułku nie spowodowało wśród personelu nerwowych ruchów.
Według informacji dziennika, już dziesięciu żołnierzy przesądziło o swoim rozstaniu z armią. - To zarówno piloci, jak i starsi, bardziej doświadczeni inżynierowie – mówi jeden z pilotów. Jak ocenia, do rezerwy odejdą przede wszystkim piloci samolotów, którzy nie znajdą zatrudnienia w nowo formowanej eskadrze śmigłowcowej, a posiadają licencje cywilne. źródło: Nasz Dziennik __________________________________________________ |
|