| Pierwsze wyprawy |
|
|
|
"Pierwsze wyprawy" (rady dla początkujących survivalowców)Zanim wyruszysz na swoją pierwszą wyprawę, dobrze było by znaleźć sobie towarzysza - kogoś z kim wyruszysz w teren. Niby można uprawiać survival samemu, ale w grupie jest przyjemniej. I bezpieczniej. Możesz poszukać wśród kolegów albo w drużynie harcerskiej. Może ktoś z rodziny będzie chciał z tobą wyruszyć? Zazwyczaj w pierwszej wyprawie bierze udział od jednej do kilkunastu osób (najczęściej 2-3). A poza tym - prawdopodobnie nie jesteś pełnoletni i rodzice chętniej cię wypuszczą z domu jeśli nie będziesz sam. Można organizować wyprawę "na pałę", "na wariata" - w ostatniej chwili wrzucić parę rzeczy do plecaka i wybiec z domu. Znałem całe zastępy harcerskie, które w ten sposób organizowały zbiórki. Tylko, że w ten sposób robi się stare ćwiczenia w starych miejscach. Jeśli jednak wyprawa ma być czymś więcej niż tylko atrakcyjnym spędzeniem czasu - nauką i poznawaniem - warto ją zaplanować. Plan wyprawy powinien obejmować: - Czas - Miejsce - Ekwipunek - Program CZAS Jeśli interesujesz się survivalem - ruszaj w teren. Nie czekaj do wiosny czy do wakacji. Szkoda każdego tygodnia, w którym nie znajdziesz się w terenie! Nie przejmuj się tym, że jeszcze za mało wiesz, że nie znasz się na survivalu, że nie masz przygotowania. Do jednodniowej wycieczki nie jest ono potrzebne. Bez względu na porę roku. Odradzałbym tylko rozpoczynanie wyjazdów survivalowych wielodniową i wielokilometrową wyprawą - ona może poczekać do drugiego-trzeciego wyjazdu. MIEJSCE Cel pierwszej wyprawy - miejsce w którym chcesz obozować, możesz wybrać z mapy. Ja robię tak często - szukam na mapie lesistego miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było i z jakiegoś powodu uważam że tam może być fajnie. Czasem jest to las, który widziałem przez okno pociągu, czasem skrzyżowanie szlaków turystycznych, a czasem zwyczajna zielona plama na mapie. Dobrym wskaźnikiem są tu parki krajobrazowe. Park krajobrazowy oznacza ładne lasy i brak takich obostrzeń jak w parkach narodowych. Proponuję wybrać średni lub duży kompleks leśny, z dobrym dojazdem i oddalony od terenów "wypoczynkowych" pobliskiego miasta. Na miejsce biwaku (i być może noclegu) możesz wybrać: - Legalne pole biwakowe - musisz się liczyć z innymi użytkownikami pola (np. podpitymi tubylcami). - Leśną polanę uzgodnioną z miejscowym leśniczym (może koło leśniczówki?) - Teren położony dalej niż 100m od lasu - wtedy nie musisz się przejmować wizytami leśniczego - tylko właściciela terenu. - Miejsce w lesie nie uzgodnione z leśnikami - ale wtedy musisz ukrywać się przed z leśnikami i strażą leśną. Jeśli jednak nie będziesz rozbijać namiotów i palić ogniska - nikt nie powinien się Ciebie czepiać. Jeśli rozłożysz sobie wieczorem karimatę w jakimś gąszczu, nad nią zrobisz daszek z płachty biwakowej, gotowanie ograniczysz do kuchenki gazowej lub pastylkowej i zwiniesz się nad ranem - któż cię znajdzie? EKWIPUNEK Wbrew powszechnym mniemaniom, do survivalu nie potrzeba żadnego specjalnego sprzętu. Bardziej doświadczonym survivalowcom za całe wyposażenie wystarczy mały pakiet przetrwania, nóż i śpiwór. Mistrzowie nawet tego nie będą potrzebowali. Rzecz w tym, że oni zamiast sprzętu, biorą ze sobą do lasu wiedzę, jak sobie bez niego radzić. Im więcej masz w głowie - tym mniej nosisz w plecaku. Początkujący, którym brak doświadczenia mistrzów, zwykle mają tendencję do zabierania mnóstwa rzeczy, które "mogą się przydać". Jednak skompletowanie takiego wyposażenia: - Kosztuje wiele pieniędzy i czasu, - Sprawia że odwlekasz swój pierwszy wypad w teren, - Nie jest wcale potrzebne. Najlepszym przykładem jest tutaj nóż. Wielu początkujących chce sobie kupić na pierwszy wyjazd "nóż survivalowy" lub "nóż bojowy". I kupują sobie za 30 zł "coś". co wygląda jak nóż ale z powodu ceny jest kiepskiej jakości. W dodatku już na pierwszym wyjeździe dumnie noszony przy pasie nóż okazuje się zbyt tępy do zastrugania kija, za mały do rąbania drewna i za duży do rzeźbienia łyżki. A w dodatku przeszkadza przy noszeniu plecaka. A przecież do pierwszych wypadów wystarczy ci sprzęt, który już masz w domu. Wyjeżdżając ze sprzętem - uczysz się polegać na sprzęcie. Wyjeżdżając bez sprzętu - uczysz się improwizacji i uniezależniasz się od sprzętu. Więc namawiam: Zabierz ze sobą to, co masz w domu i wyrusz w teren. Używając sprzętu, na który nie musiałeś wydawać pieniędzy, zdobędziesz doświadczenie. PROGRAM, czyli co będziesz robić na wyprawie Sam wiesz, co już potrafisz (potraficie), w czym jesteś dobry a czego musisz się nauczyć. Jednak po pierwszych kilku wyprawach powinieneś już umieć: - Spakować się i ubrać stosownie do warunków. - Rozpalać ognisko, nie zużywając do tego paczki zapałek. Ideałem jest jedna zapałka lub krzesiwo. - Przygotować posiłek na ognisku. Na początek wystarczy zupa w proszku lub odgrzewana konserwa z sucharami (dla miłośników klimatów militarnych). - Posługiwać się mapą i kompasem, może robić samemu prowizoryczne kompasy? Na następne wyprawy proponuję: - Filtrowanie wody. - Orientowanie w terenie bez mapy. Nocne marsze na orientację. - Rozpoznawanie kilku roślin jadalnych i użytkowych. - Robienie ambitniejszego posiłku niż zupa w proszku. Może pieczenie chleba? - Budowę prymitywnego szałasu - takiego od 1/2 do 2 godzin. Od pierwszej wyprawy powinieneś mieć również plan awaryjny - Co zrobię, jeśli coś się nie uda?. Zwłaszcza na pierwszej wyprawie coś może pójść niezgodnie z planem - pogoda, kontuzja lub zwyczajne przeliczenie się z siłami. Plan awaryjny pozwoli Ci wyjść cało z opresji i dowiedzie, że myślisz w sposób survivalowy - przewidujesz zagrożenia i przygotowujesz się na nie. Pamiętaj o prawie Murphy'ego: jeśli coś może się popsuć - na pewno się popsuje. I to w najmniej odpowiedniej chwili. I dlatego: - Jeśli myślisz o pieszym marszu na 50 km, to zaplanuj trasę tak, żeby na 25-30 kilometrze trasy była możliwość ewakuacji do domu. Im większa ilość uczestników marszu - tym większe prawdopodobieństwo kontuzji (lub zwyczajnego bąbla na nodze). - Jeżeli planujesz nocleg pod szałasem - zabierz arkusz folii ogrodniczej. Na wypadek, gdyby szałas Ci nie wyszedł i akurat spadł deszcz. - Jeżeli myślisz o zbieraniu żywności w terenie - zabierz (na wszelki wypadek) dodatkową konserwę do plecaka. Że nie wspomnę o porządnej książce z opisami roślin. - Jeśli zabierasz ze sobą osobę niedoświadczoną (np. swoją dziewczynę), lub sam nie masz jeszcze zbyt dużo doświadczenia - na pierwszy raz nie wybieraj wariantu "minimalnego ekwipunku". Jeśli obiecasz wspaniałą emocjonującą wyprawę a skończy się na ulewnym deszczu, mokrym śpiworze i zimnej nocy bez jedzenia - możesz zrazić swojego towarzysza/kę do survivalu. |




