Praktyczny test krzesiwa z magnezją PDF Drukuj Email

"Jam jest Sid, władca płomieni!

 

Pogoda za oknem jesienna, temperatury na plusie - szkoda siedzieć w domu.

Po ostatnich rozmowach z naszymi Klientami doszedłem do wniosku, że trzeba odświeżyć stare zabawy i ruszyłem na długi marsz po łagiewnickim lesie i przy okazji chciałem sprawdzić, czy po latach dam radę rozpalić ogień, używając krzesiwa z magnezją.

Warunki były mocno sprzyjające - duża wilgotność podłoża, siąpiący z nieba deszczyk. Niniejszym spakowałem plecak, założyłem wygodne buty i nieprzemakalną kurtkę i ruszyłem w las. Towarzyszyła mi moja Lepsza Połowa, której dziękuję za cierpliwość i robienie zdjęć. No i pies - przecież trza psiaka czasami "wybiegać" :-)

Poniżej bohaterowie "Akcji Ogień" - plecak Rush 24 firmy 5.11 Tactical (dzielnie przenosił wodę, suchy prowiant, psie chrupki, aparat i resztę "nie zawsze potrzebnego, ale strasznie fajnego" szpeju), nóż Cold Steel SRK (no, bo mam do niego słabość...), krzesiwo magnezjowe. W tle będą przewijały się buty Magnum Elite II Sympatex WP, spodnie BDU i moje "zgrabne" dłonie.

 


 

Jak się okazało, ściółka i całe otoczenie były mocno przesiąknięte wodą, co nie ułatwiało zabawy. Zacząłem szukać czegoś, co szybko zacznie się żarzyć i ułatwi mi późniejsze "rozdmuchanie" ognia. Oczywiście można zabrać coś ze sobą, choćby zwykłą watę, ale to byłoby zbyt proste.

Łażąc po lesie, znalazłem złamaną brzozę - odkroiłem od niej duże kawałki kory, bardzo żywicznej i świetnie palącej się. Przy okazji złamałem leżącą w pobliżu grubą gałąź, z nadzieją, że w środku nie będzie jeszcze mokra. Szczęście dopisało, więc wydłubałem ze środka szczapki drewna. Pozbierałem troszkę małych patyczków i gałązek i... tu dygresja - nie chciałem w lesie, będącym terenem chronionym rozpalać wielkiego ogniska - zależało mi tylko na uzyskaniu możliwości rozpalenia większego dla sprawdzenia krzesiwa i technik survivalowych.

Po zebraniu "składników ognia" przystąpiłem do działania.
Skrawki kory porozcinałem na bardzo cieniutkie kawałki, im cieńsze i drobniejsze, tym lepiej. To samo zrobiłem ze szczapkami drewna. Ułożyłem je w mały stosik, na spód drewno, później kora i a na to zacząłem skrawać magnezję.

 

 

Na zdjęciu widać pierwsze próby - kawałki drewna i kory były za duże. Magnezja zapalała się od iskier i wypalała, nim cokolwiek się zajęło ogniem. Po kilku nieudanych próbach rozdrobniłem drewienka i korę i ponownie zacząłem krzesać.

 


 

Po kilku podejściach - spalała się sama magnezja albo zajmował mały kawałek kory i chwilę później gasł  - co zajęło ładnych kilka minut, pojawił się OGIEŃ!

 


 

Później troszkę dmuchania, dokładania coraz większych kawałków i... czas na zgaszenie ogniska. Próba zakończona sukcesem!

Pamiętajcie, że ogień w lesie nigdy nie jest mile widziany - należy bardzo dokładnie zasypać miejsce naszych eksperymentów ziemią!

Wszystkie gadżety możecie kupić w naszym sklepie. Krzesiwa już od 14 PLN (pręt do krzesania), krzesiwo magnezjowe za 39 PLN, nóż SRK w cenie 399 PLN a plecak 5.11 Rush 24 za 517 PLN (czarny, zielony lub dark earth) lub za 697 PLN za wersję w kamuflażu MultiCam.